This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Dodam tylko jeszcze, że coraz więcej lekarzy robi dodatkowo takie usługi, pewnie chcą dorobić kasę, a może coś w tym widzą.
Mój chiński akumpukturzysta jest normalnym lekarzem, więc wpierw wypytał mnie o wszystko, a potem dopiero zaczął badania pulsu, języka itd.
W Polsce jest też pełno fachowców lekarzy, którzy robią igiełki i osteopatię.
Purczyński, który jest geniuszem w naprawianiu ludzi, leczy słynnych sportowców, urazy i tego typu rzeczy też uznaje osteopatię. Itd. Przykładów można podawać w nieskończoność.
Może coś w tym jest, a może to po prostu zajebiste placebo.

Jakby co, to nikogo do tego nie namawiam. Po prostu jest to jakaś opcja.
Odpowiedz
(03-30-2025, 06:33 AM)munieslaw napisał(a): Za pewną opłatą mogę się pomodlić za Cb, córkę i żonę!

Wiesz, ja jestem ostatni do wiary w cuda... Ale czasem mnie zastanawiają niektóre rzeczy. Akupunktura jest znana od tysięcy lat. To samo akupresura, czy osteopatia. Nie ma twardych dowodów na to, ale część badań pokazuje, że na niektóre schorzenia pomaga bardziej niż placebo, a dla mnie to dosyć logiczne, że jeżeli na część rzeczy pomaga lepiej niż placebo, to coś w tym jest.
Poza tym, jeżeli nawet ma to być metoda placebo, to choćby z tego powodu można skorzystać jak Cię stać, gdy nic innego nie pomaga.
Mi nie pomogło, bo czułem się po tym jeszcze gorzej, ale to był specyficzny przypadek, a poza tym często działa taki jakby efekt usuwania "infekcji" w organizmie i stan zdrowia przez jakiś czas jest gorszy, aby mógł być lepszy.
Tak, czy inaczej - nie namawiam, ale dla mnie jest to ciekawy temat.
Przeżyłem już jedno takie cudo i byłem w szoku, bo po prostu nie wierzyłem co się stało.
Miałem duże problemy z kręgosłupem. Dysk mi wypadał co jakiś czas i na 2 tygodnie byłem wyłączony z normalnego życia. Z reguły około 2 tygodni schodziło mi, aby dysk wskoczył na miejsce poprzez jogę, ćwiczenia różnego typu.
Kumpel polecił mi specjalistę, więc myślałem, że to jakiś masażysta. Zadzwoniłem do niego, a gość postanowił mnie leczyć siłami magnetycznymi przez telefon. Ja w Anglii a on w Polsce.
Kurwa myślałem, że padnę ze śmiechu. Głupio mi było przerwać rozmowę, bo nie chciałem kumplowi robić przykrości i mówić temu specjaliście, że jest idiotą.
Posłuchałem jego pieprzenia, kazał mi się zrelaksować, położyć jedną nogę na drugiej, potem odwrotnie. Leczył mnie tak z kilka minut.
Ja cały czas się śmiałem z niego w duchu i cały czas mu powtarzałem, że to nie działa, ponieważ idiota twierdził, że mnie wyleczy w te kilka minut terapii przez telefon.
Po kilku minutach skończyliśmy rozmawiać i on był bardzo zdziwiony, że mi nie pomógł.
Podziękowałem i zakończyliśmy to debilne leczenie.
Zadzwoniłem do kumpla i powiedziałem mu, żeby mi takich numerów nie robił i nie kontaktował mnie z debilami. Powiedział mi, że facet pomaga tak ludziom za darmo, bo ode mnie nie wziął żadnej kasy i od nikogo nie bierze.
Na następny dzień rano wstałem i robiłem to co zwykle i dopiero koło południa zobaczyłem, że nic mi nie jest. Po prostu obudziłem się ze zdrowym kręgosłupem.
To było uszkodzenie mechaniczne, które nigdy mi nie schodziło krócej niż po 2 tygodniach, a to miałem zaledwie kilka dni.
Mam w dupie jak to sobie tłumaczyć. Pewnie przypadek, nigdy też więcej z tego oszołoma nie korzystałem, bo nie wierzę w leczenie przez telefon :-)

Fakt faktem, że coś się przypadkowo nałożyło, że kręgosłup był jak nowy na następny dzień. Czy uwierzyłem w jego moce? Nie, bo nie wierzę w tego typu rzeczy, dlatego też ostrożnie podchodzę do akupresury, akupunktury, ale ... czasem warto spróbować.
Odpowiedz
No i właśnie z takich przypadków biorą się ploty, ciotka pod drabiną przeszła i za tydzień wpadła pod samochód (ignorujemy te 10 000 osób które przeszły pod drabiną i nie wpadły)

Chyba spróbuję wrócić trochę do pianina. Z działaniem mózgu jest tak, że nie widać za bardzo, kiedy jest w lepszej, kiedy w gorszej kondycji, np ludzie zatruwający się gazami podczas eksploracji jaskini mają problem z tabliczką mnożenia, ale dalej nic nie czują, uważają, że wszystko z nimi jest OK. W drugą stronę też to działa, można nagle stać się o wiele sprawniejszym umysłowo, ale nie czuć tego, póki nie próbuje się zrobić jakiejś wymagającej rzeczy.

Pianino mogłoby pokazać, czy noopept coś robi, w sensie, czy to na pewno on.
Odpowiedz
Pianino, bo znam dokładnie swoje możliwości. Wiem, czego powinienem się spodziewać, jak nagle będzie dużo więcej, to znaczy, że działa.
Odpowiedz
Jeszcze odnośnie tej poprawy w pracy mózgu, która objawia się wyraźniejszym widzeniem (no dosłownie jakbym okulary założył), może być, że to efekt rabarbaru. On też ma bardzo silne działanie nootropowe. No cokolwiek to jest, działa.

Sen też ostatnio idealny po prostu. Nie ma nawet problemów z przygniataniem sobie ręki, przestała drętwieć.

Noopept biorę, ale póki co nie robię testów, nie wiem, jak się do tego zabrać. W jeden dzień nie brać i sobie pograć na pianinku, w drugi wziąć i też pograć? Miałem cholernie długą przerwę, na drugi dzień będzie lepiej na zasadzie przypomnienia sobie. No i cholera wie, jak to się w czasie rozkłada, czy efekty utrzymują się przez kilka dni, jak przy piracetamie.

Już nawet nie chodzi o to, czy pomaga na mózg czy nie, bardziej o fakt, że noopept potrafi zregenerować martwe obszary mózgu. Powinienem go brać nawet, jeśli nie będę czuł żadnej poprawy. Tylko czy to, co kupiłem, to na pewno noopept...
Odpowiedz
Hum, nie wiem, czy to po noopepcie, ale strasznie się emocjonalny zrobiłem. Rozklejam się przy muzyce czy filmach. Ponoć tak działa na niektórych.
Odpowiedz
(04-01-2025, 05:39 PM)tomakin napisał(a): Hum, nie wiem, czy to po noopepcie, ale strasznie się emocjonalny zrobiłem. Rozklejam się przy muzyce czy filmach. Ponoć tak działa na niektórych.

Z wiekiem się chyba rozklejamy wszyscy, więc po prostu może się starzejesz... :-)
Ja przynajmniej zobaczyłem to na sobie. Coraz częściej rozklejają mnie filmy, to może z tego powodu, że człowiek jakby ma więcej przeszłości za sobą i bardziej kojarzy zdarzenia ze sobą, tym co przeżył. Kiedyś tego było mniej, byliśmy młodsi, inaczej reagowaliśmy na rzeczy.
Ale to tylko taka moja teoria, bo na ET płakałem zawsze i na King Kongu tym z 1973 także. :-)
Odpowiedz
No dobra, ale nie tak że z dnia na dzień, wczoraj jak skała, dziś jak gąbka.

Albo sobie wmawiam, bo chcę uwierzyć, że to, co kupiłem, to faktycznie noopept.
Odpowiedz
(04-02-2025, 06:28 AM)tomakin napisał(a): No dobra, ale nie tak że z dnia na dzień, wczoraj jak skała, dziś jak gąbka.

Albo sobie wmawiam, bo chcę uwierzyć, że to, co kupiłem, to faktycznie noopept.

Przyszły mi tabletki męczennicy. Efekt widoczny od razu i tu nie można mówić o placebo.
Serce spadło mi w nocy do 48bpm (średnie) i oddychanie do 11.8 na minutę.
Odpowiedz
No, ona robi robotę. Aż trochę żałuję, że zacząłem ją razem z noopeptem i teraz nie wiadomo, czy on coś działa, czy to jej efekty.

Wydawało mi się, że całkowicie zaleczyłem żołądek i wypiłem 2 litry coli. No i zgadza się - wydawało mi się.

Dziś kolejna dłuższa wycieczka autobusem, coraz słabsze podszepty nerwicowe, ale jednak dalej są. A co, jak zasłabniesz, a co, jak z żołądkiem coś będzie daleko od domu. Oczywiście nie ma różnicy, czy byłbym daleko, czy blisko, po pogotowie mogę zadzwonić, ale dla stanów lękowych już jest pożywka.

Znikło jednak bardzo szybko, z każdą wycieczką jest lepiej i lepiej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości