04-13-2024, 12:11 PM
A, jeszcze jedna ważna rzecz.
Tak się rozpisałeś o tym, co "wywoływało" epizody nerwicy.
Jeśli jakiś bodziec powoduje objawy, które nie wystąpiłyby po nim u nikogo innego, to NIE TEN BODZIEC JEST PRZYCZYNĄ. Przykładowo ten węzeł chłonny, gdyby wyczuł go ktokolwiek inny, olałby sprawę, albo poszedł do lekarza. To nie ten węzeł był przyczyną, tylko to, że miałeś już wtedy wyczepiście dużą nerwicę, która w ten sposób się manifestowała. A z czego ona wynikała to już oddzielny temat, mogła nawet z tego grzyba na ścianie, w końcu takie coś powoduje zalanie organizmu histaminą, a leki przeciwhistaminowe to jedne z najskuteczniejszych środków w leczeniu nerwicy.
Problem w tym, że takie coś może zostawić "bliznę", ukształtować połączenia nerwowe tak, że będą kojarzyć określone sytuacje ze stresem i same ten stres pogłębiać. To już nie tyle kwestia psychiki, tego, jak się myśli, ale dosłownie tego, jak jest skonstruowany mózg, zwłaszcza że jak piszesz, byłeś wtedy bardzo młody i wszystko się tam kształtowało.
Tak się rozpisałeś o tym, co "wywoływało" epizody nerwicy.
Jeśli jakiś bodziec powoduje objawy, które nie wystąpiłyby po nim u nikogo innego, to NIE TEN BODZIEC JEST PRZYCZYNĄ. Przykładowo ten węzeł chłonny, gdyby wyczuł go ktokolwiek inny, olałby sprawę, albo poszedł do lekarza. To nie ten węzeł był przyczyną, tylko to, że miałeś już wtedy wyczepiście dużą nerwicę, która w ten sposób się manifestowała. A z czego ona wynikała to już oddzielny temat, mogła nawet z tego grzyba na ścianie, w końcu takie coś powoduje zalanie organizmu histaminą, a leki przeciwhistaminowe to jedne z najskuteczniejszych środków w leczeniu nerwicy.
Problem w tym, że takie coś może zostawić "bliznę", ukształtować połączenia nerwowe tak, że będą kojarzyć określone sytuacje ze stresem i same ten stres pogłębiać. To już nie tyle kwestia psychiki, tego, jak się myśli, ale dosłownie tego, jak jest skonstruowany mózg, zwłaszcza że jak piszesz, byłeś wtedy bardzo młody i wszystko się tam kształtowało.



