This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Zgadza się, w Sim City trzeba było planować osiedla, strefy przemysłowe, dystrykty finansowe, dostępność usług, podłączać wszędzie elektryczność, wodociągi itp. Podobnie w Transport Tycoon Deluxe, gdzie od podstaw budowało się firmę transportową. Te miniaturowe pociągi i autobusy bardzo mnie jarały, bo przypominały makiety, które wielu facetów jarają. Im bardziej rozbudowana firma, tym trudniej nią zarządzać. Sporo czasu nad tym spędziłem. Do dziś jest wspierana otwartoźródłowa wersja tej gry OpenTTD. Jeśli Factorio jest w tym trochę podobne, to chętnie rzucę okiem. Tylko właśnie ta przyjemność z grania gdzieś się zatraciła. Na filmikach podoba mi się bardzo Doom (2016) i Doom Eternal. Próbowałem kiedyś grać w to u znajomego i nie szło mi zbyt dobrze. Frustracja. niechęć i męczenie się. Natomiast oglądanie na YT wymiataczy w te gry oraz speedrunerów to prawdziwa przyjemność. Gry mnie teraz męczą tym, że wymagają uwagi, wyuczenia się skilla, dziesiątek godzin spędzonych na nauce mechaniki. To mnie zniechęca. Dawno minęły już czasy, gdy rządziłem w Unreal Tournament w całym akademiku. Big Grin Natomiast oglądanie najlepszych graczy to jak oglądanie dobrego sportu. Czysta przyjemność.

A, no jeszcze spędziłem setki godzin w podstawówce grając w Supaplex, jedną z najbardziej niegdyś popularnych gier logicznych. Nigdy jej nie ukończyłem ze względu na poziom trudności, ale to było świetne wyzwanie połączone z planowaniem każdego przyszłego ruchu. Nawet mój ojciec się wciągnął. Dziś już chyba bym nie miał cierpliwości.

Mam gdzieś zapisany post z Wykopu sprzed kilku lat zawierający spisane właśnie gry typu sim / tycoon. Z pamięci rzucę tylko Oxygen Not Included. Ale nigdy tego nawet nie widziałem.

Mięśnie mogę mieć pospinane. Zaciskanie żuchwy to była moja odwieczna reakcja na stres, przez co mam mocno rozwinięte i silne mięśnie żwaczy. Nie wiem, czy cokolwiek da się z tym zrobić. Próbowałem już fizjoterapię stomatologiczną, różne masaże twarzy itp. Gdy jestem u dentysty, to maksymalnie wytrzymam z otwartymi szeroko ustami jakieś 30 sekund, potem muszę mieć z minutę przerwy. Żuchwa sama się zamyka, a jeśli na siłę staram się ją utrzymać, to ból jest ciężki to wytrzymania. Dlatego nawet zrobienie skalingu i piaskowania jest trudne, nie mówiąc już o leczeniu. Dlatego paranoicznie wręcz dbam o zęby, żeby mieć jak najmniej leczenia. Zatrzyki z botoksu kosztują kilka stówek, ale są skuteczne. Faktycznie po około miesiącu od przyjęcia mięśnie mam rozluźnione, ogólnie mam wrażenie, że głowa jest jakaś taka lżejsza, jakby mniejsze ciśnienie, no i w uszach mniej szumi. Łatwiej się mówi, łatwiej się je. Nie mówiąc już o dentyście. Tylko właśnie to działa max pół roku. Dlatego raz do roku muszę powtarzać.

Myślałem też nad jakimiś medytacyjno-ruchowymi ćwiczeniami. Joga, tai-chi i inne takie brzmią dobrze. Kiedyś nawet szukałem takich miejsc w Poznaniu. Można przy okazji poznać też różnych ludzi. W tańcu jestem łamagą, chociaż prawie co tydzień chodzę teraz do klubu albo na silent disco i sam szaleję na parkiecie, ale z tańcem to wiele wspólnego nie ma. A sztuki walki to swoją drogą. W sierpniu miną trzy miesiące od operacji przepukliny, więc powoli mogę myśleć o aktywności fizycznej. Chociaż ruchu mi nie brakuje. Nawet rzadko do netu teraz zaglądam, bo od rana do wieczora jestem w ruchu i poza domem.
Odpowiedz
No z tymi mięśniami żuchwy stanowczo jest coś nie tak. Tylko pytanie, czy to wyuczone (wtedy ćwiczenia pomogą, ale ćwiczenia całego ciała na naukę relaksacji), czy wynika z np wady rozwojowej (wtedy nic nie pomoże, oprócz np operacji), czy wreszcie to może być objaw jakiegoś zaburzenia równowagi w organizmie.

Na pewno nie jesteś całkowicie zdrowy, bo zdrowy facet nie wytrzyma bez stymulacji seksualnej, tylko też pytanie czy to coś z np hormonami, gdzie można to na różne sposoby próbować naprawić, czy taki się urodziłeś.

Może być tak, że cały czas jesteś pod mega silnym stresem, z czego nie do końca możesz nawet zdawać sobie sprawę, bo się do tego przyzwyczaiłeś.
Odpowiedz
Nie wiem, czy są jakieś operacje na żwacze. Może mam też coś ze stawem żuchwowym. Operacje w tym miejscu to nie jest łatwa i fajna sprawa, więc nawet nie będę próbował. Może masz rację, że cały czas przeżywam podświadomy stres i jestem wewnętrznie spięty, choć tego nie czuję tak bardzo. Pierwszy miesiąc czy dwa po zastrzykach z botoksu to fantastyczne uczucie lekkiej głowy i wtedy faktycznie mam wrażenie, że napięcie zeszło. U dentysty wytrzymam dłużej. Twarz się przy okazji też wyszczupla, kobiety to stosują właśnie w tym celu. Tylko trzeba to powtarzać co pół roku, a mi szkoda na to kasy.

Musiałbym na poważnie zacząć stosować relaksację Jacobsona.

Zapewne nie jestem całkiem zdrowy i musiałbym zbadać te wszystkie hormony, które kiedyś wymieniałem w tym temacie, ale powiem szczerze, że w mojej obecnej sytuacji jest mi to na rękę. Nie mam stałej partnerki, więc nie latam za dziewczynami szukając seksu, nie jestem sfrustrowany, nie zachowuję się jak simp, nie przepalam kasy na jakieś Onlyfans. Zdarzało mi się odczuwać zazdrość, że inni mają życie seksualne, a ja nie, ale już to mi minęło. Kiedyś puszczałem sobie porno praktycznie codziennie, ale to był nawyk po prostu odpalania konkretnych stron, a nie fizyczna potrzeba stymulacji seksualnej. Udało mi się to odstawić i od końca marca nie oglądam. A jak się nie ogląda, to się człowiek nie nakręca.

Wydaje mi się, że dużą rolę odgrywa teraz to, że ja nie mam czasu na myślenie o seksie. Mam teraz rozplanowany każdy dzień. Wstaję o 6 rano, wychodzę z domu i nie ma mnie praktycznie do późnego wieczora. Jeśli się czegoś uczę przed komputerem, to w biurze coworkingowym, czyli w miejscu publicznym. Mało czasu spędzam na rozrywkę, bezcelowe klikanie w różne strony. Nawet rzadziej tutaj zaglądam, bo przy dwóch pracach i pozostałych aktywnościach nie mam na to czasu.

Inna rzecz, że jestem przed czterdziestką, więc zainteresowanie seksem samo z siebie maleje i na pewno jest mniejsze, niż w wieku 20 lat. Podobają mi się kobiety, lubię ładne akty, ale też nie uważam, żeby seks był aż tak bardzo istotny w życiu. Może mam jakąś formę anhedonii, przez co nie jestem w stanie się ekscytować grami, seksem, filmami czy czymkolwiek, tylko wszystko wydaje mi się takie zwyczajne. Na pewno coś tam się traci w życiu i może nawet spróbuję jakoś to naprawić, jak już się dokładnie przebadam, ale jeśli będzie wymagało to nie wiadomo jakiego starania, to nie będę poświęcał temu dużo czasu. Kiedyś miałem plany, że sobie kupię realistyczną lalkę, albo że przeznaczę kilka tysięcy złotych na regularne chodzenie na dziwki, żeby się wprawić i oswoić, no i mieć coś z życia, ale jednak stwierdziłem, że szkoda na to kasy i to wszystko raczej nie jest warte takich inwestycji.

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że jeśli kiedyś jednak poznam kobietę, z którą stworzę związek, to mój brak zainteresowania seksem szybko doprowadzi do rozpadu. Zakładam, że z odpowiednią kobietą będę miał większą ochotę. To raz. A dwa - uważam, że w związku są pewne obowiązki, w tym także te dotyczące potrzeb intymnych partnera. Nie mogę egoistycznie patrzeć tylko na to, co ja chcę. Trzeba trzymać dyscyplinę, wyczuć, kiedy kobieta potrzebuje i po prostu to robić, nawet jeśli się samemu w danej chwili nie ma ochoty. W razie problemów są tabletki (lub nawet zastrzyki), a w razie jeszcze poważniejszych problemów, są zabawki, są zakładane protezy itp. Więc tym bym się nie przejmował. Ja akurat nie postrzegam problemów z erekcją jako przejawu braku męskości i tym samym powodu do psychicznego załamania, więc podchodzę do tego bardzo na luzie. To się po prostu czasem zdarza. Jestem wolny od toksycznego narzucania sobie tego, co mężczyna musi.
Odpowiedz
No wszystko fajnie, ale czemu tylko do seksu to sprowadzasz? Zaburzenia hormonalne, jeśli są, wpływają na całą psychikę, a także na funkcjonowanie organizmu. Nie wiadomo, czy nie pracujesz na jakiś udar, raka prostaty czy coś.
Odpowiedz
Bo w ten sposób można wpaść w hipochondryzm. Mogę dbać o siebie, mogę wprowadzić pewną dyscyplinę, wyuczyć się nawyków żywieniowych i suplementacyjnych, ale ciągłe gonienie za idealnym stanem zdrowia nie kojarzy mi się z fajnym, szczęśliwym życiem. W tym się można wręcz zakopać.

Nie pił, nie palił, umarł zdrowy.
Odpowiedz
Ale tutaj nie mówimy o zmniejszeniu ryzyka kataru o 0,2%, tylko o potencjalnie poważnych zmianach w układzie hormonalnym, skutkujących zmianami całego życia, nawet to, że rozmawiając na żywo z kobietami zasypujesz je tysiącem rzeczy (czy jakoś tak, pisałeś, że tak zniechęciłeś do siebie parę lasek) może wynikać z rozwalenia hormonów.

Pisanie, że to wygodne bo popęd znikł to jak ten gość co mu nogi urwało i twierdził, że teraz jest lepiej, bo butów nie musi kupować. (tekst z wiedźmina 3 chyba)
Odpowiedz
Mogę sobie zbadać te hormony, mogę coś robić, żeby je poprawiać, ale traktuję to jako misję poboczną. Niech się to dzieje w tle, bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić drastyczne zmiany. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam własne zacięcie, silną wolę, zmuszanie się i dyscyplinę.

A moje ciągle nawijanie do dziewczyn to chyba po prostu kwestia braku doświadczenia. Nawijałem dużo, bo chciałem zwracać na siebie uwagę.
Odpowiedz
Jeszcze tak a propos gier, to poniżej są właśnie przykłady, dla których wolę oglądać, jak ktoś gra, niż robić to samemu.

https://www.youtube.com/watch?v=72S2aAxtZOs
https://www.youtube.com/watch?v=NVvQc83KzUM

Opanowanie Dooma do tak mistrzowskiego poziomu byłoby dla mnie męczące, frustrujące, czasochłonne i w zasadzie bezcelowe. Oglądanie takich filmików to coś wręcz przeciwnego - duża przyjemność i podziw. Ta szybkość i płynność ruchów jest jak taniec.
Z tego samego powodu, jako niedoszły siatkarz, uwielbiam oglądać mecze reprezentacji w siatkówkę, a samemu nie wychodzę ponad poziom grania w plażówkę latem (bo ustawić się z ludźmi na wspólne wynajęcie hali jest bardzo trudne).
Odpowiedz
Tylko że po oglądaniu siatkówki nie grasz ani odrobinkę lepiej, nie wzbudzisz też podziwu znajomych i nie wyrwiesz na to laski.
Odpowiedz
Większym wstydem jest przyznać się lasce, że się jest GRACZEM, niż że ogląda się siatkówkę. Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości