07-26-2023, 11:54 PM
Zgadza się, w Sim City trzeba było planować osiedla, strefy przemysłowe, dystrykty finansowe, dostępność usług, podłączać wszędzie elektryczność, wodociągi itp. Podobnie w Transport Tycoon Deluxe, gdzie od podstaw budowało się firmę transportową. Te miniaturowe pociągi i autobusy bardzo mnie jarały, bo przypominały makiety, które wielu facetów jarają. Im bardziej rozbudowana firma, tym trudniej nią zarządzać. Sporo czasu nad tym spędziłem. Do dziś jest wspierana otwartoźródłowa wersja tej gry OpenTTD. Jeśli Factorio jest w tym trochę podobne, to chętnie rzucę okiem. Tylko właśnie ta przyjemność z grania gdzieś się zatraciła. Na filmikach podoba mi się bardzo Doom (2016) i Doom Eternal. Próbowałem kiedyś grać w to u znajomego i nie szło mi zbyt dobrze. Frustracja. niechęć i męczenie się. Natomiast oglądanie na YT wymiataczy w te gry oraz speedrunerów to prawdziwa przyjemność. Gry mnie teraz męczą tym, że wymagają uwagi, wyuczenia się skilla, dziesiątek godzin spędzonych na nauce mechaniki. To mnie zniechęca. Dawno minęły już czasy, gdy rządziłem w Unreal Tournament w całym akademiku.
Natomiast oglądanie najlepszych graczy to jak oglądanie dobrego sportu. Czysta przyjemność.
A, no jeszcze spędziłem setki godzin w podstawówce grając w Supaplex, jedną z najbardziej niegdyś popularnych gier logicznych. Nigdy jej nie ukończyłem ze względu na poziom trudności, ale to było świetne wyzwanie połączone z planowaniem każdego przyszłego ruchu. Nawet mój ojciec się wciągnął. Dziś już chyba bym nie miał cierpliwości.
Mam gdzieś zapisany post z Wykopu sprzed kilku lat zawierający spisane właśnie gry typu sim / tycoon. Z pamięci rzucę tylko Oxygen Not Included. Ale nigdy tego nawet nie widziałem.
Mięśnie mogę mieć pospinane. Zaciskanie żuchwy to była moja odwieczna reakcja na stres, przez co mam mocno rozwinięte i silne mięśnie żwaczy. Nie wiem, czy cokolwiek da się z tym zrobić. Próbowałem już fizjoterapię stomatologiczną, różne masaże twarzy itp. Gdy jestem u dentysty, to maksymalnie wytrzymam z otwartymi szeroko ustami jakieś 30 sekund, potem muszę mieć z minutę przerwy. Żuchwa sama się zamyka, a jeśli na siłę staram się ją utrzymać, to ból jest ciężki to wytrzymania. Dlatego nawet zrobienie skalingu i piaskowania jest trudne, nie mówiąc już o leczeniu. Dlatego paranoicznie wręcz dbam o zęby, żeby mieć jak najmniej leczenia. Zatrzyki z botoksu kosztują kilka stówek, ale są skuteczne. Faktycznie po około miesiącu od przyjęcia mięśnie mam rozluźnione, ogólnie mam wrażenie, że głowa jest jakaś taka lżejsza, jakby mniejsze ciśnienie, no i w uszach mniej szumi. Łatwiej się mówi, łatwiej się je. Nie mówiąc już o dentyście. Tylko właśnie to działa max pół roku. Dlatego raz do roku muszę powtarzać.
Myślałem też nad jakimiś medytacyjno-ruchowymi ćwiczeniami. Joga, tai-chi i inne takie brzmią dobrze. Kiedyś nawet szukałem takich miejsc w Poznaniu. Można przy okazji poznać też różnych ludzi. W tańcu jestem łamagą, chociaż prawie co tydzień chodzę teraz do klubu albo na silent disco i sam szaleję na parkiecie, ale z tańcem to wiele wspólnego nie ma. A sztuki walki to swoją drogą. W sierpniu miną trzy miesiące od operacji przepukliny, więc powoli mogę myśleć o aktywności fizycznej. Chociaż ruchu mi nie brakuje. Nawet rzadko do netu teraz zaglądam, bo od rana do wieczora jestem w ruchu i poza domem.
Natomiast oglądanie najlepszych graczy to jak oglądanie dobrego sportu. Czysta przyjemność.A, no jeszcze spędziłem setki godzin w podstawówce grając w Supaplex, jedną z najbardziej niegdyś popularnych gier logicznych. Nigdy jej nie ukończyłem ze względu na poziom trudności, ale to było świetne wyzwanie połączone z planowaniem każdego przyszłego ruchu. Nawet mój ojciec się wciągnął. Dziś już chyba bym nie miał cierpliwości.
Mam gdzieś zapisany post z Wykopu sprzed kilku lat zawierający spisane właśnie gry typu sim / tycoon. Z pamięci rzucę tylko Oxygen Not Included. Ale nigdy tego nawet nie widziałem.
Mięśnie mogę mieć pospinane. Zaciskanie żuchwy to była moja odwieczna reakcja na stres, przez co mam mocno rozwinięte i silne mięśnie żwaczy. Nie wiem, czy cokolwiek da się z tym zrobić. Próbowałem już fizjoterapię stomatologiczną, różne masaże twarzy itp. Gdy jestem u dentysty, to maksymalnie wytrzymam z otwartymi szeroko ustami jakieś 30 sekund, potem muszę mieć z minutę przerwy. Żuchwa sama się zamyka, a jeśli na siłę staram się ją utrzymać, to ból jest ciężki to wytrzymania. Dlatego nawet zrobienie skalingu i piaskowania jest trudne, nie mówiąc już o leczeniu. Dlatego paranoicznie wręcz dbam o zęby, żeby mieć jak najmniej leczenia. Zatrzyki z botoksu kosztują kilka stówek, ale są skuteczne. Faktycznie po około miesiącu od przyjęcia mięśnie mam rozluźnione, ogólnie mam wrażenie, że głowa jest jakaś taka lżejsza, jakby mniejsze ciśnienie, no i w uszach mniej szumi. Łatwiej się mówi, łatwiej się je. Nie mówiąc już o dentyście. Tylko właśnie to działa max pół roku. Dlatego raz do roku muszę powtarzać.
Myślałem też nad jakimiś medytacyjno-ruchowymi ćwiczeniami. Joga, tai-chi i inne takie brzmią dobrze. Kiedyś nawet szukałem takich miejsc w Poznaniu. Można przy okazji poznać też różnych ludzi. W tańcu jestem łamagą, chociaż prawie co tydzień chodzę teraz do klubu albo na silent disco i sam szaleję na parkiecie, ale z tańcem to wiele wspólnego nie ma. A sztuki walki to swoją drogą. W sierpniu miną trzy miesiące od operacji przepukliny, więc powoli mogę myśleć o aktywności fizycznej. Chociaż ruchu mi nie brakuje. Nawet rzadko do netu teraz zaglądam, bo od rana do wieczora jestem w ruchu i poza domem.




