This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Dzięki, przeczytam.
Odpowiedz
Ale pieprzenie w tym artykule. Ego depletion określa autonomiczne decyzje, a nie "zadania", czyli rzeczy przydzielone przez siły zewnętrzne. Dzieciaki w szkole uczą się po 8 godzin dziennie, ale jak ją skończą, to już z własnej woli nie uczą się nawet minuty.
Odpowiedz
https://www.frontiersin.org/articles/10....58890/full
Odpowiedz
Też, czy dzieci się rzeczywiście uczą 8 godzin to też wątpliwe - jak Siebie pamiętam, to miałem świetną zdolność zagłębiania się we własne myśli, podczas gdy nauczyciel gadał Swoje gdzieś w tle świadomości Smile.

Trochę przeczytałem tego artykułu wyżej - Subzero. Myślę, że każdy kto próbował pracować nad Sobą i zmieniać przyzwyczajenia, czuje instynktownie, że w "ego depletion" coś jest, problemem może być zaprojektowanie badań, które w obiektywny sposób to zmierzą, a także opisanie tego w precyzyjny sposób.
Tak więc nawet jeśli nie jest to zupełnie analogiczne do zużywania paliwa przy jeździe samochodem - to sam termin jest wystarczająca użyteczny, nawet jeśli jest to swego rodzaju "heurystyka" (W definicji Kahnemana).
Odpowiedz
Jak się dowiedziałem o ego depletion, to pomyślałem, że w końcu ktoś wytłumaczył, co mi jest.
Odpowiedz
W polskim internecie też można znaleźć artykuły na ten temat. Wyczerpanie ego. Są też wzmianki o krytyce. Też instynktownie czuję, że jest w tym coś na rzeczy. Myślę, ze poziom wyczerpania może być zależny od stawki, o jaką gramy. Gdy robimy coś dla rodziny, to nie zniechęcimy się tak szybko. Gdy w grę wchodzi nasze życie, jest podobnie. Wiele naszych ograniczeń psychicznych dałoby się pewnie zdjąć, gdyby stawka za każdym razem była wysoka. Na przykład odcięcie palca, jeśli przynajmniej 6 na 10 prób nie uda nam się pokonać naszego lęku w jakiejś określonej sytuacji. Taka ekstremalna motywacja, coś jak w filmie Piła.

Jestem już też chyba bliżej odwiedzenia sobie na pytanie, co bym robił, gdyby mi pieniędzy starczyło do końca życia. Być może zajmowałbym się zegarkami mechanicznymi. Uwielbiałem kiedyś w nich grzebać i obserwować te miniaturowe mechanizmy w akcji, próbować naprawiać i czyścić. Ojciec mnie wkręcił i w czasach nastoletnich to było moje najważniejsze hobby. Mógłbym do tego wrócić. Kolekcjonować, naprawiać, nosić, a może i nawet projektować.

Zegarki mechaniczne to sztuka. Są dla niszy, która naprawdę potrafi je "poczuć" (podobnie jak winyle, które też uwielbiałem). Ich nie nosi się dla godziny, ale dla poczucia obcowania z prawdziwym dziełem sztuki, wyrafinowanym przykładem ludzkiego geniuszu inżynieryjnego - co samo w sobie daje nieporównywalną z niczym przyjemność. Do dziś noszę swojego pierwszego Orienta, którego dostałem za dzieciaka i dbam bardziej niż o higienę. To nie przedmiot użytkowy, ale rzecz która przede wszystkim karmi zmysły. Żadne w istocie tandetne urządzenie elektroniczne nie może prawdziwie dać tego, co potrafi dać wyrafinowana i złożona mechanika o wielosetletniej historii. Chronograf, tourbilion, wieczny kalendarz z fazami księżyca, czy minute repeater o precyzyjnie dobranym dźwięku - to działa na mnie jako równoważne lub wyższe architekturze czy malarstwu (i podobnie kosztujące). Poziom złożoności takich mechanizmów potrafi przekroczyć poziom złożoności i ilość elementów składających się na najwyższej klasy samochód sportowy.

Na podobnej zasadzie jak muzyki nie słucha się dla walorów użytkowych. Muzyka to element duszy, sztuka.
Istnieją przy tym zegarki mechaniczne które podają godzinę w formie cyfrowej więc czytelnej dla każdego. Aczkolwiek to już najwyższej klasy arcydzieła.

EDIT/
O, albo pracowałbym w butiku z klasyczną męską elegancją, może założył własną markę modową, alno został męskim stylistą. Sam ten temat bardzo lubię, obejrzałem setki filmów na YT i przeczytałem masę blogów. Mam dopracowaną w szczegółach listę rzeczy, które chcę sobie kiedyś kupić, łącznie z takimi robionymi na wymiar. Praktycznie całą garderobę i akcesoria. 

No ale jedno i drugie to nie są rzeczy, które dają duże pieniądze.
Odpowiedz
Możesz wyszukiwać rzeczy w ciucholandii i sprzedawać na vinted, znajoma w ten sposób dorabia. Nie wiem, ile tam miesięcznie można bez nierejestrowanej działalności, ale uwaga, nie liczy się, ile zarobiłeś, ale za ile sprzedałeś, czyli jak kupisz coś za 50, sprzeda się za 100, to do limitu nierejestrowalnej liczy się już 100 zł.

Spokojnie możesz się tym zajmować w wolnym czasie, trochę dorobisz i będziesz robił to, co lubisz. Tylko jakoś teraz przepisy mają się zmienić, no ale na pewno już sam doczytasz co i jak, daję tylko znak, że taka opcja jest i to bardzo łatwe, wygodne i trochę grosza wpadnie.

Kiedyś chciałem nauczyć się szyć, żeby robić sobie ubrania, ale jak popatrzyłem na ceny materiałów, to serio taniej wyjdzie z Chin kupować, bo całe spodnie mniej tam będą kosztować, niż u nas materiał na nie.

Z tym ego depletion to jest ogólnie bardzo skomplikowana sprawa, wiadomo, są rzeczy, które wymagają jakiegoś "przełamania się", ale też są sytuacje, że zaczęcie czegoś powoduje kaskadowe zmiany sprawia, że zrobienie kolejnych kroków jest dużo łatwiejsze.

Najważniejsze, to unikanie porażek i bodźców, które działają negatywnie, bo ich nagromadzenie może każdego złamać.
Odpowiedz
Można tak zrobić, w sumie dobry pomysł. Kiedyś mamę próbowałem wciągnąć w coś takiego, bo ona dobrze się orientuje w lumpexach, ale nie bardzo była na coś takiego. Widzę często długie kolejki przed takimi sklepami w dniach nowych dostaw, czyli sporo ludzi tak zarabia. Czyli się da.

Można zacząć szyć najpierw proste rzeczy, jak szaliki. To może być całkiem relaksujące.

Porażek staram się unikać. Nie szarzuję, choć dużo już zrobiłem. Jutri zaczynam pracę. Zobaczę, jak sobie poradzę z nauką IT oraz giełdy z materiałów od Neko i z regularnością chodzenia na siłownię. Później mogę myśleć o dokładaniu kolejnych rzeczy.
Odpowiedz
Kurczę, fascynują mnie takie kanały:

https://www.youtube.com/@MerveStudyCorner/videos

Ludzie mają świetnie zaplanowany cały tydzień regularnej nauki, wszystko na chillu, ze skupieniem. I jeszcze estetycznie to transmitują. Ten kanał może nie jest aż tak wzorcowy jeśli chodzi o estetykę, ale i tak całkiem ładny. No i mając upubliczniony harmonogram trudniej jest znaleźć wymówkę, bo trzeba się liczyć ze swoimi widzami. Chciałbym mieć tak rozplanowane wszystko.
Odpowiedz
No, to właśnie jeden ze sposobów przełamania zjawiska ego depletion, zamiana ciężkiej pracy, jaką jest nauka, w rodzaj zabawy czy współzawodnictwa.

No ale to nie zależy tylko od planowania, jeszcze dochodzą geny, dochodzi wychowanie (zwłaszcza to, czy ktoś był nagradzany we wczesnym dzieciństwie za osiągnięcia, czy tylko karany za ich brak), a także to, ile dostaje się na bieżąco "nagród" za to, co się robi. Ten brak nagród jest szczególnie zabójczy, kanał youtube sprawia, że różnego rodzaju drobne wynagrodzenia psychiczne dostaje się na bieżąco.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości