10-06-2023, 07:40 PM
Oczywiście, że mało kto z nas może powiedzieć, że zna się dobrze na ekonomii i gospodarce. Nie mam specjalizacji w tym zakresie, wiem tyle, ile przeczytałem w kilku książkach. Mam więc wyrobiony pewien pogląd na to, w jakim kierunku powinniśmy się rozwijać. Detale zostawiam ekspertom. Głosuję na tych, którzy mają poglądy zbliżone do moich.
Zgadzam się, że wielu członków Konfederacji wyłożyło się przy okazji covidu i zupełnie się nie zgadzam z ich szurstwem, ale - jak już mówiłem - oddzielam indywidualne poglądy osób od wspólnego, spisanego programu wyborczego. Lewica to dla mnie odklejenie od rzeczywistości, rozbuchany socjal i przypodobania się feministkom kosztem mężczyzn, PiS to w większości przypadków całkowite przeciwieństwo moich poglądów, Koalicja, jako spadkobierca dawnej Platformy zawiodła mnie w przeszłości wiele razy, obecnie w programie prześciga się w socjalu z rządzącymi, a jak się przeanalizuje głosowania parlamentarne, to widać, że praktycznie zawsze głosują tak samo jak rządzący, czyli stali się dla mnie PiSem 2.0. Trzecia Droga wygląda dla mnie dość dobrze, poza planem wprowadzenia EUR w Polsce i to jedno właściwie ich u mnie wyklucza. Obawiam się też, że mogą być po prostu przybudówką KO, jak niegdyś Nowoczesna. Została więc Konfederacja, z którą mam w programie gospodarczym najwięcej punktów stycznych.
Lewica ma dużo postulatów światopoglądowych, a ja podtrzymuję swoje zdanie, że tym rząd nie powinien się zajmować. Owszem, nie znamy się na gospodarce, ale uważam, że to właśnie pod kątem gospodarki powinniśmy patrzeć na nasz potencjalny wybór. I tu na pewno każdy z nas ma jakieś swoje zdanie, niezależnie od tego, jak bardzo ułomne.
Tematy społeczne (aborcja, LGBT, prawa kobiet itd.) to jest zapchajdziura do ukrywania problemów gospodarczych. Jak komuś wypali granatnik w komendzie głównej, albo znajdzie się ruską rakietę w lesie na grzybach, to wyciąga się taki gówno-temat i opinia publiczna żre się, dopóki sprawa nie przycichnie.
Sprawy społeczne nie są kompetencją rządu i nie są najważniejsze. Rząd ma trzymać gospodarkę za mordę, a nie debatować nad tym, czy można lubić homoseksualistów, czy nie można, czy należy szanować papieża, czy może szkalować. Takimi rzeczami zajmują się społeczeństwa, a nie parlamenty. Nie da się ustawą wprowadzić nakazu czy zakazu bicia dzieci, bo to są normy społeczne, które ukształtowały kultury.
Dlatego jeśli ktoś przysrywa się do jakiejś partii, bo jakiś jej członek chodzi do kościoła, albo nie chodzi do kościoła, a inny pierdoli coś o zawsze gwałceniu, to dla mnie to jest to samo, co przysrywanie się do Snickersa, bo ma brzydkie opakowanie - to nie otoczka się liczy tylko sedno. To nie dyskusja nad aborcją jest ważna, tylko gospodarka. Jeśli państwo utworzy mi warunki rozwoju gospodarczego, to ja sobie sam zadbam o wykształcenie, kulturę, wyjazdy na wakacje co miesiąc itp. I na invitro, bo mnie będzie stać. I nawet jak zakażą papierosów, to nadal będą ludzie, którzy palą.
Dlatego nie chcę głosować na partię, która na pierwszym miejscu swojego programu forsuje jakieś sprawy społeczne. To jest niezgodne z moją logiką.
Polecam też starać się jak najmocniej odcinać emocje od polityki. Podejście analityczne jest trudniejsze i wymaga więcej czasu, ale o ile mniej nerwów potem.
Zgadzam się, że wielu członków Konfederacji wyłożyło się przy okazji covidu i zupełnie się nie zgadzam z ich szurstwem, ale - jak już mówiłem - oddzielam indywidualne poglądy osób od wspólnego, spisanego programu wyborczego. Lewica to dla mnie odklejenie od rzeczywistości, rozbuchany socjal i przypodobania się feministkom kosztem mężczyzn, PiS to w większości przypadków całkowite przeciwieństwo moich poglądów, Koalicja, jako spadkobierca dawnej Platformy zawiodła mnie w przeszłości wiele razy, obecnie w programie prześciga się w socjalu z rządzącymi, a jak się przeanalizuje głosowania parlamentarne, to widać, że praktycznie zawsze głosują tak samo jak rządzący, czyli stali się dla mnie PiSem 2.0. Trzecia Droga wygląda dla mnie dość dobrze, poza planem wprowadzenia EUR w Polsce i to jedno właściwie ich u mnie wyklucza. Obawiam się też, że mogą być po prostu przybudówką KO, jak niegdyś Nowoczesna. Została więc Konfederacja, z którą mam w programie gospodarczym najwięcej punktów stycznych.
Lewica ma dużo postulatów światopoglądowych, a ja podtrzymuję swoje zdanie, że tym rząd nie powinien się zajmować. Owszem, nie znamy się na gospodarce, ale uważam, że to właśnie pod kątem gospodarki powinniśmy patrzeć na nasz potencjalny wybór. I tu na pewno każdy z nas ma jakieś swoje zdanie, niezależnie od tego, jak bardzo ułomne.
Tematy społeczne (aborcja, LGBT, prawa kobiet itd.) to jest zapchajdziura do ukrywania problemów gospodarczych. Jak komuś wypali granatnik w komendzie głównej, albo znajdzie się ruską rakietę w lesie na grzybach, to wyciąga się taki gówno-temat i opinia publiczna żre się, dopóki sprawa nie przycichnie.
Sprawy społeczne nie są kompetencją rządu i nie są najważniejsze. Rząd ma trzymać gospodarkę za mordę, a nie debatować nad tym, czy można lubić homoseksualistów, czy nie można, czy należy szanować papieża, czy może szkalować. Takimi rzeczami zajmują się społeczeństwa, a nie parlamenty. Nie da się ustawą wprowadzić nakazu czy zakazu bicia dzieci, bo to są normy społeczne, które ukształtowały kultury.
Dlatego jeśli ktoś przysrywa się do jakiejś partii, bo jakiś jej członek chodzi do kościoła, albo nie chodzi do kościoła, a inny pierdoli coś o zawsze gwałceniu, to dla mnie to jest to samo, co przysrywanie się do Snickersa, bo ma brzydkie opakowanie - to nie otoczka się liczy tylko sedno. To nie dyskusja nad aborcją jest ważna, tylko gospodarka. Jeśli państwo utworzy mi warunki rozwoju gospodarczego, to ja sobie sam zadbam o wykształcenie, kulturę, wyjazdy na wakacje co miesiąc itp. I na invitro, bo mnie będzie stać. I nawet jak zakażą papierosów, to nadal będą ludzie, którzy palą.
Dlatego nie chcę głosować na partię, która na pierwszym miejscu swojego programu forsuje jakieś sprawy społeczne. To jest niezgodne z moją logiką.
Polecam też starać się jak najmocniej odcinać emocje od polityki. Podejście analityczne jest trudniejsze i wymaga więcej czasu, ale o ile mniej nerwów potem.



