This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Pytanie: jak można pomóc w silnym zapaleniu błony śluzowej żołądka i dwunastnicy?

Moja mama poszła wreszcie na gastroskopię i dostała właśnie taką diagnozę. Plus refluks, przekrwienie przełyku, polipy i sporo żółci w żołądku. Lekarz jej pewnie przepisze jakieś leki, ale zastanawiam się, czy można jeszcze jakoś - poza dietą - pomóc w leczeniu. Ona ma bardzo ubogą dietę, je praktycznie tylko chleb z twarogiem lub makrelą, ziemniaki, gotowaną marchewkę, raz na tydzień kawałek chudego mięsa. Owoców żadnych nie tyka, bo mówi, że jej szkodzą. Od dwóch tygodni zamawiam jej lekkostrawną dietę pudełkową dla osób z problemami żołądkowymi i po chorobach. Mówi, że jej to smakuje i czuje się po tym dobrze. 1200 kcal to dla niej aż za dużo, ale dzięki temu odkryła, jak mało wcześniej jadła.

Kupiłem jej też priobiominerały i multiwitaminę Olimp Sport. Wcześniej dałem jej kilka paczek Huela, żeby pomóc uzupełnić substancje odżywcze, ale po roku odkryłem, że nic nie ruszyła.

Ostatecznie mogę ją zabrać do dobrego dietetyka, np. pani Desmond, bo może taka wizyta przekonałaby ją do zmiany nawyków żywieniowych.
Odpowiedz
To wszystko zależy od tego, co jest przyczyną. To jak z bólem gardła, ktoś może mieć za suche powietrze, ktoś odporność osłabioną AIDS, a ktoś może za głośno drzeć ryja.

Było kilka badań wykazujących działanie np kwasu oleopalmitynowego (czyli olej z rokitnika), ktoś tam leczył jakimiś związkami miedzi, pomagał karnozynian cynku, a najbardziej obiecujący był sok z surowej kapusty, czy też jak ktoś woli proszek, tzw witamina U, do kupienia w sklepie podkowa, wpisz w google to powinno wyskoczyć, o ile jeszcze sprzedają. Tylko to takie dziobanie na ślepo, czasem się trafi, a czasem można oko wydziobać.
Odpowiedz
Dziękuję. Muszę dziobać na ślepo, bo nie zmuszę ją do samodzielnego szukania przyczyny i leczenia. Będzie się męczyć, ale nic nie zrobi. Muszę sam ją umawiać do specjalistów i jechać z nią, kupować i podsuwać pod nos. A nie chcę przesadzać, bo nie po to się wyprowadzałem, żeby mieć to ciągle na głowie. Znalazłem sklep Podkowa, jest witamina U do kupienia. Sprawdzę to wszystko. Plus dieta
Odpowiedz
Witamina U to chyba najprostsze wyjście, bo tabletki są łatwiejsze od oleju czy np czosnku, który też jakoś tam pomagał. Sam też możesz czasem sobie zjeść. być może to właśnie ta substancja odpowiada za działanie chroniące przed rakiem żołądka, jakie wykazuje surowa kapusta.
Odpowiedz
Mogę spróbować. Na Allegro też znalazłem, tylko wysyłka że Słowacji.
Odpowiedz
Tak odnośnie hobby i gier, jest takie coś jak factorio, zobacz sobie na youtube jeśli nie spotkałeś się jeszcze z tym, dość popularna swego czasu giera.

Budowanie w niej BARDZO przypomina kodowanie. I powiem, że jak tak patrzę co buduję i jak pisałem swoje kody, to to jest bardzo podobne, ten sam chaos, te same objawy. Ba, jak patrzę na to, jak prowadzę swoje życie, to też jest to bardzo podobne do moich prób budowania baz w factorio. I zupełnie poważnie zastanawiam się, czy jakbym się zmusił do tego, by grę parę razy przejść, czy nie "wyćwiczyłbym" paru ważnych cech charakteru. Ty pewnie masz inne cechy i inne problemy, ale jakbyś się kiedyś grami chciał interesować, to takie coś byłoby bardzo dobre. Połączenie przyjemnego bodźca jakim jest gra z wymuszeniem pewnej taktyki zachowania sprawia, że ta taktyka zachowania utrwala się, wbija w podświadomość jak psu Pawłowa.
Odpowiedz
Nazwę gdzieś słyszałem, ale dopiero teraz spojrzałem, co to takiego. Wygląda jak stare poczciwe Sim City albo Transport Tycoon Deluxe. Ogarnianie takich fabryk może być całkiem ciekawe, a za dzieciaka lubiłem w takie simy grać. Do dziś chyba sporo takich gier wychodzi, jak Cities Skyline, ale ja się zatrzymałem na tych wymienionych plus Settlers 2, Age of Empires, Caesar 3 i Pharaoh. No ale to było 25 lat temu.
Na razie próbuję się zmuszać do tego farmingu, no ale to jak dorzucanie kolejnego męczącego obowiązku, więc ciężko idzie.

Mam na Steamie coś podobnego, co się nazywa Space Chem, tam też się chyba jakieś fabryki stawia. Nigdy tego nie włączałem. Nawet nie wiem, skąd ja mam te kilkadziesiąt gier na Steamie, chyba z darmowych paczek. Według statystyk ostatni raz grałem na Steamie w 2013 roku i to był Portal 2.
Odpowiedz
Farma ma jak dla Ciebie jedną zaletę, czat anglojęzyczny gdzie ciągle gadają, gadają, gadają. Poza tym faktycznie strata czasu i obciążenie, jeśli komuś nie sprawia to przyjemności.

Factorio to trochę jak gra edukacyjna, jeśli już w cokolwiek grać, to właśnie w to.
Odpowiedz
Ten czat mam na uwadze. Na razie jeszcze nie odblokowałem możliwości używania go.
Będę miał na uwadze to Factorio. Obejrzę jeszcze jakieś filmiki.
Odpowiedz
To jak ta zabawa co się dawało ludziom, żeby ich wkurwić, masz 3 domki, do każdego musisz doprowadzić prąd, gaz i wodę, ale tak, żeby nitki się nie przecięły. Tu akurat po prostu nie ma rozwiązania, ale to mocno wymusza kombinowanie na zasadzie łączenia w głowie elementów.

Zdaje się, że w sim city było coś takiego, też planowanie i łączenie różnych wątków?

Idea jest taka, że jak się robi coś przyjemnego, to raz, że to przestaje być pracą, a dwa, o wiele mocniej wtedy tworzą się w mózgu połączenia między neuronami. No ale żeby zadziałało, musi to komuś sprawiać przyjemność Big Grin

Pamiętam jak wszedł pokemon go, ludzie którzy od 10 lat nie przeszli więcej niż kilometr dziennie i byli na skraju śmierci z powodu zagrożenia zawałem, nagle zaczynali łazić po kilkadziesiąt kilometrów.

Tak z innej beczki, myślę o tym jak napisałeś, że masz pospinane mięśnie na tyle mocno, że musisz jakieś zastrzyki brać przed wizytą u dentysty. Jest taka zasada, że jak organizm jest zestresowany, to napina mięśnie, ale jak mu te mięśnie jakoś "sztucznie" rozluźnisz, to stres znika, bo organizm "myśli" że minęło zagrożenie, skoro nie na ma spiętych mięśni, to nie ma gotowości do walki.

Może z tym poszukiwaniem hobby wartość w stronę kontroli ruchu? Jakieś rzeczy typu taniec, joga, tai-chi czy sztuki walki? U mnie efekty treningu sportów walki były niesamowite, inaczej zacząłem się zachowywać, rozmawiać, wręcz zmienił mi się charakter.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości