This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Piracetam ma to do siebie, że działa długofalowo. Nie bierz w weekendy, tylko cały czas. Według sporej części ludzi, którzy tym się zajmują, efekty potrafią być trwałe, czyli po takiej terapii już zawsze będziesz miał wyższe IQ.

Do piracetamu musi być odpowiedni poziom wapnia w diecie (starczy dodatkowo 300-500 mg dziennie, czyli jedna rozpuszczalna tabletka), oraz wysokie wysycenie choliną, tu starczy jeść kilka jajek więcej każdego dnia. Pewnie są jakieś jeszcze środki na zwiększenie skuteczności, ale to już na longecity pytaj, tam się tym mocno bawili.

Jest jeszcze bakopa, która ma ponoć działanie nawet mocniejsze od piracetamu, tylko właśnie, po niej jest zwiecha, ludziom nie chce się nic robić. Kurcze, zapomniałem, że miałem brać bakopę.

Jeszcze tak odnośnie tych kołczy i całej reszty. Jesteśmy tym, czym się otaczamy. Otocz się ludźmi, z którymi będziesz przebywać na co dzień, którzy wytworzą "tło" znaczeń i kontekstów społecznych. Ludzie przebywający w więzieniu uznają, że przemoc to moralnie poprawna reakcja na niepowodzenia, bo wszyscy wokół tak robią. Ludzie, którzy wyjechali na służbę wojskową, wracają całkowicie odmienieni, bo przebywali wśród całkowicie innych ludzi. Póki co jesteś otoczony głównie swoją matką, z nią rozmawiasz, z nią masz kontakt, podświadomie przejmujesz to jako podstawę swojego świata.

Po prostu znajdź sobie grupę znajomych, dużą grupę i przebywaj z nimi jak najwięcej. Wszystko "samo" się zmieni. Jeśli nie masz problemu jaki podejrzewałem na początku, czyli nie masz wbitych od 3 roku życia pewnych schematów zachowań i reakcji, to nie trzeba tu żadnej wielkiej filozofii.

No i jeszcze jest to, że brak popędu świadczy o jakimś zaburzeniu na poziomie hormonów albo innej rzeczy organicznej, a nie na "złych doświadczeniach", ale tego nie ogarniemy na forum.
Odpowiedz
Spisałem sobie zalecenia o cholinie i wapniu przy braniu Piracetamu z innego wątku. Kupiłem już co trzeba i suplementuję. Planuję też ponownie kupić fuleren C60. Pamiętam, jak pisałeś o badaniach nad tą substancją w dziedzinie długowieczności. Kiedyś już brałem, no ale ciężko powiedzieć, czy to faktycznie działa.

Trochę robię sobie podśmiechujki z mojego niskiego libido i braku erekcji, ale wiem oczywiście, że nie jest to normalne i musi istnieć jakiś powód. Po prostu na tym etapie życia nie przejmuję się tym zbyt mocno. Podstawowe badania jak morfologia, sód, potas, cukier miałem robione teraz przed operacją przepukliny i wszystko mam w normie. Ostatni raz dwa lata temu brałem udział w badaniach klinicznych za kasę dla zdrowych ochotników i tam byłem przebadany wielokrotnie wszerz i wzdłuż. Ale nie robili mi wtedy wszystkich hormonów. Muszę sobie wypisać wszystko, co bym chciał zbadać, sprawdzić ceny i iść do laboratorium.

Choć podłoże psychogenne w moim przypadku mogło odegrać dużą rolę w przeszłości, niezależnie od tego, że do sprawy podchodzę dziś na luzie. Od zawsze miałem duże skrzywienie penisa w stanie erekcji. Zgięcie w połowie o ponad 90 stopni plus rotacja wokół osi o 30 stopni. Po prostu nierównomierny rozrost tkanek z różnych stron w czasie okresu dojrzewania. Plus jeszcze stulejka. Pierwsze nastoletnie doświadczenie z dziewczyną było takie, że to wyśmiała i też powiedziała kilku osobom. Nie pamiętam już za dużo swoich reakcji wtedy, ale podejrzewam, że mogło mnie to nastawić na świadome unikanie erekcji, o ile w ogóle coś takiego jest możliwe. Ten problem wyeliminowałem w wieku 25 lat, gdy znalazłem świetnego specjalistę w Warszawie (prof. Wojciech Perdzyński - RIP) i kiedy było mnie stać. Miałem operację polegającą na wycięciu części ciał jamistych po stronie "garba", wyprostowaniu członka i zszyciu. Znieczulenie w kręgosłup odcinające na kilkanaście godzin czucie od pępka w dół i sedacja. Potem przez dwa miesiące przyjmowałem jakiś środek obniżający popęd i zapobiegający erekcjom.

Dziś po bliźnie na całej długości penisa nie ma nawet śladu, jest jedynie lekka blizna po częściowym usunięciu napletka i wędzidełka. Myślałem, że mój penis będzie wyglądał jak po walce z tygrysem szablozębnym, ale zagoiło się wszystko bardzo dobrze. I to mimo tego, że szwy sam sobie wyciągałem nożyczkami do paznokci, bo mi wtedy szkoda było hajsu, żeby jechać do kliniki. Wiem, że dla niektórych samo czytanie o grzebaniu nożem przy penisie jest makabryczne, ale to wszystko jest pod tak zajebistym znieczuleniem i lekami uspokajającymi, że się nic kompletnie nie czuje, a nawet się człowiek z tego śmieje i gada z pielęgniarkami o krzywych penisach. Potem po operacji czekanie, aż wróci czucie w nogach, 2 doby w szpitalu na obserwacji i do chaty. I podziwianie efektu po tych dwóch miesiącach. Jak by to Walaszek powiedział - może i krótki, ale za to cienki.

I nie sądzę, żeby przez tę operację uszkodził mi się jakiś nerw lub naczynia krwionośne i przez to nie mam erekcji. Bo już wtedy przed operacją miałem ją rzadko, a później już po pełnym zagojeniu wszystko działało dość dobrze. Tylko mi się po prostu słabo chce. Czasem jeszcze czuję zazdrość, że inni mogą i korzystają z tej całkiem fajnej rzeczy w życiu, a ja nie, ale ogólnie mam do tego luźny stosunek. A przynajmniej tak mi się wydaje. Może podświadomie tak sobie wkręciłem jako efekt adaptacji do przykrej i kompromitującej sytuacji, w jakiej się znalazłem. I dlatego właśnie mój łeb usunął z pamięci własną reakcję na to wyśmianie lata temu, przez co jej nie pamiętam. To ma sens. Mój łeb to jest jednak łeb.

Póki jestem sam, to zbytnio mi to nie przeszkadza, no ale wiem, że jeśli kiedyś będę chciał się z kimś związać, to będę musiał być sprawny seksualnie, bo inaczej skończy się to szybciej, niż się zacznie. A białe małżeństwa to rzadkość.

Co do tych kołczy to nie planuję uczestniczyć w płatnych sesjach. Szkoda mi kasy, którą mogę wydać na coś konkretnego. Zobaczę tylko, kto jak pracuje. No chyba że któraś babka na serio mnie przekona, że jest tak zajebiście skuteczna. No i przy okazji zobaczę, jak to jest mówić o swoich prywatnych sprawach twarzą w twarz innemu człowiekowi. Dotychczas pisałem o tym tylko tu na forum, gdzie spokojnie mogę sobie przemyśleć, co chcę powiedzieć. Na żywo może być większy hardcore i jestem ciekaw, jak będę reagował.

Z matką spędzam teraz o wiele mniej czasu. Wychodzę z domu o 7:30, jadę pociągiem do Poznania, tam pracuję, a popołudniami idę się uczyć do biura coworkingowego, albo łażę po sklepach czy ogólnie po mieście. Wracam o 21, więc tylko umyć się, chwilę pogadać i spać. Zacząłem grzebać na fejsie w grupach typu "Aktywny Poznań" i widzę, jak dużo rzeczy się dzieje w okolicy. Imprezy, koncerty, darmowe spotkania medytacyjne, poszukiwania chętnych do drużyny freesbie. Kto co tylko chce. Więc chodzę, szczególnie że niektóre z tych rzeczy są za darmo albo bardzo tanie. W zeszłą sobotę na silent disco ze znajomą byłem. 12 zł za wejściówkę. Bawiłem się do 2 w nocy, potem znajoma wróciła do domu, a ja poczekałem do rana szlajając się po mieście przyjmując pozdrowienia i "jak ja cię chłopie szanuję" od pijanych imprezowiczów wracających z klubów. Rano wróciłem sobie pociągiem do domu. Matka myślała, że u tej znajomej nocuję. Testuję przy okazji, jak reaguje na takie rzeczy. Smile Takie rzeczy jak tańczenie do muzyki na słuchawkach nie wymaga nie wiadomo jakiego wysiłku psychicznego, bo się tam z nikim nie rozmawia. Tańczę jak ostatnia łamaga, ale szybko przestaję o tym myśleć i po prostu się bawię do muzyki. Teraz po operacji przepukliny muszę zrezygować na parę miesięcy z siłowni, tańca i innych ciężchych aktywności, ale jest masa innych rzeczy, które można robić w weekend. Facebook moim najlepszym przyjacielem.

Są też grupy wsparcia typowo męskie. Na przykład Grupa Performatywna Chłopaki. Organizują spotkania w męskim gronie, gdzie rozmawia się o uczuciach o męskich problemach i potrzebach, gdzie praktykuje się wzajemne, męskie przytulanie. Jeszcze u nich nie byłem, bo najczęściej takie spotkania organizują w Warszawie, a trochę mi szkoda kasy i czasu na to, żeby jechać specjalnie po to. Ale za to zapisałem na na męskie obozy / warsztaty organizowane latem przez Fundację Masculinum, która też zajmuje się problemami mężczyzn w dzisiejszym świecie. Wygląda to ciekawie i chętnie sprawdzę. Mam też na oku organizacje buddyjskie, które zapraszają na naukę medytacji. Wstęp wolny. Są też podobne spotkania czysto medytacyjne organizowane przez Jezuitów.

Właśnie tak widzę to szukanie nowych grup ludzi i otaczanie się nimi. Na razie zarabiam licho i to na tymczasowej umowie. Znacznie mniej, niż zarabiałbym gdziekolwiek zagranicą. Nie na wszystko, co planuję, mogę sobie pozwolić. Ale za to będąc w Polsce jestem w stanie próbować właśnie te wszystkie rzeczy, które opisałem wyżej. Zagranicą bym po pracy siedział na kwaterze z innymi i patrzył się w telefon odliczając, ile mi jeszcze zostało miesięcy / dni do powrotu do Polski. I stresował się tym, że nie wiem, co potem robić.
Odpowiedz
Zauważyłem też ciekawą rzecz. Po operacji przepukliny mój brzuch wygląda nieco lepiej. Jestem lekko spuchnięty z jednej strony, ale mimo to mam wrażenie, że moje flaki jakoś tak lepiej się układają. Nie mam już wgłębień po bokach, nie mam tak nagromadzonego tłuszczu i skóry w okolicach pępka, jak wcześniej, nie mam też tak pomarszczonej skóry po wcześniejszym odchudzaniu. Napięcie mięśni też jest jakby inaczej rozłożone. Nie mogę jeszcze napiąć mocno brzucha, bo mnie boli, ale już widzę, że jest inaczej.
Tomakin pisał kiedyś o przodopochyleniu miednicy, która może powodować wydęty brzuch. U mnie wychodzi na to, że poprzestawianie flaków na właściwe miejsca też może wpływać na ogólną estetykę brzucha. No ale zobaczę, jak będzie za kilka tygodni.
Piszę to jako ciekawostkę, bo i tak nikt tego nie wykorzysta. Big Grin
Odpowiedz
Mogło być tak, że organizm nie używał niektórych mięśni, żeby nie pogłębiać problemu, albo wprost przeciwnie, używał, żeby zapobiegać pogłębianiu. Albo naprawili / przesunęli jakiś przyczep mięśniowy, połączony ze strukturą, w którą wpięli siatkę.
Odpowiedz
Zapewne tak właśnie było. Ciekawe. Cieszę się, że się na to zdecydowałem tak nagle, bo zbyt długo zwlekałem. Odległe terminy na NFZ też temu nie sprzyjały. Pozbyłem się problemu i przy okazji mam bardziej płaski brzuch.
Odpowiedz
Tak na logikę, żeby utrzymać płaski brzuch, wymagane jest napięcie mięśniowe, a napięcie zwiększa ciśnienie w jamie brzusznej i wypycha flaki przez przepuklinę.
Odpowiedz
Srsly, jak chcesz bawić się w nootropy, wypróbuj bakopę. Na allegro masz ostrovitu, kupiłem i działa, z ziołami zawsze jest ten problem, że nie wiadomo, czy w mieszance będzie tyle substancji aktywnych, ile powinno być, jak trafi się na coś, co działa, albo co jest oficjalnie sprzedawane w aptece jako lek, to się tego trzeba trzymać.

Bakopa ma naprawdę BARDZO duży efekt, jeśli chodzi o zdolność nauki czy koncentracji. Niektórzy mówią o skutku ubocznym, jakim jest brak chęci do działania, ja póki co nie odczuwam, za to pozytywne efekty czuję dość mocno. Jeśli chcesz zabrać się za naukę programowania czy czegoś takiego, to piracetam + bakopa mogą przyspieszyć naukę dosłownie kilkukrotnie, albo nawet w ogóle umożliwić przeskoczenie rzeczy, które bez nich byłyby nie do przeskoczenia.
Odpowiedz
Około 15 zł za 90 tabletek? Aż grzech nie kupić i nie sprawdzić. Zaciekawiło mnie, więc zamawiam. No i poczytam więcej na ten temat.
Kurde, piracetam + bakopa + mikrodawkowanie amfy i faktycznie można osiągnąć niesamowite rezultaty. Jestem też ciekaw, czy mikrodawki LSD mogą wpłynąć na zmniejszenie lęków i napięcia nerwowego. W ostatnim numerze Znaku czytałem, że psychodeliki powoli wracają do łask w terapiach zaburzeń psychicznych. Na razie tego nie testuję, bo nie chcę mieszać.

Przechodzę teraz coraz bardziej na żywienie roślinne, suplementuję D3, magnez, omega 3, B12. Ogólnie czuję się fizycznie dobrze, zasypiam i śpię jak niemowlę, budzę się sam przed budzikiem i nie mam większych problemów z postawieniem się na nogi. Problemy z koncentracją i rozbiegającymi się myślami nadal jeszcze są, choć już znacznie mniejsze. No i zmuszać się do czegoś też jest wciąż trudno, ale powoli do przodu.
Odpowiedz
Na jeszcze starym forum był gość z kliniczną depresją, ale taką naprawdę ostrą. Miał problem, żeby z łóżka w ogóle wyjść, leżał przez miesiąc czy dwa, tylko żeby zjeść czy kibel odwiedzić wychodził. Raz zadzwonił do mnie na fb z kamerką, jakieś leki akurat wziął, żeby wyjść z domu w ogóle, tak gada coś, jakby w jakimś transie, twarz dosłownie jak z drewna, żaden mięsień się nie porusza, ślina cieknie mu z kąta ust, nawet tego nie zauważył... masakra. Trochę podobnego stanu doświadczyłem parę dni temu, albo po cynku, albo po tyrozynie i szczerze, nie widzę opcji, żeby funkcjonować, jakby takie coś miało się dłużej utrzymywać.

W sensie, nie masz problemu, żeby się do czegoś zmuszać. Tylko mądrze wybierz rzeczy, do których chcesz się przykładać, bo każdy ma ograniczone pole manewru i jak wybierze głupoty, na fajne rzeczy nie starczy. Ale ze zmuszaniem się stanowczo nie masz problemów.

Z tymi wszystkimi suplami to trochę po bandzie lecisz, mózg ma mechanizm zmęczenia nie bez powodu. Przemęcz go, a komórki zaczną umierać, dlatego amfiarze mają dziury w bani, efekt Emmentalera. Mikrodawki amfy oczywiście nie doprowadzą do takiego czegoś, ale jak je wymieszasz z piracetamem i bakopą... no może być niezdrowo. Osłonowo możesz karnitynę i kwas alfa liponowy, bardzo dobra mieszanka chroniąca neurony i ogólnie prozdrowotna, zwłaszcza kwas alfa liponowy. Też ostrovit ma chyba najtańszy teraz na rynku, no ale to akurat w każdej aptece powinieneś kupić i producent nie ma większego znaczenia, nie licząc ceny. U mnie jakoś zaraz po zabawach z bakopą pojawił się tik powieki, to jest sygnał, że komórki nerwowe nie działają tam jak trzeba. Może właśnie je tak przemęczyłem i nie mogą dojść do siebie, tylko u mnie tolerancja na przemęczenie jest zapewne dużo, dużo niższa. Jeden z powodów, dla których tak eksperymentuję z suplami.

Hmm, a może olej MCT byłby tu wskazany? On jest w jakimś tam stopniu "paliwem" dla komórek nerwowych. Kurcze, ciężko powiedzieć, jak taka mieszanka wpłynie na mózg, bo każda z tych trzech substancji może wejść z inną w interakcję, której nie da się tak o teoretycznie przewidzieć. Takie rzeczy bada się w labie, a nie sądzę, żeby ktokolwiek badał wpływ połączenia piracetamu i amfetaminy Big Grin No tak czy tak, uważaj i przemyśl jakąś "osłonę", bo to już nie są całkowicie bezpieczne rzeczy.
Odpowiedz
Na pewno nie będę mikrodawkował cały czas, bo przerwy są wskazane. Na razie leci 3 razy w tygodniu. Zresztą nie mam pewności, czy mikrodawkowanie faktycznie działa, czy to tylko placebo (albo nocebo). Nie widziałem żadnych badań poza tymi dla DNP, a opisy z Reddita to trochę bro science. Piracetam będę brał, bakopę już zamówiłem.

O wyczerpaniu ego wciąż pamiętam. Na razie wkręciłem się w uczenie giełdy z materiałów od Neko. W temacie IT też coś działam. Rozmawiam z ludźmi i opracowuję możliwe kierunki rozwoju. Angielski z aplikacji idzie codziennie. Siłownia i inne sporty na razie odpadają, ale i tak robię przynajmniej 20 tysięcy km dziennie odżywiając się przy tym dość optymalnie, więc jest ok. Większość dnia poza domem. Dorabianie na rozwożeniu żarcia rowerem też na razie odpada (chociaż rana goi się bardzo szybko i po dwóch dniach mogłem odstawić przeciwbólowe).

Zacząłem się już czuć pewnie w tej pracy, bo poznałem ludzi i wiem, co mam robić, ale umowy przedłużane z miesiąca na miesiąc i słabe wynagrodzenie sprawiają, że i tak będę się rozglądał za czymś innym. Dojeżdżanie do Poznania na razie mnie nie męczy, ale nie wykluczam, że zacznie, więc jeśli będę miał nieco lepszą pracę, to może coś sobie wynajmę. Więcej wydam, ale powinienem mieć więcej czasu. Na matkę już się nie patrzę, ale staram się być spokojny i nie generować żadnych konfliktów.

Nie wiem, co to jest olej MCT, muszę sprawdzić. Może też trochę poeksperymentuję na sobie z tym, co działa na pamięć, koncentracje i motywację. Byle bezpiecznie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości