08-02-2025, 07:33 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2025, 07:53 PM przez neko1witek.)
(08-01-2025, 08:50 PM)Nawaphon napisał(a): Wracaj. Po co siedzieć w Brytyjskich Emiratach, tym bardziej jeśli się nie układa? Repatrianci zawsze mile widziani ).
... i jeszcze jedno, Witek. Wiem, że to nie będzie to, co chcesz usłyszeć - ale zapewniam cię, że pisze to w dobrych intencjach. Moim zdaniem powinieneś się przestać bawić w ten cały day trading. Ludzie, którzy potrafią na tym zarobić - to zdecydowana mniejszość. Trzeba mieć do tego talent. Moim zdaniem, sądząc po tym, co pisałeś o Swoich dokonaniach - Ty takiego talentu nie masz i lepiej przejść z tym do porządku dziennego, niż się oszukiwać. To co robisz, to bardziej przypomina grę na loterii. Tracisz pieniądze na kupony i masz nadzieje, że kiedyś się poszczęści.
Wiesz, ja nie miałem złudzeń, że mogę to ogarnąć. Wrzuciłem po prostu część oszczędności w pasywne ETF-y... sprawdzam raz na miesiąc, zazwyczaj o tym nie myślę - i teraz jestem prawie 1k do przodu. Żadnym wysiłkiem. Wiadomo, może jeszcze runąć, ale później i tak znowu wzleci na 99%... a co by się nie działo, chociaż nie tracę na to czasu. Ty tracisz czas - i pieniądze. Jaki to ma sens?
Czytałeś Gracza Dostojewskiego?
Jeśli Ci się nie podoba - przepraszam, ale piszę to w dobrych intencjach.
Spoko, ja lubię krytykę, choć to wcale nie była krytyka, tylko porada, więc tym bardziej spoko. Jak już pisałem wiele razy - przez trenowanie karate - człowiek uczy się tego, że krytyka i uwagi są bardzo potrzebne. Ja mam inne podejście do tradingu. Moim błędem jest inteligencja, wiem, że brzmi to głupio, ale... słyszałem to już wiele razy, że inteligentni ludzie sobie nie radzą w tradingu bo za dużo rozpatrują każdą rzecz. Ja połączyłem kilka metod w jedną i ciągle nad tym pracuję. Wydaje mi się, że to w końcu ogarnę. Większość osób to ogrania po 3-4 latach. Ja mam za sobą 3 lata i 8 miesięcy, z czego pierwsze 2 lata to była loteria, a ostanie półtora to porządna nauka.
Obecnie gram coraz świadomiej, przestałem gonić cenę i grać w każdej chwili, czekam na cenę aż przyjdzie do pola wyznaczonego przeze mnie i tam decyduję o tym, czy potwierdza się moja pozycja, czy nie. Potem w nią wchodzę.
Większość ludzi przewala kasę, bo za często gra, bo zbyt szybko podpina się pod ruch. To tak jakbyś grał w szachy i robił ruch niczym rozpatrzyłeś wszystkie za i przeciw.
Simon Williams (mój ulubiony na ten moment szachista) mówił, że jak nie potrafisz wytłumaczyć ruchu w szachach to go nie rób. Tak teraz podchodzę do tradingu. Muszę umieć opowiedzieć komuś dlaczego robię dany ruch na giełdzie i dopiero wtedy go zrobić.
Granie na dłuższy termin jest dosyć łatwe, nie da się teoretycznie przegrać i tak też gram. Mam poinwestowaną kasę w krypto i spokojnie czekam na zbiórkę, choć na obecną chwilę myślę trochę dokupić na korekcie, próbuje wyłapać teraz ten moment i zacząć powoli skupywać Hbara. Spadł już do 0.23 centa, więc zaczyna robić się atrakcyjny ponownie.
A mogłem go kupić po 4 centy, kiedy znajomy mi mówił, że zna gościa który go zrobił i, że zarobi się na nim kupę kasy. Gdybym go posłuchał byłbym już razy 4, ale wtedy nie miałem kasy.
[quote pid="11338" dateline="1754087862"]
Co do Witka - jak to lubi niech "traci czas". Co nie jest stratą czasu niby? Tak czy siak umrzemy wszyscy, więc w pewnym sensie wszyscy go marnujemy bo wszystko i tak pójdzie w diabły. Bardziej mnie ciekawi co odjebał, że będzie miał rozprawę w sądzie i grozi mu eksmisja, jakbyś mógł to napisz.
[/quote]
Nic nie odjebałem :-)... po prostu padła mi firma którą prowadziłem, przestała przynosić dochody, więc żyłem z kard kredytowych bo nie chciałem niszczyć córce życia. Poczekałem aż skończy szkołę i dostanie się na studia. Zadłużyłem się na kartach na prawie 20 tysięcy funtów, ale to nie problem w UK, bo można to załatwić bezproblemowo i akurat załatwiłem już prawie wszystkie długi, więc luz, można je odłożyć praktycznie na wieki.
A rozprawa sądowa jest po prostu o to, że nie płacę czynszu od roku. Właścicielka mnie podała do sądu, wynajęła prawnika i próbują mnie usunąć. Niby ich rozumiem, ale... ta kurwa sama sobie jest winna. Powiedziałem jej, że nie mam kasy i nie chcę jej robić problemu, więc się wyprowadzam. Prawie się rozpłakała, prosiła, żebyśmy zostali, bo mieszkaliśmy u niej 17 lat, spłaciłem jej praktycznie dwie hipoteki na dom. Powiedziała, że obniży nawet czynsz, więc zdecydowaliśmy się zostać. Poprosiłem rząd o pomoc i wtedy ta kurwa podniosła czynsz i jej mąż zaczął skakać, więc postanowiłem iść na noże. Ona kretynka myślała, że ja jestem głupi, a ja udokumentowałem jej wszystkie przekręty z nami przez 17 lat.
Chyba ostatnio się zorientowała, że coś jest nie tak i zaproponowała mi 12 i pół tysiąca funów plus umorzenie wszystkich długów, oraz oczywiście odwołanie rozprawy, ale... powiedziałem, że nie wchodzi to w rachubę. Za miesiąc się okażę, czy miałem rację :-)
Bo może być tak, że ona wygra i nic na tym nie zyska, ponieważ ja ogłoszę bankructwo i ona nie dostanie ani grosza, a może być tak, że ja wygram i dostanę od niej sporo odszkodowania, więc czekam na rozprawę. Wóz, albo przewóz.
Temper
neko1witek napisał(a):Próbuję też cały czas ogarnąć trading, które uczę się codziennie, plus oczywiście treningi, plus youtube itd.
Mam podobne spostrzeżenia, co Nawaphon. Czy trading nie stał się dla ciebie zbyt uzależniający i wyniszczający psychicznie i finansowo? Może ilość poświęcanego czasu jest niewspółmierna do wyników, szczególnie tych finansowych, skoro grozi ci bezdomność. CFD, forex, krypto, to wszysko ma w sobie duży pierwiastek hazardu. Ja wrzucam wszystkie nadwyżki w ETF Vanguard all-world z automatyczną akumulacją dywidend. Dywersyfikacja na cały świat, więc średniorocznie w długiej perspektywie zawsze się będzie zarobionym. Uważam, że największą inwestycją jest moja praca. Nawet gdy ktoś zarabia minimalną w Polsce, to jest to równoważne z dywidendą roczną od kapitału rzędu powiedzmy 500-700k PLN. Więc ja sam jestem tyle warty. I każdy jest. Dlatego jeśli się nie ma dużego kapitału, z którego można żyć, to trzeba wykorzystywać swój wewenętrzny kapitał i pracować.
Przemyśl, czy day traiding nie przynosi ci więcej szkody, niż pożytku.
Rozumiem Wasze rozumowanie, ale trading nie był nigdy dla nie hazardem, ja nie ulegam za bardzo nałogom. Tak samo miałem z dragami, alkoholem i fajkami. Mogłem to rzucić kiedy chciałem i tak też zrobiłem. Zero problemów, zero wysiłku, no może trochę...
Na początku tradingu to był hazard, ale świadomy, bo miałem zero wiedzy, no i szło mi super. Ze 100 funtów zrobiłem prawie 10 tysięcy w dosyć krótkim czasie. Potem powoli zacząłem to przewalać. Potem niestety dokładać i dalej przewalać. W tradingu większość ludzi niszczy optymizm, czyli przetrzymywanie pozycji. Tzw. gridowanie, czyli jesteś na stracie, ale wierzysz, że miałeś rację i zamiast zaakceptować stratę, to dokładasz, że pozycja zaraz zawróci w Twoim kierunku... no i dupa, nie zawraca.
Od dawna tego nie robię. Ostatni raz tak zrobiłem kilka miesięcy na ETH, wlazłem w pozycję na szczycie i zagrałem tradycyjne FOMO, ale... na szczęście wyszedłem z tego na plusie kilka dni temu. Nie byłem na dużym minusie, wszystko było w miarę kontrolowane. Dokładałem pozycję, bo wiedziałem, że do Hossy jeszcze daleka droga, więc po prostu dokładałem i zbierałem zyski za każdym razem kiedy z kolejna dołka szliśmy do góry choć na chwilę, na każdej korekcie dokładałem i cały czas zbierałem zyski, więc to było moje takie ostatnie szalone zagranie, które świadomie zebrałem na plus.
Trading to trochę loteria, ale gdy trzymasz się zasad, to wychodzisz na plus. Najważniejszy jest MM, czyli zarządzanie stratami i zyskami. Plus oczywiście psycha. A to mi się akurat znacznie poprawiło. Moim zdaniem mam duże szanse aby zarabiać, a jeżeli się uda, to będzie to najlepszy możliwy sposób zarabiania.



