06-28-2023, 07:46 AM
Żyć tak niby można, dopóki dostaje się od mamy pieniądze, dopóki mama robi jedzenie, zakupy, ale ona wiecznie żyć nie będzie.
 
 
|
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
|
|
06-28-2023, 07:46 AM
Żyć tak niby można, dopóki dostaje się od mamy pieniądze, dopóki mama robi jedzenie, zakupy, ale ona wiecznie żyć nie będzie.
Podzielę się jeszcze rzeczami na spędzanie wolnego czasu, jakie kiedyś robiłem i może komuś się to spodoba. Hobby akurat bez wychodzenia z domu. Czyli to, co domatorzy lubią najbardziej - siedzenie przed komputerem.
Wersja "easy" Wejść w tematykę audio. Dla chęci robienia czegoś dla społeczności, można założyć sobie kanał na YT i przerabiać albumy na instrumentale. Dla przyjemności. Efekty potrafią być bardzo ciekawe. Na przykład przy pomocy AI na Google Colab. nawet niezłe efekty to daje: https://youtu.be/TIMmySaGoWM (przykładowe ustawienia: 4 band beta 1 lub 2, 0.09 aggressiveness + TTA i postprocess, i ensemble z dwóch modeli, bodaj musi być ten sam json) Ale są już nowe modele których nie ma w linku wyżej na razie. I ponoć lepiej brzmią, ale wtedy trzeba to robić w nowszej wersji na swojej maszynie, jest dłużej, trzeba mieć Pythona i mocne GPU NVIDIA z odpowiednią bodaj wersją CUDA. Dlatego lepiej robić to na serwerach Google. Wersja "medium" Zabawa w miks/master/remaster. Nieduży próg wejścia. Bez adaptacji akustycznej i monitorów studyjnych bierzesz słuchawki, jakiś nieścierwowy DAC, oprogramowanie do symulowania przestrzennego i poprawnego odwzorowania dźwięku na bazie korekcji profilowej pod dany model i oglądasz tutoriale. Z tańszych znanych poprawnych słuchawek przykładowo: AKG K271 MKII, K240, Sony MDR-V6 lub MDR-7506 Potem bierzesz soft Sonarworks i do tego hesuvi (HRIR: ssc_hù+.wav - to się wybiera w programie potem - tylko w Panelu Sterowania/Dźwięk masz mieć 44-48/24-32 bit, bo inaczej to nie działa) O DAC najlepiej zapytać na mp3store pod kątem konkretnych słuchawek albo rozejrzeć się na początek w polecanych na audiofanatyku. Potem do nauki polecam kanały Nebula Studio, Live Act. https://youtu.be/PlDQOEcyP3c Playlista https://youtube.com/playlist?list=PLxzV8...CSsFXXwJvg Albo po prostu polecam ściągnąć Magix / Soundforge Music & Cleaning Lab Premium (w zależności, jaką wersję na torrentach można łatwiej znaleźć) skorzystać z gotowego zestawu pluginów, IMHO znacznie lepszych, niż w popularnym prawie darmowym Reaperze. Ten soft ma fajne dwa kluczowe pluginy do zabawy ze starymi nagraniami: Brilliance i Cloner. Odpowiednika tego pierwszego w formie VST chętnie bym poszukał, bo tak dobrego nie znam, ale płatnych ogólnie to ja wiele nie znam. Ze starych kaset potrafi zrobić coś brzmiącego podobnie jak płyta CD. Można dodatkowo wrzucić to w Spleeter, i na 4 ścieżkach osobno miksować cały track. Muzę do instrumentali najlepiej ściągać z Tidala: https://github.com/yaronzz/Tidal-Media-D...O/releases A konta Tidal Hi-Fi rozdawane są ciągle na Pepperze. Wystarczy przejrzeć oferty. Albo kupić za pięć złotych lewe konta zakładane na kradzione dane, np. na stronie konta.tv Polecam wyłącznie wersje HiFi/master. Wersja "hard" Życie cię wkurwia? Kup se Novox NC-1 i zostań raperem. Właśnie wyżej się nauczyłeś wyżej miksować. Albo Behringer SL 75 jako popularny klon SM57 lub XM8500 w stylu SM58 (ciemniejszy) jako mikrofony dynamiczne bez konieczności adaptacji akustycznej jak masz echo w pokoju i nie masz chociaż swojej piwnicy. Jak twoja nowa "płyta" (a właściwie teksty) przeleżą w szufladzie pół roku to nic. Za następne pół nowe może w końcu będą lepsze, a za następne pół tamte drugie w ogóle będą dały się czytać. Szukaj na YT fraz "type beat". Cokolwiek co ci się podoba, nie wiem... "Gucci gang tyle beat". Jest sporo wanna be beatmakerów, którzy wrzucają swoje rzeczy z tagiem free i non profit można to używać. Wersja "uber hard" Może jednak czas wreszcie przestać siedzieć przed kompem i mniej czasu tracić na pierdoły.
06-28-2023, 09:42 AM
No to jeszcze wersja między easy a medium (intermediate)
Reshade https://reshade.me/ Przyda się do tego jakieś lepsze GPU, ale ostatecznie w 5 FPS też widzisz co robisz. Nie musisz grać. Ja nie gram. To ty robisz grę! Polega to na tym, że bierzesz dowolną grę, instalujesz do niej Reshade (API sprawdzasz np. na Pcgamingwiki i taki wybierasz podczas instalacji - np. DX11) i potem w grze wciskasz Home, pojawia się takie okienko do wyboru efektów (shaderów) po wybraniu efektu modyfikujesz jego parametry, i zmienia się na bieżąco to, co robisz na ekranie. To taki Photoshop w czasie rzeczywistym. Repozytoria z efektami są duże, więc można tam znaleźć coś dla siebie. Jak chcesz spędzić koniecznie pół godziny na jedną grę, no to w sumie możesz zainstalować tylko te shadery, co są domyślnie wybrane podczas instalacji, bo zanim obadasz każdy efekt porządnie, to trzy godziny miną. Ale czasem warto i więcej posiedzieć przy fajnej grze. Dla mnie to jest genialne rozwiązanie dla starych gier, bo są tam też wyostrzacze/resharpery/CAS, które dodają fajnego wyglądu teksturom. Lista starych gier z przykładowymi modami, którymi których można się pobawić: https://sfx.thelazy.net/games/ Niektóre mody, np. paczki tekstur społeczności które nie są upscalami oryginalnych, mogą trochę psuć efekt końcowy, niektóre mogą poprawiać. Warto pokombinować. Na Pcgamingwiki są zawyczaj najlepsze i najbardziej znane paczki tekstur do starych gier. Presety wrzucasz potem np. na SweetFX jak już będziesz z nich zadowolony, żeby inni mogli skorzystać. Po prostu kopiuj wklej zawartości pliku ini który tworzysz w reshade odpowiednio w panelu strony. Mój preset do Beyond Good & Evil miał kilkanaście głównych wersji + osobne iteracje. Całość zajęła mi około 10 godzin, ale to był trochę upierdliwy przypadek. Normalnie robi się to krócej. Niekoniecznie trzeba odrazu brać się za to na poważnie. Po prostu fajnie jest pooglądać co te efekty potrafią robić. Niedawno NVIDIA udostępniła za darmo narzędzia do technologii RTX Remix, które na bazie AI potrafią same zrobić genialną robotę z teksturami. Tym się już nie bawiłem, bo nie mam do tego sprzętu i szkoda mi na to kasy, bo grać i tak pewnie nie będę, ale dołączyłem do Discorda RTX Remix Showcase, gdzie modderzy na podstawie tej technologii przygotowują remastery starych gier typu Morrowind, GTA SA, czy najlepsze części NFS w historii: Underground 2 i Most Wanted. Efekty nie są idealne i wciąż są błędy trudne do naprawienia, ale i tak jestem pod wrażeniem: https://youtu.be/WxJyH-jK7mk Inny bardzo ciekwy temat, którym można się zainteresować, to emulatory starych konsol. Tutaj naprawdę bardzo dużo się w ostatnich latach dzieje. Jeszcze niedawno emulatory PS3 i Xboxa 360 ledwo działały, a teraz można już spokojnie grać w GTA 5 w wersji PS3 i to nawet multiplayer z innymi użytkownikami zarówno emulatora, jak konsol! Niesamowite, że udało się to osiągnąć. Są też grupy, które zajmują się archiwizowaniem gier i wszystkim, co z tym związane, czyli pudełek, instrukcji, plakatów, czasopism, nawet płytek CD dołączanych do czasopism. Sam kiedyś zgrywałem do ISO stare płytki z CD-Action i skanowałem czasopisma, które potem poprawiałem wizualnie w Gimpie. Są strony typu redump.org, które są tylko gigantyczną bazą danych o wszystkich możliwych wersjach gier na wszystkie możliwe systemy i zawierają jedynie checksumy płytek, a nie same obrazy czy ROMy do pobrania, ale są też serwisy, które w imię prewencji i zachowania dla przyszłych pokoleń całej histoii komputerowej rozrywki archiwizują wszystkie gry i można je pobrać. Jeśli ktoś szuka obrazów dysków z redump to polecam dwa miejsca: 1. Archive.org (niektórzy dumperzy posiadają tam konta, trzeba szukać pod hasłem "Redump PC-Compatible Assembly") 2. Myrient.erista.me - tą stronę polecam w szczególności, na ichnim serwerze FTP znajdują się dziesiątki terabajtów (tak, dzięsiątki!) wszelkiej maści staroci, a ich społeczonść na Discordzie to jedni z bardziej przyjaznych ludzi, jakich poznałem. Dzięki tym stronom nie tylko mogłem podzielić się swoimi skanami i obrazami, ale też sam uzupełniłem kolekcję od wszystkie czasopisma i płytki z lat 90, które wtedy kupowałem. Nie chce mi się tego przeglądać i grać, ale fajnie jest to mieć i czasem rzucić okiem. To miły łącznik z przeszłością. Jeśli ktoś pamięta coś takiego jak scena komputerowa (w CD-Action był do tego osobny dział), to są też strony archiwizujące wszystkie dzieła kultury stworzone właśnie przy pomocy komputerów. www.pouet.net to chyba najpopularniejsza. Przyjemnie jest czasem odkopać animację albo muzyczkę, którą się pamięta sprzed lat. Mówi się, że co raz zostanie wrzucone do internetu, to zostaje tam już na zawsze, ale to nieprawda. Internet z lat 90 i 00 w dużej części już nie istnieje. Ratują go od zapomnienia właśnie takie strony jak Archive.org i grupy zapalonych internetowych archeologów. Dołączenie do nich to przyjemność i zaszczyt. Polski Usenet to też jest kopalnia wiedzy sprzed lat, gdy rozmowy w necie nie były jeszcze zatruwane przez politycznych trolli i szurów. Część została zarchiwizowana przez Google, ale i tak polecam zewnętrzne serwisy: usenet.nereid.pl Czytanie dyskusji z początków lat 00 i problemów z tamtej perspektywy jest cholernie ciekawe. Tak się czasem zastanawiam, gdzie ci ludzie teraz są po 20 latach i jak im się życie ułożyło.
06-28-2023, 10:08 AM
Właśnie, mamy epokę AI, nie ma przypadkiem czegoś, co przerobi popularny kawałek na nuty na FORTEPIAN? Siedzisz w tym to weź sprawdź, ja nawet nie wiem, gdzie zacząć szukać. Nie wiem, jak tu z prawami autorskimi, ale takie przeróbki byłyby bardzo fajne, jakieś polskie niszowe kawałki, nikt tego nie zrobi, bo nie istnieje rynek na takie coś, ja też nie mam skilla.
Spoko, sprawdzę po pracy.
Wracając jeszcze do tematu mieszkania lub nie mieszkania z rodzicami w dorosłym wieku. To już naprawdę zależy od charakteru relacji z domownikami. Znam od dzieciństwa gościa ze dwa lata starszego ode mnie, który ma pewien stopień niepełnosprawności intelektualnej. Normalnie się z nim gada, ma normalne zainteresowania, ale jednak to takie duże dziecko. Gość nie czai, że coś z nim jest nie tak, nie czuje żadnego lęku społecznego, nie jest zażenowany zagadywaniem obcych ludzi. Gdy z kolegami za nastoletnich czasów grzaliśmy ławkę na plaży obserwując laski i nie wiedząc, co robić, ten podbijał do każdej, dosłownie do każdej, która mu się podobała i kompletnie nie przejmował się odrzuceniem. Po prostu atakował następna. I ciągle z jakimiś laskami się bujał. Niektóre się z niego trochę śmiały, ale on miał to w pompie. Dziś nie mam już z nim kontaktu, ale widzę na fejsie, że chyba nie pracuje, gra w gierki, robi muzykę na kompie, jakieś niszowe transmisje na Twitchu i filmiki na YT kartoflanej jakości. Wygląda na to, że mu tak dobrze, choć nie mam pojęcia, czy jest jakkolwiek zabezpieczony na przyszłość. Czy ma mieszkanie, czy ma kobitę. Brak świadomości, brak wysokich oczekiwań od życia itp. to czasem wybawienie. Człowiek sobie żyje jako Seba i umiera jako Seba. Mnie takie życie bolało i boli. Mieszkanie z matką mnie boli. Dzielenie mieszkania z obcymi ludźmi to też nie jest fajna sytuacja, a niestety często tak mam choćby pracując zagranicą. Najlepiej mi się żyło, jak parę razy miałem dla siebie całą kawalerkę. Umiem zadbać o czystość, porządek, umiem prać, prasować, a jedyny problem, to gotowanie i związane z tym zakupy spożywcze. Tego nie ogarniam i jakoś mnie to nie ciągnie, ale chciałbym spróbować, bo w końcu to nic trudnego, wszystko jest w Internecie. Rozumiem, że ktoś może mieć na odwrót, że dla kogoś siedzenie samemu w czterech ścianach w bloku to będzie koszmar i będzie wolał mieszkać w rodzinnym domu z ogrodem. A co do kwestii pieniędzy i życia z rodzicami tylko po to, żeby jak najwięcej odłożyć, to nikt z nas nie ma zagwarantowane że umrze stary. I teraz pomyśl sobie że całą młodość ciułasz na mieszkanie, odmawiasz sobie wyprowadzki od rodziców bo się nie opłaca, wolałbyś mieszkać na swoim no ale za co, a przecież się nie będziesz upadlał wynajmując pokój, jak się przeprowadzać to tylko na salony i do tego własne, a nie wynajmowane. Wreszcie udaje ci się kupić mieszkanie, 2 lata później diagnoza rak, na który nawet porady Tomakina nie pomogą. I do piachu. Warto było? Nie zawsze najbardziej opłaca się to, co opłaca się finansowo. Pomimo moich eksperymentów z suplami na pamięć, koncentrację i szybkość nauki, to zauważam jednak spadek kreatywności, który IMO wynika ze starzenia się. Nie wiem kiedy i jak to się stało, tylko mam jakby w głowie podświadomą walkę. O co? Chyba o tą upragnioną stabilizację w życiu, Ale zauważalny jest również spadek energii - a to się tu nie chce, a to powrót z dyskoteki o 5 rano to już taki "wyczyn", gdzie kiedyś się balowało całą noc, a rano wstawało na studia po 2-3 godzinach snu. Teraz organizm potrzebuje więcej czasu na regenerację. Nawet nie wiem jak to określić. Co zauważam? Że wiele osób w moim wieku już zalane tłuszczem, gęba jak kartofel, włosy cienkie i rzadkie. Może nawet obłączków nie mają. Nie to że się wybielam, ale tu duże znaczenie ma na pewno podejście do życia - no kuźwa jak gadam czasami z rówieśnikami, to nóż się w kieszeni otwiera od tego marudzenia, jak to w życiu jest przewalone, że to nie tak, tamto nie tak itd. I to w takim wieku! Normalnie jak bym 80-letnią babcię słyszał. W wieku przynajmniej 30+ to trzeba żyć, góry przenosić, bawić się itd, a nie kuźwa chrzanić smuty.W zeszłym tygodniu koleżanka, z którą odnowiłem kontakt, poprosiła mnie do, żebym zerknął na jej kompa, bo się rozsypał, a ma tam program księgowy. Trochę to trwało, więc sobie luzie gadaliśmy. Nie mogłem pojąć, jak można tak pieprzyć głupoty - a to że ciężko jest, a to że od dobrych kilku lat nie była na wakacjach, a to że auto jej się psuje, a to inne kuźwa życiowe dylematy. Serio? Przez 2 godziny naprawy kompa praktycznie zero uśmiechu. Nie wiem, może takie osoby spotykam, bo jednak jak widzę czasem przez szyby na siłowniach, to najwięcej jest właśnie osób 30 i 40+, które już wizualnie odbiegają od tego, co najczęściej widzę w moim otoczeniu. Dlatego wolę pogadać z kimś młodszym, bo przynajmniej w tych osobach więcej życia jest, widać to, czuć, można się normalnie spotkać, na luzie pogadać i jest w pytę, a nie martwić się byle gównem. Według mnie to wszystko jest w głowie. Czujesz się na 40 lat, to masz 40 lat. Czujesz się na 20 lat, to tyle masz, a jak rozpaczasz, że czas leci, tak jak ja czasem miewałem, to pomyśl sobie, że każdemu na świecie czas również leci tak samo. Rok to rok, miesiąc to miesiąc, tydzień to tydzień. Ja może z tym strasznie nie walczę, bo mam teraz obowiązki od rana czasami do wieczora i jakiś rytm dnia, ale wiem tyle, że jak o siebie dbasz, tak masz. A nie lenie, lesery, porobią dzieci, mają jakąś pracę, żona ma też pracę, i tak egzystują i ani z nimi porozmawiać nie można, bo zaraz zacznie się pierdolenie jak to przejebane jest w życiu - mimo że mają dom, dzieci, żonę, pracę. Po prostu głowa i jeszcze raz głowa. Tylko jak tu się dziwić, że się ktoś źle czuje, jak przy wzroście 175 cm waży 120kg, nie ma hobby, a egzystencjalnym wyczynem jest wypicie kilku browarów na sen. Niech się nie dziwi, że ma przewalone w życiu, jak ostatni raz wyjechał gdzieś na wakacje mając 24 lata i do tej pory wspomina, jak wtedy zajebiście było i co odjebali z kumplami. Ważne jest tu i teraz i to właśnie teraz trzeba być pozytywnym świrem. Tak samo za 10 lat czy za 20 lat, też będziesz wspominał jak to mając 30+ odpierdalałeś. Tylko wtedy też trzeba będzie tę energię w sobie potrafić wykrzesać. Najważniejsza głowa, wtedy można na prawdę zacząć po prostu żyć. Gdyby nie głowa, to sam bym nie zmarnował wielu lat na zamulanie. Jeszcze w kwestii nauki angielskiego wrzucę kilka swoich odkryć, bo mam ten post od paru dni w notatkach w telefonie i w końcu o nim zapomnę. Pisząc zdania człowiek się nauczy w miarę komunikować pisemnie, ale nie będzie rozumiał co się do niego mówi. Słuchając i czytając będzie rozumiał, ale za nic w świecie się samodzielnie nie wypowie. Dlatego ważne jest ćwiczenie wszystkich tych rzeczy jednocześnie. Trzeba używać języka aktywnie na wszystkich frontach. Można powtarzać zdania za aktorami oglądając serial. Można uczyć się zagranicznych piosenek na pamięć i śpiewać pod prysznicem. Kij z tym, że śpiewać nie umiem i matka mnie ucisza, że sąsiadów pobudzę. Zacząłem się nagrywać, jak czytam czy mówię po angielsku i potem odsłuchuję te nagrania wyłapując błędy. O Jezu, jak to dziwnie brzmi. Jak pijany rusek. Dodałbym tez oglądanie filmików na YouTube o tematyce "pronunciation". Fonetyka, wymowa, melodia zdania, akcentowanie - szalenie ważne, żeby zostać zrozumianym. Przykład - jak po angielsku jest hotel? Łatwizna, każdy to wie. Ale większość Polaków najprawdopodobniej wymawia to słówko z akcentem na zła sylabę, co w polaczeniu z brakiem odpowiedniej melodii i wkładaniem tego słowa w rozbudowane zdanie sprawi, że nie zostaniemy zrozumiani i zapewne bedziemy musieli powtarzać jeszcze ze dwa razy. Znajomość języka, to jak gra w szachy albo pokera. Żeby grać na poziomie, trzeba nie tylko znać zasady (których w obydwu przypadkach jest stosunkowo mało), ale również mieć rozegrane setki i tysiące partii. Filmik w temacie: https://youtu.be/Bd183BTba7I I jeszcze mogę polecić kilka kanałów, które wpadły mi w oko i ucho: https://www.youtube.com/user/accentsway Co ciekawe angielski nie jest jej ojczystym językiem, ale opanowała go do perfekcji z akcentem amerykańskim i teraz sama go naucza. https://www.youtube.com/user/rachelsenglish Rodowita Amerykanka. Tak jak pani wyżej ona też uczy wymowy, tonu, melodii, intonacji, łączenia wyrazów i całej reszty, która pozwala brzmieć jak native speaker. https://www.youtube.com/channel/UC-MSYk9...MuKAnQ7dDg Dla chcących opanować amerykańską wymowę. https://www.youtube.com/user/papateachme I dla tych, którzy wolą brytyjskie brzmienie.
06-28-2023, 11:01 AM
Tu wchodzi jeszcze ten problem, że ludzie się po prostu fizycznie zmieniają z wiekiem. Zwalniają hormony, zmienia się charakter, do tego sytuacja, w jakiej się człowiek znalazł też dużo robi, co innego gdy jesteś wolny jak ptak, a inna sytuacja gdy jesteś odpowiedzialny za żonę i dzieci.
Taki trochę z dupy przykład, ale tu akurat mamy twarde badania. Siłownia. Weź grupę 20 kolesi, ułóż im taką samą dietę, taki sam zestaw ćwiczeń. Między tym z największymi przyrostami a tym z najmniejszymi będzie różnica jakoś dziesięciokrotna. I temu co mu najbardziej mięśnie rosną będzie się oczywiście wydawać, że on jeden robi dobrze, a reszta to po prostu lenie, tylko gadają że nie ma pompy, że bicek nie rośnie, że to, że tamto, no nie mogliby po prostu jak on? Na bardzo dużo rzeczy możemy wpłynąć, ale nie zmienimy ani poziomu hormonów / neuroprzekaźników (chyba że jakimiś zaawansowanymi sztuczkami, jak teraz robisz z piracetamem), ani też specjalnie nie możemy kontrolować tego, co wynika z powiedzmy wyuczonej bezradności, jeśli ktoś nie pokaże planu jak to robić. Pewne cechy są stałe, a jedną z tych stałych, wrodzonych cech jest chęć do zmieniania swojego życia na plus. --- Z tym pianinem o takie rzeczy chodzi https://www.youtube.com/watch?v=TSogjfnu...gusWaffles https://www.youtube.com/watch?v=2wnh4GvF...gaLunchbox
06-28-2023, 11:07 AM
Widzę że przeglądasz to w nowym wpisie, bo nie wiem, czy dość jasno się wyraziłem.
Dla niektórych ludzi zmiany w życiu są mniej więcej w takim stopniu łatwiejsze w porównaniu do drugiego człowieka, co dla tego z najlepszymi genami do siłowni nabranie masy w porównaniu do gościa z najsłabszymi genami. To są rzeczy fizycznie nie do przeskoczenia, nie można "po prostu chcieć", bo czy chcesz jest rzeczą bardzo ściśle uwarunkowaną różnymi czynnikami.
Rzuciłem pytanie na Discordach poświęconych AI i poczekam, co mi tam powiedzą w sprawie nut. Mamy awarię w pracy, system informatyczny padł i wszystkie zamówienia stoją, więc płacą mi za siedzenie na stołówce.
Wiesz, ja rozumiem, że organizmy się zmieniają, że się starzejemy, że różne rzeczy się dzieją w życiu i nie zawsze jest różowo. Ale na rozsiewanie negatywnej energii już ma wpływ każdy. Smęcenie każdemu o tym, jak jest źle i wyraz twarzy wielkiego cierpiętnika nie pomaga. Każdy ma swoje problemy i nie zawsze ma ochotę słyszeć nasze. Większość osób albo to nie obejdzie, albo wręcz się będą cieszyć, że mamy źle. Moja mama jak rozmawia przez telefon ze swoimi koleżankami, to ciągle słyszy, że ta na to choruje, tamtą to boli, inna ma raka, następna już w hospicjum. Cały wieczór potem popłakuje i jest wiecznie przerażona. Ja może jestem po drugiej stronie skrajności, bo zawsze odpowiadałem, że u mnie wszystko super, świetnie, po staremu, nic się nie dzieje. To też ma swoje złe strony, bo nie miałem innego spojrzenia na swoje dylematy i decyzje, przez co niektóre były totalnie błędne. No ale naprawdę nie trzeba Nobla, żeby wiedzieć, że rozsiewanie jadu jest nieproduktywne. Tutaj w sumie ponownie wychodzi temat, który już był dyskutowany. Ja uważam, że wiele można zrobić siłą woli, po prostu zmuszaniem się, Ty bardziej zwracasz uwagę na biologiczne blokady. Niektórzy też sami siebie wepchnęli w takie ciężkie sytuacje i tu akurat cieszę się, że uniknąłem wchodzenia w bagno. Wielu facetów od wczesnej młodości zaczyna brać udział w zawodach "kto sobie znajdzie najgłupszą babę", gdzie poszczególne konkurencje rozstrzygane są w pojedynkach na opowieści zaczynające się "a moja to...". A jak po latach przychodzą konsekwencje, to wtedy się zaczyna wymienianie, jak to ona kiedyś taka nie była, koleżanki jej nagadały, po dziecku się zmieniła. A ci faceci, którzy sobie znaleźli mądre ogarnięte baby, to oni tak przypadkiem nie mają tych samych problemów, to jest czysta losowość. To czy ktoś jest bezwzględny, głupi, chciwy, czy nie, jaki wpływ na jego poglądy mają inni, w jakim stopniu wpływają na niego duże zmiany życiowe itp. to da się zaobserwować wcześniej. Jeśli czyjejś żonie koleżanki nagadały tak, że znienacka zmieniła się o 180 stopni, wystąpiła o rozwód i zaczęła buntować dzieci przeciwko ojcu, to jest spora szansa, że związał się z tępą dzidą, ona taka była od początku i jakaś część jego to wiedziała. Tylko wygodnie mu było mieć głupią gąskę i dodatkowo wygrywać zawody na "a moja to...". Potrzebujemy zarówno rozwiązań systemowych jak i zmian w społeczeństwie. Kobiecie nie grożą żadne przykre konsekwencje za bycie taką tępą dzidą. To nie jest tak, że ona przez swój zły charakter będzie skazana na singielstwo aż do śmierci. Wręcz mam wrażenie po swoich kolegach, że im bardziej dzikie akcje baba odwala, tym więcej ma adoratorów. To selekcja naturalna sprawiła, że mamy dużo takich kobiet. I też o ile często się spotykam z pojedynkiem na "a moja to", to nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, kiedy jeden facet drugiemu poradził "uciekaj z tego związku, to jest jakaś idiotka". Im większa idiotka tym większe heheszki i najpierw sobie tak heheszkują hehehe a potem przy rozwodzie się klepią po pleckach i sobie mówią, że baby to chuje. Faceci to chuje dla innych facetów. Będą stać i patrzeć, jak ktoś popełnia błędy, od których mu zaraz życie runie i nic nie zrobią, nic nie powiedzą tylko będą patrzeć. Sam jestem winny takiej sytuacji, gdy nie przemówiłem do rozsądku koledze, z którym mieszkałem w akademiku. Miałem to rzopie. A laska po kłótni z nim zdemolowała nasz pokój, w tym moje rzeczy, po czym wyjechała cholera gdzie w Polskę bez kontaktu przez dwa tygodnie puszczać się z innymi, gdzie on szukał ją cały znerwicowany zgłaszając zaginięcie na policji. I akcja powtórzyła się w sumie 3 razy plus inne odpały typu zatrucie garścią tabletek nasennych i szpital w celu płukania żołądka. Gość z bogatej rodziny lokalnych samorządowców na poziomie starosty, a ona córka kryminalisty skazanego na dożywocie i stałej pancjentki zakładu psychiatrycznego z siostrami umieszczonymi w domu dziecka. Żadnych czerwonych flag nie widział, miłość na zabój, a do tego miała fajne cycki, więc co mu do szczęścia trzeba. Szybka wpadka, rezygnacja ze studiów na samym finiszu i szybki ślub, bo co ludzie powiedzo. Dziś już dwójka dzieci, dom, działka i walka na noże w sądach z rozwodem ciągnącym się od lat. Wrak człowieka. Kobiety w takiej sytuacji reagują, stąd akcje, że koleżaneczki namawiają na rozstanie lub rozwód. Nie zawsze jest to dobra rada, no ale przynajmniej jest to jakaś reakcja na wysłuchanie problemów drugiej strony. Życie nie jest proste, ale niektórym się udaje mieć dobry związek, czyli się da. Możemy uznać, że to jest koło fortuny i albo ci się wylosuje fajny związek, albo nieudany, albo możemy popatrzeć na to, jakie cechy wspólne mają ci, którym się udało i spróbować to powtórzyć u siebie w życiu. Ja preferuję tę drugą drogę, wolę wierzyć, że mam wpływ na to jak moje życie wygląda.
06-28-2023, 01:02 PM
Dla takich ludzi wprowadzenie dochodu podstawowego byłoby idealną sytuacją.
06-28-2023, 01:30 PM
Do nut na Discordzie polecają AnthemScore:
lunaverus.com Darmowa wersja przez 30 dni. Następnie darmowy program do edycji nut MuseScore: musescore.org Tutorial: https://youtu.be/Vqfv_vrnt1Y Oprócz tego ktoś jeszcze rzucił: klangio.com latouchemusicale.com/en/tools/mp3-to-sheet-music-converter/ nitish6174.github.io/pianofy |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|