Fizjoterapeuta najprawdopodobniej - niektóre antybiotyki mają w skutkach ubocznych totalne rozwalenie struktur kolagenowych i chrząstki, przez co stawy, które przed ich braniem były już mocno zniszczone, zaczynają boleć. Jeden z antybiotyków ma nawet w skutkach ubocznych wpisane urywanie się wiązadeł - po takim czymś człowiek zostaje inwalidą, ale mam nadzieję że szamani z ilads jeszcze nie wpadli na to, żeby ten konkretnie podawać pacjentom.
Fizjoterapeuta będzie w stanie zobaczyć, jakie były "błędy" w poruszaniu się przez poprzednie lata, w którą stronę to wszystko jest przemieszczone i w która trzeba teraz pracować, żeby wróciło na miejsce. Ale tez nie spodziewaj się, że problem który nawarstwiał się przez kilkanaście lat da się zlikwidować przez kilka tygodni ćwiczeń. Mnie na przykład kręgosłup w końcu przestał boleć, ale zajęło mi to ponad 2 lata likwidacji zwyrodnienia. Dalej zresztą jest trochę krzywo, ale w porównaniu z tym co było to niebo a ziemia.
Stawiam, że tam nie ma specjalnie dużych problemów, tylko po antybiotykach i po tym, co zrobiły z organizmem, jesteś "wrażliwsza" i teraz czujesz to, co bez nich poczułabyś dopiero za kilka, kilkanaście lat. Coś jak przy grypie, boli wtedy wszystko, chociaż żadnych zwyrodnień nie ma. Do tego trzeba dodać wpływ antybiotyków na kolagen i mamy mieszankę wybuchową.
Można dodać duże dawki witamin z grupy B, one powinny "uspokoić" nadwrażliwe zakończenia nerwowe, może jakiś preparat z monofosforanem urydyny, one są docelowo na takie bóle. Nie wiadomo, czy coś się dzieje z kolagenem, więc ciężko polecać coś na odbudowę struktur - niektóre rzeczy w nadmiarze szkodzą, zamiast pomagać.
Fizjoterapeuta będzie w stanie zobaczyć, jakie były "błędy" w poruszaniu się przez poprzednie lata, w którą stronę to wszystko jest przemieszczone i w która trzeba teraz pracować, żeby wróciło na miejsce. Ale tez nie spodziewaj się, że problem który nawarstwiał się przez kilkanaście lat da się zlikwidować przez kilka tygodni ćwiczeń. Mnie na przykład kręgosłup w końcu przestał boleć, ale zajęło mi to ponad 2 lata likwidacji zwyrodnienia. Dalej zresztą jest trochę krzywo, ale w porównaniu z tym co było to niebo a ziemia.
Stawiam, że tam nie ma specjalnie dużych problemów, tylko po antybiotykach i po tym, co zrobiły z organizmem, jesteś "wrażliwsza" i teraz czujesz to, co bez nich poczułabyś dopiero za kilka, kilkanaście lat. Coś jak przy grypie, boli wtedy wszystko, chociaż żadnych zwyrodnień nie ma. Do tego trzeba dodać wpływ antybiotyków na kolagen i mamy mieszankę wybuchową.
Można dodać duże dawki witamin z grupy B, one powinny "uspokoić" nadwrażliwe zakończenia nerwowe, może jakiś preparat z monofosforanem urydyny, one są docelowo na takie bóle. Nie wiadomo, czy coś się dzieje z kolagenem, więc ciężko polecać coś na odbudowę struktur - niektóre rzeczy w nadmiarze szkodzą, zamiast pomagać.



