This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Nie podejmę się próby szukania rozwiązań dla problemów, które opisujecie. Ograniczenie podatków, uproszenie prawa budowlanego i budowanie w opór może rozwiązać sprawę mieszkań. Jak ograniczyć działania lobbystów - tu już tęgie głowy świata muszą wypracować sensowne rozwiązania.

Sądzę, że demokracja liberalna w dzisiejszym technologicznym świecie przestaje się sprawdzać. Powinniśmy dokonywać wyboru swoich przedstawicieli na podstawie chłodnych analiz, merytoryki i pełnej dyskusji o wszystkich możliwościach i konsekwencjach. Jest to aktualnie zupełnie niemożliwe, bo dzięki technologii mamy powszechny dostęp do propagandy, manipulacji i grania na emocjach z każdej ze stron. I nie widzę już od tego odwrotu.

Alternatywą jest model chiński, który sprawdza się w niektórych sytuacjach, ale jest jednak autorytarny i komunistyczny. Ciekaw jestem, czy dożyję czasów, gdzie władzę w kraju będzie sprawowała wysoce zaawansowana sztuczna inteligencja. To by była rewolucja, bo żadna władza nie ma dostępu do tak olbrzymieć ilości informacj i mocy obliczeniowych do przeprowadzania symulacji. Plus odporność na manipulację, choć obawiam się, że tutaj obiektywne decyzje AI byłyby postrzegane przez niektóre kręgi za dyskryminujące. Np. kobiety i czarni. Jeśli coś nie faworyzuje kobiet, tylko daje równe szasne, to jest już dyskryminacją w oczach niektórych. No ale lepiej nie wchodźmy zbyt głęboko w te tematy.

Pytanie, czy ktokolwiek kiedykolwiek dopuści do tego, żeby AI podejmowało decyzje.
Odpowiedz
Jeszcze dorzucę w temacie wprowadzenia ograniczenia maksymalnego czynszu, bo zapomniałem wcześniej. IMO to może wcale nie być dobre rozwiązanie, a wręcz przeciwnie - to najlepsza metoda na zniszczenie miasta.

Cena maksymalna wynajmu oznacza, że ograniczasz podaż mieszkań na wynajem (no bo skoro się nie opłaca wynajmować, to mniej osób będzie w ogóle posiadać mieszkania na wynajem). A skoro nie opłaca się posiadać mieszkania na wynajem tzn. że nie opłaca się kupować. Skoro nie opłaca się kupować, to firmom budowlanym nie opłaca się budować (bo jak zbudują, to mniej osób kupi).

I w taki oto sposób zabijasz miasto, które staje się przechowalnia ludzi. Na tym korzystają inne miasta, które nie maja ograniczeń, gdzie najem napędza pośrednio budowlankę. Tak m.in, powstał mój wymarzony gospodarczo Dubaj, czyli zero ograniczeń, ale bardzo dobry plan zabudowy.

Jesli chcemy, żeby ceny spadły, to musimy budować tak dużo, aż się nasyci rynek. Chwile to potrwa, ale będzie skuteczne.
Zatem potrzebna jest zachęta dla deweloperów do ciągłego budowania.
Odpowiedz
Krótki raport z tego, jak co u mnie. W skrócie - wszystko gra.

Od początku października jestem na zamawianej diecie śródziemnomorskiej zbliżonej do diety Ornisha. Mięso czasem wpada w weekendy, bo zamawiam od poniedziałku do piątku. 1500 kcal, a resztę (czyli jakieś 500-700 kcal) dopełniam albo warzywami, np, wiaderkiem pomidorów koktailowych, szejkiem warzywnym lub sałatką, albo piję Huel.

Suplementacja:

- B12 w większych dawkach - metylokobalamina ze sklepu Podkowa. Jedni mówią, że nie ma znaczenia, jaka jest forma B12, inni, że cyjano... jest słabo przyswajalna oraz ma potwierdzone niewielkie działanie kancerogenne. Jestem zbyt leniwy, żeby sprwadzać badania, więc biorę to, co można kupić.
- Piracetam - tu bez zmian 3 tabletki dziennie z czeskiej apteki.
- Cholina
- Bakopa
- Hupercyna A - zdecydowałem się wreszcie kupić, biorę, standardowo dużej różnicy intelekturalnej nie czuję, ale pewnie jakoś działa długoterminowo.
- D3 2000 UI
- Resweratrol
- Kurkumina
- fulleren C60 w oleju - kilka kropli co parę dni na próbę z ciekawości
- multiwitamina sport z Olimpu - bo nie chce mi się innych rzeczy już analizować, więc liczę, że pozostałe rzeczy jak magnez, miedź, wapń, potas, jod i selen jakoś tam się jednak przyswoją.
- amfetamina co 2-3 tygodnie, przez 3 dni pod rząd w mikrodawkach. Różnicy oczywiście nie czuję.

Pracuję, mieszkam sam, dorabiam na rozwożeniu żarcia rowerem oraz w weekendy w McDonaldzie w kuchni przekładając kotlety.

Uczę się IT, choć nieco wolniej niż zakładałem, bo czasem jednak po pracy dopada mnie prokrastynacja, albo po prostu zmęczenie. Angielski jakoś idzie, niedługo zaczynam też lekcje z native speakerem, żeby jednak częściej mówić, choć nie jest źle. Miałem rozmowę kwalifikacyjną z amerykańskim pracodawcą w sprawie... wyjazdu w przyszłym roku do pracy sezonowej na Alaskę przy patroszeniu ryb. Chociaż sama rozmowa bardzo prosta, no ale stres czułem i ogarnąłem to.
Jeśli nie będę miał stałej pracy, to prawdopodobnie będę mógł w czerwcu polecieć na 3-4 miesiące i sporo dorobić, bo tam się ciśnie nawet 100 godzin tygodniowo. Jak ktoś ciekawy, to niech szuka na fejsie "Go Alaska! PL".

Wydatków ostatnio sporo, dlatego cisnę trzy etaty, ale udaje się teraz nawet coś tam odłożyć. Długo tak ciągnąć nie zamierzam, ten McDonald prędzej czy później się skończy.

Śpię bardzo dobrze, problemów zdrowotnych w zasadzie nie mam. Przez moment wrócił mi łupież i czerwone plamy na twarzy, ale zeszły. Wyleczyłem drobne zaczątki próchnicy, wybieliłem zęby, choć musiałem iść znowu na botoks, bo ścisk szczęki był zbyt duży, żebym komfortowo wysiedział u dentysty. Terapia relaksacyjna Jacobsona nie wystarczyła.

Z minusów to, że nadal nie zacząłem siłowni ani innych sportów. Usprawiedliwieniem może być to, że obecnie trudno mi na to znaleźć czas. Czuję się też momentami przemęczony, więc pewnie niedługo zrobię sobie tydzień urlopu od wszystkiego.

Obłączki mam praktycznie na wszystkich palcach, gdzie jeszcze w czerwcu miałem na dwóch. Jeśli jest to wyznacznik zdrowia, to chyba nie jest ze mną źle.

Zrobiłem sobie komplet badań hormonalnych i właściwie wszystko jest w normie. Przede wszystkim tarczyca i testosteron nie odbiegają od normy. Najwyraźniej mój mniejszy popęd seksualny jest po prostu cechą osobniczą (lub nieświadomym zaburzeniem psychicznym), a nie wynika z problemów hormonalnych. Od marca zero porno.
Odpowiedz
Wszystkie hormony związane z testosteronem badałeś? Bo jego można mieć wysoko, ale inne, odpowiedzialne za jego aktywację, już bardzo słabo. Właśnie taki przypadek kiedyś był na wykopie, gość kilka lat leciał na siłowni, zero efektów, oczywiście wszyscy cisnęli, że źle ćwiczy, nie robi tak jak trzeba i w ogóle. Wyszedł prawie zerowy poziom jakiegoś hormonu, nie pamiętam już co, ale teść był normalny.

Oczywiście może to być całkowicie niezależne od hormonów. Albo może być tak, że masz nietypową genetyczną budowę i musisz mieć nawet 2 razy taki poziom jakiegoś hormonu, żeby organizm odpowiednio reagował. Albo w ogóle coś niezależne od hormonów, w końcu ile by się ich nie ładowało w kobietę hetero, nie nabierze chęci do tego, by przelecieć jakąś laskę, podobnie hormonami nie zamieni się geja w hetero. Różnice w budowie mózgu.

Coś na pewno jest nie tak, ale żeby ogarnąć co może trzeba całe śledztwo robić i majątek wydać na badania. I jest bardzo duże ryzyko, że i tak by się nic nie znalazło. Jak Ci to w życiu nie przeszkadza, to można olać.

B12 każda jest delikatnie pronowotworowa, ale raczej (podkreślam, raczej) na tej zasadzie, że ona jest niezbędna do podziału komórek. Przy suplementacji małe guzy szybciej dają objawy, stąd w badaniach wychodziło, że ludzie, którzy to biorą, częściej chorują. No i nie wiadomo, czy akurat B12 jest Ci w ogóle potrzebna.

Niesamowite jest, ile masz energii zanim pojawi się "ego depletion", szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, że prawie nie masz pozytywnych wzmocnień. Ludzie nie zmieniają swojego życia, bo nie ma tych własnie wzmocnień, po co iść na dodatkowy etat, po co się uczyć, jak jest dobrze i ma się wszystko, co potrzebne? Nikogo nie będzie kusić perspektywa 10 lat. Ale gdy pojawi się np dziecko, to nagle znikąd bierze się motywacja. Podobnie gdy ma się wspierającą kobietę. I w drugą stronę, jak ma się jędzę od której się ucieka, to znika jakakolwiek chęć na robienie czegoś poza tą ucieczką. Żeby daleko nie szukać, kiedyś jak znalazłem naprawdę fajną dziewczynę, w miesiąc czy dwa zrobiłem dla siebie więcej, niż przez poprzednie kilka lat.

Zazwyczaj ludzie z tagu przegryw mają gigantyczny poziom wyuczonej bezradności i "ego depletion" pojawia się po 15 minutach robienia czegoś, co nie daje natychmiastowej "nagrody", dlatego ważne jest stopniowanie wysiłku i wybieranie czegoś, co taką "nagrodę" daje. Ty tyrasz za trzech i spadku formy nie widać.

Zastanawiam się, ile te obłączki / piracetam mają związku z energią, jaką jesteś poświęcić na zmiany w życiu. Czy gdyby nie on, nie zatrzymałbyś się na jednym etacie i jakiejś lekcji angielskiego raz w tygodniu? Znowu mój przykład, trzeci tydzień raptem piracetam biorę, a zrobiłem kilka rzeczy, które od wielu, wielu lat odkładałem "na potem". Może to efekt placebo, wmawiania sobie, że teraz na pewno coś zadziała, ale z drugiej strony, ja tysiąc rzeczy już tak testowałem i efektu placebo nie było.
Odpowiedz
Zbadałem całkiem sporo hormonów, wszystkie kiedyś tu wymieniałem, jak mi ChatGPT wylistował, co powinienem sprawdzić. Nic nie wychodziło poza widełki. Zresztą później wrzucę tutaj te wyniki. Zrobiłem prywatnie za prawie 500 zł, bo jak byłem u rodzinnego, to mnie wyśmiał i kazał spadać na drzewo.

Niski popęd mi zbytnio w życiu nie przeszkadza, przynajmniej w tym momencie. Skoro nie wpływa to negatywnie na moje zdrowie, to mogę przerzucić to na dalszy plan. Jeśli kiedyś zacznę budować jakiś związek, to może coś zmieni na tym polu. Przynajmniej jest mniejsze prawdopodobieństwo, że będę szukał potem kogoś na boku. Smile No i pewnie też będę preferował kobiety, dla których seks nie jest aż tak istotny.

Witaminę B12 suplementuję, bo jednak od pewnego czasu jestem w dużej części na diecie wege i sądzę, że tak już zostanie. Dlatego uważam, że B12 jest (lub za jakiś czas będzie) niezbędna.

"Ego depletion" chyba jeszcze nie odczuwam, chociaż fakt, że czasem pojawia się prokrastynacja i po przyjściu z pracy zamiast robić zaplanowaną naukę lub iść na rower dalej pracować, to leżę i odbijam sobie piłeczkę od ścianę. Smile

Myślę, że pozytywne wzmocnienie to ja jednak mam. Głownie chodzi o świadomość odzyskiwania kontroli nad swoim życiem. Mam swoje mieszkanie, mimo że małe i wynajęte, przeniosłem do niego większość swoich rzeczy od matki, mam cele finansowe, kupuję sobie rzeczy i usługi, które zawsze chciałem sprawdzić, a nie wyłącznie odkładam na przyszłość na bliżej nieokreślony. Relacje z matką są nawet całkiem ok. To mi daje poczucie, że staję się dorosły, jakkolwiek dziwnie może to brzmieć w moim wieku. Nadal jest stres, że moje prace to głównie robota fizyczna, która nie ma przyszłości, więc pewien poziom napięcia powoduje (stąd pewnie mój permanentny szczękościsk), cały czas też denerwuję się w sytuacjach społecznych i popełniam czasem głupie błędy, ale w moim przypadku zmuszanie się działa. Daję sobie sam drobne nagrody na odreagowanie.

Zakumplowałem się z Pakistańczykiem, który też rozwozi żarcie w tej samej sieci, co ja. On jest gaduła, więc wreszcie mam okazję porozmawiać z kimś po angielsku. Mimo, że popełniam błędy i na początku miałem duże opory przed mówieniem, to jednak jakoś ta rozmowa idzie, on mówi, że mnie rozumie i to mi daje kopa, żeby uczyć się dalej.

Polonez sprawuje się dość dobrze, nabieram ogłady w jeżdżeniu po mieście, chociaż jeszcze nie czuję się jakoś zbyt pewnie. Poza tym póki co mogę powiedzieć, że niezbyt lubię jeżdzić. Byłem parę razy na torze i tam sobie żyłuję auto i próbuję różnych sztuczek w bezpiecznym środowisku. I to akurat daje frajdę. Taki Need for Speed dla ubogich.

Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że suplementuję Omega 3. Jakiś olej rybi z Podkowy. Jem też sporo ryb, więc suplementacja nie jest regularna. Zresztą wszystkie te suplementy nie planuję brać bez przerwy. Trzeba trochę dać organizmowi samemu się wykazać, a nie wszystko mu podawać na tacy. Big Grin

Nawet jeśli ten piracetam działa na Ciebie jak placebo, to ważne, że jest efek - robisz to, czego nie robiłeś od lat. Więc kontynuuj. Może to placebo też wpłynie na obłączki.
Odpowiedz
B12 na diecie wege, owszem, ale jeszcze zależy, jaką dawkę, bo jakoś tak w głowie założyłem, że pewnie dziesiątki tysięcy procent zapotrzebowania, taka zazwyczaj jest w sprzedaży.

Z omega 3 też uważaj, bo nadmiar może z kolei obniżyć omega 6, zwłaszcza kwas gamma linolenowy. To jedna z takich rzeczy, co wychodzą po 10 latach.
Odpowiedz
W Podkowie tabletki z B12 zawierają 5000 mcg. Plus jeszcze to, co moze się przyswoić z multiwitaminy i z Huela.

Kwasy Omega można też przyjmować w takich zestawach:

https://thegloow.com/pl/produkt/2876-sup...50-ml.html
Odpowiedz
Ten zestaw to jest olej roślinny za 5 zł w ładnym opakowaniu Big Grin
Odpowiedz
Kupując zwykły olej roślinny nie kupujesz prestiżu.
Odpowiedz
Pokończyły mi już w większości suplementy, więc póki co zostawiam tylko piracetam, sporadycznie mikro amfę i to coś na H, co działa na mózg (zapomniałem nazwę). Zrobię se za jakiś czas badania, żeby sprawdzić, czy ja w ogóle muszę coś suplementować i ewentualnie w jakiej ilości, a nie brać na ślepo.

Wykupiłem też 20 x trening personalny i to chyba najlepiej wydaną kasa w tym roku. Mam motywację, żeby iść na siłkę i mam kogoś, kto bezpośrednio pokazuje i uczy mnie, co i jak mam robi i jak obsługiwać te sprzęty. Nadal nie znoszę siłowni (poza bieżnią), ale po pięciu spotkaniach z trenerem mogę się już skrycie naśmiewać patrząc na niektóre starsze stażem osoby.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości