This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Poranna rozpacz
#1
Hej,
Mam taki przypadek, będę wdzięczny za dobrą radę. Mam 44 lata, i każdego dnia budzę się w mega słabym stanie: z totalną rozpaczą, myślami samobójczymi i brakiem sensu życia. Po 4-6 godzinach od obudzenia ten stan mija i siły do mnie wracają. Popołudniami jestem pełnym energii, wesołym człowiekiem. Rano to wrak człowieka. Jest to kompletnie niezależne od zdarzeń zewnętrznych. A tak w ogóle, oprócz tych jazd, to jestem w dobrej formie fizycznej (oprócz zapalenia przełyku, info po ostatniej gastro)
Dla wyjaśnienia kilka rzeczy:
1) Leczyłem się kilka lat u psychiatrów i psychologów (12 lat) i mi to nie pomogło. Skutki uboczne psychotropów były opłakane. Dlatego szukam alternatywy.
2) Wszystkie badania mam OK. Tarczyca, hormony, cukier, ciśnienie, inne badania OK. Chyba, że o jakichś badaniach, które należałoby zrobić nie wiem.
3) Poziom witaminy d3 blisko 200. Inne witaminy też OK. Przyjmuje mocne suplementy. Kompleks b3, niacyna, multiwitamina mocna, 5htp, magnez, wapń etc.. Ale bez zmian w temacie nastrojów, czy przyjmowałem suplementy, czy nie.
4) Mam bezdech nocny, od roku używam maszyny do oddychania cpap, ale to w żaden sposób nie zmieniło moich rannych stanów.
5) Nie piję alkoholu, nie palę papierosów.
6) Stany te są "od zawsze" u mnie.
Będę wdzięczny jeśli Tomakin wskaże tu jakąś ścieżkę. Dzięki, pozdrawiam.
Odpowiedz
#2
Jeśli coś jest "od zawsze", to można niestety podejrzewać skopane geny, na co niewiele można poradzić. Tu suple czasami faktycznie mogą pomóc, bo wymuszą na organizmie nienaturalną reakcję, u zdrowego człowieka niekorzystną, u chorego korzystną, ale to by trzeba mieć dokładną diagnozę, co konkretnie jest nie tak, żeby nie popsuć jeszcze mocniej.

Może być tak, że masz wrodzony niski poziom omega 3, częściowo przez dietę matki, częściowo przez niską bazową zdolność przetwarzania podstawowych omega 3 w ich bardziej zaawansowane formy, jeśli matka też ma taki wrodzony problem, to będzie to podwójnie dziedziczne, raz że dziecko / płód dostanie mniej w łożysku i w mleku, dwa że potem w dalszym życiu już samodzielnie będzie tego mniej przyswajać.

Zazwyczaj stosuje się dawkę 2000 mg EPA dziennie, rozbite na 2 porcje, po kilku miesiącach powinna zacząć się stopniowa poprawa, jeśli to jest to. Nie ma badań, które pozwolą to wykryć, a przynajmniej nie w Polsce.

Cynk wypróbuj, jeśli jeszcze tego nie robiłeś.

Z ostatnich moich "koników", bardzo fajne efekty lecznicze miała n-acetylocysteina, w dawce kilku gramów dziennie, oraz inozytol, w podobnej dawce.
Odpowiedz
#3
(11-24-2021, 11:33 PM)tomakin napisał(a): Jeśli coś jest "od zawsze", to można niestety podejrzewać skopane geny, na co niewiele można poradzić. Tu suple czasami faktycznie mogą pomóc, bo wymuszą na organizmie nienaturalną reakcję, u zdrowego człowieka niekorzystną, u chorego korzystną, ale to by trzeba mieć dokładną diagnozę, co konkretnie jest nie tak, żeby nie popsuć jeszcze mocniej.

Może być tak, że masz wrodzony niski poziom omega 3, częściowo przez dietę matki, częściowo przez niską bazową zdolność przetwarzania podstawowych omega 3 w ich bardziej zaawansowane formy, jeśli matka też ma taki wrodzony problem, to będzie to podwójnie dziedziczne, raz że dziecko / płód dostanie mniej w łożysku i w mleku, dwa że potem w dalszym życiu już samodzielnie będzie tego mniej przyswajać.

Zazwyczaj stosuje się dawkę 2000 mg EPA dziennie, rozbite na 2 porcje, po kilku miesiącach powinna zacząć się stopniowa poprawa, jeśli to jest to. Nie ma badań, które pozwolą to wykryć, a przynajmniej nie w Polsce.

Cynk wypróbuj, jeśli jeszcze tego nie robiłeś.

Z ostatnich moich "koników", bardzo fajne efekty lecznicze miała n-acetylocysteina, w dawce kilku gramów dziennie, oraz inozytol, w podobnej dawce.

Dzięki za odpowiedź. Podejrzewam, że to CHAD w wersji rapid cyckling, czyli tej megaszybkiej, dobowej. NIe chciałbym jeszcze raz próbować psychiatry, ale może przez 12 lat od ostatniej wizyty czegoś się nauczyli. I wygląda, że nie bardzo mam wyjście, bo z rana mam niezły bajzel w bani i tylko wysoka samoświadomość pomaga mi jakoś to ogarniać. 80% danych i odczuć jest fałszywych lub wyolbrzymionych. Da się to ogarnąć, ale wychodzi, że pół dnia schodzi mi na pracę z własnym umysłem i przesiewanie tego co jest sensowne od wyolbrzymień, a wolałbym ten czas spędzać inaczej Smile
Ale chętnie wypróbuję jeszcze suple. Tydzień temu zwiększyłem inozytol do 6 gramów i cholinę do 4g. Chętnie spróbuję tą NAC.

Powiedz czy od razu można wrzucać 6 gramów, typu 2 razy po 3g, czy lepiej robić to stopniowo?

Od tygodnia też suplementuje omega3 6g, czyli 2000 epa.
Chcę jeszcze wrzucić niacynę w dawce polecanej przez dr. Hoffera czyli 3 razy 1500 mg. Kiedyś przez rok brałem ją w takiej dawce i było lepiej z tymi stanami, ale potem pojechałem na słońce, a jest tam ostrzeżenie przed używaniem jej w dużych ilościach przy ekspozycji na słońce i się sprawa rozmyła.
Łykam też orotan litu 10 mg dziennie i nie wiem czy nie powinno być więcej, aby to stabilizować.
Do tego antyoksydanty: Lukrecja, Bacopa monieri, Różeniec górski, teanina ale też po 100-200 mg.

Czy słyszałeś coś o tym, aby tu dawać jakieś mega dawki?

Generalnie pytanie jak zwiększyć z rana tą serotoninę, bo po 16 wszystko chodzi jak ta lala. Tylko rano jest kwas. Dzisiaj spróbowałem zjeść po przebudzeniu 3 łyżki miodu i nagle mi się trochę poprawiło. Może więc też tu jest coś na rzeczy z gospodarką cukrową? Wcześniej odżywiałem się mega niezdrowo, ale od września jem głównie sałatki, warzywa, mało chleba, 5 razy mniej mięsa niż wcześniej. Jeżeli dałbyś radę odpowiedzieć jeszcze na pytania w tym tekście i ewentualnie coś by Ci jeszcze przyszło do głowy to będę wdzięczny. I dzięki za Twoją robotę, wiele lat temu zaczałem Cię czytać i to dawało inny, mądry punkt widzenia na zdrowie i rózne braki. Pozdrawiam serdecznie.

(11-24-2021, 11:33 PM)tomakin napisał(a): Jeśli coś jest "od zawsze", to można niestety podejrzewać skopane geny, na co niewiele można poradzić. Tu suple czasami faktycznie mogą pomóc, bo wymuszą na organizmie nienaturalną reakcję, u zdrowego człowieka niekorzystną, u chorego korzystną, ale to by trzeba mieć dokładną diagnozę, co konkretnie jest nie tak, żeby nie popsuć jeszcze mocniej.

Może być tak, że masz wrodzony niski poziom omega 3, częściowo przez dietę matki, częściowo przez niską bazową zdolność przetwarzania podstawowych omega 3 w ich bardziej zaawansowane formy, jeśli matka też ma taki wrodzony problem, to będzie to podwójnie dziedziczne, raz że dziecko / płód dostanie mniej w łożysku i w mleku, dwa że potem w dalszym życiu już samodzielnie będzie tego mniej przyswajać.

Zazwyczaj stosuje się dawkę 2000 mg EPA dziennie, rozbite na 2 porcje, po kilku miesiącach powinna zacząć się stopniowa poprawa, jeśli to jest to. Nie ma badań, które pozwolą to wykryć, a przynajmniej nie w Polsce.

Cynk wypróbuj, jeśli jeszcze tego nie robiłeś.

Z ostatnich moich "koników", bardzo fajne efekty lecznicze miała n-acetylocysteina, w dawce kilku gramów dziennie, oraz inozytol, w podobnej dawce.

I jeszcze pytanie, bo mówisz, że trzebaby mieć diagnozę, aby wiedzieć co jest skopane. Jaką diagnozę masz na myśli? Od psychiatry? Czy jakieś badania genowe? Albo badania neurotransmiterów? Jeżeli coś wiesz o jakichś badaniach, oprócz tych standardowych, które można wykonać, aby przybliżyć się do tego co to może być, to też proszę napisz. Dzięki
Odpowiedz
#4
Nie nie, chodzi mi o konkretną diagnozę które neuroprzekaźniki czy elektrolity są obniżone, które podwyższone, diagnozę chemii mózgu. Nie wiem, czy w ogóle idzie to zbadać w Polsce. Są przypadki, że ktoś ma na przykład mutację genetyczną która powoduje brak produkcji w organizmie jednej konkretnej substancji, albo brak jej niszczenia co powoduje akumulację. Ogarnięcie tego to zadanie dla dobrego laboratorium, które wykona ileś tam badań i po nitce do kłębka dojdzie do problemu. Raczej nie masz szans, żeby takie badania zrobić, więc wszystkie porady będą tylko zgadywaniem, mogą pomóc, mogą zaszkodzić.

NAC stanowczo lepiej rozbić na porcje w ciągu dnia, do tego przed snem kilka gramów glicyny, tak 3-4. To powinno spotęgować produkcję glutationu i wykluczyć stres oksydacyjny jako potencjalną przyczynę, a przy okazji bardzo podniesie ogólny stan zdrowia.

Lit OK, taka dawka powinna wystarczyć. Warto kupić czy nawet pożyczyć od kogoś glukometr i zbadać cukier kilka dni pod rząd o różnych porach, skoro po miodzie było lepiej.

Może tryptofan? Są ludzie, którzy po nim odżyli. Nie ma chyba lepszego suplementu na podniesienie serotoniny, ale pamiętaj, że nie wiesz, czy przyczyną jest niski poziom serotoniny. 5htp powinno jednak zadziałać, jeśli to miałby być problem z tryptofanem, a skoro po tym nie było poprawy to chyba nie ma sensu dalej w tym kierunku rzeźbić.

Na ziołach się nie znam za bardzo.
Odpowiedz
#5
(11-25-2021, 09:34 PM)tomakin napisał(a): Nie nie, chodzi mi o konkretną diagnozę które neuroprzekaźniki czy elektrolity są obniżone, które podwyższone, diagnozę chemii mózgu. Nie wiem, czy w ogóle idzie to zbadać w Polsce. Są przypadki, że ktoś ma na przykład mutację genetyczną która powoduje brak produkcji w organizmie jednej konkretnej substancji, albo brak jej niszczenia co powoduje akumulację. Ogarnięcie tego to zadanie dla dobrego laboratorium, które wykona ileś tam badań i po nitce do kłębka dojdzie do problemu. Raczej nie masz szans, żeby takie badania zrobić, więc wszystkie porady będą tylko zgadywaniem, mogą pomóc, mogą zaszkodzić.

NAC stanowczo lepiej rozbić na porcje w ciągu dnia, do tego przed snem kilka gramów glicyny, tak 3-4. To powinno spotęgować produkcję glutationu i wykluczyć stres oksydacyjny jako potencjalną przyczynę, a przy okazji bardzo podniesie ogólny stan zdrowia.

Lit OK, taka dawka powinna wystarczyć. Warto kupić czy nawet pożyczyć od kogoś glukometr i zbadać cukier kilka dni pod rząd o różnych porach, skoro po miodzie było lepiej.

Może tryptofan? Są ludzie, którzy po nim odżyli. Nie ma chyba lepszego suplementu na podniesienie serotoniny, ale pamiętaj, że nie wiesz, czy przyczyną jest niski poziom serotoniny. 5htp powinno jednak zadziałać, jeśli to miałby być problem z tryptofanem, a skoro po tym nie było poprawy to chyba nie ma sensu dalej w tym kierunku rzeźbić.

Na ziołach się nie znam za bardzo.

Dziękuję Ci bardzo. Z tą glicyną ciekawe, nawet mam w domu, kupiłem kiedyś ale nie używałem. A myślisz, że warto łykać czysty glutation, czy on się nie przyswoi?
Jeżeli przyjdzie Ci do głowy coś jeszcze wspomagającego to proszę napisz. Mam też podejrzenie, że może dobrze byłoby zrobic porządek z jelitami. Tam chyba dużo serotoniny sie produkuje, a ja mam podejrzenia, że może to być po latach zagruzowane. Może też metale cięzkie wchodzą w grę.
Wiesz, nie byłoby dla mnie tajemnicy, gdybym miał depresję i tyle, ale ja to doskonale fizjologicznie czuję, że rano wstaję jak na jakiejś pustyni, jakby kran z wodą był zakręcony. Ciężko mi się myśli, mam ponury nastrój, nie umiem odnaleźć siebie. W południe pyk, nagle pojawiają się jakieś pozytywne myśli, czuję, że coś odkręcili i kilka kropel serotoniny wpadło. Po 15 odkręcają kran, a wieczorem mam go nawet odkręcony aż nadto. Snuję śmiałe plany i nie ma na mnie mocnych. I nastepnego dnia to samo. Może coś z kortyzolem jest nie tak i rano jest on jakoś za potężny i przykrywa tą serotoninę. Musi być jakaś odpowiedź. Gdyby to się działo w cyklach kilkumiesięcznych to bym to rozumiał. Ale to się dzieje godzinowo. Jeżeli wieczorem jest full serotoniny, to znaczy, że jest jakiś sposób, aby ona też była rano. Trzeba go tylko znaleźć.
Cóż, będę szukał. Gdyby Tobie coś przyszło do głowy to proszę pisz śmiało. I jeszcze raz dzięki.
Odpowiedz
#6
próbuj kilka miesięcy tego, co masz, a potem jeśli nie pomoże, kombinuj z innymi.

I pamiętaj, że omega 3 wymagają wielu miesięcy, nawet ponad roku, żeby dały efekt

No i naprawdę nie podciągaj wszystkiego pod serotoninę, bo mechanizmów regulujących nastrój masz setki, próbując "leczyć" jedną rzecz, co do której nawet nie jesteś pewien, czy ją masz, olewasz z automatu wszystko inne
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości