This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Eh, o kant dupy potłuc tych wszystkich lekarzy wioskowych. Matka się strasznie źle czuła w trakcie brania antybiotyków na helicobacter. W piątek wieczorem było już bardzo źle - wysoka gorączka, wymioty, kołatanie serca, całkowity brak apetytu, siły, no i omdlenia. Mnie nie było, sąsiadka wezwała pogotowie, zabrali ją na SOR.

Dostała trzy kroplówki na wzmocnienie żołądka, wyniki miała dość dobre, w tym też EKG. Lekarka, która patrzyła na rozpiskę jej leków, łapała się za głowę mówiąc, że te leki są za mocne, w zbyt dużych dawkach, nie w tej kolejności i niepotrzebnie na czczo. Przepisała jej inne. I cholera teraz wie, komu tu wierzyć. Na pewno nie będzie kontynuowała brania tamtych leków, bo nie jest w stanie. Na razie wciąż nie doszła do siebie, nic nie może jeść, dlatego przydaje się Huel, który mi został. Myślę też nad zamówieniem Nutrudrinków, które w zasadzie są tym samym, co Huel, tylko tańsze. Antybiotyki miała brać 10 dni, a przerwała w 7 dniu, więc pewnie nie zadziałało do końca, no ale nowej kuracji z nowymi lekami już na pewno nie będzie chciała zaczynać. Brała też witaminę C, no ale teraz wszystko odstawione, żeby żołądek doszedł do siebie. Czyli trochę to potrwa.

Będzie musiała iść do lekarza, który jej to wypisał, żeby powiedzieć, co się stało, bo tak to gość będzie przekonany, że wszystko jest w porządku.
Odpowiedz
I tak będzie przekonany, że wszystko w porządku i jeszcze ją opieprzy, że się wymądrza. Wioskowi lekarze tacy są, przyzwyczajeni do traktowania jak bogowie.

Najgorszy scenariusz to rzekomobłoniaste zapalenie jelita grubego, jeśli były objawy, które na to wskazują, to dobrze by było uderzyć mocnymi probiotykami. Skomplikowana rzecz, bo np cynk, który powinien wspomagać odporność, w tym konkretnym przypadku szkodzi i pogarsza stan pacjenta.
Odpowiedz
No skoro jej ten lekarz zalecał jedzenie czerwonego mięsa w większych ilościach, żeby uzupełnić B12, to już dużo o nim świadczy. Smile Poza tym ta przychodnia ma raczej kiepską opinię, ale tam dużego wyboru nie ma. Za małe miasto i każda klinika jest pełna starych, grubych lekarzy jarających szlugi. Wzory do naśladowania.

Po cynku bardzo źle się zawsze czuła, więc go nie może brać. Zapalenie jelit raczej nie, bo nie ma biegunek. Na razie detoks od wszelkich tabletek, w tym też od witaminy U. Mam nadzieję, że te 7 dni na antybiotykach wybiło jednak większość bakterii i ostatecznie będzie jakiś rezultat. Będzie żywienie papkami, bo wychudła strasznie, 42 kg to bardzo mało. Jakieś probiotyki dostała od lekarza, ale znowu lekarka na SOR mówiła, że są źle dobrane pod te antybiotyki i przepisała inne. I tak się żyje powoli na tej wsi.

Potem najwyżej ją zapakuję do Poloneza i zabiorę do Warszawy do Małgorzaty Desmond. Przekonam się, czy ona faktycznie taka dobra.

I tak właśnie wygląda moje odsuwanie się od matki. Wyprowadziłem się, ale mam wrażenie, że ona teraz wymaga więcej mojego zaangażowania, niż wcześniej.

Ale też znów robię coś dla siebie. Kupuję zestaw do VR. Tak tu o tym gadaliśmy, że zaczynam się przekonywać i chcę sprawdzić.
Odpowiedz
Dobrze robisz, izolować powinno się od toksycznych relacji z osobami, nie od osób z rodziny. Byle tylko nie skończyło się na tym, że matka wymusi przeprowadzkę z powrotem do niej, albo coś takiego.

Uzależnienie działa w dwie strony i ona też pewnie jest w dużej mierze uzależniona od Ciebie.
Odpowiedz
Nie wymusi przeprowadzki. Już to przerabiałem w przeszłości i jestem tego świadom. Płacę teraz więcej kasy, ale czuję, że odzyskałem życie. Mogę wynajmować, ale chcę mieć swoje miejsce, w którym będę trzymał swoje rzeczy i do którego będę wracał. A czy kupię sobie mieszkanie za rok, za pięć lat czy za dziesięć, to bez znaczenia. Chcę też móc wydawać na siebie bez szczypania się o każdą złotówkę. A jakby widziała, że chcę grać, to by mi suszyła głowę.

Tak, uzależnienie działa w obie strony. Ja się staram ustalić odpowiednie relacje. Z jej strony inicjatywa nigdy nie wyjdzie, więc muszę się pilnować.
Odpowiedz
A właśnie, z jakimiś dietetyczkami czy coś to bez sensu, nie ma podstaw do czegokolwiek takiego. Tu jest jeden problem, helicobacter, a rozwiązanie jest banalne, specyficzne antybiotyki które podaje się przy helicobacter. Kilka tygodni i powinno być po problemie, no ale nikt nie mógł przewidzieć, że traficie na cymbała, który nawet leków na helicobacter nie potrafi przepisać, gdzie jest standard leczenia i każdemu przepisuje się praktycznie to samo.
Odpowiedz
Niby dostała leki, które się podaje w takich sytuacjach (tetracyklina, metronizadol, jeszcze jeden antybiotyk, którego nie pamiętam, Controloc jako inhibitor pompy protonowej i jakieś probiotyki. Ale dawki ponoć złe, czyli za duże. Lekarz zaznaczył, że ma być na czczo, a na SOR że po posiłku.
Ja już sam znalazłem inne leki, które się podaje w takiej sytuacji (Pylera) i najwyżej ogarnę jej receptę przez jakiś receptomat. Jest też coś takiego jak Helicofood, czyli żywność w saszetkach dla osób w czasie eradykacji Helicobacter, które nie są w stanie nic innego jeść.
Odpowiedz
Ja pamiętam nawet nie poczułem niczego, zero efektów ubocznych terapii. Chyba do tej pory nie mam helicobacter, na pewno parę lat po eradykacji nie było w badaniu.
Odpowiedz
Bardzo dobrze, że już się problemów z tym paskudztwem pozbyłeś. Oby nie wróciło.
Moja mama od pierwszego dnia brania leków czuła się bardzo źle, a w piątek przyszła kumulacja. Może te 7 dni wystarczyło. Teraz musi dojść do siebie, nabrać siły i jeśli nadal będzie nie tak, to za jakiś czas powtórzyć terapię, ale innymi lekami. Nic więcej już mamie nie dam rady pomóc.
Odpowiedz
A ja musiałem mieć dwie antybiotykoterapie, bo po pierwszej helicobacter nadal był.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości