This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
No w sumie YT jest dobry, tylko z jakością tego, co tam gadają, może być różnie. Książki wybiera się te, które polecają poważni ludzie, albo które są bardzo popularne, żeby wiedzieć po prostu o czym wszyscy gadają. Nigdy nie przekonywała mnie forma gadającej głowy, zawsze wydawało mi się to takie... bardziej skierowane na kontakt emocjonalny z widzem, a nie na przekazanie wiedzy. Nie wiem, czy jakikolwiek kanał yt zbliża się chociaż do jakości tego, co ma się w "Homo deus". W końcu książkę ktoś kilka lat pisze, ważąc każde słowo, a yt nagrywa się co kilka dni nowe, byle więcej, byle bardziej atrakcyjne dla widza, który lubi bodźce nie wymagające skupiania się powyżej 15 sekund na jednym temacie.
Odpowiedz
Zależy, co szukasz. Są kanały mega wartościowe, które nagrywają filmy o jakości wręcz telewizyjnej. Kiedyś była telewizja edukacyjna i programy typu Sonda, Kwant, Matplaneta, Kuchnia, Laboratorium. Teraz tego nie ma w TV, ale jest na YT. I takie filmy powstają czasem miesiącami. Gadające o byle czym głowy to ja odrzucam.

Spójrz na przykład na ten film z kanału Brach Education:
https://youtu.be/7J7X7aZvMXQ

Albo na filmy z kanałów History of the Universe, History of the Earth, Melodysheep, Caspian Report.

To są kanały w pełni profesjonalne z najwyższą jakością merytoryczną, ale też językową, dlatego nie obawiam się błędów w mowie.

Książki to oczywiście bardzo dobre źródło. Ktoś musiał nad nią przesiedzieć kilka miesięcy lub nawet lat. Zgromadzona wiedza, o ile nie jest w temacie strasznie szybko zmieniającym się, to nie zestarzeje się tak bardzo.
Odpowiedz
Nie no mam coś takiego, że jak widzę gadający film na yt to go wyłączam, nie wiem, może odcinam się od źródeł wiedzy, ale po prostu nie trawię tej formy przekazu.
Odpowiedz
No i nie zapomnij o akcentach i gwarach!

https://youtu.be/8NJv4M-qkEc

https://youtu.be/1WvIwkL8oLc
Odpowiedz
Widocznie lepiej uczysz się czytając, a ja oglądając i słuchając po kilka razy. Jak mam przeczytać jakiś dłuższy artykuł ze sci-huba, to aż mnie wykręca ze znużenia i niechęci. Nie wiem, czy dałbym radę tak siedzieć nad badaniami z Pubmedu, jak Ty to opisujesz w Obłączkach. Kiedyś tak nie miałem, spokojnie się uczyłem i koncentrowałem na tekście. Moja praca magisterska to było 150 stron obliczeń w bardzo niszowym temacie. Dziś jak na to patrzę, to nic nie pamiętam i nie sądzę, żebym dał radę łatwo się ponownie nauczyć. Z czasem umiejętność takiej nauki się zatraciła i teraz w ciężkich bólach próbuję ją urodzić na nowo. Chyba praca fizyczna, brak odpowiedniej stymulacji umysłowej i kontakt ze specyficznymi "low tier" ludźmi spowodował jakieś zmiany w mózgu. Liczę, że lepsza dieta i sen, piracetam, bakopa i inne suple doprowadzą do zmiany na lepsze.

A poza tym uważam, że brytyjskie i irlandzkie faflunienie powinny zostać zniszczone. Big Grin
Odpowiedz
E, ja nie czytam tych artykułów, to faktycznie byłaby mordęga. Wyłapuję istotne informacje, w sumie wszystko jest w abstrakcje, a w treść wchodzi się, żeby sprawdzić, czy "pomogło" rzeczywiście oznacza poprawę stanu zdrowia, czy może jest to coś na tej zasadzie:

https://pbs.twimg.com/media/FZFuWxAWYAEOzSG.jpg
Odpowiedz
Jak już tak z dobrymi radami lecimy, to może coś, co pozwoli zabezpieczyć się przed uszkodzeniami ścięgien, wywołanymi zbyt intensywnym klikaniem w kąkuter.

Dla informatyka jest cały zestaw ćwiczeń, które mogą się przydać, ale po tym zabiegu na przepuklinę lepiej nie robić nic, co zwiększa ciśnienie w jamie brzusznej, czyli wymaga napięcia tych mięśni. Bez problemu można jednak ćwiczyć inne rzeczy.

Z nadgarstkami są dwa problemy, męczące programistów. Zespół cieśni nadgarstka oraz zapalenie ścięgien. Z zespołem cieśni można radzić sobie głównie suplementami i dbaniem o dietę, bo to nie tyle uszkodzenie mechaniczne, co bardziej brak regeneracji komórek nerwowych. Ale zapalenie ścięgien to już coś, na co jest kilka prostych rad.

Po pierwsze, ścięgno będzie szarpane, jeśli wykonuje ruch na napiętych mięśniach. Przykład to podskakiwanie samymi stopami, albo wspinanie się na palce, po tym są gigantyczne zakwasy na łydkach, ale też duże ryzyko zerwania ścięgna Achillesa bądź jego przyczepu. Najprostsze co temu zapobiega, to codzienne rozciąganie. Oprzyj się wyprostowanymi rękami o ścianę, palce do góry i lekko (!) naciskaj, aż poczujesz bardzo lekki ból. Trzymasz 50 sekund, cały czas z taką samą intensywnością. Potem to samo, ale palce skierowane w dół.

Jedyny problem, który dotyczy klawiaturowców, to repetetive stress / strain injury. Tysiące, miliony razy powtórzony ruch, który delikatnie obciąża ścięgno, nie dając mu czasu na regenerację. Co gorsza, organizm nie wzmacnia takich ścięgien poddanych wielokrotnie powtarzającym się, drobnym ruchom. Żeby temu zapobiec, trzeba podnosić tym ścięgnem duże ciężary, co daje organizmowi bodziec do jego wzmocnienia.

Zasada jest ta sama, co przy ćwiczeniach mięśni na siłce, ćwiczymy co 3-4 dni, czekamy aż mięsień całkowicie odpocznie, duże obciążanie, na kilkanaście powtórzeń, kilka serii na dany mięsień.

I teraz uwaga, są trzy różne grupy mięśni, trzy grupy dołączonych do nich ścięgien. Zginacze nadgarstka, niezbyt istotna rzecz. Mięśnie i ścięgna zginające palec w pierwszym stawie (tuż przy dłoni). Mięśnie i ścięgna zginające palec w dwóch dalszych stawach (jakby zwijające palec). To są KOMPLETNIE RÓŻNE MECHANIZMY i bardzo często problemy biorą się stąd, że jeden z nich jest wyćwiczony, a drugi zbyt osłabiony.

I tu przyznam, że pomimo spędzenia wielu godzin szukając odpowiedzi, nie dowiedziałem, się, które ścięgna najczęściej bolą programistów / pisarzy. Czy te zginające pierwszy staw, czy te od dwóch pozostałych. A może oba naraz. W związku z tym trochę w ciemno można podać ćwiczenia. Pierwsze to ściskanie czegoś, na allegro dość tanie są ściskacze "heavy grip". Alternatywą jest zamontowanie miniaturowej tablicy do wspinaczki (jest na allegro, obejrzyj) i wiszenie na niej co jakiś czas.

Drugie to takie coś:

https://www.youtube.com/watch?v=cEx6MHFd...HowFitness

Warto sobie ze 2 razy w tygodniu przeznaczyć 15 minut na zestaw ćwiczeń pomagających utrzymać ogólną sprawność, póki co tylko takie coś, za pół roku będzie można na kręgosłup coś dołączyć.

Rozciągać się warto codziennie, ale też zostawmy inne partie ciała aż wszystko po zabiegu się zagoi.
Odpowiedz
Łał, dobry zestaw ćwiczeń. Dziękuję. Sprawdziłem już opieranie się o ścianę palcami, będę to robił. Ściskacz chyba mam w domu. Poszukam, albo kupię nowy. Właśnie oglądam modułowe ścianki wspinaczkowe dla dzieci, pomysł ciekawy.

Jestem miesiąc po zabiegu i wszystko się goi świetnie - nic mnie nie boli podczas żadnego ruchu, nic nie podrażnia nerwów, blizna się zmniejsza i za rok pewnie będzie ledwo widoczna. No ale skoro kazali odpocząć od dźwigania przez 3 miesiące, to wolę się tego trzymać. Zabieg trochę kosztował, więc nie chciałbym go powtarzać.
Odpowiedz
Pozdrowienia z Pyrkonu  Cool

W wolnych chwilach przeglądam sobie branżowe ogłoszenia o pracę i widzę, że ścieżka zdobywania certyfikatów branżowych to jest dobre rozwiązanie, bo bardzo często pojawia się to w wymaganiach.

Przekonałem się też, żeby ustawić najwyższy priorytet na naukę angielskiego. Najciekawsze oferty są właśnie po angielsku i wymagają angielskiego przynajmniej na poziomie B2.

Oficjalne materiały szkoleniowe są w większości po angielsku i o ile rozumiem większość tego, co czytam, o tyle przychodzi mi to z dużo większym wysiłkiem, niż bym czytał po polsku. Tematy, które są trudne nawet w rodzimym języku, są jeszcze trudniejsze z wykorzystaniem zaawansowanego słownictwa technicznego po angielsku.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
No od angielskiego warto zacząć, ale to już pisałem kilkanaście razy.

I jak pisałem, najlepiej w tej kolejności:

- słówka, słówka, słówka z Memrise, powinny być też kursy na słownictwo techniczne do informatyki, pamiętaj żeby powtarzać słowa na głos przy ich nauce, w dobrych kursach dodali lektora
- Murphy 1+2 (można równolegle ze słówkami)
- dopiero teraz duolingo
- dopiero teraz polecałbym rozmowy, bo bez podstaw gramatyki można sobie utrwalać błędy
- dopiero teraz kursy memrise na czasowniki nieregularne, frazowe i całą resztę
- Murphy 3

...i teraz wypadałoby namierzyć najsłabsze elementy i na nich się skupić, ale jeśli było dużo rozmów, to bez problemu powinien wejść egzamin na B2 albo i wyżej

Cały czas można czytać czy słuchać po angielsku, ale jak już się przekonałeś, jakoś bardzo dużo to nie wnosi.

/edyta to wszystko jeśli oczywiście zamierzasz zdawać egzamin na B2/C1, bo bez tego słówka które spotyka się raz na 3 miesiące czy zaawansowane zasady gramatyczne są średnio przydatne.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości