Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Na to wychodzi, że właśnie czatowanie i gadanie przez mikrofon z ludźmi daje najwięcej obycia codziennego z językiem. Pisanie wypracowań to rzecz drugorzędna. Na Reddicie jeśli już coś piszę, to zwykle posiłkuję się translatorem. Bo jak mam sam napisać, to nagle w głowie pusto. Ale jak translator przetłumaczy, to sobie myślę "o, właśnie tak bym to sam przetłumaczył"
Farmrpg polecałeś, ale ja się boję takich rzeczy.  Nie wiem, w Settlers 2 albo Transport Tycon Deluxe mogę grać.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Cytat z czatu tej gry
"Life is hard right now. Lots of trials all at the same time, and it feels like too much for 1 person. But I come here, to this community full of helpful, genuine, authentic people, and it really has helped me cope with the "unbearable." I just wanted to say thank you....I'm very thankful for the people behind the keyboards."
Nie tylko można się w angielskim podszkolić, ale i podciągnąć anty-toksyczność, wykorzenić cechę, która jest tak często spotykana w Polsce.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Budowanie farny może podciągać anty-toksyczność? A to ciekawe. Rzucę sobie okiem, o co w tym w ogóle chodzi.
W IT to można jeszcze dołączać do projektów open source i gadać z ludźmi na Discorach.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
05-23-2023, 04:40 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-23-2023, 04:42 PM przez tomakin.)
Budowanie nie, ale gadanie z tymi ludźmi, którzy w to grają, tak, bo jednak ludzie z szeroko rozumianego zachodu mają bardzo, ale to bardzo różną mentalność od ludzi z Polski, zwłaszcza od starszego pokolenia.
Tamten czat, co laska go tak chwali, to po prostu jest efekt mechanizmu gry, nagradzającego dzielenie się z innymi, przez co wszyscy są super hiper mili, uprzejmi i w ogóle. Nie to, że gra wymusza, po prostu ludzie, którzy nie mają takiego podejścia, nie siedzą na tym czacie.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
05-23-2023, 09:39 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-23-2023, 09:44 PM przez Temper.)
Ja w zasadzie wiem, że omijając od lat gry komputerowe dużo tracę. To setki świetnych historii i fajnych wyzwań i gry multi z innymi. Wyuczyłem się mechanizmu, że gry = strata czasu. Czasem sobie oglądam jakieś gameplaye na YT, ale żeby grać samemu, to już tak średnio. Oglądanie gier to prokrastynacja, bo nie trzeba samemu myśleć nad graniem, tylko ktoś wykonuje czarną robotę za mnie.  Gdyby to jeszcze były krótkie gry na parę wieczorów, to spoko, ale jak pomyślę, że miałbym grać w takiego Wiedźmina 3 przez 100 godzin albo więcej, to... ło Jezu, za długo.
Z tego samego powodu nie przepadam za serialami. Może jedynie te krótkie na 5 odcinków, jak Czarnobyl. Kumpel mnie kiedyś próbował namawiać na Grę od tron, gdy już leciał ostatni sezon. Ilość odcinków mnie przeraziła i po trzecim zrezygnowałem. Wolę jednak krótkie, zamknięte historie, albo szybkie meczyki w Unreal Tournament.
Chociaż były wyjątki, bo mam na koncie kilka bardzo długich gier fabularnych, które mnie mocno wciągnęły: seria Legacy of Kain, Fallout 1 i 2, Half-Life 2, Okami, Deus Ex: Human Revolution.
Kuźwa, przecież ja nie umiem pada obsługiwać. Jedynie tego od Pegasusa i od PS2. Jestem gierkowym boomerem.
Kiedyś dawno temu sprzedawałem hurtowo na Allegro klucze do gier i konta Rapidshare. Wszystko miałem z Indii, więc regularnie pisałem z pajetami na Yahoo Messenger. Byłem mega zaskoczony, jak oni tam dobrze gadają po angielsku, a ja ledwo zdanie umiałem sklecić. W końcu to była kolonia brytyjska.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Kurcze, nie ma czegoś takiego, jak strata czasu, jeśli masz z tego przyjemność. Życie sprowadza się do tego, żeby było przyjemnie. Nawet ten plan, który masz teraz, bycie bogatym i posiadanie rodziny, to dążenie do tego, żeby było przyjemnie. Ważne, żeby nie wpaść w pułapkę jednej rzeczy, jak ludzie, którzy 24/7 grają, albo którzy tylko pracują i potem wracają do pustego domu, gapiąc się na pustą ścianę. Jak już pisałem parę razy, najszczęśliwsze osoby z mojego bliższego i dalszego otoczenia to te, które znalazły sobie jakiś sposób samorealizacji poza pracą i pustą rozrywką, czy to będzie muzyka, czy coś związanego z plastyką, czy jakiś taniec, nawet tu na forum masz gościa, którego życie to w dużej mierze karate. Ile ja radochy mam z tego, że prowadzę te wszystkie strony i blogi (i nie tylko te o zdrowiu, ale też swego czasu największe forum wege w Polsce), ile lasek na to wyrwałem... szkoda tylko, że zysku żadnego z tego nie ma. Może i nawet by był, jakbym miał dryg do monetyzacji, a nie tylko do medycyny.
Wiedźmin 3 to jedna z tych rzeczy, które można śmiało określić arcydziełem, coś, po czym jest się inną osobą. Podobnie bloodlines, ta stara wersja. Kurcze... przejdę to jeszcze raz. Jak coś na jeden wieczór, to the wolf among us. No nie, nie będę Cię na gry namawiał, jak masz teraz plan odmienienia życia  Farma to akurat coś, co dzieje się w dużej mierze samo, sadzisz i rośnie.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
Problem w tym, że dzień ma 24 godziny.
Temper, "Hold Strong" - nie daj się tutaj uwieść ). Patrzę na Twój terminarz, plany i cele - i raczej nie widzę tam miejsca na gry komputerowe.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
05-24-2023, 06:09 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-24-2023, 06:11 AM przez Temper.)
Chyba nie będzie zaskoczeniem, jak powiem, że moja matka jest przeciwniczką gier i uważa to za dziecinadę. Za to tureckie seriale to już szczyt ambicji.  Za dzieciaka na Pegasusie i Amidze to jeszcze mogłem, ale później na PC za nastolatka już musiałem się kryć. No i wytworzyło mi się jakieś takie połączenie, że mam wyrzuty sumienia, jak w coś próbuję grać albo w ogóle czytać lub oglądać na ten temat. Jakbym teraz zaczął grać w domu, to bym się narażał na uszczypliwości i nawracające smęcenie.
Jestem teraz większość dnia poza domem, więc trudno mi znaleźć czas ponad to, co mam zaplanowane. Może jak się kiedyś wyniosę na swoje. Wtedy będę nadrabiał gry z całych dwudziestu lat.
A tak to zero gier, zero seksu, a najważniejszą przyjemnością i celem w życiu ma być kupno mieszkania. Rodzice nie zrealizowali tego celu, więc teraz przerzucili go na mnie. Jak już się go zdobędzie, to można umierać.
(05-24-2023, 06:01 AM)Nawaphon napisał(a): Problem w tym, że dzień ma 24 godziny.
Temper, "Hold Strong" - nie daj się tutaj uwieść ). Patrzę na Twój terminarz, plany i cele - i raczej nie widzę tam miejsca na gry komputerowe.
Nie ma czasu na razie. Chyba że bym na telefonie grał albo jakiegoś Steam Decka kupił.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
05-24-2023, 09:01 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-24-2023, 09:12 AM przez Temper.)
Tak se tera myślę, że tych moich ostatnich wpisów wychodzi jakbym popierał i wprowadzał w życie jakiś ascetzm technologiczny i rozrywkowy. Świadomie odrzucał gry, seriale, portale internetowe, seks i pornole. A to w zasadzie jest zupełnie odwrotnie. Ograniczam się w tak wielu rzeczach, bo chce znaleźć przyczynę tego, dlaczego mam czasem takie problemy, jakie mam.
Ale po kolei. Mam dziś wyjątkową chęć gadania, a wszyscy w pracy jacyś niemrawi intelektualnie. Mam dłuższą przerwę śniadaniową, uwaliłem się na hamaku, więc siądźcie w kółeczku małe kurwie, wujek Temper powie wam, co myśli.
Nie zgadzam się u zasady z wieloma stwierdzeniami psychologów po badziewnych, bezwartościowych studiach (znam takich osobiście). Tomakin ma tak samo, o czym nie raz pisał. Uważam że nie ma czegoś takiego jak uzależnienie od gier, internetu i pornografii, to klasyczne skupianie się na konsekwencjach z całkowitym olaniem przyczyn. Gry są wartością, można spędzić z nimi dziesiątki tysięcy godzin. Sam nie żałuję ani godziny spędzonej na graniu, niezależnie od tego, co pierdoli moja matka. Internet jest wartością - towarzyszy mi w różnych formach przez cały dzień, dosłownie kilkadziesiąt godzin dziennie (bo równolegle na kilku różnych płaszczyznach w tym samym czasie). Ba, nawet pornografia może być wartością, już pomijając moja osobista absolutna fascynację fotograficzną aktem i ciałem ludzkim, to poznałem kiedyś również osobiście performerów ze świata stricte pornografii (badzo popularne zajęcie w Czechach z Pragą na czele - polska perspektywa nie oddaje niczego, Czesi mają inną mentalność a Praga to swoista stolica zupełnie, kompletnie innego stylu życia) i wiem że ona także może być sztuka wyższą dającą ludziom życiowe wspaniałe spełnienie, pasję, szczęście, a nawet w formie zwyczajnej i "prostackiej" może być pozytywna, istotna zarówno dla rozwoju jednostek jak i ubogacająca życie par i bliskość między parami. Może inspirować, otwierać, uczyć, spajać, łączyć, zbliżać i napełniać pięknem. Seksuologicznie, psychologicznie rzecz ujmując, nie ma w niej u podstaw niczego negatywnego, jest wręcz bardzo wysoce wskazana dla zdrowego rozwoju. To jedynie prymitywna, częsta w Polsce mentalność wciąż przytłoczona najgorszymi wzorcami pseudo religijnymi ma z tym problem. Wszystko to są pewne określone elementy życia, świata, różnych dążeń. Same w sobie określanie ich jako uzależniających u podstaw nie ma sensu - wszystko co jest u podstaw ubogacające uzależnia. Oddychanie uzależnia. Absurdem było by stwierdzić że należy zrezygnować z oddychania. Nie w tym problem.
Pornole, gry, internet, technologia to nie problem. To rozwiązanie. A korelacja nie oznacza przyczynowości.
Problem powstaje, gdy się przed czymś ucieka w świat tego, co przyjemne i będące odskocznia od rzeczywistości. Problem powstaje, gdy ucieka się do gier czy internetu przed obowiązkami, a do pornoli przed partnerem, czy to przed jego brakiem, czy obecnością. Źródło problemu jest gdzie indziej - w tym przed czym się ucieka i dlaczego się ucieka, a nie w tym do czego się ucieka. Problem w tym, dlaczego obowiązki są odpychające. Psychologicznie problem sprowadza się do zjawiska prokrastynacji. To ucieczka jest problemem, a nie miejsce ucieczki. Ludzie kiedyś uciekali w fanatyzm religijny czy alkohol - i nie było to w niczym lepsze, a nawet stwierdził bym że gorsze bo bardziej destrukcyjne dla otoczenia. Nie potrzeba współczesnych narzędzi by szukać ucieczki. One zawsze były. U ludzi którzy z techniki to widzieli żarówkę i Franię.
Problem też w braku umiejętności korzystania z danych narzędzi. Z brakiem umiejętności doboru wartościowych gier, wartościowego korzystania z internetu czy umiejętności rozróżniania fikcji od rzeczywistości i piękna od kiczu.
Problem tkwi w świecie zewnętrznym, w tym co zmusza do ucieczki, dlaczego przed czymś się ucieka. Dlaczego to co powinno się robić nie pociąga i nie daje przyjemności. Tu jest problem. Problem może tkwić w świecie wewnętrznym - w braku świadomości i braku umiejętności do świadomego korzystania z dostępnych możliwości.
To, co należy leczyć, to problemy w świecie, w którym się funkcjonuje, rozumieć ich przyczyny, oraz rozwijać świadomość jak korzystać z aspektów świata w sposób świadomy, rozumny i przynoszący wartość. W przypadku problemów w relacjach należy zrozumieć skąd one wynikają. Dlaczego dana osoba ma problem z nawiązaniem relacji lub z jej aktywnym utrzymaniem, tak jak ja. Skąd bariery i oddalenie, brak porozumienia i pociągu w związku. I jak te problemy rozwiązywać. To tu jest źródło. Zawsze stoją za nim bardzo konkretne przyczyny w konkretnych ludziach i w konkretnej relacji. Ktoś może mieć problemy z libido nie bo pornole, które stają się wygodna wymówką, ale bo go partner nie pociąga. Tu leży problem.
Zdrowa para może oglądać pornole razem godzinami i mieć libido bez końca takie, że aktorzy z filmów mogą się schować. Tak jak razem może wspólne spędzać tysiące godzin w grach i tak dalej - nie tracąc nic na rozwoju zawodowym i wewnętrznym. W ogóle nie w tym problem. Miejsce ucieczki nie ma nic wspólnego ze źródłem ucieczki.
Bez sensu nazywac jakiekolwiek aspekty tego świata uzależnieniem bez zrozumienia faktycznych źródeł problemów. Błędny kierunek u podstaw. Składniający, by u podstaw błędnie i wygodnie atakować to, co atakować najprościej, bez żadnego odniesienia do rzeczywistego problemu.
To ze mężczyzna nie może znaleźć partnerki ma konkretne przyczyny. Które z kolei to już osobna rzecz są nie zawsze proste do rozwiązania, bo niektórzy incele są gdzie są bo mają wymagania intelektualne wobec kobiet nie możliwe do spełnienia przez kobiety. Jest faktem że one o wiele, wiele rzadziej rozwijają się intelektualnie.
To ze pornografia ma negatywny wpływ na możliwości organizmu to zasadniczo bzdura u podstaw.
Kobiety mało inteligentne są problemem, ale też nigdy nie byłyby targetem mężczyzn rozwiniętych. One w każdych warunkach były by tak samo płytkie. Mężczyzna rozwinięty, musi po prostu konsekwentnie szukać kobiet na wyższym poziomie. Tak zawsze było jest i będzie, nic się nie zmienia, te problemy były na długo przed erą internetu. Za to wraz z internetem łatwiej takie znaleźć, niż kiedyś, więc zmiana jest kolosalnie na plus.
Technologia wpływa jedynie pozytywnie - upraszczając temat - kto był zawsze nisko rozwinięty, będzie zawsze, tak samo z technologią, jak i bez niej. Jest mnóstwo osób żyjących bez technologii i bez jakiegokolwiek rozumu zarazem. Natomiast osobom z potencjałem rozwoju technologia pozwala osiągać o wiele więcej i znajdywać lepszych partnerów oraz osiągać więcej celów w życiu. Rachunek jest oczywisty.
Technologia jest narzędziem. Kto jak się nim posłuży, nie zależy od narzędzia, a tego kto je trzyma.
Rzekłem.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
05-24-2023, 10:02 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-24-2023, 10:03 AM przez Nawaphon.)
Uzależnienie istnieje, chociaż wiadomo - że nie jest to termin precyzyjny (Co jest częste i w wielu dziedzinach na ten moment nie do przeskoczenia, psychologia to nie fizyka i z zasady trzeba się kierować pewnymi uproszczeniami albo heurystykami) i raczej to wokół tematu uzależnienia są mity i miskoncepcje.
Moim zdaniem gry to nie jest coś, czym powinieneś się zajmować nie dlatego, że są z zasady złe - ale dlatego, że sam pisałeś jeszcze na początku tematu, że czujesz, że marnujesz potencjał i ogólnie dawałeś do zrozumienia, że nie jesteś zbyt zadowolony z miejsca, w którym się znajdujesz.
Tutaj też widzę pewną niespójność, jeśli chciałbyś być w innym miejscu - a jednocześnie nie żałujesz godzin spędzonych przy grach, które nie zaprowadziły Cię do miejsca w którym chciałeś być - to trochę tak, jakbyś żałował, że nie jesteś w formie, ale nie żałował że nie ćwiczyłeś.
..no, ale jeśli już jesteś w większej zgodzi z tym, kim jesteś - to jak najbardziej, rób co sprawia Ci przyjemność czy radość. Ja tutaj w żadnym przypadku nie jestem przeciwko, sam nie mam większych ambicji życiowych i tracę dużo czasu na różne hobby które można nazwać rozrywką i dużo się od gier nie różnią.
Wszystko to tak czy inaczej tylko "cele zastępcze", jak pisał Ted Kaczyński  .
|