"Spoko, na zachodzie też nie była fanatyczna, póki nie dorwała się do władzy i to, co było uważane za zbyt odjechane, stało się normą, a obecnie za nieco odjechane są tam uważane poglądy, które wcześniej byłyby totalnie nie do pomyślenia."
Też tak kiedyś myślałem o relacji Polska-Zachód, w takim sensie że jesteśmy za nimi na tej samej ścieżce, ale doszedłem do wniosku, że to trochę mylące.
U nas i lewica i prawica już były dużo bardziej radykalne. Jeszcze pod zaborami się komuniści i nacjonaliści zafascynowani faszyzmem zabijali się na ulicach. Jeszcze później u nas był komunizm, a przynajmniej "Realny socjalizm" na drodze do niego. To jest coś, czego kraje zachodu nie doświadczyły - i dlatego łatwiej jest tam przedstawić pewną utopijną wizję.
Może być tak, że to oni są za nami w ewolucji społeczeństwa. To chyba Ziemkiewicz ma takie powiedzenie pół-żartem, że Polsca jest "Trendsetterem Narodów" ).
Na pewno mają czasami jakieś niedorzeczne, radykalne pomysły które biorą z zachodnich krajów - jak zmiana definicji gwałtu, dobry przykład - ale też nie jestem pewny ile z tych rzeczy to coś, z czym zgadza się większość ludzi w partii, czy w elektoracie - a na ile głośne wypowiedzi poszczególnych "Frików", na takich zasadach jak Korwin z drugiej strony.
Ogólnie jestem pozytywnie nastawiony. Myślę, że w końcu się wszystko jakoś ułoży i w większej skali czasowej progres już od dawna jest dość stabilny. Statystyki przestępstw w większości krajów mogą rosnąć, czasami, powiedzmy z roku na rok, czy nawet w perspektywie 5 lat, ale jeśli wziąć perspektywę 10-leci i 100-leci, to świat robi się bezpieczniejszy.
Myślę, że tak powinno być ze wszystkim - a o sporach politycznych myślę w kategorii heglowskiej dialektyki. Jest teza, czyli obecny stan rzeczy - jest antyteza, czyli różne progresywne idee - i powstanie z tego synteza po sporach społecznych i argumentach za i przeciw. Przez jakiś czas może być gorzej, ale wszystko można odwrócić i skorygować.
Też zresztą George Soros w Swojej książce pisał o tym w ten sposób, że często popierał w różnych krajach dość ekstremistyczne ruchy i organizacje i dopiero później starał się skorygować to, co poszło za daleko.
Też tak kiedyś myślałem o relacji Polska-Zachód, w takim sensie że jesteśmy za nimi na tej samej ścieżce, ale doszedłem do wniosku, że to trochę mylące.
U nas i lewica i prawica już były dużo bardziej radykalne. Jeszcze pod zaborami się komuniści i nacjonaliści zafascynowani faszyzmem zabijali się na ulicach. Jeszcze później u nas był komunizm, a przynajmniej "Realny socjalizm" na drodze do niego. To jest coś, czego kraje zachodu nie doświadczyły - i dlatego łatwiej jest tam przedstawić pewną utopijną wizję.
Może być tak, że to oni są za nami w ewolucji społeczeństwa. To chyba Ziemkiewicz ma takie powiedzenie pół-żartem, że Polsca jest "Trendsetterem Narodów" ).
Na pewno mają czasami jakieś niedorzeczne, radykalne pomysły które biorą z zachodnich krajów - jak zmiana definicji gwałtu, dobry przykład - ale też nie jestem pewny ile z tych rzeczy to coś, z czym zgadza się większość ludzi w partii, czy w elektoracie - a na ile głośne wypowiedzi poszczególnych "Frików", na takich zasadach jak Korwin z drugiej strony.
Ogólnie jestem pozytywnie nastawiony. Myślę, że w końcu się wszystko jakoś ułoży i w większej skali czasowej progres już od dawna jest dość stabilny. Statystyki przestępstw w większości krajów mogą rosnąć, czasami, powiedzmy z roku na rok, czy nawet w perspektywie 5 lat, ale jeśli wziąć perspektywę 10-leci i 100-leci, to świat robi się bezpieczniejszy.
Myślę, że tak powinno być ze wszystkim - a o sporach politycznych myślę w kategorii heglowskiej dialektyki. Jest teza, czyli obecny stan rzeczy - jest antyteza, czyli różne progresywne idee - i powstanie z tego synteza po sporach społecznych i argumentach za i przeciw. Przez jakiś czas może być gorzej, ale wszystko można odwrócić i skorygować.
Też zresztą George Soros w Swojej książce pisał o tym w ten sposób, że często popierał w różnych krajach dość ekstremistyczne ruchy i organizacje i dopiero później starał się skorygować to, co poszło za daleko.



