This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Ogólnie - kolagen, karnozyna, chondroityna, glukozamina, z takich rzeczy które nie wymagają wysiłku, odpowiednie proporcje miedzi i cynku, tak na wszelki wypadek.

Z ćwiczeń to najczęściej mięśnie brzucha i pośladkowe, ale to już musiałby się lekarz prowadzący wypowiedzieć, czy można z przepukliną. Do tego na kolana, przysiady ze sztangą, przywodzenie, odwodzenie, do tego takie specyficzne ćwiczenie na pośladkowy średni.

Najczęściej siada kręgosłup lędźwiowy i kolana, więc na tym się wypada skupić, a reszta - jak komu gdzie co strzyka. Można stawy barkowe jeszcze.
Odpowiedz
Dziękuję Tomakin. Zapamiętuję.

(04-13-2023, 10:21 AM)munieslaw napisał(a): Imponujące, serio. Nie robią Ci się odciski od butów? Jak nie robią to powiedz jaka firma Big Grin

Buty robocze Neo Tools, dla mnie bardzo wygodne.
https://allegro.pl/oferta/buty-robocze-o...7483181648

Gumowce robocze też Neo Tools. Dali mi jakieś, ale kijowe.
https://allegro.pl/oferta/kalosze-gumowc...3371660068

Do tego wkładki BHP, pierwsze lepsze i nakładki żelowe na pięty i na palce, na których najczęściej robią mi się odciski.
https://allegro.pl/oferta/silikonowe-och...3174886593

Ten zestaw u mnie się sprawdza. Buty suszę w środku i odkażam ozonem każdego dnia, żeby grzybicy nie dostać. Mam jakąś suszarkę do butów kupioną lata temu.

Do tego masaże stóp, kremy nawilżające i grzybobójcze.
Odpowiedz
Mógłbyś zrobić nawet więcej, bo ja nie idę cały czas. Pcham przed sobą wózek że skrzynkami, które też trochę ważą i mnie spowalniają i schylam się, żeby włożyć chwasta do ziemi. Czasem się zatrzymuję i pracuję w miejscu, jak przyjedzie nowa dostawa i trzeba rozładować przyczepę. Dlatego sumaryczny czas chodzenia pokazany w aplikacji jest sporo mniejszy od rzeczywistego czasu pracy.

Możesz spróbować przejść 100 tysięcy kroków dla samego wyzwania, ale pytanie, czy warto się tak niszczyć. W normalny dzień pracy robię między 40 a 50 tysięcy kroków, a to już jest dużo i zaczyna męczyć, a nie zdążyłem się przygotować tak, jak choćby radzi Tomakin.
Odpowiedz
No to świetnie. Chodź tyle, ile dasz radę i ciesz się spacerem z psem. :-)
Odpowiedz
Oglądam sobie Johna Wicka 3, a tam w dwóch scenach lokowanie produktu - reklama firmy Conotoxia, czyli naszego polskiego Cinkciarza:

https://zapodaj.net/138e082cf1d33.jpg.html

A swoją drogą to serwis inwestycyjny Cinkciarza zawiera obowiązkowe ostrzeżenie, że 73,18 % inwestujących w instrumenty CFD traci. Niemniej jednak neko1witek przekonał mnie do tego, żeby poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z tematem.
Odpowiedz
Kojarzę temat. O Terra i Lunie słyszałem. Lubię czytać historie upadków kryptoscamów i piramid. Robienie tego na dużą skalę i firmowanie własną twarzą prędzej czy później kończy się wpadką.

Jest fajny kanał na YT coffiezilla. Gość opisuje w detalach różne scamy internetowe - Luna, Cryptozoo od Logana Paula, upadek giełdy FTX.
Odpowiedz
W ogóle mam już ze 30 ebooków i zaraz dojdą jeszcze audiobooki do tego

giełdo, przybywam
Odpowiedz
Jak już będziesz drugim Billem Gatesem, to skapnij trochę złota dla forumowiczów.

A tak serio to też pobrałem ebooki i audiobooki. Nie wiem, od czego zacząć, ale czuję, że to warte jest miliony. :-)
Odpowiedz
Drogi pamiętniczku:

Odnośnie mojej pracy 32 godziny pod rząd - byłem w biurze i usłyszałem, że zapłacą mi za 8 godzin, a reszta trafi do banku godzin i albo uzupełnią mi tym jakieś wolne, albo wypłacą kiedyś tam. Czyli standardowa gadka. Dlatego sam sobie zrobiłem wolne dwa następne dni, żeby to skompensować i odpocząć. Muszę dbać o siebie, bo prędzej czy później nabawię się kontuzji. Jeśli będą robić mi jakieś wymówki, albo zaczną karać najgorszą robotą, to wyjeżdżam.

Dzwonili do mnie ostatnio dwaj kumple z dawniejszych wyjazdów. Mam kilka fajnych znajomości zawartych zagranicą. Nie widzieliśmy się kilka lat, ale trzymamy kontakt. To nie są ludzie wybitnie lotni, ale w ogarniają życie w pewnych swoich ramach, nie mają żadnej fobii społecznej ani strachu przed załatwianiem czegokolwiek osobiście czy przez telefon, przez co są przeciwieństwem mnie, oraz - co najważniejsze - szanują mnie i lubią moje towarzystwo. Nie zawsze zagranicą jest typowa patologia. Każdy z nich proponuje mi, żeby przyjeżdżał do Niemiec tam, gdzie teraz pracują, bo to lekka magazynowa praca po 8 godzin dziennie.

W weekend rozmawiałem też z gościem, który pomaga wdrożyć się w branżę IT. Gość wraz ze swoim zespołem prowadzi mentoring przez rok czasu, uczy, przygotowuje do szukania pracy i rozmów kwalifikacyjnych. Taki bootcamp, tylko bardziej nakierowany na indywidualne podejście. Śledziłem gościa od dłuższego czasu, przeszedłem miesięczną rekrutację do jego szkolenia i teraz mógłbym wystartować. Bo zdalne studia IT, które podjąłem w październiku niestety mnie zawiodły.
Olewające i wywyższające podejście do studentów nic a nic się nie różni od tego, którego doświadczyłem na pierwszych studiach kilkanaście lat temu.

Zastanawiam się, czy pod koniec miesiąca nie rzucić tej Szwajcarii i się więcej tu nie katować, a zamiast tego nie pojechać do kumpli do Niemiec. Tam miałbym więcej czasu na to, żeby uczyć się zarówno IT pod okiem mentora, jak i giełdy, czy angielskiego. Zarobię mniej, bo 1500-1700 euro miesięcznie na czysto, ale w lepszych warunkach i z ludźmi, których znam. Bo jeśli nic nie zrobię, to zostanę na stałe fizycznym robolem i prędzej czy później zniszczę sobie zdrowie, najlepsze lata miną, a ja nic nie osiągnę.

Moim celem jest wrócić do Polski i korzystać z życia na tyle, na ile będę mógł - spotkania towarzyskie, siłownia, bardzo chętnie też sztuki walki. Nie chcę spędzić całego życia zagranicą. Mogę dojeżdżać do dużego miasta i mógłbym liczyć na prostą pracę za 3-4k zł i się jednocześnie przebranżawiać, ale byłoby trudniej finansowo. Więc myślę, czy nie pomęczyć się te kilka miesięcy do maksymalnie roku w Niemczech jednocześnie ucząc się zdalnie, żeby potem wrócić do Polski i od razu próbować zaczepić się gdzieś w IT. Ta droga wydaje mi się sensowna.

Minusem jest to, że siłownię będę musiał odłożyć na później, chyba że jedynie ćwiczyć samodzielnie z własnym ciałem. Do tego matka by wpadła w rozpacz, jakby się dowiedziała, że w Niemczech będę dłużej i sumienie by mnie gryzło. Teraz oczywiście nie wie, że tak ciężko pracuję, bo by tam chyba na zawał padła.

Zostały dwa tygodnie kwietnia. Muszę szybko podjąć decyzję, co robić, bo koledzy nie będą mi trzymać miejsca w nieskończoność, a każdy namawia do siebie. Zostać w Szwajcarii, wracać do Polski i dojeżdżać do dużego miasta do pracy, czy jechać na maksymalnie rok do Niemiec i jednocześnie próbować się uczyć czegoś przydatnego?
Muszę się z tym przespać.
Odpowiedz
azjaci po 200 iq


[Obrazek: https://i.kym-cdn.com/photos/images/news...77/13e.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości