This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
tomakin napisał(a):Ja źle na serotoninę reaguję, ale to co opisujesz to jakaś masakra. Na pewno coś masz mocno zaburzone z serotoniną, ale co dokładnie to już ciężko wyczuć.

Ja coś takiego czułem tylko po wzięciu 1 mg alprazolamu jakieś półtora roku temu, gdy byłem mocno roztrzęsiony po rozmowie o pracę, a miałem tabletkę od koleżanki. Byłem wtedy w centrum handlowym. Po pół godziny zacząłem się czuć źle i wiedziałem, że nie dojdę do domu. Zamknąłem się więc w toalecie. Drgawki, osłabienie, fale gorąca i zimna, nudności, szybkie bicie serca, mnóstwo kolorowych wizuali po zamknięciu oczu. Po dwóch godzinach przeszło na tyle, że mogłem wrócić do domu, ale cały dzień chodziłem struty. Objawy podobne do zespołu serotoninowego, ale nie wiem, czy to faktycznie było to.
Drugi raz wziąłem połowę tej tabletki i też nie czułem się najlepiej, ale to nie była taka masakra. Jak pierwszy raz w życiu wziąłem pregabalinę w zbyt dużej dawce, to też miałem helikopter w głowie, jakieś mozaiki przed oczami i rzygać mi się chciało, ale mimo to normalnie funkcjonowałem. Teraz już wiem, ile tego brać, jeśli już muszę.

Za to równie źle było, gdy zażyłem czyste MDMA w proszku w klubie. Moje własne, przetestowane, nie żadne nie wiadomo co od obcego. Godzina w kiblu, bo myślałem, że zaraz zemdleję. A potem nagle wszystkie negatywne objawy odeszły. Wstałem, umyłem twarz wodą i poszedłem na parkiet tańczyć przez kolejne kilka godzin. Dziwna sprawa, ale już takich rzeczy wolę nie ruszać.

Za to LSD nawet w dawkach heroicznych (500, 700 ug) z doświadczeniem rozpadu ego to bez problemu wiele razy. Grzyby to samo. Spacerek w parku, nawet jeśli fizycznie czasem czułem się nieco gorzej. Nigdy nie wiadomo, jak organizm zadziała, więc też już się w to nie bawię. Co miałem zobaczyć, to zobaczyłem.

tomakin napisał(a):Biorę probiotyk

Jakiś konkretny szczep, czy losowo?

yugon napisał(a):Jeżeli chodzi o alprę to od 0,25 mg się zaczyna, zresztą są takie tabsy nawet. Klonazepam ma 2 i 0,5 mg. Ale jak masz takie jazdy po 1 mg to bardzo dziwne, uważałbym na to. Ja 29 mg alpry kiedyś zjadłem i wróciłem do domu, jakoś słabo na mnie działa.

Co kraj to obyczaj. Nie tykam już rzeczy, które mnie tak przeorały i od których można się uzależnić. Biorę wtedy, gdy mam sytuację aktywującą moją fobię. Clon działa bez takich cyrków, bez zjazdów. Robi co ma robić poprawiając mi komfort życia w tym konkretnym momencie.

neko1witek napisał(a):Próbuję też cały czas ogarnąć trading, które uczę się codziennie, plus oczywiście treningi, plus youtube itd.

Mam podobne spostrzeżenia, co Nawaphon. Czy trading nie stał się dla ciebie zbyt uzależniający i wyniszczający psychicznie i finansowo? Może ilość poświęcanego czasu jest niewspółmierna do wyników, szczególnie tych finansowych, skoro grozi ci bezdomność. CFD, forex, krypto, to wszysko ma w sobie duży pierwiastek hazardu. Ja wrzucam wszystkie nadwyżki w ETF Vanguard all-world z automatyczną akumulacją dywidend. Dywersyfikacja na cały świat, więc średniorocznie w długiej perspektywie zawsze się będzie zarobionym. Uważam, że największą inwestycją jest moja praca. Nawet gdy ktoś zarabia minimalną w Polsce, to jest to równoważne z dywidendą roczną od kapitału rzędu powiedzmy 500-700k PLN. Więc ja sam jestem tyle warty. I każdy jest. Dlatego jeśli się nie ma dużego kapitału, z którego można żyć, to trzeba wykorzystywać swój wewenętrzny kapitał i pracować.

Przemyśl, czy day traiding nie przynosi ci więcej szkody, niż pożytku.
Odpowiedz
Dobre pytanie czy to co koleżanka Ci dała na pewno było alprazolamem.. bardzo dziwna reakcja, serio. Mam kumpla co wpierdala tego po 12 mg dziennie i nigdy tak nie miał.

Fakt, benzo mocno wjebują, powiedziałbym że podobnie jak opio. Pamiętam jak po x miesiącach brania klonazepamu 2 mg dziennie to odstawiałem to z 2 tygodnie cały czas czułem strach bez żadnego powodu/bodźca stresującego. Coś jakby mieć cały czas napad paniki. Trudno mi było zebrać w myślach jedno logiczne zdanie, a wypowiedzieć to w ogóle.. i tak przez 2 tygodnie.. koszmar.

Nie zgadzam się, że po klonach nie ma zejścia. Nawet jak weźmiesz tylko 1 mg i tylko raz to po tych 36h czy tam następnego dnia (zależy od organizmu) zjazd będzie. Takie zniechęcenie, anhedonia, ale idzie wytrzymać. Być może jakby w tym czasie np. spacerować czy biegać czy po prostu przespać to by się tego nie odczuło. Można to nazwać wpierdolem chemicznym od mózgu.

Ja sprawdzam nałogowo codziennie kursy dolara, euro, złota, ropy, bitcoina i franka. Ostatnio pojawiła się myśl czy by nie wrzucić z 1k usd w bitcoina jak spadnie do 15-20k usd... ale kurwa nie chce się bawić w hazard, z moją psychiką się to źle skończy. Tylko raz zrobiłem transakcje na bitcoinie na ~50 zł, żeby zrozumieć jak ten system działa, ale od razu wypłaciłem, tylko test taki.
Odpowiedz
https://www.nature.com/articles/s41586-025-09263-w
Odpowiedz
Czekaj, bo wcześniej pisałeś chyba, że taka jazda była, jak wziąłeś xanax, teraz że po benzo. No to jednak zupełnie inne mechanizmy działania.

Probiotyk ten co konrados wrzucił badania, preparat dicoflor forte, l. rhamnosus gg czy jakoś tak.

No i co do tradingu, już pisałem, że wyleczyłem się błyskawicznie po przeczytaniu wywiadów z traderami, konkretnie tego, jak gość, który był dosłownie najlepszy, wykręcał najwyższe procenty na świecie, po kilku latach przerwy postanowił wrócić i... nie wychodził już nawet na zero.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):Czekaj, bo wcześniej pisałeś chyba, że taka jazda była, jak wziąłeś xanax, teraz że po benzo. No to jednak zupełnie inne mechanizmy działania.

No Xanax, czyli alprazolam, czyli benzo. Clonazepam to też benzo, ale po nim było wszystko ok. Wręcz czuję się po nim zupełnie normalnie, tak jak powinienem się czuć. Zupełnie bez żadnego lęku, jak normalny człowiek. Tak samo czułem się kiedyś po kratomie. Dlatego wiem, że nie mogę tego brać często. Skoro jest za dobrze po jakichś lekach, to trzeba ich unikać, bo uzależnią. Big Grin

Cytat:Probiotyk ten co konrados wrzucił badania, preparat dicoflor forte, l. rhamnosus gg czy jakoś tak.

A to te same bakterie kiedyś brałem.

yugon napisał(a):Dobre pytanie czy to co koleżanka Ci dała na pewno było alprazolamem.

Teraz to już nie pamiętam, ale chyba się nie pomyliła.
Odpowiedz
(08-02-2025, 02:30 PM)tomakin napisał(a): Czekaj, bo wcześniej pisałeś chyba, że taka jazda była, jak wziąłeś xanax, teraz że po benzo. No to jednak zupełnie inne mechanizmy działania.

Dokładnie tak jak Temper napisał: xanax -> alprazolam -> benzo.
A tych "narkotyków" jest kilka nazw. W sensie kilka firm, a ta sama substancja czynna. Raz znalazłem relanium doodbytnicze Big Grin
Odpowiedz
A kurde, cały czas myślałem, że xanax to ssri
Odpowiedz
Dziwne, że nie wiedziałeś. Raczej każdy ćpun wie co to xanax/alprazolam i często nawet na filmach/serialach to jest pokazane.
Odpowiedz
(08-01-2025, 08:50 PM)Nawaphon napisał(a): Wracaj. Po co siedzieć w Brytyjskich Emiratach, tym bardziej jeśli się nie układa? Repatrianci zawsze mile widziani ).
... i jeszcze jedno, Witek. Wiem, że to nie będzie to, co chcesz usłyszeć - ale zapewniam cię, że pisze to w dobrych intencjach. Moim zdaniem powinieneś się przestać bawić w ten cały day trading. Ludzie, którzy potrafią na tym zarobić - to zdecydowana mniejszość. Trzeba mieć do tego talent. Moim zdaniem, sądząc po tym, co pisałeś o Swoich dokonaniach - Ty takiego talentu nie masz i lepiej przejść z tym do porządku dziennego, niż się oszukiwać. To co robisz, to bardziej przypomina grę na loterii. Tracisz pieniądze na kupony i masz nadzieje, że kiedyś się poszczęści.
Wiesz, ja nie miałem złudzeń, że mogę to ogarnąć. Wrzuciłem po prostu część oszczędności w pasywne ETF-y... sprawdzam raz na miesiąc, zazwyczaj o tym nie myślę - i teraz jestem prawie 1k do przodu. Żadnym wysiłkiem. Wiadomo, może jeszcze runąć, ale później i tak znowu wzleci na 99%... a co by się nie działo, chociaż nie tracę na to czasu. Ty tracisz czas - i pieniądze. Jaki to ma sens?
Czytałeś Gracza Dostojewskiego?

Jeśli Ci się nie podoba - przepraszam, ale piszę to w dobrych intencjach.

Spoko, ja lubię krytykę, choć to wcale nie była krytyka, tylko porada, więc tym bardziej spoko. Jak już pisałem wiele razy - przez trenowanie karate - człowiek uczy się tego, że krytyka i uwagi są bardzo potrzebne. Ja mam inne podejście do tradingu. Moim błędem jest inteligencja, wiem, że brzmi to głupio, ale... słyszałem to już wiele razy, że inteligentni ludzie sobie nie radzą w tradingu bo za dużo rozpatrują każdą rzecz. Ja połączyłem kilka metod w jedną i ciągle nad tym pracuję. Wydaje mi się, że to w końcu ogarnę. Większość osób to ogrania po 3-4 latach. Ja mam za sobą 3 lata i 8 miesięcy, z czego pierwsze 2 lata to była loteria, a ostanie półtora to porządna nauka.
Obecnie gram coraz świadomiej, przestałem gonić cenę i grać w każdej chwili, czekam na cenę aż przyjdzie do pola wyznaczonego przeze mnie i tam decyduję o tym, czy potwierdza się moja pozycja, czy nie. Potem w nią wchodzę. 
Większość ludzi przewala kasę, bo za często gra, bo zbyt szybko podpina się pod ruch. To tak jakbyś grał w szachy i robił ruch niczym rozpatrzyłeś wszystkie za i przeciw.
Simon Williams (mój ulubiony na ten moment szachista) mówił, że jak nie potrafisz wytłumaczyć ruchu w szachach to go nie rób. Tak teraz podchodzę do tradingu. Muszę umieć opowiedzieć komuś dlaczego robię dany ruch na giełdzie i dopiero wtedy go zrobić.
Granie na dłuższy termin jest dosyć łatwe, nie da się teoretycznie przegrać i tak też gram. Mam poinwestowaną kasę w krypto i spokojnie czekam na zbiórkę, choć na obecną chwilę myślę trochę dokupić na korekcie, próbuje wyłapać teraz ten moment i zacząć powoli skupywać Hbara. Spadł już do 0.23 centa, więc zaczyna robić się atrakcyjny ponownie. 
A mogłem go kupić po 4 centy, kiedy znajomy mi mówił, że zna gościa który go zrobił i, że zarobi się na nim kupę kasy. Gdybym go posłuchał byłbym już razy 4, ale wtedy nie miałem kasy.

[quote pid="11338" dateline="1754087862"]
Co do Witka - jak to lubi niech "traci czas". Co nie jest stratą czasu niby? Tak czy siak umrzemy wszyscy, więc w pewnym sensie wszyscy go marnujemy bo wszystko i tak pójdzie w diabły. Bardziej mnie ciekawi co odjebał, że będzie miał rozprawę w sądzie i grozi mu eksmisja, jakbyś mógł to napisz.
[/quote]

Nic nie odjebałem :-)... po prostu padła mi firma którą prowadziłem, przestała przynosić dochody, więc żyłem z kard kredytowych bo nie chciałem niszczyć córce życia. Poczekałem aż skończy szkołę i dostanie się na studia. Zadłużyłem się na kartach na prawie 20 tysięcy funtów, ale to nie problem w UK, bo można to załatwić bezproblemowo i akurat załatwiłem już prawie wszystkie długi, więc luz, można je odłożyć praktycznie na wieki.
A rozprawa sądowa jest po prostu o to, że nie płacę czynszu od roku. Właścicielka mnie podała do sądu, wynajęła prawnika i próbują mnie usunąć. Niby ich rozumiem, ale... ta kurwa sama sobie jest winna. Powiedziałem jej, że nie mam kasy i nie chcę jej robić problemu, więc się wyprowadzam. Prawie się rozpłakała, prosiła, żebyśmy zostali, bo mieszkaliśmy u niej 17 lat, spłaciłem jej praktycznie dwie hipoteki na dom. Powiedziała, że obniży nawet czynsz, więc zdecydowaliśmy się zostać. Poprosiłem rząd o pomoc i wtedy ta kurwa podniosła czynsz i jej mąż zaczął skakać, więc postanowiłem iść na noże. Ona kretynka myślała, że ja jestem głupi, a ja udokumentowałem jej wszystkie przekręty z nami przez 17 lat.
Chyba ostatnio się zorientowała, że coś jest nie tak i zaproponowała mi 12 i pół tysiąca funów plus umorzenie wszystkich długów, oraz oczywiście odwołanie rozprawy, ale... powiedziałem, że nie wchodzi to w rachubę. Za miesiąc się okażę, czy miałem rację :-)
Bo może być tak, że ona wygra i nic na tym nie zyska, ponieważ ja ogłoszę bankructwo i ona nie dostanie ani grosza, a może być tak, że ja wygram i dostanę od niej sporo odszkodowania, więc czekam na rozprawę. Wóz, albo przewóz.

Temper
neko1witek napisał(a):Próbuję też cały czas ogarnąć trading, które uczę się codziennie, plus oczywiście treningi, plus youtube itd.

Mam podobne spostrzeżenia, co Nawaphon. Czy trading nie stał się dla ciebie zbyt uzależniający i wyniszczający psychicznie i finansowo? Może ilość poświęcanego czasu jest niewspółmierna do wyników, szczególnie tych finansowych, skoro grozi ci bezdomność. CFD, forex, krypto, to wszysko ma w sobie duży pierwiastek hazardu. Ja wrzucam wszystkie nadwyżki w ETF Vanguard all-world z automatyczną akumulacją dywidend. Dywersyfikacja na cały świat, więc średniorocznie w długiej perspektywie zawsze się będzie zarobionym. Uważam, że największą inwestycją jest moja praca. Nawet gdy ktoś zarabia minimalną w Polsce, to jest to równoważne z dywidendą roczną od kapitału rzędu powiedzmy 500-700k PLN. Więc ja sam jestem tyle warty. I każdy jest. Dlatego jeśli się nie ma dużego kapitału, z którego można żyć, to trzeba wykorzystywać swój wewenętrzny kapitał i pracować.

Przemyśl, czy day traiding nie przynosi ci więcej szkody, niż pożytku.




Rozumiem Wasze rozumowanie, ale trading nie był nigdy dla nie hazardem, ja nie ulegam za bardzo nałogom. Tak samo miałem z dragami, alkoholem i fajkami. Mogłem to rzucić kiedy chciałem i tak też zrobiłem. Zero problemów, zero wysiłku, no może trochę... 
Na początku tradingu to był hazard, ale świadomy, bo miałem zero wiedzy, no i szło mi super. Ze 100 funtów zrobiłem prawie 10 tysięcy w dosyć krótkim czasie. Potem powoli zacząłem to przewalać. Potem niestety dokładać i dalej przewalać. W tradingu większość ludzi niszczy optymizm, czyli przetrzymywanie pozycji. Tzw. gridowanie, czyli jesteś na stracie, ale wierzysz, że miałeś rację i zamiast zaakceptować stratę, to dokładasz, że pozycja zaraz zawróci w Twoim kierunku... no i dupa, nie zawraca.

Od dawna tego nie robię. Ostatni raz tak zrobiłem kilka miesięcy na ETH, wlazłem w pozycję na szczycie i zagrałem tradycyjne FOMO, ale... na szczęście wyszedłem z tego na plusie kilka dni temu. Nie byłem na dużym minusie, wszystko było w miarę kontrolowane. Dokładałem pozycję, bo wiedziałem, że do Hossy jeszcze daleka droga, więc po prostu dokładałem i zbierałem zyski za każdym razem kiedy z kolejna dołka szliśmy do góry choć na chwilę, na każdej korekcie dokładałem i cały czas zbierałem zyski, więc to było moje takie ostatnie szalone zagranie, które świadomie zebrałem na plus.

Trading to trochę loteria, ale gdy trzymasz się zasad, to wychodzisz na plus. Najważniejszy jest MM, czyli zarządzanie stratami i zyskami. Plus oczywiście psycha. A to mi się akurat znacznie poprawiło. Moim zdaniem mam duże szanse aby zarabiać, a jeżeli się uda, to będzie to najlepszy możliwy sposób zarabiania.
Odpowiedz
neko1witek napisał(a):A rozprawa sądowa jest po prostu o to, że nie płacę czynszu od roku. Właścicielka mnie podała do sądu, wynajęła prawnika i próbują mnie usunąć.
[...]
Chyba ostatnio się zorientowała, że coś jest nie tak i zaproponowała mi 12 i pół tysiąca funów plus umorzenie wszystkich długów, oraz oczywiście odwołanie rozprawy, ale... powiedziałem, że nie wchodzi to w rachubę. Za miesiąc się okażę, czy miałem rację :-)
Bo może być tak, że ona wygra i nic na tym nie zyska, ponieważ ja ogłoszę bankructwo i ona nie dostanie ani grosza, a może być tak, że ja wygram i dostanę od niej sporo odszkodowania, więc czekam na rozprawę. Wóz, albo przewóz.

Właśnie sobie znów przypomniałem, jaką patologią jest wynajmowanie mieszkania. Niezależnie czy w PL czy w UK, użeranie się z Januszami landlordami jest wszędzie takie same. Cisnąć na zakup własnego mieszkania za wszelką cenę, żeby się uwolnić z tego piekła.

No i może przenieśmy te offowe dyskusje do wątku "zapodaj coś o czym myślisz", żeby tomakinowi nie robić śmietnika.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 5 gości