This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
(09-25-2023, 02:06 AM)munieslaw napisał(a): Pierwsza sprawa od razu widać, że byłeś wychowywany przez matkę. 0 tendencji do podejmowania ryzyka (to odnośnie własnego biznesu). A tak właśnie żyją kobiety, 0 ryzyka, praca w korpo i nic z tego nie mieć do końca życia w zamian za zapierdol po 12 h dziennie.

Własny biznes to jeszcze większy zapierdol i stres. W branży, która mnie interesuje, wystartowanie jest trudniejsze i nie daje żadnych dodatkowych korzyści. Mnie interesuje w zasadzie tylko korpo. Zrobić swoje i do domu, żeby zajmować się swoimi sprawami. Myślę, że powody, które wytłuściłem wyżej, nie mają dużo wspólnego z podejściem do ryzyka, czy też wychowaniem. Lepsza kasa i wygodniejsza praca według mnie w korpo, a ryzykowanie dla samego ryzyka nie jest dla mnie wartością, bo jak już pisałem, wyścig szczurów i zostanie milionerem mnie nie interesuje. Chce sobie bezstresowo żyć. Firmy zostawiam tym, którzy się w tym odnajdują.

(09-25-2023, 02:06 AM)munieslaw napisał(a): Kolejna sprawa interesowałeś się tym projektem kredyt 2%? Coś zrobiłeś w tym kierunku? Kup w dobrym mieście na kredyt mieszkanie, tylko przemyśl, żeby miasto się nie wyludniało, dzielnica etc. Za kilka lat dług się zdewaluuje, a teraz stopy obniżają + te info o kredycie 2% powinno w teorii pociągnąć dalsze wzrosty na rynku nieruchomości.

Interesowałem się. Spotkałem się z babką od kredytów, przeanalizowała mi moją sytuację. Na razie nie mam zdolności na taki kredyt. Na mieszkanie np. w takim Poznaniu muszę mieć około 100k zł na wkład własny plus umowę o pracę na czas nieokreślony plus zarobki rzędu 6-7k zł, skoro jestem sam i staram się o kredyt sam. Na razie nie mam żadnej z tych rzeczy. Myślę, że w ciągu kilku najbliższych lat powinno coś się w tym kierunku zmienić. Najpierw muszę zaczepić się w konkretnej branży, żeby nie przechodzić od jednej gównopracy do drugiej i nie stresować się, że mi nie starczy na zapłacenie raty. I to też nie chodzi o ryzyko, tylko o rozsądek, żeby nie popłynąć. W każdym razie mieszkanie przestało być dla mnie teraz najważniejsze. Poświęcając uwagę tylko temu jednemu tematowi, jak wiele razy w przeciągu ostatnich 10 lat, omija mnie wszystko inne w życiu.

(09-25-2023, 02:06 AM)munieslaw napisał(a): Inna sprawa, że w wykończeniówce dostajesz kasę z reguły gotówkę do ręki, oznacza to, że możesz sobie "zamechrać" realne zarobki.

Tak, to są niewątpliwe plusy tej branży.

(09-25-2023, 05:52 AM)tomakin napisał(a): Tu zapytam żeby nie znikło, testowałeś hupercynę A?

Zapomniałem o tym, więc nie testowałem. Lecę z piracetamem i bakopą cały czas.

Dorzucam sobie hupercynę do ulubionych na Allegro.
Odpowiedz
Jeszcze co do nieruchomości, wiem, ciągle się mówi "spadnie, spadnie" a bez przerwy rośnie. No ale kiedyś musi być krach, nie da się bańki pompować w nieskończoność. W całej Unii są spadki i to mocne.
Odpowiedz
Prędzej czy później tak będzie, bo w przeciwnym razie nikt nie będzie mógł kupić.

Najlepszym IMO sposobem na zmniejszenie cen jest budowanie jak największej liczby mieszkań. I to w szybkim tempie. Tak długo, aż podaż przewyższa popyt. Tak jest właśnie w Dubaju. A nie żadne programy socjalne.
Odpowiedz
Tylko tu musiałby być rząd. który dba o naród, a nie o 0,1% najbogatszych, mających swoje wtyki gdzie trzeba. Takiego rządu jeszcze u nas nie było.
Odpowiedz
Eh, sami milionerzy i właściciele setek nieruchomości. A ja bym po prostu chciał umieć grać na pianinie.

Z nieruchomościami to jest tak, że... kurcze większy wywód foliarski będzie. Podatki progresywne mają sprawić, że przynajmniej w teorii bogatsi zrzucą się na biednych. To ma zrównoważyć fakt, że mają środki produkcji, przez co monopolizują wszystko, co da się zmonopolizować. Ale bogaci zawsze dążyli i będą dążyć do tego, żeby z posiadania środków produkcji czerpać korzyści, tak, by cała reszta świata musiała na nich pracować.

Mieszkania nie są już nawet środkiem produkcji, ale czymś niezbędnym do przeżycia. Ich monopol przypomina sytuację, gdy ktoś stwierdza, że kupił całe powietrze na Ziemi. I płaćcie mu, jeśli chcecie oddychać. 80% swoich zarobków.

Sytuacja na rynku nieruchomości to po prostu sposób na to, żeby najbogatsi mieli jak żyć z pracy biedniejszych.

ALE - jako że to nie ultra mega bogacze są właścicielami mieszkań, jest szansa, że to się jakoś zmieni. Bańki pękały w innych krajach. Nagle okazywało się, że mieszkanie jest warte 1/3 tego, ile się za nie zapłaciło. I to była faktyczna rynkowa cena, a nie efekt manipulacji i monopolu.

https://imgur.com/a/tJPkEr0

wybrałem najsilniejsze gospodarki Unii, w których nie było w ciągu ostatnich 10 lat pęknięcia bańki, naszego sąsiada i nas. Wszędzie są spadki. Oprócz Polski, ale i u nas ilość lokali na wynajem bije wszelkie rekordy, trzyma się wyłącznie dzięki temu, że jest u nas sporo Ukraińców, jak wyjadą to... Jeśli WSZĘDZIE są spadki, to naprawdę nie jest to dobry czas na inwestowanie dorobku życia, albo następnych kilkudziesięciu lat spłacania kredytu.

Jeśli wejdzie kataster, ceny polecą dość... mocno. I szybko.

W ogóle jaką sobie chatę kupił ten gość, co może mnie wkręci w wykończeniówkę. Dał raptem 130 000, ale to kurcze niemal PAŁAC. Koszty utrzymania to tylko ogrzewanie, które faktycznie sporo kosztuje. Ale to "sporo" to też rzecz względna, wychodzi nie wiem... 500 zł miesięcznie po podzieleniu na cały rok? Wielki dom, wielki ogród, wiele nie trzeba było nawet w to wkładać. Jakiś lepszy piec kupić, dołożyć ocieplenia i pewnie koszty ogrzewania spadną o połowę, nie robi tego, bo stać go i myśli o zagospodarowaniu całości, póki co ma 2 czy 3 pokoje które są wewnątrz wielkiego budynku, pustego w środku, 3 czy 4 razy tyle da się tam zaaranżować.

Oczywiście wiocha, ale jakieś 100 metrów od głównej trasy przelotowej. 15 kilometrów do najbliższego marketu i w ogóle do obrzeży miasta. 14 zł kosztują bilety w obie strony, jeśli ktoś woli pks, paliwo nawet mniej i to nawet moim palącym jak smok. I prawdę mówiąc, jeśli miałoby się w tym markecie pracować, to dojazd z tej wiochy byłby niewiele, bardzo niewiele wolniejszy od dojazdu z miasta. A gdy są korki, to nawet szybszy.
Odpowiedz
(09-25-2023, 11:02 PM)tomakin napisał(a): Tylko tu musiałby być rząd. który dba o naród, a nie o 0,1% najbogatszych, mających swoje wtyki gdzie trzeba. Takiego rządu jeszcze u nas nie było.

 Jak to nie - od Lewicy do Prawicy, jeszcze wcześniej realny socjalizm i marksiści - i nikt się o ludzi nie troszczy? Tylko trzeba znaleźć tych prawdziwych, tych dobrych - i wszystkie problemy znikną )
 
 Dopóki stosunek chętnych posiadania mieszkania do stosunku dostępnych mieszkań nie spadnie - a przy dużej imigracji na to się nie zanosi - ceny nie spadną, to podstawa popytu i podaży. Jakieś tam wahania mogą być, ale nic co zrobiło by dla ludzi dużą różnicę.

 A też u nas przedstawianie tego tak, że bogaci "skupują" mieszkania i dlatego reszta nie ma gdzie mieszkać to jest lewicowy populizm. To stanowi może jedną tysięczną problemu. Oczywiści są ludzie, czy tam też jakieś fundusze które kupują mieszkania pod wynajem - ale jest też dużo ludzi, którym taki system pasuje, więc ma to ogólną korzyść społeczną. Migranci zarobkowi, studenci z zagranicy, czy też wielu zwykłych Polaków.
 Na zachodzie jest mnóstwo ludzi, którzy bardzo dobrze zarabiają - a w ogóle nie rozumieją idei kupowania mieszkania na własność. Często jest to też związane z dużą zmiennością w pewnych zawodach, gdzie łączy się to ze zmienianiem miejsca zamieszkania.
Odpowiedz
Na zachodzie jest kataster, przez co nie było takiej sytuacji jak u nas, gdy każdy, kto tylko miał trochę grosza, kupował kilka mieszkań i próbował żyć z wynajmu.

Ale fakt, ilość mieszkań to podstawa problemu, bo jakby było ich naprawdę dużo, to ci kupujący musieliby w końcu wynajmować sobie nawzajem.
Odpowiedz
A nie jest czasem tak, że wtedy mieszkania będą skupować po prostu duże holdingi czy fundusze inwestycyjne, które będzie stać na zapłacenie takiego podatku, ze względu na skalę przedsięwzięcia - co tylko zwiększy nierówności społeczne?
Taki jest efekt większości tego typu regulacji. Niszczenie klasy średniej - i tworzenie grupy "oligarchów".
Odpowiedz
Jeśli będzie rosło z każdym kolejnym mieszkaniem, to nie będzie stać. A nawet jeśli, to dojdzie do tego, że kupno mieszkania czy wręcz budowa domu będzie o wiele bardziej opłacalne.

Kataster działa tam, gdzie się go wprowadzi, o ile oczywiście wprowadzi się z głową. No i tu może być problem, bo póki co wszystkie ustawy były tak robione, żeby kryć dupę bogatym.
Odpowiedz
A w jakim rozwiniętym kraju jest taka dobra sytuacja mieszkaniowa? Nie tam trochę lepsza, bo to wiadomo zawsze są wariacje - ale tak, żeby to rzeczywiście była diametralnie różna sytuacja dzięki podatkowi katastralnemu, albo innym regulacjam.
Ja o tym problemie słyszę i w Stanach i Kanadzie i Niemczech i Francji... Retoryka nie bardzo się od naszej różni, na ile zauważyłem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości