Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
(05-24-2023, 05:06 PM)tomakin napisał(a): Jakbyś 1/100 tej energii, którą poświęcasz na molestowanie mnie o nowe artykuły, poświęcił na wrzucanie na fora / grupy starych artykułów, czy linków do stronek, to miałbym motywację do tworzenia nowych rzeczy. A tak, wolę grać w gry 
Przykro mi, że zawiodłem oczekiwania, ale nie umiem tego robić i mam wrażenie, że nie jesteś w stanie zrozumieć, czemu nie umiem, tylko ciągle mnie oskarżasz o brak chęci.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Nie umiesz też przekonać mnie, żebym pisał artykuły, a mimo to próbujesz
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
05-24-2023, 10:10 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-24-2023, 10:13 PM przez Temper.)
Rozumiem dobrze Twoje przykłady, są trafne.
Mi bardziej chodzi o takie codzienne, proste czynności, które każdy z nas musi wykonywać. W filmiku są właśnie przykłady. Koncentrujesz się na tych najtrudniejszych rzeczach, jak nauczenie się od podstaw gry na instrumencie w dorosłym wieku, na nauczeniu podstaw komunikacji kogoś, kto jest naprawdę skrajnie nieprzystosowany. Ja się poruszam w bardziej lajtowych tematach. Ktoś się boi iść do sklepu i układa sobie w głowie różne scenariusze i reakcje na nie, wyobraża sobie, że ekspedientka się z niego śmieje, albo nawet będzie opowiadać w domu mężowi, jakiego dziwaka dziś spotkała. Podobnie rozmowy telefoniczne. Sam tak robiłem, że opracowywałem sobie dokładne dialogi, zapisywałem drzewko rozmów w zależności od spodziewanych odpowiedzi, czasem nawet z kartki czytałem Myślałem, co się stanie, jeśli odbierze nie ta osoba, którą się spodziewam i nie będę wiedział, jak się zachować. No i stres, odwlekanie, co generuje kolejny stres itd.
Dwa miesiące temu tak miałem, jak do fryzjera szedłem. No kurde. Uznałem w końcu, że to nie ma sensu. Trzeba iść na żywioł, bo to nie są poważne sprawy typu zrzucanie trzydziestoletniego bebecha, albo koncert chopinowski przed publicznością. Po prostu wchodzę do sklepu czy gdziekolwiek i pytam się mówiąc to, co mi ślina na język przyniesie. Nie jestem wyjątkowym płatkiem śniegu i nikt na koniec dnia nie będzie mnie rozpamiętywał po godzinach, no chyba że bym fiuta wyciągnął i zaczął tańczyć. Nikt nie zwraca na mnie uwagi na mieście i nie śmieje się ze mnie ukradkiem, tak jak ja nie pamiętam nikogo, kogo mijałem dziś na ulicy. Każdy idzie w swoją stronę i zanurza się w swoich myślach.
Tak samo robię w rozmowach przez telefon. Po prostu biorę i dzwonię natychmiast, jak tylko ustalę, że jest jakaś sprawa do załatwienia. Matce kablówka w sobotę zdechła, to dzwoniłem na infolinię. Jest to chwilowe uczucie stresu, ale biorę i dzwonię. I tak trzeba często poczekać na zgłoszenie konsultanta, to jest czas na przemyślenie. Nauczyłem się, że można gadać nawet głupoty, jeśli jest zabawnie i miło. Tylko o tym trzeba pamiętać. Jak się odezwie jakiś konsultant, to mówię od razu coś w stylu: "O kutwa! Żywy człowie, no jak miło, wreszcie. A na pewno jest pani żywym człowiekiem, a nie automatem? Bo wie pani, sporo teraz tych robotów dzwoni. Czyli pani Monika, tak? Dobrze zapamiętałem? Super. No to pani Moniko, mam pewiem problem techniczny i jestem pełen wiary, że pomoże mi pani się z tym uporać. Bo miałem taki dobry dzień, ale coś mi się schrzaniło"...
Coś w ten deseń, wymyślane na szybko, żeby wprowadzić miłą atmosferę i odstresować też być może drugą stronę. Jak nie wiem, co powiedzieć, albo się zatnę, to wymyślam jakąś głupotę. Jak się zaciąłem ostatnio, bo mi myśli gdzieś uciekły, to rzuciłem totalną głupotę: "wie pani co? właśnie mi całe życie przeleciało przed oczami, a tak podobno jest przed śmiercią, ale chyba to jednak fałszywy alarm, tak więc możemy wrócić do tematu, tylko się rozproszyłem, o czym to my żeśmy mówili?"
Tak można gadać w różnych miejscach, gdzie trzeba coś załatwić, a przecież każdy z nas musi umieć załatwiać sprawy. Ja wiem, że to brzmi absurdalnie i bez sensu, ale mi to cholernie zaczęło pomagać. I tak się zastanawiam, gdzie by tu jeszcze wejść, żeby sobie popierdolić i poprawić komuś humor. Czasem już od wejściach robię mega duży uśmiech i kłaniam się komuś aż do przesady, żeby pokazać, że zależy mi na takiej luźnej atmosferze. W takich codziennych sytuacjach nie opracowywać schematu i odrzucić overthinging, a właśnie iść na żywioł i gadać. Jeśli druga strona nie współpracuje, to trudno, można przymknąć jadaczkę. Na koniec dnia i tak nikogo to nie będzie obchodziło.
Oczywiście na rozmowach o pracę udawanie śmieszka / debila i gadanie byle co się nie sprawdzi, tu już trzeba być wyćwiczonym, ale ja mówię tu o prostszych rzeczach, z którymi każdy z nas się styka, a wielu ma problem.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
05-24-2023, 11:49 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-24-2023, 11:54 PM przez tomakin.)
No i trzeba tu postawić granicę między dwoma całkowicie różnymi problemami
1. brak umiejętności
2. brak chęci / odwagi / whatever, podczas gdy umiejętności są na swoim miejscu
W pierwszym wypadku po prostu MUSISZ się przygotować, bo inaczej faktycznie zrobisz z siebie błazna i efekt będzie taki, że psycha siądzie jeszcze niżej. Nie masz tego problemu co ludzie, którzy cale życie byli odrzucani i wyśmiewani, więc nie wiesz, jak to jest.(*)
W drugim często zadziała pójście na żywioł, pod warunkiem, że faktycznie dasz radę i że połączy się to z przyjemnym doświadczeniem.
To odnośnie umiejętności, ale jeszcze słowo o lękach i strachu.
Na stronce o nerwicy mam opis tego, jak w kilka tygodni wyleczyć arachnofobię, lęk przed pająkami. Mówimy o pająku i robimy pacjentowi rozluźniający masaż. Pokazujemy rysunek pająka i robimy masaż. Zdjęcie pająka. Film. Mały pajączek na żywo. Ważne, żeby za każdym razem mózg dostawał sygnał "pająk to bezpieczeństwo i przyjemność", ale DELIKATNY sygnał.
A skąd bierze się arachnofobia? Ano stąd, że w przeszłości pojawił się bodziec w postaci pająka, połączony z bodźcem w postaci czegoś, co generuje strach. Może za gówniaka matka zaczęła piszczeć, jak zobaczyła ośmionogiego przyjaciela, może jakiś film był, a może nawet było to wrodzone i było wzmacniane.
Arachnofobia to NIE jest coś, co można przełamać na zasadzie "będę twardy, nie przestraszę się", chory zobaczy pająka na ubraniu to rozbierze się do naga i zacznie uciekać, ocknie się gdzieś na środku miasta dopiero. Co gorsza, za każdym razem jak pojawi się pająk oraz chory zareaguje strachem, to nastąpi wzmocnienie i będzie się bał tych pająków jeszcze bardziej. Strach przed nimi doprowadzi do powstania jeszcze większego strachu przed nimi.
Jeśli dopuści się do tego, że zaczniemy się bać w czasie "terapii", to efektem sesji będzie pogłębienie strachu, zamiast jego zmniejszenie.
---
Podsumowując, metoda "będę o tym myślał, zamiast to robić" nigdy nie jest dobra, ale w bardzo wielu przypadkach problemów, naprawdę dużych problemów, trzeba podchodzić do tego ostrożnie i stopniowo. Czasem najpierw nauczyć się koniecznych umiejętności - ja np nie wyobrażam sobie, żebym mógł na zawołaniu takie teksty wymyślić w czasie rozmowy telefonicznej, no ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy, po latach treningu przynajmniej ludzie się na mnie nie obrażają, a czasem, w przypadku poważnych fobii, trzeba stopniować bodźce.
Zawsze rozwiązaniem jest działanie, ale nie zawsze dobrym rozwiązaniem jest działanie na zasadzie "lecimy na całość". W Twoim wypadku zadziałało, bo po prostu masz to wyćwiczone, u kogoś innego efektem byłby gigantyczny blok w psychice.
*a może jednak masz podobne doświadczenia, pisałeś, że dziewczyna Cię wyśmiała na pierwszej randce i że może przez to przez następne kilkanaście lat miałeś problemy nie tylko z odezwaniem się do kobiety, ale w ogóle z osiągnięciem erekcji nawet gdy byłeś sam. Bo raz zostałeś wyśmiany. No to sobie wyobraź, że ktoś był wyśmiewany kilka razy dziennie przez pół życia.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
05-25-2023, 12:30 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-25-2023, 05:59 AM przez tomakin.)
A, brak umiejętności komunikacji to nie jest coś skrajnego czy rzadko spotykanego. Powiedziałbym nawet, że to bardzo częsta rzecz, nie widzimy tego na co dzień, bo mężczyźni, którzy nie posiadają tego skilla, nie mają też kontaktów. Nie spotkamy ich. Zatytułowałeś wątek jak zatytułowałeś, no siłą rzeczy będzie przyciągał "przegrywów", zwłaszcza że link do forum jest na stronce o przegrywie. Naprawdę, błyszczysz wręcz na ich tle, jeśli chodzi o umiejętności społeczne czy w ogóle o ogólne ogarnięcie życiowe. Po prostu gdzieś po drodze podjąłeś złą decyzję i można to ująć, że wplątałeś się w złą sytuację, ale to tyle.
Nie wiem, czy już to wrzucałem
https://www.youtube.com/watch?v=sJ8EAwRa...nel=li5up6
jak dla mnie, porażający wręcz dokument.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
05-25-2023, 09:53 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-25-2023, 09:59 AM przez Temper.)
Ej, kojarzę ten film dokumentalny. Kiedyś już go na pewno widziałem, ale chętnie obadam jeszcze raz.
Wydaje mi się, że oboje mamy rację. Opisujemy po prostu zupełnie różne przypadki i osobne metody, które mogą być pomocne w ich rozwiązaniu. Ja podaję swoją metodę, Ty tonujesz temat mówiąc, kiedy to nie zadziała. I myślę, że już w tym temacie powiedzieliśmy wszystko i teraz byłoby już tylko powtarzanie w kółko coraz to innych przykładów. Możemy zostawić to tak jak teraz jako konsensus.
Oczywiście sam nie jestem wolny od takich blokad i traum psychicznych, niezależnie od tego, z jakim luzem i humorem teraz do tego podchodzę. Problemy z potencją i libido mogą być psychogenne ze względu na moje doświadczenia. Problem został już u źródła skorygowany operacyjnie. I to nie było widzimisię (jak w przypadku przeszczepu włosów), faktycznie według diagnozy lekarza, który głównie takimi sprawami się zajmował, nie byłbym w stanie odbyć stosunku. Operacja kosztowała 25 tysięcy, więc musiałem na nią uzbierać. Teraz sądzę, że próba naprawy (o ile zdrowotnie wszystko okaże się ok), to właśnie pójście na żywioł w bezpiecznych warunkach, czyli roksanki. Chodzić do jakichś masażystek na początek, żeby zobaczyć, jaka będzie reakcja organizmu i czy się będzie z czasem zmieniać. Tym bardziej, że nie mam już wielkiej guli w pachwinie i w worku, więc nie ma się co wstydzić, a do blizny zawsze można dorobić zabawną historyjkę o walce z niedźwiedziem. Moralnych oporów nie mam żadnych, problemem jest fakt, że to kosztuje, a regularne wizyty to już w ogóle. Więc wracam do punktu z zarabianiem dobrej kasy i stabilną pracą.
Tytuł tego wątku powstał w momencie, gdy byłem mocno wkurzony na swoją sytuację, a brak stabilnej pracy z dobrymi zarobkami, brak rodziny i uwiązanie z matką był dla mnie jednoznaczny z byciem na dnie społecznym. Taka ocena i ten problem były dla mnie realne. Jeśli chcesz i masz takie możliwości jako administrator, możesz zmienić tytuł na taki, który uważasz za bardziej pasujący. Nie mam nic przeciwko.
Byłem już na spotkaniu z jedną panią kołcz do spraw kariery, a z drugą gadałem przez telefon. Wstępne, darmowe rozmowy zapoznawcze. Tą przez telefon praktycznie zagadałem i nie dałem jej dojść do głosu. Trochę w sumie śmiesznie wyszło, bo babka stwierdziła, że nie bardzo wie, jak może mi pomóc, skoro mam jakiś plan. Pytała mi się, czego od niej oczekuję, bo ona to może mi pomóc np. CV układać albo coś. Trochę mnie śmiech ogarniał, jak coach, który powinien tak prowadzić rozmowę i tak zadawać pytania, żeby samemu znaleźć pole do pomocy, daje się całkowicie zdominować siłą głosu i słowotokiem przez gościa z fobią społeczną, który stresował się w momencie wybierania numeru.
Druga babeczka na spotkaniu osobistym za to bardzo profesjonalnie podeszła do sprawy. Wyciągnęła ode mnie opis sytuacji z matką i uznała to za kluczową blokadę we wszystkich innych dziedzinach życia, w tym także zawodowych. Czyli generalnie potwierdziła to, o czym rozmawialiśmy razem tutaj. Hamowała mnie w gadce, sprowadzała na właściwe tory, gdy zaczynałem odpływać i wskazała, jak i nad czym można pracować. No i pochwaliła mnie za radiowy głos, dykcję i pewne "aktorstwo głosowe", które według niej mógłbym też jakoś wykorzystać, więc połechtała temat, na który jestem cholernie wrażliwy. Mam paliwo do samouwielbienia na najbliższy czas. Więc tutaj daję okejkę.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
05-26-2023, 01:02 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-26-2023, 02:21 AM przez tomakin.)
No zazwyczaj tak jest, jak ludzie się nie zgadzają, to jest to efekt tego, że nie doprecyzują, o czym mówią. Zdaje się, że Platon to często w dialogach powtarzał.
Nie przepadam za youtuberami i wszelkiej maści kołczami, bo właśnie podają jedno rozwiązanie jako dobre na wszystko i zawsze, a tymczasem wręcz każdy przypadek wymaga nieco innego "idealnego" podejścia. W Petersonie teraz mam dużo fragmentów o tym, jak psychoanalitycy robią podobne błędy, mają swoje własne wizje skąd się biorą problemy u pacjenta i do tej pory mu wmawiają, że był np molestowany w dzieciństwie, aż w to uwierzy.
Trochę głupio wyskakiwać z wnioskami na podstawie paru wpisów na forum, ale jakbym miał strzelać, to uznałbym, że nieprawdą jest
"sytuacji z matką i uznała to za kluczową blokadę we wszystkich innych dziedzinach życia, w tym także zawodowych"
Gdzieś tam jest coś nie tak, to coś nie tak sprawiło, że wpadłeś w pułapkę relacji z matką, ale różne problemy dawały o sobie znać wcześniej. Relacja z matką na pewno bardzo dużo psuje i jej poprawa automatycznie bardzo mocno zmieni połowę Twojego życia, ale tam jest coś jeszcze. Może jakieś problemy z hormonami, może jakieś zaburzenie typu autystycznego, naprawdę ciężko oceniać przez forum, gdzie każdy rysuje taki obraz samego siebie, jaki sam widzi, niekoniecznie upiększony, ale na pewno nie idealnie odwzorowujący rzeczywistości.
To dość istotne, bo jesteś na forum, gdzie adminem jest gość, który no tak średnio zna się na metodach szukania pracy czy tego typu rzeczach, ale jeśli idzie o na przykład zaburzenia hormonalne, czy jakieś wrodzone rzeczy typu spektrum autyzmu, ciężko lepiej trafić.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
No na pewno sytuacja z matką nie jest jedynym źródłem problemów, ale bycie maminsynkiem hamuje w rozwoju bardzo mocno. Praca nad tym jest ważna, ale i tak nie zamierzam korzystać z pani kołcz. 5 wymaganych godzinnych spotkań to 1600 zł, a nie sądzę, żebym dowiedział się tam czegoś tak unikalnego, że warto byłoby tyle zapłacić. Muszę zarabiać kasę wystarczającą do tego, żeby się wyprowadzić już na dobre, nie odwiedzać ją zbyt często, uczyć się utrzymywać zdrowy dystans, a w wolnym czasie uczyć się i gdzieś wychodzić. Nie myśleć wciąż, że mam jakiś problem, bo to też źle wpływa na samopoczucie. Nie będę jej wmuszal psa czy wychodzenia do koleżanek albo znalezienia sobie faceta czy coś. To jest gra dla dwóch graczy, a ja mogę sterować tylko jednym.
Może to jest jakiś rodzaj lekkiego autyzmu. Myślę, że nie ma sensu, żebym się tu diagnozował klinicznie, bo nic z tą wiedzą nie zrobię. Trzeba się przystosowywać do świata. Dużo zrobiłem w ciągu ostatnich tygodni i tak.
Mogę mieć większy wpływ na dietę, na aktywność fizyczną, suplementację. Mogę próbować nielegalne substancje w niewielkich dawkach, żeby poprawiać koncentrację. Mogę zbadać hormony i inne rzecz. Pewnie po wypłacie zrobię sobie pełen pakiet. Na pewno nie mam takich problemów, jak niektórzy tu na forum. Po Twoim wątku zacząłem zwracać uwagę choćby na obłączki, chociaż na ich chyba nigdy nie miałem poza dwoma palcami na każdej dłoni, więc to pewnie nic nie znaczy. Zasypiam błyskawicznie, śpię jak dziecko, budzę się wypoczęty. Fizyczne zmęczenie całym dniem poza domem robi swoje.
No i to w sumie tyle, co mogę robić. Iść na żywioł, kiedy się da, w innym przypadku planować. Jak dobrze pójdzie, to mam jeszcze drugie tyle do przeżycia w dobrej jakości, więc szkoda by było to zmarnować.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
> Może to jest jakiś rodzaj lekkiego autyzmu. Myślę, że nie ma sensu, żebym się tu diagnozował klinicznie, bo nic z tą wiedzą nie zrobię.
A i tu się mylisz, tzn masz rację, że tutaj się nie zdiagnozujesz, ale prawidłowa diagnoza mogłaby bardzo dużo zmienić, bo można by konkretnie pod problem dobrać terapię suplami. W niektórych formach autyzmu brakuje np konkretnych kwasów tłuszczowych, które trzeba brać w dużych dawkach, a jeśli ktoś akurat takiego problemu nie ma, to mu te kwasy tłuszczowe mogą zaszkodzić, bo będzie miał ich za dużo (kosztem innych).
Problem w tym, że na 5 odwiedzonych psychiatrów, dostaniesz 6 różnych diagnoz. To nie są rzeczy, które mają jednoznaczne kryteria diagnostyczne.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Nieprecyzyjnie się wyraziłem, bo mówiąc "tu" miałem na myśli, "pod kątem", a nie ze tu konkretnie na forum.
No właśnie się obawiam, że każdy z psychiatrów powie co innego i ta wiedza nic nie da. Nawet teraz, gdy jestem po spotkaniach z czterema kołczyniami widzę, że każda inaczej do tematu podchodzi i nieco inne wnioski wyciąga. Badanie pod kątem autyzmu, adhd, czy co tam innego to głównie rozwiązywanie testów i rozmowy. A z tego może wyjść wszystko.
|