This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
A, miałem napisać historię z głębokiego dzieciństwa, skoro już o autyzmie mowa Big Grin

Mianowicie wkręciłem sobie kiedyś, jeszcze jak na stojąco pod stół wchodziłem, że chcąc nauczyć się obcego języka, np niemieckiego, trzeba po prostu wiedzieć, która litera odpowiada naszej, wtedy podmienia się te literki i ma się słówko po niemiecku, albo tak samo tłumaczy się z niemieckiego na polski. Nie dałem sobie wytłumaczyć, że jest inaczej i byłem strasznie zły na rodziców, że nie chcą mi powiedzieć, które litery odpowiadają którym.
Odpowiedz
O, jak o rozmowach mowa, moja ex właśnie poleciła mi rozmowy z... botem AI. Dobre dla ludzi, którzy wstydzą się zagadać nie znając perfekcyjnie języka, albo po prostu nie mają do kogo się odezwać po angielsku. Nawet screen zrobiła

https://imgur.com/a/nzNsUqN
Odpowiedz
(06-07-2023, 09:50 PM)tomakin napisał(a): A, miałem napisać historię z głębokiego dzieciństwa, skoro już o autyzmie mowa Big Grin

Mianowicie wkręciłem sobie kiedyś, jeszcze jak na stojąco pod stół wchodziłem, że chcąc nauczyć się obcego języka, np niemieckiego, trzeba po prostu wiedzieć, która litera odpowiada naszej, wtedy podmienia się te literki i ma się słówko po niemiecku, albo tak samo tłumaczy się z niemieckiego na polski. Nie dałem sobie wytłumaczyć, że jest inaczej i byłem strasznie zły na rodziców, że nie chcą mi powiedzieć, które litery odpowiadają którym.

Tę historyjkę sponsoruje literka A, jak AUTYZM.

Właśnie, czytanie książek po angielsku to bardzo dobra rzecz, nawet jak się nie rozumie. Zostawiam link do fajnego wydawnictwa, które sprzedaje literaturę piękną po angielsku ze słownikiem najważniejszych wyrazów. Zresztą nie tylko po angielsku:

https://zeslownikiem.pl/

W ogóle to trzeba sobie zrobić jak największą immersję, dlatego najlepiej byłoby się całkowicie otoczyć angielskim, czy jakimkolwiek językiem, którego się uczymy. Zmienić język w komputerze i telefonie, czytać artykuły, książki i inne tylko w tym języku, tak samo filmy. No i rozmowy głosowe i pisanie. Tu trochę gorzej, bo jednak będąc w Polsce, trzeba mówić po polsku, ale to też się da. Jeśli nawet na podstawowych poziomach będziemy dukać w ponglishu, to z czasem nam się uda. W końcu dzieci tak samo się uczą pierwszego języka. Najpierw słuchają, potem potwarzają zniekształcone słowa, potem dokładają coraz więcej słów aż w końcu gramatyka zaczyna wchodzić na wyższe poziomy.



(06-07-2023, 11:40 PM)tomakin napisał(a): O, jak o rozmowach mowa, moja ex właśnie poleciła mi rozmowy z... botem AI. Dobre dla ludzi, którzy wstydzą się zagadać nie znając perfekcyjnie języka, albo po prostu nie mają do kogo się odezwać po angielsku. Nawet screen zrobiła

https://imgur.com/a/nzNsUqN

https://zapodaj.net/90aef8ef63eec.jpg.html

Loffciam ChatGPT. Ech, po co ja w ogóle z wami tutaj siedzę? Mam AI, więc nie potrzebuję znajomych, a w sprawach medycznych to se Housa obejrzę i będę wiedział, co mi jest.

A w ogóle to pijany jestem, a staropolskie przysłowie mówi, że najebany to do domu. Do widzenia państwu.
Odpowiedz
No właśnie książki, NIC mi kompletnie nie dały. Pasywne przyswajanie treści książki, wyłapywanej z kontekstu, zero jakichkolwiek nowych wiadomości czy umiejętności. Dopiero po opanowaniu całej reszty, czytając wyłapywałem ciekawostki które w jakiś sposób mi pomagały.

Co innego audiobooki, one mnie dobrze wyćwiczyły w przynajmniej słuchaniu. No ale rozumienie ze słuchu to też tylko jeden aspekt języka.

Jeszcze raz polecam serię Murphy'ego "English grammar in use", pierwsza część to essential grammar in use. To trzeci filar przygotowania, obok słownictwa i regułek do wbicia na pamięć.
Odpowiedz
Murphy już kupiony. Będzie przerabiany, jak znajdę trochę czasu.
Książki mogą dać tyle, że się oswajasz z czytaniem. Dla mnie czytanie to wciąż większy wysiłek, szczególnie w przypadku bardziej zaawansowanych tekstów.

Ej, jedzie ktoś stąd też na Open'er w tym roku? Ja będę, piwko bym wypił. Może jakiś zlot autystów?
Odpowiedz
No wiadomix, jak coś czytać, to lepiej po angielsku, te wszystkie o giełdzie teraz wciągam w tym języku. Tylko to prawie w ogóle nie poprawia ogólnych umiejętności, godzina przerabiania ćwiczeń da tyle, co 50 godzin czytania książek / oglądania filmów.

Opener to totalnie nie moje klimaty, nie mówiąc o tym, że organizatorzy odstawiają numery, po których wręcz nie wypada wspierać tego nawet złotówką. No i agorafobia, nie sądzę, żebym dał radę nawet gdybym bardzo chciał.
Odpowiedz
Nie wiem, co odwalają organizatorzy, nie śledziłem nigdy tego za bardzo. Kupuję bilet i jadę. Byłem parę lat temu i bardzo mi się podobała atmosfera wielkiego spędu. Lubię takie od czasu wielkiego koncertu Jarre'a w Stoczni Gdańskiej w 2005. I Love Parade dawniej w Berlinie, na której raz byłem. 
Muzyka ma drugorzędne znaczenie, większości wykonawców w ogóle nie znam. Coś fajnego potrafiłem sobie zawsze znaleźć. Audioriver w Płocku bym jeszcze w lipcu chętnie zobaczył, ale to zależy, jak z pracą będzie.
Odpowiedz
A ciekawą rzecz w tym roku odwalili, mianowicie szukają wolontariuszy. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, jaką wolontariusz ma podpisać umowę. Zapłaci im jakąś grubą kasę, jeśli uznają, że nie przykładał się wystarczająco mocno do pracy za darmo.

Szczególnie mile widziani są wolontariusze z uprawnieniami np elektryka, gdzie normalnie takim osobom płaci się po kilkaset zł za godzinę.
Odpowiedz
Z tego co wiem, to zawsze tak było. To znaczy niezupełnie tak, jak piszesz. Ta kasa to jest kaucja, którą trzeba wpłacić, jeśli się chce być wolontariuszem. Rok temu bodaj 1000 zł, teraz to nie wiem. Dostaje się potem zwrot. To jest po prostu koszt biletu na festiwal. Kiedyś tego nie było i niektórzy cwaniakowali. Podpisywali umowę, weszli na teren z identyfikatorem, coś tam porobili, a potem rzucali to wszystko i po prostu bawili się za darmo na koncertach. A wolontariusz dostaje też gratis miejsce na polu namiotowym, które normalnie jest dodatkowo płatne. Więc zaczęli pobierać kaucję i jak ktoś leci w kulki i nie pracuje, to nie dostanie zwrotu kaucji.

Jak byłem, to rozmawiałem z wolontariuszami. Oni tam wcale ciężko się nie napracują i mają też sporo czasu dla siebie.

Wiadomo, że organizator mógłby brać firmę sprzątającą, albo elektryków i im płacić, ale skoro są chętni na taki układ, to IMO sytuacja win-win dla wszystkich.
Nie ma sensu uszczęśliwić na siłę, tak jak to było z usunięciem grid girls w sportach motorowych, bo się feministkom nie podobało. Dla tych dziewczyn to był łatwy zarobek, a ludziom było miło popatrzeć.

Sporo ludzi jest chętnych na taki układ, że oglądają koncerty za darmo, mają miejscówkę do nocowania za darmo, muszą tylko trochę pracować sprzątając śmieci. Organizator za to oszczędza.

Sam myślałem, żeby się, głosić, ale nabór już dawno zamknięty, bo zgłosiło się rekordowe 3500 osób w tym roku, czyli znacznie więcej, niż potrzeba. 
Pewnie to jest jak z feministkami, że narzekają ci, których to nie dotyczy.
Odpowiedz
Wiesz, dzieci pracujące w kopalni uranu też pewnie uważały, że win-win, bo one chcą pracować, ktoś chce im płacić. Ale w państwach cywilizowanych powinno dążyć się do tego, by eliminować patologię, a wolontariat na imprezie, na której organizatorzy zarabiają grube miliony, na dodatek z klauzulą dającą dowolność interpretacji organizatorom, to jednak jest trochę patologia. Tak jak prawo pracy eliminuje januszerkę nakładającą kary na pracownika za nierówne oddychanie, tak i powinna być regulacja wolontariatu, a już na pewno nie powinno być zgody na karę finansową za "złą pracę", co najwyżej można takiego wolontariusza wyrzucić za bramę.

Podobnie z tymi laskami na imprezach, jasne, obie strony są zadowolone, ale pomija się jeden aspekt, mianowicie kształtowanie postaw społecznych. Przy uwzględnieniu tego elementu to już nie jest takie proste. Nie to, że bronię tutaj feministek, zwracam po prostu uwagę na dodatkowe aspekty.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości