This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
No, 70-80 słów na minutę to standard. Więcej też nie wyciągnę. Chyba że na telefonie. Wiem, że Subzero uważa to za niemożliwe, ale jest możliwe z dobrze nauczoną aplikacją. Piszę zupełnie nie trafiając w przyciski i wychodzi niezrozumiały zbitek liter, a apka sama się domyśla po moich błędach i szyku zdania i sama dopisuje właściwe słowo. Dla mnie bomba.
Odpowiedz
A, nie wiem, czy opowiadałem historię znajomej alkoholiczki. Żulica taka, że no... Co chwilę ją z pracy wyrzucali, ale bez żadnego problemu zaraz znajdowała nową, bardzo dobrze płatną. Powód? Znała włoski na poziomie native.

Znajomość jakiegoś niezbyt często używanego języka może być bezcenna, otwiera drzwi do firm, które z takim akurat krajem prowadzą interesy, ile osób w Polsce jednocześnie zna włoski i potrafi ogarniać powiedzmy język programowania? Ile będzie skłonna zapłacić firma, która potrzebuje osoby mającej jednocześnie te dwie umiejętności? Taki trochę strzał w ciemno, bo może się okazać, że specjalizując się w czymś, nigdy nie wykorzysta się drugiej umiejętności, ale też może być tak, że ta druga umiejętność dosłownie podwoi albo i potroi zarobki.

Nie wiem, jak mocno masz napięty harmonogram tych przygotowań do wejścia w świat dużych zarobków, jak to wygląda czasowo i ile będziesz miał po prostu chęci i cierpliwości (czyli zasobów ego), ale warto rozważyć dołączenie nauki innego języka niż angielski, albo nawet dołożenie do tego kilku innych, na poziom powiedzmy B1.
Odpowiedz
Kojarzę tę historię, wspominałeś o niej. Dobrze, że dziewczyna tak to ogarnia w pracy, a jak lubi pić, no to na zdrowie. Siłą nikogo się nie zmieni.
Niszowe umiejętności się przydają. Kiedyś znałem rosyjski, ale to dawno było i już raczej nie jest to wybitnie potrzebna umiejętność. Smile Mój harmonogram nie jest mocno na pięty, dużo też wstawiam rozrywki, z której teoretycznie mógłbym zrezygnować. Coś by się jeszcze zmieściło. Tylko musi się na stałe poprawić moja umiejętność koncentracji i zapamiętywania.
No i też pytanie, czy lepiej najpierw nauczyć się angielskiego powiedzmy na poziom C1, co pewnie zajmie minimum 2 lata regularnej nauki, czy od razu uczyć się kilku rzeczy po trochu. Sam język dużo nie da, jeśli się nie ma twardych umiejętności, więc dobrze jest się wyspecjalizować w jednej wąskiej rzeczy i mieć jak najszerszą wiedzę ogólną. Tak zwany rozwój w kształcie litery T.
Odpowiedz
(06-06-2023, 11:43 AM)Temper napisał(a): Kiedyś znałem rosyjski, ale to dawno było i już raczej nie jest to wybitnie potrzebna umiejętność. Smile 

 Podobno jest duże zapotrzebowanie na Rosyjskich Agentów w Polsce, a wtedy może się przydać do kontaktu z centralą.
Odpowiedz
To już zamawiam sobie onuce. Nu pogodi!
Odpowiedz
To już sam musisz ocenić, co się bardziej przyda. C1 to nie 2 lata, już bez przesady, nie jesteś na poziomie zerowym. Dziennie bez żadnego problemu przyswoisz 100 nowych słów, nawet ja z moimi mega dużymi problemami z pamięcią dałem radę to zrobić i zajmowało to nieco ponad godzinę dziennie. W 3 miesiące masz opanowane całe niezbędne słownictwo na C1. Korzystając z memrise, będziesz w stanie w kolejne 3 miesiące opanować znakomitą większość zasad gramatycznych, tych do wkucia na pamięć - odmiana nieregularna, przyimki, czasowniki frazowe, kiedy używa się "do", a kiedy "make" i wszystkie tego typu reguły. Tu masz przykład takiego kursu do opanowania w jeden dzień

https://app.memrise.com/course/950195/no...finitives/

W ciągu miesiąca ogarniesz 3000 najczęściej używanych słów dowolnego języka, a znając 3000 najczęściej używanych i absolutne podstawy gramatyki, rozumiesz już 90% tekstów.

Z której strony by nie patrzeć, angielski to absolutna podstawa wszystkiego. Nawet chcąc się uczyć programowania czy czego tam chcesz się uczyć, znając go dobrze, otwierasz sobie drogę do korzystania z kursów anglojęzycznych, a po opanowaniu tej "twardej" umiejętności możesz nawet pracować zdalnie w jakiejś zagranicznej korporacji.
Odpowiedz
A, jeszcze to, że możesz uznać "nie, pieprzę to, wolę rowy kopać niż klepać kod", albo AI wykopie wszystkich klepaczy z rynku, wtedy zostaniesz z zupełnie nieprzydatną "twardą" umiejętnością, ale za to z angielskim, dzięki któremu będziesz miał 30 nowych ofert pracy do wyboru. Na przykład kopanie rowów w Anglii.
Odpowiedz
O ważności języka angielskiego nie musisz mnie przekonywać. Co do tego pełna zgoda. Faktycznie nie zaczynam od zera. Moge przerabiać kursy tematyczne po angielsku i spokojnie 90% treści rozumiem, a co nie rozumiem, to wrzucam szybko w translator. Przy czytaniu muszę się bardziej skupić i wymaga to więcej wysiłku, ale daję radę. Od dwóch miesięcy prawie codziennie uczę się słówek z Duolingo, bo tam zacząłem, ale wszystkie Twoje kursy mam zapisane. 3000 słów miesięcznie wydaje się trochę dużo. Widzę przy powtórkach, że sporą część już zapomniałem. Może do języków nie jestem aż taki zdolny, ale z powoli z czasem się wyuczę. Jak trzeba się przełamać do mówienia po angielsku, to też się przełamuję, mimo że błędów robię dużo. Ale to bez znaczenia. Kali jeść, Kali pić na początek starcza.

Kiedyś chciałem się uczyć niemieckiego, skoro jeżdżę tam do pracy, ale nie mogę zdzierżyć tego języka. Tak samo holenderskiego. Rozmowy ludzi w Holandii brzmiały mi tak, jakby ktoś wrzucił gwoździe do blendera. Może mandaryńskiego się zacznę kiedyś uczyć. Chińczycy pewnie za jakiś czas zdobędą przewagę gospodarczą nad USA, więc i nami będą rządzić, to będzie się opłacać mówić w ich języku. Smile

No i ja akurat typowym klepaczem kodu nie chcę być. Nie lubię tego, IMO są ciekawsze rzeczy w IT. Cybersecurity, usługi chmurowe AWS, Azure, Google, Oracle, wirtualizacja vSphere. Trzeba umieć kodować głównie w Pythonie, ale nie jest to najważniejsza rzecz. Na administrowaniu siecią trochę się znam, z Microsoft Azure też miałem styczność i lubię ten temat. Wszystko się teraz wirtualizuje, firmy rezygnują z fizycznych serwerów na rzecz infrastuktury w chmurze. Swego czasu kupiłem za pół darmo trzy serwery klasy enterprise, dużego racka i switch Cisco - wszystko z demontażu w jednej firmie. Leży to w szafie i w piwnicy, bo nie mam gdzie ustawić, ale kiedyś podepnę wszystko i zrobię sobie laboratorium domowe do ćwiczeń i eksperymentów.

Poza tym mając background inżynierski, a konkretnie energetyka i automatyka, mógłbym zrobić kursy elektryczne i przywrócić sobie uprawnienia SEP, żeby przypomnieć sobie najważniejsze rzeczy, a potem na przykład takie studia podyplomowe organizowane przez prywatną i dobrze ocenianą firmę szkoleniową we współpracy z politechniką w Gliwicach:
https://emt-systems.pl/studia-podyplomow...-2024.html

Studia konkretne z praktyką przy faktycznych maszynach. I to by mi dało więcej w temacie przypomnienia sobie wszystkiego i zaktualizowania wiedzy o nowości, niż dawna uczelnia oparta na laboratoriach z lat 70 i ogromie teorii. Studia są w Gliwicach, ale w zasadzie co to dla mnie byłby za problem przeprowadzić się na te 9 miesięcy studiów do Gliwic, wynająć choćby pokój i wziąć byle jaką pracę na ten czas, żeby się utrzymać? Żaden. Cena nie jest niska, bo 14200 zł, ale tyle to zarobię w miesiąc w obozie pracy w lato, jeśli wyjadę. Poza tym ta firma robi też zajebiste szkolenia techniczne, o których w czasie studiów mogłem tylko pomarzyć. Mając takie studia dają też fajny konkret. Dalej można to zacząć łączyć z IT poprzez uczenie się zagadnień związanych z cyberbezpieczeństwem infrastruktury przemysłowej. To jest dość świeży temat w Polsce, nie ma jeszcze aż tak dużo ofert pracy, ale specjaliści są poszukiwani i dobrze wynagradzani, bo świadomość zagrożeń powoli rośnie. Są też międzynarodowe firmy uczące w tym zakresie i wydające certyfikaty. Parę osób na fejsie mi powiedziało, żebym zwrócił na to uwagę.

I faktycznie można wtedy pracować nawet zdalnie dla zagranicznej korporacji, albo nawet założyć działalność i pracować jako konsultant B2B. W IT nie ma już ograniczeń miejsca pracy, dowolną prawie firmę można złapać z dowolnego miejsca, a zarówno zagranicznych, jak i bogatych polskich jest masa - i mając skilla ma się te ok 20k zł w kieszeni bez większego problemu. No ale IT to jest określoną branża, w innych raczej tak pięknie nie jest. No i owego skilla trzeba wypracować.

Nie będę już offtopował w temacie o obłączkach, więc napiszę tylko, że faktycznie studia filozoficzne mogą być siedliskiem bardzo ciekawych i niekonwencjonalnych ludzi. Tak samo jak kierunki artystyczne. Gdybym miał dobrą pracę i zrealizowane swoje cele, to chętnie dla przyjemności bym sobie postudiował jakiś rysunek czy malarstwo.

Swego czasu subowałem na Patreonie różnych artystów. Jednemu wypomniałem, że robi tracing zdjęć, a chwali się, że wszystko rysuje z pamięci. Zrobiła się z tego gównoburza, więc żeby jemu (i sobie) udowodnić, że to nie jest nic bardzo trudnego, wziąłem to samo zdjęcie (fotomontaż akurat), z którego on korzystał i zrobiłem własny bardzo szczegółowy tracing. Potem zeskanowałem rysunek, a następnie w Photoshopie pokolorowałem i dorysowałem tło. Bo też mam tablet marki Huion (uwielbiam chińskie nazwy firm). Efekt był taki, że ludziom się spodobał bardziej mój rysunek, a ja dostałem bana na Patreonie. Ostatecznie rysunek zaczął żyć własnym życiem i poleciał w internet. Nawet niektórzy uznają, że to oryginalna praca tamtego autora. Mi to wisi, bo gość i tak już nie żyje.

Tak to wygląda:
UWAGA! Rysunek jest NSFW (goła baba)

https://mega.nz/file/nQFnSLAa#rpGCm0XCbs...bRin2_BG1w
Odpowiedz
Szukając o piracetamie natrafiłem jeszcze na substancje z tej samej rodziny: aniracetam, pramiracetam, oksiracetam. Według opisów działania mają podobne. Wszystkie można kupić w Polsce jako odczynniki chemiczne nie do spożycia przez ludzi.
Odpowiedz
Ja bym się piracetamu trzymał, bo jest najbardziej chyba przebadany, nie ryzykujesz, że wyrośnie Ci druga głowa czy coś.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości