Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Można tak zrobić, choć na krypto w ogóle się nie znam. Widziałem, że są nawet kancelarie podatkowe, które pomagają to odpowiednio rozliczać.
Kiedyś myślałem, żeby spróbować zarobić coś na bitcoinie, ale za duże ryzyko, że wtopiłbym ciężko zarobione pieniądze, a nie je pomnożył. Mam znajomych, którzy są bardzo mocno w to wkręceni, twierdzą, że są już milionerami i uważają za frajerów wszystkich, którzy w krypto wchodzić nie chcą. No cóż, najwyraźniej jestem frajerem.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(04-01-2023, 05:50 PM)Temper napisał(a): Można tak zrobić, choć na krypto w ogóle się nie znam. Widziałem, że są nawet kancelarie podatkowe, które pomagają to odpowiednio rozliczać.
Kiedyś myślałem, żeby spróbować zarobić coś na bitcoinie, ale za duże ryzyko, że wtopiłbym ciężko zarobione pieniądze, a nie je pomnożył. Mam znajomych, którzy są bardzo mocno w to wkręceni, twierdzą, że są już milionerami i uważają za frajerów wszystkich, którzy w krypto wchodzić nie chcą. No cóż, najwyraźniej jestem frajerem.
Krypto wbrew pozorom jest bardzo łatwe jak się przejedziesz na jednym cyklu. Jeden cykl nauczy Cię wszystkiego. Akurat teraz jest dosyć dobry moment aby się tym zainteresować. Ale oczywiście nie namawiam.
Krypto jest o wiele łatwiejsze niż normalny handel na rynkach typu srebro, forex, akcje, obligacje itd. Tam potrzeba ogromnej wiedzy i doświadczenia (wiem, bo wtopiłem sporo kasy).
Przy krypto przy minimum wiedzy możesz pomnożyć kasę razy 10, tylko trzeba odczekać swoje.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
04-03-2023, 05:23 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2023, 06:22 PM przez Temper.)
(04-03-2023, 12:33 PM)neko1witek napisał(a): Krypto wbrew pozorom jest bardzo łatwe jak się przejedziesz na jednym cyklu. Jeden cykl nauczy Cię wszystkiego.
Mówiąc "jeden cykl" masz na myśli zakup krypto, czekanie na odpowiednią cenę, sprzedaż?
Zarejestruję się niedługo na jakiejś giełdzie i spróbuję na niskich kwotach. Myślałem też o tym, żeby sobie odkładać w krypto te 200-300 zł miesięcznie i trzymać je tam na stałe. Widziałem kiedyś blog gościa, który co miesiąc kupuje kilka tych samych krypto za 10% aktualnej płacy minimalnej. Nic nie sprzedaje niezależnie od ceny, bo to ma być zabezpieczenie emerytalne. Po kilku latach ma stopę zwrotu rzędu kilku tysięcy procent.
W tej chwili jestem na etapie analizy i porządkowania swojego budżetu i jestem zażenowany, ile kasy wtopiłem przez lata niepotrzebnie. Lepiej późno, niż wcale.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Ciekawe, kiedy doczekają się ludzie, którzy kupili za 60 000, czy dla nich też 16k było kuszące.
Trzeba też pamiętać o inflacji, co z tego, że po 15 latach ma się dwa razy tyle dolarów, jak za te dolary można kupić 1/4 tego, co 15 lat wcześniej. W sumie traci się wtedy na tym połowę.
Giełdy, krypto i cała reszta to miejsca, gdzie ultrabogaci czekają, aż biedni, przeciętni i bogaci wpłacą odpowiednio dużo pieniędzy, żeby zrobić crash na danych akcjach / walutach. Niby można tym zarobić, jeśli się odpowiednio ogarnia temat, ale zarobi dosłownie kilka procent najlepszych, a straci cała reszta.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
04-03-2023, 09:23 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2023, 09:26 PM przez Temper.)
Teraz w bitomatach są problemy nie tylko z limitami, ale też ponoć czasem blokowane są transakcje, jeśli w kamerze pojawi się ktoś zasłaniający twarz maseczką albo czapką. I trzeba weryfikować tożsamość, żeby odzyskać kasę. Krypto to fajny temat, o ile faktycznie się to ogarnia. No i trzeba być oazą spokoju, dobrym stoikiem. Muszę najpierw wejść na spokojny tor z pracą i życiem, ogarnąć chaos w głowie, żeby nie porobić głupich ruchów.
Widzę u moich dwóch znajomych z dawnych studiów, że bardzo mocno weszła im na banię ta subkultura krypto, gdzie wszyscy cały czas się nawzajem nakręcają (to the Moon!), a na głosy sceptycyzmu reagują standardowym tekstem "have fun staying poor". Znam też jednego, który od lat jeździ zagranicę tyrać przez 3-4 miesiące w magazynach i potem całą kasę inwestuje w różne krypto. I wszystko co zarobi, to reinwestuje. Ostatecznie traci i znów musi jechać do Niemiec, żeby się odkuć. Wciąż wierzy, że trafi wreszcie na swój złoty strzał i nie będzie już musiał pracować do końca życia. A ostatecznie skończy jak ja - przed czterdziestką, bez zawodu, bez majątku i bez rodziny, z desperacją próbą zbudowania wszystkiego na raz w krótkim czasie.
Nie wydaje mi się, że długo wytrzymam w Szwajcarii, bo takiej patologii dawno nie widziałem (poza tym od czterech lat mam przepuklinę w pachwinie, którą nadal nie zoperowałem, a teraz w pracy zaczyna mnie znów boleć), ale jak już dostanę wypłatę, to może założę i zweryfikuję konto na jakiejś giełdzie i sprawdzę, jak się poruszać w ogóle w tym krypto. Fajnie byłoby pomnożyć kasę dziesięć razy, jak to @neko1witek pisze, ale zadowoliłbym się znacznie niższym zyskiem.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Szefowa mi o nowym pracowniku opowiadała, też gość w krypto siedzi po uszy, opowieści ile to on nie ma, ile nie będzie miał niedługo, ale wypłatę musi do ręki brać, bo mu komornik siedzi na każdym koncie. I to tygodniową wypłatę, bo inaczej nie miałby co jeść.
Na drugim biegunie jest taki niby-pracownik, tak naprawdę to kumpel ich rodziny. Gość po jakiejś zawodówce albo i to nie. Jak akurat nie pije (czyli jak ma wszywkę), to na remontach mieszkań potrafi grubo ponad 20k miesięcznie wyciągać na czysto.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Ech... po uj ja się pcham w informatykę w takim razie.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Zapieprz 12 godzin dziennie, także w niedziele, miałem już przez ostatnie lata i jakbym miał tak pracować przez resztę życia, to chyba bym ocipiał. Mój kuzyn też na własnej firmie w budowlance się wybił z biedy, a konkretnie na montażu kotłów.
Dobrym programistą już raczej nie zostanę, co najwyżej przeciętnym. Nie ten wiek. Na szczęście IT to nie tylko programowanie. Jest dużo ciekawych tematów, które nie są aż tak mocno oblegane, jak właśnie kursy programowania.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
04-04-2023, 04:49 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2023, 04:57 PM przez Temper.)
I w sumie jeszcze jedno dopiszę. Przez pracę robię teraz 50 tysięcy kroków dziennie przez łażenie po polach i cały czas jestem na powietrzu oraz wśród ludzi. Akurat tutaj sama patologia, ale już samo to, że się nie jest samemu i ciągle ma się coś do roboty sprawia, że nie myśli się o pornografii, czy ogólnie o marnowaniu czasu przez komputerem i telefonem. Choć syndrom odstawienia jest i poczucie nagrody, gdy się wraca z pracy i wchodzi do sieci.
To cholerne uzależnienie od Internetu jest faktem. Po jaki czort mam kilka tysięcy stron dodanych przez lata do ulubionych w przeglądarce, jak nawet nie pamiętam, co tam jest? Po co dziesiątki obserwowanych kont na Instagramie? Dlaczego tyle kanałów śledzę na YT?
W gry w ogóle nie gram od dawna, więc chociaż to odpada, ale za to oglądam ciągle te z czasów młodości na YT. Z Wykopu zrezygnowałem lata temu i dziś już mnie w ogóle tam nie ciągnie.
Właśnie poleciał do kosza cały Instragram, wszystkie suby na YT wyczyszczone, bo co ciekawsze kanały i tak pamiętam. Strasznie ciężko było to usuwać, trochę się czułem jak patologiczni zbieracze, którzy mają śmietnik w domu i nie są w stanie niczego wyrzucić, bo na pewno się kiedyś przyda. Pewnie któraś z tysięcy stron w mojej przeglądarce mogła być ważna, ale jak będzie kiedyś faktycznie potrzebna, to ją na bieżąco sobie znajdę. To wszystko to jest głównie marnowanie czasu i chwilowy narkotyk, bo na drugi dzień i tak nie pamiętam, co oglądałem.
Kiedyś internet był dla mnie ucieczką od problemów dorosłego życia. Teraz sam stał się problemem. Żyję przez to tym, co w sieci przeczytam lub obejrzę, od dziwnego pomysłu do innego dziwnego pomysłu. Wszystko odbywa się w mojej głowie, a na zewnątrz jest pustka.
Muszę znów nauczyć się traktować internet jak zbiór narzędzi, które odpala się wtedy, gdy potrzeba, a nie w każdej wolnej chwili. Bycie całkiem "off the grid" nie jest dziś możliwe, ale odcięcie się od clickbaitowych newsów, dram i toksycznych społeczności powinno dać się zrobić. Jeden film na YT raz na parę dni? Wystarczy. Zamiast jakiegoś streamingu już chyba wolałbym kartę Unlimited w Cinema City, żeby chodzić do woli na filmy. Może i poza Johnem Wickiem nie ma teraz nic ciekawego w kinie (i przeważnie w kinach mało ciekawych rzeczy leci - albo bajki, albo polskie komedie), ale obejrzenie filmu w kinie wymaga jednak ruszenia dupy z domu, umycia się, ubrania, świadomego wyboru filmu, jakiejś interakcji z ludźmi na kasie albo i na sali. Pamiętam, jak kiedyś ważnym wydarzeniem było wyjście do kina. Teraz wszystko zobojętniało. Teatr, opera, wystawy itp. mogłyby być dobrą odtrutką, ale tu już trzeba się nastawiać na większe koszty.
Po przeciwnym biegunie jest jedynie to, że nie wiedząc, co się dzieje w sieci, można się stać boomerem. A czytanie prasy nie jest tutaj alternatywą, bo prasa ledwo żyje i poza politycznymi gazetami nic specjalnie nie zostało. Technologicznych czasopism już prawie nie ma, chyba tylko CD-Action zostało. Czytam czasem pirackiego The Economista, ale angielski jest tam dość zaawansowany i często mnie męczy koncentrowanie się na tekstach, no i czytam to na komputerze, więc zawsze gdzieś mi uwaga ucieka na bzdety.
Nie wiem, jak to możliwe, że nadal mam dobry wzrok mimo tysięcy godzin przez ekranem.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
04-04-2023, 06:04 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2023, 06:06 PM przez Temper.)
Pierwszą lepszą aplikację do mierzenia kroków zainstalowałem. Pedometer się zwie. Teraz sadzę ręcznie, czyli cały dzień łażę po polu i co chwilę się schylam. I tyle mniej więcej każdego dnia mi pokazuje.
Tylko krzyż cholernie boli.
|