This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Suspens. Smile Teraz też mnie ciekawi, o co chodzi.
Odpowiedz
Antybiblioteka akurat na wstępie już była. No ale to raczej nie o takie coś chodziło Big Grin

W ogóle to polecam taktykę słuchania audiobooków w czasie spaceru, zakupów, grania w gry, nawet jadąc samochodem... cokolwiek, co się robi, nie angażując obszarów mózgu odpowiedzialnych za mowę. Jakoś 4-5 książek miesięcznie wpada "przy okazji".
Odpowiedz
Taktyka dobra, chociaż na mieście raczej bym wolał nie słuchać. Nie lubię się odcinać od dźwięków otoczenia, bo mi się wydaje, że czegoś nie usłyszę i zaraz na mnie coś wpadnie.

W kwestii IT jeszcze, to front end na pewno odpada. Robienie stronek dla kogoś to niekończące się użeranie z poprawkami, bo klientowi się coś ubzdura.
Dla mnie w ogóle są ciekawsze od samego programowania tematy w IT, jak security, wirtualizacja, czy analiza danych.

Zgadzam się też z tym, że dobrze jest też uczyć się czegoś manualnego, żeby mieć jakąś alternatywę w razie gdyby coś nie wypaliło. Nawet to montowanie kranów. Albo jakąś stolarka.
Kończyłem studia z elektrotechniki i kiedyś tematy związane z elektryką i energetyką miałem opanowane. Teraz już nie pamiętam za wiele, ale zrobienie jakiegoś kursu przypominającego i odnowienie podstawowych uprawnień elektrycznych dawałoby właśnie alternatywę.
Odpowiedz
Z tymi kartami też ryzykowałeś, że stanie się z nimi to, co z resztą sprzętu hi-tech, był okres, że kompa kupowałeś za powiedzmy 200 godzin pracy, a za 2 lata taki sam dało się kupić za 15 godzin. No ale to jedna z tych rzeczy, które są bardzo proste i fajne do wytłumaczenia, gdy już się wydarzyły Big Grin

No, ja swoje powtarzam, powinieneś skupić się na rzeczach niezależnych od pieniędzy, budowaniu grona znajomych, znajdowania sobie swojego miejsca w życiu, tu masz największe "niedobory".
Odpowiedz
Powiem Wam tak na szybko na razie, że naprawdę wyśmienicie się czyta różne zdania na te same tematy:

Munieslaw - grinduj wiedzę i siłkę, zarabiaj kasę, znajomych sobie na razie odpuść.
Tomakin - poszerzaj grono znajomych, nie fixuj się za bardzo na kasie.

No i oczywiście zdania innych, jak Neko czy Nawa.
I pewnie jak to zwykle bywa - wszyscy macie rację i nie macie racji. 
Dla mnie to jest mega ważne, bo pozwala się wyrwać z własnej bańki myślowej.

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że temat rozwinie się w fajną dyskusję. Myślałem, że to będzie szybki wentyl dla nagromadzonej złości, ze dwie odpowiedzi i koniec. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś oprócz mnie będzie mógł skorzystać z tych porad i różnych przepisów na sukces w życiu.
Odpowiedz
(04-20-2023, 12:20 PM)munieslaw napisał(a): Bzdura, niech skupi się na forsie, znajomi są praktycznie bezużyteczni.

 No tak, tutaj w zasadzie się zgodzę z Muniesławem - ale ja jestem radykalnym introwertykiem, towarzystwo ludzi mnie męczy, odmawiam angażowania się w bezmyślny "Small talk" i to nie jest coś co uważam za wartościową umiejętność wartą doskonalenia. Nie będę się ogłupiał, żeby bardziej wpasować się w określone towarzystwo. Oczywiście jest pewien poziom socjalizacji, który potrzebny jest wszystkim - ale ten poziom jest różny dla różnych ludzi.
 Tutaj każdy jest inny, jednych towarzystwo ludzi stymuluje i motywuje, dla innych to głównie stres. Znowu jedni potrafią pracować i zrelaksować się w samotności, a innych to przytłacza.
 Nie ma reguły moim zdaniem.
Odpowiedz
Znajomi są najważniejsi, w każdej niemal dziedzinie. Czy znalezienie dziewczyny (no halo, o czym jest w ogóle ten wątek?), czy znalezienie dobrej pracy, czy to, czego Temper doświadczyłeś teraz, wystawienie na różne opinie, co pozwala wyrobić sobie opinię dużo skuteczniej, niż opierając się tylko na własnych przemyśleniach. Co więcej, ich znalezienie i utrzymanie wartościowych kontaktów zajmuje najwięcej czasu i jest najtrudniejsze do nauczenia się.

Można być bardzo szczęśliwym biedakiem, mieć nawet kochającą rodzinę będąc w biedzie, o ile nie jest to bieda uniemożliwiająca w ogóle egzystencję. W drugą stronę to już nie zadziała tak ładnie.

No i co więcej, uczyć się jakiegoś zawodu można "na sucho", przynajmniej do pewnego etapu. Nie da się "w teorii" poszerzyć kręgu zaufanych, bliskich osób. Tu trzeba poświęcać ludziom czas, uwagę. Ja ostatnio kilka godzin dziennie spędzam na rozmowach telefonicznych z bliską koleżanką. Właśnie dziś dorywczą pracę dzięki temu dostałem. Książki w obecnej biblioteczce dostałem od jednej ex, z którą utrzymuję fajny kontakt, polegający głównie na wysyłaniu memów i dawaniu dobrych rad (ja jej o zdrowiu, ona mi o finansach), od czasu do czasu coś fajniejszego z tego wychodzi dla jednej ze stron, np opiekuję się jej blogiem, dbam, żeby był zgodny z rodo srodo i resztą. Jakby się okazało, że jest jakaś okazja, to pewnie by się do mnie pierwszego odezwała. Znajomi wymagają czasu i uwagi, niekiedy każdego dnia.
Odpowiedz
(04-17-2023, 03:47 PM)tomakin napisał(a): Na youtube trzeba mieć charyzmę, to kompletnie ma nic wspólnego z IQ. Być tym jednym gościem, z którym wszyscy chcą się kręcić, tym jednym, któremu nikt nie przerywa, gdy mówi, do tego mieć te cechy w przełożeniu na obraz, bo to tez nie zawsze tak jest, że kto ładnie wygląda na filmie, też będzie ładnie wyglądał na żywo.

To jedna z tych aktywności, gdzie wygrywają najlepsi z najlepszych, równie dobrze można powiedzieć "ej, ale piłkarze to przecież tłuki, mam wyższe IQ, zaraz zacznę zarabiać tyle, co Lewandowski". Ile to dzieciaków straciło szansę na coś w życiu, bo próbowali być jak ci super zarabiający muzycy, poświęcali cały wolny czas na trening gry na gitarze, a potem okazywało się, że takich grajków jak oni są dosłownie dziesiątki tysięcy, a miejsce na szczycie jest dla może pięciu.

Nie koniecznie chodzi mi nawet o pokazywanie się. Chciałem pomontować różne głupoty.
Tutaj daję przykład:

https://www.youtube.com/watch?v=hAXKLYsMeP4

Po prostu trochę tego, trochę tamtego. Bez spiny, spróbować zawsze można. Niektóre rzeczy mają sporą oglądalność. Jak to się rozbuja to można naprawdę sporą kasę uzbierać z reklam.

(04-18-2023, 08:27 AM)tomakin napisał(a): Ja się boję, że jak spróbuję "na sucho", bez konta demo, to nabiorę złych nawyków. To jak z językiem czy muzyką, jeśli się na początku zrobi coś źle, to potem przez lata będzie się błędy dalej popełniać, ich wyplenienie będzie o wiele trudniejsze, niż nauka na świeżo od początku. Dlatego najpierw lektura. Mam czas, ten miesiąc spokojnie można porzekać.

Załatwianie różnych rzeczy to jedna z najważniejszych umiejętności, jasne, że lepiej te najważniejsze zlecić fachowcom, bo po prostu zrobią to lepiej, ale co, gdy znajdziesz się w sytuacji, gdzie żadnego fachowca pod ręką nie ma i MUSISZ sam? Nagle te lata zlecania komuś innemu odbiją dziesięciokrotnie.

Na początku tematu dałem parę rad, jak sobie radzić z takimi wyuczonymi schematami, jak uczyć się, programować swój mózg, żeby reagował inaczej. Nigdy pewnie nie będziesz w tym super hiper najlepszy, właśnie ze względu na geny, ale nie ma wyjścia, musisz być przynajmniej przeciętny, jeśli nie chcesz ryzykować spalenia istotnych sytuacji życiowych.

Nie graj na sucho. Na sucho możesz nauczyć się tylko obsługi giełdy. Aby nie przewalać kasy przez pomylenie przycisków.
Ale graj zawsze za kasę, bo to nauczy się emocji.
Jeżeli chcecie, to możemy kiedyś zorganizować spotkanie przez discorda i Wam wytłumaczę podstawy giełdy, grania i tego co trzeba mieć na uwadze. Co powinno się wiedzieć, co jest niepotrzebne itd. Mogę Wam zrobić krótką lekcję.
Umówimy się na jakąś godzinę i Wam pokażę na żywo co i jak.
W sumie myślałem nawet o nagraniu takich filmików na youtube. Taka naprawdę podstawowa wiedza oparta co prawda tylko rocznym doświadczeniem, ale pozwalająca ominąć wiele pułapek. Bo pisać mógłbym godzinami, a na żywo lekcje są najlepsze.
Jak będziecie chętni, to możemy takie coś zrobić, bo poruszanie tego tematu tutaj będzie czasochłonne.
Odpowiedz
No cóż, ojciec kumpla zawsze mu powtarzał "rób to, co kochasz, ale bądź w tym najlepszy". Myślę, że pierwsza część jest tu najistotniejsza. Jeśli lubisz, rób, ale nie spodziewaj się z tego dochodów.

W ogóle to takie gadanie na forum strasznie potem wypacza umiejętności społeczne, w końcu tutaj głównie wymieniamy się radami, a dawanie rad to jeden z najpoważniejszych błędów, jeśli ktoś o te rady nie prosił. Na forum wiadomo, że po to piszemy i tego oczekujemy, ale jak potem przenosi się to do życia... łapię się na tym, że przybieram w realu postawę "admina forum" i to jest no... niezbyt dobre Big Grin
Odpowiedz
(04-17-2023, 05:26 PM)tomakin napisał(a): Jakby to 10 procent utrzymywało się każdego miesiąca, na dodatek przy zabezpieczeniach gwarantujących wyjście przy określonej stracie (czyli uniemożliwiających wyssanie z konta całych oszczędności), to powiedziałbym, że to naprawdę fajna sprawa, umożliwiająca normalne życie na poziomie tylko z tego. Tylko właśnie... daj średnią z ostatnich 10 miesięcy Big Grin

Temper, tam nie ryzykujesz 100k, możesz takim czymś obracać, ale na zasadzie "nie wchodzę w transakcje, gdzie stracę więcej niż 5k".

Tutaj chodzi o procent składany. Czyli masz 1000 dolców, po miesiącu 1100 dolców, po miesiące 1210 dolców itd.
Moim zdaniem jest to do zrobienia, bo znam takich ludzi. Choć oczywiście większość ponoć jest happy jak ma 4%. Ja w tym miesiącu już mam 20% konta. Nie twierdzę, że tak zawsze będzie, ale uczę się, że bycie poza rynkiem to też granie i zwycięstwo. Brak pozycji to jedna z najlepszych pozycji. Trzeba pojąć, że brak strat to już pewnego rodzaju zysk. Itd. itp. Naprawdę to trzeba trochę oczyścić głowę, aby zacząć zarabiać.
Można to według starej zasady: Jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz, jak to mawiali górale.
Ale... można też posłuchać rady kogoś, kto przeszedł przez to przed chwilą i umie wytłumaczyć największe błędy, które popełniał.

(04-18-2023, 06:56 PM)Temper napisał(a):
(04-18-2023, 03:16 PM)munieslaw napisał(a): Ja bym tak to rozegrał.

Fajny plan. Może trochę bym go skorygował. Świeżo upieczony junior w IT zarobi 3-4k zł. Dojście do zarobków rzędu 15k zł to zajmie kolejne kilka lat. 50-100k zł miesięcznie to już pensja osiągalna dla bardzo, bardzo nielicznej grupy wąskich specjalistów pracujących dla zagranicznych firm. Ee wizję bajońskich zarobków w IT trzeba studzić.

Gdybym mógł sobie pozwolić na niepracowanie przez rok czy półtora i poświęcił ten czas, tak jak mówisz, w całości na naukę i przygotowywanie się do rozmów, siłownię i angielski, to myślę, że w ciągu roku dałbym radę wskoczyć od razu do zawodu. I dalej mogłoby pójść według Twojego planu. Nie bardzo sobie mogę jednak pozwolić na brak pracy i brak zarobków. Po tym miesiącu pracy w Szwajcarii będę miał łącznie 60k zł oszczędności i chciałbym to utrzymać. Myślę że wyjście na zero będzie lepsze, choć trudniej będzie pogodzić naukę i pracę.
Na pewno moją przewagą jest to, że ja nic nie muszę. Fakt, że na niektóre rzeczy w pewnym wieku jest już za późno, ale nie mam żony, nie mam dzieci, nie mam alimentów, nie mam kredytów, ani żadnych innych permanentnych obciążeń, a do tego wzrost i młody wygląd bez oznak starzenia. Jedynie z matką muszę się liczyć oraz z własną mentalnością ostrzegającą, w zasadzie bezzasadnie, przed zbliżającą się czterdziestką i niespełnieniu oczekiwań rodziców i otoczenia co do tego, co powinien osiągać mężczyzna w określonym wieku.

(04-18-2023, 06:22 PM)tomakin napisał(a): I wtedy okaże się, że krypto były po prostu kolejny sposobem na wyciąganie kasy z kieszeni tych na dole i przekładania jej do kieszeni tych na górze.

Dobrze, tylko co ta wiedza nam daje? Grube ryby będą od nas wyciągać kasę na giełdzie, forexie i krypto. Dobrze jest mieć taką świadomość, żeby nie być zbyt naiwnym. Ale co dalej? Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem. Można nic nie robić, ale czy to nie jest wtedy takie samo szukanie wymówek, jak robią przegrywy w temacie wzięcia się za siebie? Wiadomo, że na każdego zawsze znajdzie się większą ryba i niech grubasy i korporacje zgarniają tyle, ile mogą. Moim zdaniem nie zmienia to faktu, że w swojej własnej mikroskali też można coś ugrać. A jeśli stracić, to niewiele.

Gość z bloga, gdyby zaczął wyprzedawać wszystkie krypto, zgarnąłby przynajmniej kilkaset tysięcy złotych przy inwestycji 21k zł. Nawet gdyby zgarnął stówę, to już bardzo dużo. Fundusze inwestycyjne kupują setki mieszkań, ale nadal opłaca się być robaczkiem biegającym między nogami słonia i zbierajacym okruszki w postaci jednego czy dwóch mieszkań na wynajem. Kwestia wyboru, co warto się uczyć, w co warto wchodzić i jak zarządzać ryzykiem.

Reasumując - obawiam się, że dokręcenie zbyt mocno bezpieczników sparaliżuje jakiekolwiek działanie.

Jeżeli ustawisz sobie SL z automatu, to nie ma potem problemów, bo najważniejszy problem u nowicjusza to brak akceptacji strat i przetrzymywanie pozycji. Przechodziłem przez to wiele razy i straciłem sporo kasy. Teraz mam automatycznego SL na poziomie 3 pipsów i tego nie dotykam. Jak mnie wywali, to trudno. Ale to wymaga już pewnej kontroli emocji. Po tylu stratach wiem jak unikać pewnych strat. Każde wyzerowanie konta uczyło mnie nowej rzeczy. Powiedziałem, że do 10 margin call nauczę się tradingu. W lutym miałem 9 margin call, czyli wyzerowanie konta. Prawdopodobnie nigdy nie będę miał 10-tego bo przy moim stylu gry jest to niemożliwe.

(04-19-2023, 06:34 PM)munieslaw napisał(a):
(04-18-2023, 06:22 PM)tomakin napisał(a): Ja stawiam, że oni owszem, inwestują w krypto i inwestują grubo. Po to, żeby pewnego pięknego dnia wszystko sprzedać. I wtedy okaże się, że krypto były po prostu kolejny sposobem na wyciąganie kasy z kieszeni tych na dole i przekładania jej do kieszeni tych na górze.
Jeden tam twierdził, że nie ma różnicy pomiędzy graniem 10 usd z dźwignią 50x a graniem 1 usd na dźwigni 500x. Polecam googlnąć margin call. Drugi uważa, że 10% miesięcznie to nie problem i używa chyba metody skalpowania (czyli granie pod chwilowy trend).

Jest różnica między graniem x500 a razy 10, ale taka, że trzeba być idiotą, żeby grać na x10 :-)
Poznałem gościa, który to wszystko ładnie wytłumaczył i prawie zbanowali go z grupy tradingowej. I komu mam ufać, tym wszystkich Rygielskim, Fijołkom i innym, czy gościowi, który na żywo pokazywał mi jak robi kokosy pijąc kawę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości