This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Już nie pamiętam, wklejałem pewnie badanie, gdzie tryptofan pomagał na wrzody żołądka? Nie jestem pewien, czy w tym, czy może dopiero w tym co dziś czytałem, tryptofan nie pomagał aż tak dobrze, jak melatonina, która miała dużo silniejsze działanie. Problemy znikały błyskawicznie, przy dawkach około 5 mg dziennie, chociaż w tym co czytałem to chyba było 2x5.
Odpowiedz
Tak, mówiłeś o tym temacie i wklejałeś badania. Zarówno o tryptofanie, jak i melatoninie. To drugie jest u matki w domu, bo kiedyś jej kupiłem. O badaniu już wie i przekonuje mnie, że będzie brała. Dzięki za przypomnienie, poszukam jeszcze raz dokładnie te badania i sprawdzę dawkowanie. Tryptofan do kupienia i do sprawdzenia.

Zawiozłem mamę do lekarza, spojrzał na wyniki gastro i powiedział, że jest całkiem dobrze. Helicoptery w większości wybite, więc teraz dał jej jakiś słabszy antybiotyk, który brała 10 dni i czuła się po nim dobrze. Do tego inhibitor pompy i coś na zmniejszenie wydzielania żółci. W maju kolejna kontrola gastroskopia połączona z wycinaniem polipów.

Idzie ku dobremu i wygląda na to, że ten problem u niej zostanie zażegany. Ale nie może być tak łatwo, bo jej podświadomość już wygenerowała kolejny problem - nagle zaczęła dużo słabiej widzieć. Twierdzi, że niedługo oślepnie i to na pewno nowotwór. Pewnie już ze dwudziesty, jaki sobie wmawiała przez lata. I już jest powód do paniki, płaczu i wiszenia ze mną na telefonie godzinami. Żebym czasem nie pomyślał o szukaniu sobie żony i w ten sposób obdarowywał swoją uwagą kogoś innego. A do okulisty i optyka sama nie pójdzie, bo ze 20 lat już nie była i wciąż używa przedpotopowych, rozwalonych okularów do czytania i to źle dobranych. Będę musiał ja umawiać wizyty, potwierdzać, przyjeżdżać, zabierać.

Dzień jak co dzień, dzień po dniu. Wciąż się dzieje życia cud.
Odpowiedz
No tu nie doradzę, każdy chyba widzi, jak patologiczna jest ta sytuacja, ale nikt pewnie nie da naprawę dobrej rady, która i naprawiłaby sytuację, i nie była jakoś wyjątkowo bolesna dla Ciebie.

Dawkowanie to 3 do 6 mg, przy czym 5 mg to standard kapsli na allegro, za chyba 7 zeta idzie kupić 30 sztuk.

Zastanawiam się też, czy nie pomogłyby jej jakieś suple na stany lękowe, ale tu ciężko wyczuć, na ile jej zachowanie to wynik zmienionej chemii organizmu, a na ile wyuczonych schematów.
Odpowiedz
Mam melatoninę 3 mg od Swansona. Kiedyś kupiłem matce na spanie, bo szukałem wszelkich sposobów, żeby wreszcie przesypiała całe noce, ale w ogóle tego nie brała i nadal leży. Może teraz wykorzysta.

Porad w kwestii jej zachowania nie oczekuję. Mówię tylko jak jest. Trudno jest zajmować się swoim życiem, jak ktoś ciągle walczy w nim o uwagę. To jest kwestia i wyuczonych schematów i genów. Jej matka i babcia też były przewrażliwionymi, płaczącymi co 5 minut panikarami. Tu już nic nie zmienię.
Odpowiedz
No tak, mi bardziej chodziło o to, że pewnie swoje działania względem niej mógłbyś jakoś optymalizować.
Odpowiedz
W skrajnym przypadku mógłbym nawet całkiem zerwać kontakt, ale sumienie by mi nie pozwoliło, a znowu nie jest między nami aż tak źle. No ale to już są tematy wykraczające poza tematykę forum.
Odpowiedz
Zawsze mnie wkurzało to, że mimo odchudzania moimi magicznymi tabletkami nie udało mi się nigdy uzyskać całkiem płaskiego brzucha. Zawsze zostawała galareta i lekkie boczki. Jem 1500-1800 kcal dziennie, pracuję teraz na dwa etaty, jestem ciągle w ruchu, łącznie z bieżnią w domu robię 30 tysięcy kroków, chodzę wieczorami na siłownię. No i mimo to zawsze ten brzuch nieco wisi.

Po części to może być nadmiar skóry, bo jednak zdarzało mi się ważyć ponad 20 kg więcej, ale część to może byc woda podskórna.

Zanabyłem więc furosemid, żeby sprawdzić, czy faktycznie mam dużo wody w organizmie. Brałem według zaleceń, żeby se krzywdy nie zrobić. Siurałem co 10 minut pełnym pęcherzem, więc to dziadostwo na pewno dobrze działa.

No i przyznać muszę, że efekt jest bardzo dobry, bo brzuch mi się mocno spłaszczył i ogólnie zrobiłem się jakiś taki wysuszony. Podoba mi się moja anorektyczna budowa i nie chciałbym mocno mięśni rozbudować, tylko zostać chudym, ale wyżyłowanym.

Lek jest na receptę i może być niebezpieczny, więc kids, don't try this at home. I am a professional drug tester.

Oczywiście wiem, że ta woda z czasem wróci i może nadal będę zwiększał i zmniejszał wagę na przemian, ale przynajmniej wiem, co na mnie działa i jak braćm

A tak poza tym fizycznie nic mi nie dolega, więc chyba wszystko u siebie zaleczyłem. Po roku od pierwszego wpisu tutaj mogę powiedzieć, że większość opisywanych problemów została rozwiązana.

Pracuję głównie nad głową, odpowiednim myśleniem, skupieniem, szukam różnych środków oraz rzeczy, które mnie bawią, nadadzą sens życia i zwalczą anhedonię.
Odpowiedz
Tak odnośnie brzucha, zwróć uwagę na 2 rzeczy

1. czy masz odpowiednio pochyloną miednicę, a raczej, czy nie masz jej przypadkiem zbyt mocno pochylonej. Ja od kilku lat już codziennie rozciągam zginacze bioder przed snem i efekt jakiś jest, niewielki, bo to 2 minuty rozciągania, to nie naprawi 8 godzin siedzenia, ale zawsze coś. Jest prościej. Do tego jakby siłkę dorzucić to w ogóle luks, konkretnie mięśnie brzucha (ale brzucha, nie zginacze bioder, czyli robisz deskę, a nie skłony do pozycji siedzącej, bo tylko pogorszysz), oraz pośladkowy wielki, tu będzie np siad wykroczny.

2. czy nie masz za słabych mięśni wewnętrznych. Najprostsze ćwiczenie to stajesz na czworakach, robisz wydech, wciągasz brzuch, ale nie do góry, nie jakbyś chciał go schować w klatce piersiowej, tylko jakbyś chciał pępkiem dotknąć kręgosłupa. Powinieneś poczuć bardzo mocne palenie mięśnia, o którym mało kto ma pojęcie że w ogóle istnieje, on trzyma bebechy w odpowiednim miejscu.
Odpowiedz
O pochyleniu miednicy wiem, gdzieś już o tym kiedyś czytałem, być może na którymś z Twoich blogów. To raczej mnie nie dotyczy. Widzę w lustrze moją postawę i miednica jest prosta. Nie mam tego charakterystycznego łuku i wypchniętego brzucha. Zresztą sam brzuch jest prawie że płaski, tyle że galaretowaty i wiszący z lekką oponką pod pępkiem i na boczkach.

Słabe mięśnie wewnętrzne to już prędzej. Zrobiłem to ćwiczenie, o którym mówiłeś. Faktycznie pali mnie ten mięsień po chwili. No i w tej pozycji wisi taka pomarszczona skóra jak po porodzie. Teraz po odwodnieniu się trochę mniej jednak.

Moje ćwiczenia na siłowni nie są zbyt intensywne i musiałbym nad tym jeszcze popracować. Jak napnę mocno mięśnie, to wszystko ładnie się podnosi i rozpłaszcza, przy okazji skóra się marszczy, no ale też ładnie pojawiają się te takie bruzdy, co idą skośnie po bokach od pachwiny w górę. Nie wiem, jak się nazywa, a AI nie rozumie moich opisów, ale wszyscy umięśnieni mają takie coś, więc mam nadzieję, że ktoś załapie.

Ten mój brzuch to jest taki problem pierwszego świata i to sprawa wyłącznie kosmetyczna i mało ważna przy problemach innych osób tu na forum, więc tak se tylko piszę, żeby pokazać działanie furosemidu.

Aktualnie ważę 68 kg przy wzrośnie 195 cm i poziomie tkanki tłuszczowej 16 %, mięśni nie mam praktycznie wcale i nigdy ich nie miałem. Schodzenie niżej z wagą przy pomocy głodówek, odwadniaczy i spalaczy tłuszczów mogłoby być niebezpieczne, więc tutaj wchodzi już w grę tylko dowalenie większej intensywności ćwiczeń i rozbudowa mięśni na tyle, żeby wypełniły puste miejsca po spalonym tłuszczu. A że siłownia kojarzy mi się z przymuszaniem się i raczej niczym przyjemnym, to bez osoby wspomagającej na miejscu łatwo będzie oszukiwać samego siebie, że się ćwiczy intensywnie. Trzeba będzie trenera do opieprzania mnie znów wynająć.
Odpowiedz
Te bruzdy to właśnie ten mięsień, który tak Cię "palił", tzn nie tylko on, ale w dużej mierze. Angielska nazwa "Adonis belt", cholera wie, czy jakoś po polskiemu to nazwali.

Masz 16 cm więcej, a ważysz 13 kg mniej. I wiesz co? Ja nie uważam, że mam jakieś duże problemy z nadwagą czy tłuszczem Big Grin Jasne, mogłoby być mniej, bęben trochę wywaliło, ale jakie to ma znaczenie. Jakby z 5 kg smalcu zamienić na 5 kg mięśni to byłoby akurat. Sama waga mi się podoba.

Tak piszę o tym, bo widzę, że jakieś dziwne środki bierzesz, ze skutkami ubocznymi które nie mieszczą się na standardowej ulotce, a poprawiasz coś, czego nikt w ogóle pewnie nie zobaczy, a jakby zobaczył, nie widziałby różnicy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości