12-08-2021, 12:55 PM
nie chorowałem na COVID
Dodaje jeszcze kilka wyników badań krwi:
Tyreoglobulina 43,40 norma 3,50 -77,00
Anty TPO - 0,09 norma 0,00-5,61
Prolaktyna 7,19 00,00-43,20
Troszkę mnie zaintrygowałeś, gdyż w innych postach piszesz ,że w 90% przypadków osobą z zaburzeniami nerwicowo-lekowymi podawano różne witaminy i minerały i w tych właśnie 90% dawały one dużą poprawę, piszesz również ,ze 90% (co logiczne) zaburzeń wynika z niedoborów witamin i minerałów,a teraz ,ze nie wiadomo co jest u mnie przyczyną .
Więc postaram się wszystko dokładnie opisać. Kiedyś miałem epizod ze zdiagnozowaną nerwicą ( w 2013 roku bodajże) był psychiatra leki , po roku przeszło , leki odstawiłem problem rozwiązałem, a problemem był nieustanny stres związany z rozwojem mojej firmy ,ale wszystko potoczyło się ok i nerwica jak rekom odjął.
Niestety w 2020 roku w sierpniu menda zaatakowała raz jeszcze , tym razem poza standardowym swoim biznesem w firmie ,gdzie przez kilka miesięcy w ogóle się nią nie zajmowałem tylko skutecznie robił to ktoś inny zająłem się innym dosyć poważnym biznesem, duże kontrakty, międzynarodowe firmy, dużo komplikacji i problemów, duża presja i cisnienie ze strony róznych osób ,sam to wziąłem na swoje barki i niestety w którymś momencie organizm nie wyrzymał tej presji ( cały ten biznes olałem odciałem się dla zdrowia) , dokładnie na wyjezdzie urlopowym ze znajomymi ( 3 rodziny z dziecmi ) gdzie wiadomo ,ze my Panowie w ciągu dnia jakieś piwka wieczorem wódeczka, pod koniec od rana nie piłem nic kilka godzin i przyszedł pierwszy atak , nazwijmy to atakiem Paniki, dostałem takiego ścisku w klatce ,że byłem pewien ,że to zawał, kręciło się w głowie , były problemy z oddechem itp . Wyjazd do szpitala, badania w tym troponiny i ddimery i wszystko ok, lekarz stwierdził neuraglie miedzyżebrową. Po kilku dniach przeszło , z dnia na dzień w zasadzie było lepiej. Potem po jakimś czasie w niedziele dostałem tachykardii siedząc na kanapie oglądając z żona film będąc wyluzowanym , wiadomo pogotowie, badania, ekg , wszystko ok, hydroksyzynka i do wyra.
Potem było jeszcze kilka takich ataków, aż ból w klatce o różnym nasileniu pozostał nadal raz lepiej było raz gorzej, początki były straszne, pierwsze 3 miesiące to była wegetacja i konanie ,a nie życie, nawet żona mówiła mi ,że głos mam taki jakbym umierał, bo tak cierpiałem . Zdecydowałem się wrócić do psychiatry który za 3cim razem po 3 miesiącach w miarę trafił z lekami, dwa leki z grupy SSRI ,które biorę do dzisiaj Fluanxol i Parogen. Dodam ,że w miedzy czasie wykonałem wiele badań , przebadałem się pod kątem kardiologicznym, robiłem rtg klatki , wiele badań krwi, wizyta u neurologa i generalnie wszystko ok, człowiek zdrów jak ryba . W miedzy czasie też sporo piłem, kilka razy w tygodniu wieczorami było lepiej dzięki temu, ale na drugi dzień gorzej i w efekcie od kilku miesięcy nie pije w ogóle alkoholu żeby nie mieć na drugi dzień gorszego samopoczucia.
Przez ostatnie kilka miesięcy ( nie licząc listopada tego roku) bywało różnie ogólnie leki wyciszały te objawy psychosomatyczne , ale nie dawały aż takiej ulgi żeby móc powiedzieć ,że czułem się dzięki nim normalnie, ucisk i lęk w klatce był nadal , z różnym nasileniem , niekiedy nawet dawalo sie o tym zapomnieć.
w listopadzie byłem 2 razy na SORZE z silnym bolem w klatce , wszystkie wyniki ok, ból neuropatyczny za pierwszym razem za drugim stwierdzili jak zwykle neuraglie międzyżebrową . Generalnie nie mam raczej żadnych problemów z psychiką w postaci jakiś fobi, lęków, mysli, derealizacji itp, najbardziej doskwierają mi te bóle z uciskiem w klatce włącznie plus uczucie napięcia ,a co za tym idzie pojawia się jakiś lęk przez to , dodatkowo często uczucie problemów z oddychaniem no i stres wtedy człowiek przeżywa.
Wszyscy lekarze u których byli twierdzą ,że to nerwica, a umnie objawia się tzw nerwicą serca, bo jeszcze biore też betabloker czesto ,bo mój puls jest wyższy niż u innych ( pale papierosy co istotne w przypadku pulsu) pisząc tą odpowiedź siedzę na kanapie z lapkiem ,a zegarek pokazuje puls 98, dosyć wysoki ,jak na puls spoczynkowy ( wczoraj byłem u kardiologa w sprawach poza zdrowotnych ,ale przy okazji zrobił badania i wszystko ok - czegóż innego mogłem się spodziewać)
Generalnie leki z grupy SSRI działają powodują wychwyt zwrotny serotoniny i dopaminy i pewnie w jakiś tam sposób to pomaga, natomiast nie reagują i nie pomagają w wychwycie noradrenaliny i adrenaliny , które to wg mnie po przez układ nerwowy powodują tego typu problemy , jak ucisk w klatce , jak napady paniki , neuraglie i przyśpieszony puls gdyż organizm jest nastawiony na fazę obrony... jak już wiecie psychiatra i psychoterapeuta( mialem 3 sesje terapii poznawczo behawioralnej i moze będe kontynuować , zobaczymy) kardiolog i neurolog itp itd wszyscy lekarze twierdzą ,że to zaburzenia lękowe, że to jest w głowie bo organizm się tak ustawił, najgorsze ,że to co wywołało ten stan już dawno jest ucięte i zakończone ,a ta rzekoma nerwcia nadal ze mną jest.
Byłem u fizjoterapeuty na masazach, nastawieniach kręgów ,badaniach, ale wszystko ok.
Byłem u osceopaty - wszystko ok .
Byłem na akupunkturze i niedługo ide znowu - odrobine pomogła .
Nie robiłem próby tężyczkowej pytanie czy w ogóle jest sens ją robić?
Czy sa jeszcze jakiekolwiek badanie, które polecał byś wykonać?
Oprócz objawów , które wyżej napisałem ,to wiadomo że bardzo często jest osłabienie, lenistwo, nie chęć do robienia czegokolwiek.
generalnie nie twierdze ,że wszystko jest powodem braku suplementów, ale wiem że gospodarka witaminowo-mineralna w organizmie jest bardzo ważna zatem bez względu na Twoją odpowiedź proszę o pomoc w doborze i dawkach witamin i minerałów.
Chciałbym de facto spowrotem żyć , jak normalny człowiek i nie wiem już gdzie szukać przyczyny i powodu , poza tym staram się pracować nad sobą,akceptować to jak jest no ale nie jest to takie łatwę jakby się mogło wydawać.
Proszę o opinie i sugestię .
Dodaje jeszcze kilka wyników badań krwi:
Tyreoglobulina 43,40 norma 3,50 -77,00
Anty TPO - 0,09 norma 0,00-5,61
Prolaktyna 7,19 00,00-43,20
Troszkę mnie zaintrygowałeś, gdyż w innych postach piszesz ,że w 90% przypadków osobą z zaburzeniami nerwicowo-lekowymi podawano różne witaminy i minerały i w tych właśnie 90% dawały one dużą poprawę, piszesz również ,ze 90% (co logiczne) zaburzeń wynika z niedoborów witamin i minerałów,a teraz ,ze nie wiadomo co jest u mnie przyczyną .
Więc postaram się wszystko dokładnie opisać. Kiedyś miałem epizod ze zdiagnozowaną nerwicą ( w 2013 roku bodajże) był psychiatra leki , po roku przeszło , leki odstawiłem problem rozwiązałem, a problemem był nieustanny stres związany z rozwojem mojej firmy ,ale wszystko potoczyło się ok i nerwica jak rekom odjął.
Niestety w 2020 roku w sierpniu menda zaatakowała raz jeszcze , tym razem poza standardowym swoim biznesem w firmie ,gdzie przez kilka miesięcy w ogóle się nią nie zajmowałem tylko skutecznie robił to ktoś inny zająłem się innym dosyć poważnym biznesem, duże kontrakty, międzynarodowe firmy, dużo komplikacji i problemów, duża presja i cisnienie ze strony róznych osób ,sam to wziąłem na swoje barki i niestety w którymś momencie organizm nie wyrzymał tej presji ( cały ten biznes olałem odciałem się dla zdrowia) , dokładnie na wyjezdzie urlopowym ze znajomymi ( 3 rodziny z dziecmi ) gdzie wiadomo ,ze my Panowie w ciągu dnia jakieś piwka wieczorem wódeczka, pod koniec od rana nie piłem nic kilka godzin i przyszedł pierwszy atak , nazwijmy to atakiem Paniki, dostałem takiego ścisku w klatce ,że byłem pewien ,że to zawał, kręciło się w głowie , były problemy z oddechem itp . Wyjazd do szpitala, badania w tym troponiny i ddimery i wszystko ok, lekarz stwierdził neuraglie miedzyżebrową. Po kilku dniach przeszło , z dnia na dzień w zasadzie było lepiej. Potem po jakimś czasie w niedziele dostałem tachykardii siedząc na kanapie oglądając z żona film będąc wyluzowanym , wiadomo pogotowie, badania, ekg , wszystko ok, hydroksyzynka i do wyra.
Potem było jeszcze kilka takich ataków, aż ból w klatce o różnym nasileniu pozostał nadal raz lepiej było raz gorzej, początki były straszne, pierwsze 3 miesiące to była wegetacja i konanie ,a nie życie, nawet żona mówiła mi ,że głos mam taki jakbym umierał, bo tak cierpiałem . Zdecydowałem się wrócić do psychiatry który za 3cim razem po 3 miesiącach w miarę trafił z lekami, dwa leki z grupy SSRI ,które biorę do dzisiaj Fluanxol i Parogen. Dodam ,że w miedzy czasie wykonałem wiele badań , przebadałem się pod kątem kardiologicznym, robiłem rtg klatki , wiele badań krwi, wizyta u neurologa i generalnie wszystko ok, człowiek zdrów jak ryba . W miedzy czasie też sporo piłem, kilka razy w tygodniu wieczorami było lepiej dzięki temu, ale na drugi dzień gorzej i w efekcie od kilku miesięcy nie pije w ogóle alkoholu żeby nie mieć na drugi dzień gorszego samopoczucia.
Przez ostatnie kilka miesięcy ( nie licząc listopada tego roku) bywało różnie ogólnie leki wyciszały te objawy psychosomatyczne , ale nie dawały aż takiej ulgi żeby móc powiedzieć ,że czułem się dzięki nim normalnie, ucisk i lęk w klatce był nadal , z różnym nasileniem , niekiedy nawet dawalo sie o tym zapomnieć.
w listopadzie byłem 2 razy na SORZE z silnym bolem w klatce , wszystkie wyniki ok, ból neuropatyczny za pierwszym razem za drugim stwierdzili jak zwykle neuraglie międzyżebrową . Generalnie nie mam raczej żadnych problemów z psychiką w postaci jakiś fobi, lęków, mysli, derealizacji itp, najbardziej doskwierają mi te bóle z uciskiem w klatce włącznie plus uczucie napięcia ,a co za tym idzie pojawia się jakiś lęk przez to , dodatkowo często uczucie problemów z oddychaniem no i stres wtedy człowiek przeżywa.
Wszyscy lekarze u których byli twierdzą ,że to nerwica, a umnie objawia się tzw nerwicą serca, bo jeszcze biore też betabloker czesto ,bo mój puls jest wyższy niż u innych ( pale papierosy co istotne w przypadku pulsu) pisząc tą odpowiedź siedzę na kanapie z lapkiem ,a zegarek pokazuje puls 98, dosyć wysoki ,jak na puls spoczynkowy ( wczoraj byłem u kardiologa w sprawach poza zdrowotnych ,ale przy okazji zrobił badania i wszystko ok - czegóż innego mogłem się spodziewać)
Generalnie leki z grupy SSRI działają powodują wychwyt zwrotny serotoniny i dopaminy i pewnie w jakiś tam sposób to pomaga, natomiast nie reagują i nie pomagają w wychwycie noradrenaliny i adrenaliny , które to wg mnie po przez układ nerwowy powodują tego typu problemy , jak ucisk w klatce , jak napady paniki , neuraglie i przyśpieszony puls gdyż organizm jest nastawiony na fazę obrony... jak już wiecie psychiatra i psychoterapeuta( mialem 3 sesje terapii poznawczo behawioralnej i moze będe kontynuować , zobaczymy) kardiolog i neurolog itp itd wszyscy lekarze twierdzą ,że to zaburzenia lękowe, że to jest w głowie bo organizm się tak ustawił, najgorsze ,że to co wywołało ten stan już dawno jest ucięte i zakończone ,a ta rzekoma nerwcia nadal ze mną jest.
Byłem u fizjoterapeuty na masazach, nastawieniach kręgów ,badaniach, ale wszystko ok.
Byłem u osceopaty - wszystko ok .
Byłem na akupunkturze i niedługo ide znowu - odrobine pomogła .
Nie robiłem próby tężyczkowej pytanie czy w ogóle jest sens ją robić?
Czy sa jeszcze jakiekolwiek badanie, które polecał byś wykonać?
Oprócz objawów , które wyżej napisałem ,to wiadomo że bardzo często jest osłabienie, lenistwo, nie chęć do robienia czegokolwiek.
generalnie nie twierdze ,że wszystko jest powodem braku suplementów, ale wiem że gospodarka witaminowo-mineralna w organizmie jest bardzo ważna zatem bez względu na Twoją odpowiedź proszę o pomoc w doborze i dawkach witamin i minerałów.
Chciałbym de facto spowrotem żyć , jak normalny człowiek i nie wiem już gdzie szukać przyczyny i powodu , poza tym staram się pracować nad sobą,akceptować to jak jest no ale nie jest to takie łatwę jakby się mogło wydawać.
Proszę o opinie i sugestię .



