Używamy technologii takich jak pliki cookie do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Robimy to w celu poprawy komfortu przeglądania strony i wyświetlania spersonalizowanych reklam. Zgoda na te technologie pozwoli nam na przetwarzanie danych takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. O stosowanych plikach cookies można przeczytać tutaj. Jeśli nie zgadzasz się na stosowanie plików cookies, opuść serwis.
Ktoś coś? Jakieś doświadczenia z tym aminokwasem?
Jak zażywać, z czym zażywać? Jakie ilości?
Córka po covidzie ma problemy ze smakiem i zapachem. Tzn. czuje smak, ale nie jest w stanie zjeść wielu pokarmów, bo jej nie smakują.
Właściwie to smakuje jej bardzo mało rzeczy.
Np. nie smakuje jej czekolada, ale pierniki w czekoladzie tak.
Nie je chleba, ale jeden rodzaj bułek tak. Kupujemy jej mnóstwo rzeczy i naprawdę bardzo mało jej podchodzi.
Gdzieś wyczytałem, że glutamina może pomóc. Oczywiście dajemy jej mniszek lekarski, ostropest, wszystko co może wspomóc jelita, enzymy trawienne, probiotyki itd.
Ale ponoć glutamina jest the best.
Przy okazji ponoć dobrze regeneruje po treningach więc i ja będę to wcinał.
Istnieją tysiące neuroprzekazników kreujących nasz nastrój. Każdy człowiek czuje się inaczej, wpływ na jego emocje mają geny, dieta i bodźce ze środowiska. Każdy z nas miał różne okresy w życiu, czasem pod wpływem nowych wydarzeń zaczynamy się czuć jak dosłownie zupełnie ktoś inny i aż dziw, że nadal jesteśmy tym samym człowiekiem. To co mnie interesuje to czy można wyszczególnić uniwersalne dla każdego typy bodźców, które sprawią że będziemy czuć się dobrze i mieć dużą motywację do działania. Uznanie ze strony innych ludzi, duma z umiejętności, brak odczuwanego zagrożenia, sukces seksualny, bycie częścią zgranej grupy. Co sprawia że mózg uzna to za faktycznie prawdziwe gdy już nastąpi i zaczniemy czuć się dobrze? Nie jest tak, że mamy twardo zakodowane w umyśle odczytywanie emocji z twarzy innych osób i gdy ktoś patrzy na nas w określony sposób to wywołuje w nas dane uczucie i to jest w gruncie rzeczy aż tak proste? Może mówić różne rzeczy, my możemy mówić różne rzeczy, ale to co się liczy to zobaczenie na jego twarzy określonej mimiki? Jeśli to jest w zasadzie główny modulator nastroju człowieka to z tą świadomością można polować na miny ludzkie tak jak na dobre okazje w sklepie.
Wracam po długiej przerwie (jeszcze ze starego forum). I wracam z zagadką.
W trzech zdaniach o mnie: miałem problemy z kłuciem w klatce piersiowej, które zaczęło się od stanów podczas palenia marihuany, a potem sprawiło, że przez kilka lat miałem regularne stany lękowe i ataki ostrych parestezji/drgawek. Odstawiłem MJ na parę lat, wyszła mi też tężyczka, próbowałem różnych suplementacji i wszystko wróciło do normy, czuje się (generalnie) bardzo dobrze.
---
A teraz zagadka.
Mając 12 lat, rodzice zabrali mnie do pewnego, znanego w okolicy, doktora-samozwańca. Był to starszy mężczyzna, który "patrzył i widział". Głównie czytał z oka i na wszystko miał jakieś zioła. Pamiętam, że spojrzał na mnie i powiedział do mojej mamy: "Je bardzo dużo chipsów, ma przepaloną błonę (nie pamiętam jaką, ale wskazwał na klatkę piersiową)".
Dziś, jako dorosły człowiek kierujący się mocnym racjonalizmem, trudno jest mi wierzyć w takie skille, ale z drugiej strony, tak dużo nie wiem, że staram się mało wykluczać. Mówię o tym dlatego, że:
- bóle (nerwobóle?), które mi później doskwierały, dotykają własnie tego miejsca (neuralgia międzyżebrowa dobrze się w to wpisuje, ale to taki strzał z google, pewnie bez wartości)
- moja klatka piersiowa bywa zaczerwieniona i obserwuję to co jakiś czas od około 10 lat
- kiedy jem chipsy, to objawy się nasilają (?)
Piszę o tym wszystkim dlatego, że ostatnio po paru latach zapaliłem marihuanę i czułem dokładnie to samo co kiedyś – kłucie po lewej stronie klatki piersiowej i duży niepokój. Więc o ile mój stan poprawił się, to nie dotyczy to tego "triggera". Tak się złożyło, że w którymś momencie tego stanu siegnąłem po chipsy i objawy się wyraźnie nasiliły. Wtedy przypomniałem sobie o tej historii. Czy możliwe, że to jedynie wytwór mojej głowy i nic tu się nie klei, czy da się jakoś te fakty ze sobą połączyć?
Na koniec wykorzystam okazję, żeby podziękować Tomakinowi, bo trafiłem na to forum parę lat temu i po pierwsze – porady, które tu znalazłem, pomogły mi wyraźnie poprawić stan mojego zdrowia, a po drugie – sporo dowiedziałem się o mózgu/układzie nerwowym i sposobach, w jaki można na to wpływać. Do dziś wpadam tu czasem, jak na wykład do ciekawego i merytorycznego doktora-samozwańca
Jest możliwość żebym jako mezczyzna szedł na kosmetologie i pracował np jako manikiurzysta itp. czy faceta nie będą chcieli zatrudnić? xD Podobno dobre zarobki
W 2018 roku przydarzył mi się jeden problem. Zakochałem się w dziewczynie i dostałem dużej obsesji na jej punkcie. Zacząłem czytać o niej w internecie, fantazjować i wpadłem jak śliwka w kompot. Dodam, że od dziecka jestem skrajnym neurotykiem, całe młodzieńcze życie w lęku, kompleksach. W realnym życiu nie byłem w stanie do niej podejść i pogadać, lęk mnie zżerał, aż dostałem totalnej nerwicy i stanów depresyjnych pojawiających się co jakiś czas. Warto wspomnieć jeszcze o totalnej psychozie. Czyli natrętnym szukaniu jej w internecie, pisaniu dziwnych wiadomości, patrzeniu się na nią w autobusie. Oczywiście przedewszystkim była moją muzą w wyobraźni, idealną pozbawioną wad istotą. Nie chciałem utracić tej wizji, więc zwyczajnie bałem się podejść i zagadać. Depresja była bardzo silna, nie wiedziałem jak sobie poradzić. Po latach wyczytałem o tej analizie psychodynamicznej, o podświadomej identyfikacji z utraconym obiektem w rzeczywistości lub wyobraźni i braku możności przeżycia żałoby. Gadałem z nią raz i mnie spławiła, do tego miała chłopaka. Kurtyna opuściła się i okazało się, że jest dosyć zarozumiałą dziewczynką, pewną siebie, egoistką, zapatrzoną w siebie. Jednak moja wgrana wizja tej osoby była bardzo silna, że praktycznie zawsze jak mi się coś kojarzyło z nią to czułem lęk, czy widziałem np. szkołe (chodziliśmy razem do LO), kościół (bo była taka"bardzo wierząca zawsze pięknie śpiewała w kościółku"- to przez to też zbudowałem fałszywy jej obraz jako super pobożnej). I tak przez 3 lata dostawałem różnych symptomów depresji, obsesji, leczyłem się psychiatrycznie, odwiedziłem dziesiątki gabinetów i byłem na dwóch terapiach w nurcie psychodynamicznym i poznawczo behawioralnym, straciłem tysiące złoty. Ostatnio przez rok ją nie widziałem aż do zeszłej nidzieli jak zobaczyłem ją w kościele. Poczułem trochę lęk, depresja nie zaatakowała odrazu. Póżniej przez cały tydzień atakowała mnie co jakiś czas, dostrzegłem, że to przez to, że podświadomie pragnę tego obrazu tej idealnej istoty, nie mogę się pogodzić z jej stratą, łapałem się na tym jak udaje seks z nią w łóżku, zaczynam rozmyślać o niej godzinami, wyobrażać różne scenki, mimo, że strasznie jej nienawidze jakąć częścią siebie, jednak inną częścią siebie nie mogę stracić tego obrazu tej osoby. Jest wewnętrzny konflikt i i pewnie związane z tym poczucie winy, bo też pamiętam jak wtedy jak jechała na maturę i miałem drogę wolną by zagadać do niej tylko popatrzyła na mnie wzrokiem, wcześniej odemnie odeszła wyraźnie jednak nie byłem tego świadom- byłem w totalnej psychozie, nawet czekałem na nią z dwie godziny na przestanku by pójść na herbatkę, nie pojawiła się, a ja miałem myśli samobójcze. Później po około dwóch miesiącach psychozy wyleczyłem się z tych wariactw na szczęście- depresja jednak nie minęła, oczywiście pewne kompulsywno obsesyjne zachowania zostały. Mógłbym o tym pisać i pisać, ale tu nie ma się czym chwalić. Tak jak wspomniałem, mam pełną świadomość, że ma mnie za idiotę i się super zabawia ze swoim chłopaczkiem i ma się dobrze i robi kariere a jednak to potrafie o niej myśleć, że jest ze mną jednocześnie jej nienawidząc. I teraz zasadnicze pytanie- bo chcę kolejny raz zapisać się na terapię- czy lepszym wyborem będzie dla mnie psychodynamiczna, bo poznawczo behawioralna nie wnika w głąb psychiki, ja już miałem ją i przez rok nie miałem stanów depresyjnych, ale to ustrojstwo tak siedzi w mojej psyche, że wystarczyło zobaczenie tylko jej i znów odpaliło mi się obsesyjne myślenie o niej, może nie aż w takiej sile. z góry dzięki za wszelkie rady.
Tomakin
choruje na nerwice od 10 lat łącznie z agorafobią, od 3 lat pojawił się OBJAW który spowodował , że myslalam, ze to juz koniec.
Pewenego dnia dostalam mega strasznych boli i pieczenia wewnątrz nosa, zrobiłam tomografie oraz odwiedziłam 10 laryngologów. Nikt nic nie wiedział. Powiedzieli mi, ze jest to spowodowane naczynioruchowym nieżytem nosa.. Oprocz niskiej ferrytyny w badaniach nic nie wyszło. Dodatkowo w moim życiu wydarzyla sie rodzinna tragedia i nie bylam w stanie fukncjonowac. Wizyta u psychiatry i mianseryna na sen / apetyt / nastroj. Po tygodniu od wzięcia leku - nos odpuścił po pół roku ogromnej walki z bólem i pieczeniem. Ale od 2021 zaczęłam odstawiać mianseryne gdyz przestała działać, bralam tylko 10mg, wczesniej 40-60. I zaczęło być ze mną gorzej podniosła sie prolaktyna norma 25 u mnie 100, zimne dłonie, drżenie, mrowienie konczyn, bole głowi, zapominanie i zerowe libido. Byłam na 2 konsultacjach endokrynologicznych +usg piersi + usg tarczycy. Badania tarczycy:
tsh 2,48 (0,27-4,2)
ft3 2,55 (2,00-4,40)
ft4 0,95 (0,93-1,70)
prolaktyna 100 (norma do 25) badania x3 razy wyniki 70, 119, 100
kortyzol 15,30
lekarz mowi , że to moze mianseryna podnosiła poziom dopaminy , spadła dopamina i stąd wysoka prolaktyna. generalnie chce mi coś przepisać ale powiedział , żebym zbadala jeszcze makro prolaktyne i hormon wzrostu (czekam na badania)
a co Ty myslisz
Moja dieta to totalne dno i brak apetytu od dziecka. Malo warzyw, malo owocow.
Ferrtyna znowu na poziomie 20.
Wczesniej mialam dlugie i mocne miesiaczki.
Teraz nie mam ich wcale, mam uderzenia goraca. Inne hormony w normie.
Pisales o parkinsonie i objawach przy niskiej dopaminie. Zastanawiam sie nad tyrozyną. Jakie ilości ?
Chciałem skonsultować swoje wyniki badań krwi. Niby się mieszczą w zakresie, ale na jednej stronie wyczytałem, że te zakresy badań są nie miarodajne i mam wątpliwości. Ogólnie to podejrzewam u siebie problemy z tarczycą, gdyż wypadają mi włosy, mam duże kłopoty z koncentracją, rozkojarzenie, stres, lęk, do tego problemy ze snem, stany depresyjne (od 2018 nerwica natręctw).
Na tamtej stronie na której wyczytałem to gość pisał, że np. FT3 powinno być w przedziale 3-3,5
(mam 5,9 !), FT4, TSH, testosteron itd mnie też niepokoją. Wyniki badań podaje niżej plus w załączniku jeszcze są, z góry dzięki za wszelkie rady. Oczywiście zbieram też cenne porady jak w naturalny sposób radzić sobie z depresją.
Badania:
FT3 5,9 pmol/l zakres: 3,1-6,8
FT4 16,95 pmol/l zakres: 12-22
testosteron: 6,87 ng/ml zakres 2,49-8,36
TSH 2,88 miktoU/ml zakres: 0,270- 4,2
DHT 674,1 pg/ml zakres: 250-990 pg/ml
link do artykułu https://jarek-kefir.com/2017/05/10/dlacz...ie-wiedza/
Czy jest jakaś możliwość zlikwidowania szumów usznych powstałych (zapewne) z powodu słuchania bardzo głośno muzyki na słuchawkach przez wiele lat? są jakieś suplementy na to? dzięki za odpowiedź.
Witam.
Trafiłem na forum z artykułu na temat tryptofanu z bodajże 2017 roku. Opisywałes tam cudowne działanue tryptofanu. Na jego ślad trafiłem sam i szukałem więcej informacji na jego temat.
Bylem w posiadaniu kapsułek z wyciągiem z rośliny Griffina, zawierającym pochodna tryptofanu a mianowicie 5-HTP. Zmiany odczułem nie miał po pierwszej kapsułce, radość z życia, energia. Potrafiłem ogarnąć moja kobietę podczas PMS gdzie to ja zawsze byłem prowodyrem awantur ( zmiany nastroju, napady depresyjne i nerwicowe ) czar prysł jednak bardzo szybko. Kapsułki brałem rano bo zawierały one również kofeinę. Wczoraj zacząłem jednak odczuwać zmęczenie w Ciągu dnia, kupiłem kompleks witamin B zażyłem wczoraj jedna kapsułkę, dziś kolejna jednak odstawiłem kapsułki z 5-htp. Cały dzień czułem się fatalnie, kręciło mi się w głowie, uderzenia gorąca. Jest godzina prawie 5 rano a ja dalej nie śpię. Miałem napad lekowy, którego nie miałem już dawno.
Poczytałem trochę forum i będę szedł teraz w suplementację magnezu wapnia selenu i boru, kwasy omega biorę już od ok 2 miesięcy u mam wrażenie że chyba coś dają, nie mam napadów paranoi jak wcześniej bywało. Wszystko zaczęło się jeszcze w dzieciństwie, ale rok temu po przechorowaniu covida bardzo się nasiliło.
Chcialem zapytać Ciebie Tomakin jak wyglądała jak długo trwała i jak i dlaczgei zakończyła się Twoja przygoda z tryptofanem. ( Z jednej z odpowiedzi w innym wątku wywnioskowalem że już go nie stosujesz ) Czy brałeś tez tyrozynę? EGCG?
Mój lekarz rodzinny wysłał mnie do psychoterapeuty z podejrzeniem depresji, zwykły konował. Bylem u psychoterapeutki stwierdziła że to nie depresja. We wtorek mam termin u innego będę pytał o tężyczka i badanie EMG. Suplementy już są w drodze
Z góry dzięki za odpowiedź
Ah gdyby zaglądnęła tu Pani z komentarza pod artykułem, której córka miała problemy z brakiem energii i koncentracji a czuła się lepiej po alkoholu, to również prosiłbym o kontakt. Mam podobne objawy plus stany lękowe i depresyjne które już na szczęście się uspokoiły