This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
pospinanie mięsnie klatki
#41
(03-24-2022, 09:55 PM)tomakin napisał(a): Nie no już mniejsza z nerwem, po prostu żebyś sobie kręgosłupa nie uszkodził, jak się wzmocni mięśnie karku to reszta sama pójdzie. Ogarnij czy nie masz pochylenia głowy do przodu, ogarnij ćwiczenia korekcyjne na to pochylenie i jazda.

Mam lekkie pochylenie. Ćwiczę staram się pilnować przy kompie i w aucie. Ogarnę ogarnę tylko właśnie te "epizody" wybijają Mnie z rytmu. Ale i tak szybko to ogarnąłem więc nie ma tragedii  Big Grin
Odpowiedz
#42
Ja się też podzielę spostrzeżeniami jeśli chodzi o okolice szyi, bo to co piszesz brzmi dość znajomo.

Z depresji i nerwicy, ataków paniki wyleczyłem się już jakieś kilka lat temu, ale jakoś od drugiej połowy 2020 zacząłem mieć tak, że nad ranem po alkoholu jak szedłem do toalety zacząłem mieć dość konkretne zachwiania równowagi, trochę zawroty głowy. Miałem tak może 2-3 razy. Ogólnie notorycznie bolał mnie kark, czułem tam napięcie. Jakieś kilka miesięcy później zablokowała mi się głowa trochę i nie mogłem skręcać w jedną stronę. Parę wizyt u fizjo, mocna poprawa. Potem najciekawsze - zacząłem mieć coś a'la... ataki paniki, ale takie zupełnie jakby stłumione, nie takie pełnoskalowe. Takie cholerne nieznośne uczucie połączone z niepokojem, którego nie mogłem się pozbyć. W pewnym momencie też włączył mi się taki stan, jaki miałem dawniej w nerwicy, ale też jakby wygłuszony, podejrzewałem zapalenie nerek, kiepsko mogłem jeść. Zrobiłem komplet badań i nerki ok, inne badania też. Co bardzo ważne miałem też ciągle wrażenie, że mam problem z równowagą, choć nie kręciło mi się w głowie.

Do meritum, bo mogę pisać o innych objawach, których jeszcze sporo miałem - co mi pomogło? A no automasaz i rozciąganie szyi, potylicy, okolic, działanie na ukrwienie głowy. Dosłownie już po jednym razie przynosiło ulgę. Trochę szczegółów w historii pominąłem, ale nie chce mi się o tym pisać, bo bym musiał wszystko uporządkować, najważniejsze ująłem. Wysunąłbym nawet odważną hipotezę, że na niektóre nerwice wystarczy dlugofalowo zająć się tymi okolicami szyjnym i doprowadzić je do porządku, żeby się wyleczyć.
Odpowiedz
#43
Ja bym powiedział, że przy każdej nerwicy będziesz miał kilka, kilkanaście czynników, które zbierają się razem i jak przekroczą wartość krytyczną, to masz załamanie. Wystarczy jednak usunąć jeden z nich, by pozostałe okazały się już niewystarczające do tego, by wywołać atak paniki. Z szyją na pewno coś jest na rzeczy, bo już wiele razy słyszałem o poprawie po ćwiczeniach, ale czy chodzi o nerw błędny, czy o błędnik jako taki i związane z nim zawroty głowy, czy o ukrwienie, czy może o jeszcze coś innego, ciężko powiedzieć. Może się nawet okazać, że chodzi o zwykłe rozluźnienie zbyt spiętych w tym regionie mięśni, co najzwyczajniej w świecie relaksuje.
Odpowiedz
#44
(03-27-2022, 09:09 PM)Artur napisał(a): Ja się też podzielę spostrzeżeniami jeśli chodzi o okolice szyi, bo to co piszesz brzmi dość znajomo.

Z depresji i nerwicy, ataków paniki wyleczyłem się już jakieś kilka lat temu, ale jakoś od drugiej połowy 2020 zacząłem mieć tak, że nad ranem po alkoholu jak szedłem do toalety zacząłem mieć dość konkretne zachwiania równowagi, trochę zawroty głowy. Miałem tak może 2-3 razy. Ogólnie notorycznie bolał mnie kark, czułem tam napięcie. Jakieś kilka miesięcy później zablokowała mi się głowa trochę i nie mogłem skręcać w jedną stronę. Parę wizyt u fizjo, mocna poprawa. Potem najciekawsze - zacząłem mieć coś a'la... ataki paniki, ale takie zupełnie jakby stłumione, nie takie pełnoskalowe. Takie cholerne nieznośne uczucie połączone z niepokojem, którego nie mogłem się pozbyć. W pewnym momencie też włączył mi się taki stan, jaki miałem dawniej w nerwicy, ale też jakby wygłuszony, podejrzewałem zapalenie nerek, kiepsko mogłem jeść. Zrobiłem komplet badań i nerki ok, inne badania też. Co bardzo ważne miałem też ciągle wrażenie, że mam problem z równowagą, choć nie kręciło mi się w głowie.

Do meritum, bo mogę pisać o innych objawach, których jeszcze sporo miałem - co mi pomogło? A no automasaz i rozciąganie szyi, potylicy, okolic, działanie na ukrwienie głowy. Dosłownie już po jednym razie przynosiło ulgę. Trochę szczegółów w historii pominąłem, ale nie chce mi się o tym pisać, bo bym musiał wszystko uporządkować, najważniejsze ująłem. Wysunąłbym nawet odważną hipotezę, że na niektóre nerwice wystarczy dlugofalowo zająć się tymi okolicami szyjnym i doprowadzić je do porządku, żeby się wyleczyć.
Super. Dzięki. No brzmi to bardzo znajomo, po alkoholu miałem podobnie. Cała historia brzmi znakomite łącznie z tym że też miałem parę lat spokoju itp, ale każdy wie o co chodzi. Ja tak cały czas mówiłem że może to być jeden z czynników kręgosłup szyjny. Później dochodzi stres i koło się zamyka. 
A wrzucisz może jakies ćwiczenia które robiłeś z chęcią bym spróbował ?

(03-28-2022, 05:05 AM)tomakin napisał(a): Ja bym powiedział, że przy każdej nerwicy będziesz miał kilka, kilkanaście czynników, które zbierają się razem i jak przekroczą wartość krytyczną, to masz załamanie. Wystarczy jednak usunąć jeden z nich, by pozostałe okazały się już niewystarczające do tego, by wywołać atak paniki. Z szyją na pewno coś jest na rzeczy, bo już wiele razy słyszałem o poprawie po ćwiczeniach, ale czy chodzi o nerw błędny, czy o błędnik jako taki i związane z nim zawroty głowy, czy o ukrwienie, czy może o jeszcze coś innego, ciężko powiedzieć. Może się nawet okazać, że chodzi o zwykłe rozluźnienie zbyt spiętych w tym regionie mięśni, co najzwyczajniej w świecie relaksuje.
W tej książce o nerwie błędnym w sumie poza ćwiczeniem z oczami to większość ćwiczeń ma wspólny mianownik czyli rozciąganie i poprawa kręgosłupa szyjnego(tylko poprostu pozycje ćwiczeń są różne, ale jak się porówna z ćwiczeniami w necie to sens jest taki sam rozciąganie i rozluźnianie mięśni szyi i kręgosłup szyjny. Więc to może być jakoś powiązane.
Odpowiedz
#45
Co ciekawe przy rozciąganiu szyi odrazu zaczęły mi drgać mienie barku
Więc podejrzewam, że napięcia da tam spore.
Odpowiedz
#46
Tak w ogóle jednym z objawów nadaktywności współczulnego jest ciągłe szukanie zagrożenia i problemów, dziesiątki analiz co jest nie tak z tym, co się zrobiło ze zdrowiem, czy wzięło się 50 czy 70 mg magnezu, no to co widać w co drugim wątku na forum

Zastanawiam się, czy to moje szukanie przyczyn obłączków i kombinacja z 30 różnymi suplementami miesięcznie to jest właśnie objaw takiego czegoś Big Grin
Odpowiedz
#47
(03-29-2022, 01:19 AM)tomakin napisał(a): Tak w ogóle jednym z objawów nadaktywności współczulnego jest ciągłe szukanie zagrożenia i problemów, dziesiątki analiz co jest nie tak z tym, co się zrobiło ze zdrowiem, czy wzięło się 50 czy 70 mg magnezu, no to co widać w co drugim wątku na forum

Zastanawiam się, czy to moje szukanie przyczyn obłączków i kombinacja z 30 różnymi suplementami miesięcznie to jest właśnie objaw takiego czegoś Big Grin

A może to szukanie powoduje właśnie aktywacje współczulnego  Big Grin
Odpowiedz
#48
ćwiczę już ponad tydzień.
Narazie Efektów jako takich nie ma poza tym,że zaczeło wszystko chrupać w kręgosłupie szyjnym,ale jadę dalej z tym koksem.Mam wrażenie, że zawrotów głowy jest Mniej,ale zobaczymySmile fajną rzecz kupiłem za 30 zł tzw duoball do rozmasowywania mięsni kręgosłupa i tu w okolicach potylicy i fajnie się sprawdza. Mocno Mnie to relaksuje. byłem z aktualnym zdjęciem RTG i rezonansem który robiłem 3 lata temu u ortopedy.
Mówi,że ucisków na nerwy nie ma,ale są pospinane mieśnie i trzeba ćwiczyć i ćwiczyć i że jak nie ma ucisków więc mogę nawet mocno naginać kręgosłup. Z ciekawych rzeczy co zauważyłem jak naginam głowę w prawo przytrzymuje ręką i głową oporuje normalnie oddycham i wszystko spoko.Natomiast jak naginam głowę w lewo to po 10-15 sekundach zaczynam dyszeć jak parowóz i tak jakby nie mogę złapać oddechuSmile
Odpowiedz
#49
W sumie mięśnie karku to dwie główne grupy, z których jedne pochylają głowę do przodu, drugie odchylają do tyłu, a jej obroty na boki to w dużej mierze praca tych właśnie mięśni, tylko wtedy bierze udział połowa z nich.

Najczęstsze ćwiczenia to po prostu leżenie na ziemi, ale tak, żeby głowa była powyżej poziomu (np łopatki na mocnej poduszce), na głowę kładzie się odważnik i unosi. Ja kładę 5-10 kg talerz od sztangi, podkładam poduszkę pod sztangę żeby było miękko. Mam też tzw koronę do ćwiczeń karku, ale nie jest to za wygodne.

Trzeba z jedną rzeczą uważać, możesz mieć jedne za silnie rozwinięte w stosunku do drugich, ale też może być to bardziej pokręcone, przykładowo przy zbytnim pochyleniu głowo do przodu masz za mocno rozwinięte te mięśnie, które głowę ciągną do tyłu.

Na youtube są filmy gdzie są ćwiczenia na "forward head posture", ale nie mi oceniać, czy dobre.
Odpowiedz
#50
(04-06-2022, 04:51 PM)tomakin napisał(a): W sumie mięśnie karku to dwie główne grupy, z których jedne pochylają głowę do przodu, drugie odchylają do tyłu, a jej obroty na boki to w dużej mierze praca tych właśnie mięśni, tylko wtedy bierze udział połowa z nich.

Najczęstsze ćwiczenia to po prostu leżenie na ziemi, ale tak, żeby głowa była powyżej poziomu (np łopatki na mocnej poduszce), na głowę kładzie się odważnik i unosi. Ja kładę 5-10 kg talerz od sztangi, podkładam poduszkę pod sztangę żeby było miękko. Mam też tzw koronę do ćwiczeń karku, ale nie jest to za wygodne.

Trzeba z jedną rzeczą uważać, możesz mieć jedne za silnie rozwinięte w stosunku do drugich, ale też może być to bardziej pokręcone, przykładowo przy zbytnim pochyleniu głowo do przodu masz za mocno rozwinięte te mięśnie, które głowę ciągną do tyłu.

Na youtube są filmy gdzie są ćwiczenia na "forward head posture", ale nie mi oceniać, czy dobre.
Ciekawe kiedy mięśnie organizm itp przyzwyczai się do nowej pozycji kręgosłupa.wogole ciekawa rzecz jak zaczynam rozluźnić mięśnie pod potyliczne to zaczyna mi jeździć po jelitach. jeżeli chodzi o sama pozycje trzymania głowy to już widać że głową się cofnęła i nie mam aż tak dużego garba jakiego miałem. Przy tym ćwiczeniu na boki jak robię w jedną strone podejrzewam że musi się jakaś żyła przytykać w szyji. Dlatego zaczyna mi się ciężko oddychać. Możliwe że to jest też jeden z czynników ataków paniki po dłuższej podrozy albo dłuższym siedzeniu może występują przeciążenia i robią się objawy a mózg robi już resztę sam. Widziałem to coś do ćwiczeń na kark. Dziwnie to wygląda ?jeszcze z tydzień i dorzucę właśnie jakieś ćwiczenie z obciążeniem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości