Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Spoko, na zachodzie też nie była fanatyczna, póki nie dorwała się do władzy i to, co było uważane za zbyt odjechane, stało się normą, a obecnie za nieco odjechane są tam uważane poglądy, które wcześniej byłyby totalnie nie do pomyślenia.
Polska lewica już postuluje pozbawienie mężczyzn elementarnych praw człowieka (domniemanie niewinności), w tym naprawdę niewiele różni się od nazioli.
No i oczywiście sprawa masowej migracji z krajów, w których kobietę uważa się za coś pomiędzy śmieciem a zwierzęciem. Wystarczy takie "poglądy" nazwać religią i nagle są nowoczesne i postępowe.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
10-06-2023, 12:40 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-06-2023, 12:48 PM przez Nawaphon.)
"Spoko, na zachodzie też nie była fanatyczna, póki nie dorwała się do władzy i to, co było uważane za zbyt odjechane, stało się normą, a obecnie za nieco odjechane są tam uważane poglądy, które wcześniej byłyby totalnie nie do pomyślenia."
Też tak kiedyś myślałem o relacji Polska-Zachód, w takim sensie że jesteśmy za nimi na tej samej ścieżce, ale doszedłem do wniosku, że to trochę mylące.
U nas i lewica i prawica już były dużo bardziej radykalne. Jeszcze pod zaborami się komuniści i nacjonaliści zafascynowani faszyzmem zabijali się na ulicach. Jeszcze później u nas był komunizm, a przynajmniej "Realny socjalizm" na drodze do niego. To jest coś, czego kraje zachodu nie doświadczyły - i dlatego łatwiej jest tam przedstawić pewną utopijną wizję.
Może być tak, że to oni są za nami w ewolucji społeczeństwa. To chyba Ziemkiewicz ma takie powiedzenie pół-żartem, że Polsca jest "Trendsetterem Narodów" ).
Na pewno mają czasami jakieś niedorzeczne, radykalne pomysły które biorą z zachodnich krajów - jak zmiana definicji gwałtu, dobry przykład - ale też nie jestem pewny ile z tych rzeczy to coś, z czym zgadza się większość ludzi w partii, czy w elektoracie - a na ile głośne wypowiedzi poszczególnych "Frików", na takich zasadach jak Korwin z drugiej strony.
Ogólnie jestem pozytywnie nastawiony. Myślę, że w końcu się wszystko jakoś ułoży i w większej skali czasowej progres już od dawna jest dość stabilny. Statystyki przestępstw w większości krajów mogą rosnąć, czasami, powiedzmy z roku na rok, czy nawet w perspektywie 5 lat, ale jeśli wziąć perspektywę 10-leci i 100-leci, to świat robi się bezpieczniejszy.
Myślę, że tak powinno być ze wszystkim - a o sporach politycznych myślę w kategorii heglowskiej dialektyki. Jest teza, czyli obecny stan rzeczy - jest antyteza, czyli różne progresywne idee - i powstanie z tego synteza po sporach społecznych i argumentach za i przeciw. Przez jakiś czas może być gorzej, ale wszystko można odwrócić i skorygować.
Też zresztą George Soros w Swojej książce pisał o tym w ten sposób, że często popierał w różnych krajach dość ekstremistyczne ruchy i organizacje i dopiero później starał się skorygować to, co poszło za daleko.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Nie wszędzie świat robi się bezpieczniejszy, niestety. Tylko tam, gdzie idzie do przodu postęp i kultura. Jest sporo krajów, gdzie jest teraz DUŻO gorzej, niż było ileś lat temu. Co będzie ostatecznie - ciężko wyczuć, ale mnie osobiście interesuje perspektywa nastu lat. Z własnego podwórka, koleżanka ma rodzinę w Szwecji i często tam bywa. W ciągu zaledwie kilkunastu lat zmieniło się od "najbezpieczniejsze miejsce na Ziemi" do "boję się sama wyjść z domu".
Z tym że Polacy mają jakąś inną mentalność też bym się nie rozpędzał, dzisiejsze dzieci w Polsce są wychowywane przez seriale produkowane w US&A, mają w dużej mierze poglądy takie, jak telewizor czy na czym tam to oglądają.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Oczywiście, że mało kto z nas może powiedzieć, że zna się dobrze na ekonomii i gospodarce. Nie mam specjalizacji w tym zakresie, wiem tyle, ile przeczytałem w kilku książkach. Mam więc wyrobiony pewien pogląd na to, w jakim kierunku powinniśmy się rozwijać. Detale zostawiam ekspertom. Głosuję na tych, którzy mają poglądy zbliżone do moich.
Zgadzam się, że wielu członków Konfederacji wyłożyło się przy okazji covidu i zupełnie się nie zgadzam z ich szurstwem, ale - jak już mówiłem - oddzielam indywidualne poglądy osób od wspólnego, spisanego programu wyborczego. Lewica to dla mnie odklejenie od rzeczywistości, rozbuchany socjal i przypodobania się feministkom kosztem mężczyzn, PiS to w większości przypadków całkowite przeciwieństwo moich poglądów, Koalicja, jako spadkobierca dawnej Platformy zawiodła mnie w przeszłości wiele razy, obecnie w programie prześciga się w socjalu z rządzącymi, a jak się przeanalizuje głosowania parlamentarne, to widać, że praktycznie zawsze głosują tak samo jak rządzący, czyli stali się dla mnie PiSem 2.0. Trzecia Droga wygląda dla mnie dość dobrze, poza planem wprowadzenia EUR w Polsce i to jedno właściwie ich u mnie wyklucza. Obawiam się też, że mogą być po prostu przybudówką KO, jak niegdyś Nowoczesna. Została więc Konfederacja, z którą mam w programie gospodarczym najwięcej punktów stycznych.
Lewica ma dużo postulatów światopoglądowych, a ja podtrzymuję swoje zdanie, że tym rząd nie powinien się zajmować. Owszem, nie znamy się na gospodarce, ale uważam, że to właśnie pod kątem gospodarki powinniśmy patrzeć na nasz potencjalny wybór. I tu na pewno każdy z nas ma jakieś swoje zdanie, niezależnie od tego, jak bardzo ułomne.
Tematy społeczne (aborcja, LGBT, prawa kobiet itd.) to jest zapchajdziura do ukrywania problemów gospodarczych. Jak komuś wypali granatnik w komendzie głównej, albo znajdzie się ruską rakietę w lesie na grzybach, to wyciąga się taki gówno-temat i opinia publiczna żre się, dopóki sprawa nie przycichnie.
Sprawy społeczne nie są kompetencją rządu i nie są najważniejsze. Rząd ma trzymać gospodarkę za mordę, a nie debatować nad tym, czy można lubić homoseksualistów, czy nie można, czy należy szanować papieża, czy może szkalować. Takimi rzeczami zajmują się społeczeństwa, a nie parlamenty. Nie da się ustawą wprowadzić nakazu czy zakazu bicia dzieci, bo to są normy społeczne, które ukształtowały kultury.
Dlatego jeśli ktoś przysrywa się do jakiejś partii, bo jakiś jej członek chodzi do kościoła, albo nie chodzi do kościoła, a inny pierdoli coś o zawsze gwałceniu, to dla mnie to jest to samo, co przysrywanie się do Snickersa, bo ma brzydkie opakowanie - to nie otoczka się liczy tylko sedno. To nie dyskusja nad aborcją jest ważna, tylko gospodarka. Jeśli państwo utworzy mi warunki rozwoju gospodarczego, to ja sobie sam zadbam o wykształcenie, kulturę, wyjazdy na wakacje co miesiąc itp. I na invitro, bo mnie będzie stać. I nawet jak zakażą papierosów, to nadal będą ludzie, którzy palą.
Dlatego nie chcę głosować na partię, która na pierwszym miejscu swojego programu forsuje jakieś sprawy społeczne. To jest niezgodne z moją logiką.
Polecam też starać się jak najmocniej odcinać emocje od polityki. Podejście analityczne jest trudniejsze i wymaga więcej czasu, ale o ile mniej nerwów potem.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Kurcze, ale tu nie chodzi o poglądy, tylko o potencjał intelektualny. Ktoś może sobie chodzić do kościoła czy na czarne msze, to jego prywatne powiedzmy poglądy na w sumie dość neutralne sprawy, ale jeśli jednocześnie gada, że samochody jadą dzięki krasnoludkom, które siedzą pod maską i kręcą korbkami, to coś jest nie halo. Nie wyobrażam sobie takiego gościa robiącego reformę systemu transportu, podobnie jak konfiarzy robiących reformę systemu opieki zdrowotnej. Czy polskiej lewicy robiącej reformę systemu społecznego. To MUSI się zakończyć katasrofą, w każdym wypadku.
I jakby dobrze przeanalizować program gospodarczy konfy, to pewnie miałby tyle sensu, co ich pokrzykiwania o spisku ludzi, którzy na całym świecie umówili się, żeby wszyscy naraz umrzeć w ciągu jednego miesiąca. Jeśli półgłówek się za coś takiego bierze, to efekty nie mogą być dobre.
Skrajny debilizm w jakiejkolwiek dziedzinie powinien przekreślać kandydata. I w ten sposób zostajemy przy popisie, gdzie oddawanie głosu nie bardzo ma sens, bo to jest jedna partia, zdobywająca 90% miejsc, o niemal identycznym programie, różniącym się jakimiś szczegółami, tylko udają wielką wrogość żeby łatwiej wprowadzać zasadę dziel i rządź.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
10-07-2023, 06:55 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2023, 07:00 AM przez Nawaphon.)
Im mniejszą kontrolę nad Państwem postulują politycy, tym mniej ich potencjał intelektualny i opinie mają znaczenie - dlatego głosuję na ludzi, którzy chcę zmierzać w kierunku zmniejszenia roli i kontroli aparatu Państwowego.
W temacie Covid. Ja nie chciałem się szczepić i nie szczepiłem się - chodziło mi tylko o taką możliwość i tutaj nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś uważa, że powinienem taką możliwość mieć dlatego, że w szczepionkach mogą być Chipy Billa Gatesa, czy na przykład dlatego, że taki idiota jak Ja powinien mieć prawo się zabić, bo i takie zdania czytałem i w żaden sposób mnie to nie bolało.
Podobnie z marihuaną. Nie obchodzi mnie, czy ktoś chce palić dlatego, że to go relaksuje, pomaga z bólem, albo dlatego - że twierdzi, że kiedy pali, zdobywa zdolność telepatii, albo może rozmawiać z bogiem. I tak powinien móc Sobie zapalić.
Jeśli ktoś chce się zdać na niewidzialną rękę rynku - w ekonomii - albo nieuchwytne relacje międzyludzkie, dynamikę społeczną i wzory kulturowe - w sprawach społecznych - nie musi być najinteligentniejszym przedstawicielem społeczeństwa, bo nie będzie na dobrą sprawę niczego kontrolował. Wszystko będzie działać bardziej oddolnie - i chociaż to też jest związane z pewnymi problemami - jak mówi Thomas Sowell, nie ma rozwiązań, są tylko wybory - moim zdaniem jest to opcja lepsza.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Przy chorobach zakaźnych problem jest "trochę" większy, niż "to mój wybór i moja sprawa". Z tego prostego powodu, że są... no właśnie, zakaźne. Dla całkiem sporej grupy chorób masz przymus leczenia i jest on od wielu, wielu lat. Już nawet pomijając ten aspekt, zasoby medyczne są skończone, jest tylko x lekarzy i x łóżek szpitalnych. Takie radosne "a co tam, mam tylko 0,1% szansy na trafienie do szpitala" nie uwzględnia tego, że owszem, ale łóżek w szpitalach jest dla 0,01% populacji.
To są takie "drobne" szczegóły które umykają ludziom aspirującym do sterowania państwem. Przecież po takim popisie ja bym im hulajnogi nie dał do sterowania.
Co do braku kontroli aparatu państwowego, tu też masz "drobny" szczegół. Znakomita część tej kontroli służy do tego, by właśnie ograniczyć kontrolę bogatego promila nad resztą populacji. Zlikwiduj to, a będziesz miał zamordyzm dziesiątki razy większy.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
10-07-2023, 09:39 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2023, 10:23 AM przez Nawaphon.)
O Covid już nie chcę się spierać - wiadomo, że mamy trochę inne zdanie - ale w społeczeństwie ustawionym na zasadach libertarianizmu też jest możliwość wywierania presji społecznej, która mogła by de-facto zmusić kogoś do zaszczepienia się, albo robienia innych rzeczy, które społeczeństwo uznawało by za słuszne, prawidłowe, lepsze. Działoby się to jednak wtedy w sposób organiczny, na zasadzie dynamiki społecznej.
Czytałem ostatnio książkę o antropologii (Wzory Kultury) i zapisałem Sobie cytat, który bardzo trafnie pokazuje tą ideę:
"Społeczeństwo jedynie przypadkowo i tylko w pewnych sytuacjach spełnia funkcję regulującą, a prawo nie jest równoważnikiem porządku społecznego. W prostszych, homogenicznych kulturach zbiorowe zwyczaje czy obyczaje mogą znieść całkowicie konieczność wszelkiego rozwoju formalnej władzy prawnej. Indianie amerykańscy powiadają czasem: "Dawniej nie było walk o tereny łowieckie czy połowy ryb. Nie było wówczas prawa, więc każdy postępował tak, jak należy". Sformułowanie to stwierdza jasno, że dawnego życia nie uważali za podporządkowane jakiejś społecznej kontroli narzuconej z zewnątrz."
-
Edit:
Też jeszcze jedna rzecz, którą chciałem dodać - coś do przemyślenia. Przymus szczepień i zmiana definicji gwałtu/odebranie domniemanej niewinności - bazują na tej samej logice utylitaryzmu. Uratujemy więcej osób, niż skrzywdzimy. Niesprawiedliwość, czy krzywda pojedynczej jednostki nie ma znaczenia, jeśli celem jest większe dobro.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Gość "zapomniał" o 2 rzeczach
Po pierwsze, to były bardzo małe społeczności o kilku dosłownie zasadach, więc nie było się o co kłócić, w rozmowach z kolegą też nie potrzebujesz przepisów prawnych. Jak tylko robiło się trochę więcej chętnych do tych terenów łowieckich czy połowów ryb, to połowa została wyrżnięta w jakiejś małej wojence i po problemie.
Po drugie, to nie jest tak, że nie było porządku prawnego. Był niepisany, ale zazwyczaj bardzo mocno przestrzegany. Robiłeś coś nie tak, chociaż na włos wybijałeś się z ustalonego tradycją porządku rzeczy, chociażby ubierając się w nie taki strój jak inni, to nie dostawałeś mandatu czy upomnienia od policjanta, tylko kosę pod żebro. A czasem dostawałeś dlatego, że komuś nie podobało się, ile zgromadziłeś jedzenia na zimę w czasie, gdy on zajmował się piciem i uznał, że pora się podzielić. Jeszcze krzyknął "to czarownik, widziałem jak zarazę sprowadza" i po problemie.
Jakoś wolę jednak przepisy prawne. To idealizowanie społeczności prymitywnych jest obłędem starym jak świat, nawet w szkole polonistka naśmiewała się z tych polskich poetów czy tam pisarzy, postulujących powrót do natury, już nie pamiętam która to epoka była.
Z naszego forumowego podwórka, jeszcze na starym forum vegie był taki odpał, ludzie chcieli zakładać eko osady, ba, nawet sam chciałem na wieś wybyć i sobie hodować rzeżuchę. To wynikało zazwyczaj z tego, że ludzie ci nie radzili sobie za bardzo w normalnym świecie i wymyślili sobie, że w takim wyidealizowanym byłoby wszystko dobrze.
Ale to nie świat, który ich otacza był problemem, tylko oni.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
10-07-2023, 11:23 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2023, 11:24 AM przez Nawaphon.)
Ja na pewno nie idealizuję, po prostu ciekawie spojrzeć na inne kultury, bo daje to trochę inną perspektywę, a rodząc się i żyjąc w określonym miejscu, czasami trudno jest zobaczyć alternatywne rozwiązania czy inne możliwości co do tego, jak pewne rzeczy mogą być rozwiązane czy ustawione.
Można też znaleźć inne przykłady. Zanim ubezpieczenia społeczne, czy ochrona zdrowia była w większości krajów przejęta i zmonopolizowana przez Państwo, ludzie potrafili sami to zorganizować, oddolnie - zrzucając się na przykład w zakładzie pracy na wspólny fundusz, z którego później płacono ludziom w przypadku problemów zdrowotnych, uniemożliwiających pracę.
Też różnica między anarchizmem i libertarianizmem jest taka, że Ci drudzy przyjmują konieczność, albo nieuchronność, istnienia aparatu państwowego i pewnych praw regulujących życie społeczne - tak, żeby nie skończyło się to "kosami w żebro" i powstawaniu grup para-militarnych gdy ludzie będą się zrzeszać dla wspólnej ochrony - ale dążą do tego, żeby było ich jak najmniej, a najwięcej kontroli nad własnym życiem zostawić w rękach ludzi.
Moim zdaniem obecny system zatruwa relacje między-ludzkie i tworzy pewne iluzje tego, na czym one polegają. Co innego poprosić o coś drugiego człowieka, albo razem z nim uzgodnić jakieś wspólne działania, a co innego głosować na partię, która odgórnie zmusi jednych ludzi do robienia czegoś dla drugich ludzi przez różne akty na abstrakcyjnym, oddalonym od ludzi poziomie, gdzie nie czuje się nawet, że ktoś coś dla nas robi, bo robi to "Państwo".
Ten przykład z eko-osadami fajny. Pewnie u większości ludzi to rzeczywiście wychodzi z pewnej naiwności, ale na pewno byłyby i podobne oddolnie stworzone społeczności, które mogłyby funkcjonować i gdzie ludzie znaleźli by lepsze dla Siebie środowisko i mnie podoba się idea wypróbowania różnych takich pomysłów na "Wolnym rynku idei".
|