This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Jeszcze tak odnośnie tego "praca czy ludzie", dodam, że nie ma za bardzo jak dawać Ci rad jak zdobyć kasę i stanowisko, bo tu musisz sobie odpowiedzieć na pytanie "co ja chcę robić". A tego zazwyczaj się nie wie, dopóki się kilku rzeczy nie spróbuje. Są umiejętności, które przydają się w praktycznie każdym zawodzie, jedną z nich jest znajomość angielskiego, drugą umiejętność nawiązywania i podtrzymywania wartościowych kontaktów. To polecałem "ćwiczyć" i to są rzeczy, które na pewno Ci się w życiu przydadzą, angielski wykorzystuje się obecnie wszędzie, nawet oglądając seriale. No jeszcze siłownia, bo to zmienia zarówno wygląd i pewność siebie (a więc to, jak jesteśmy postrzegani), jak i stan organizmu, dając całkiem niezłą gwarancję zdrowia w podeszłym wieku.

Cała reszta to niewiadoma. Jakby tak prostym było zostanie pracownikiem korpo za 20k/miesiąc, to wszyscy by tam pracowali, więc stawiam, że to jednak nie jest takie łatwe, szczególnie gdy nie mieszka się w Warszawie. Pewnie, są ludzie, którym się udaje, tak jak są tacy ludzie jak Lewandowski, zarabiający miliony na kopaniu skórzanego worka wypełnionego powietrzem. Nie znaczy to, że rozsądnym byłoby rozpoczęcie treningów piłkarskich.

Jak ogarniesz, co chcesz w życiu robić, będzie można pomyśleć o radach, ale to raczej powinieneś pytać już wtedy konkretnie ludzi, którzy to właśnie robią. Zacznijmy od tego, co LUBISZ robić.

Budowanie sieci znajomych to coś, co BARDZO poprawi Twoje samopoczucie i, nazwijmy to, "odczuwanie szczęścia", coś, co możesz zacząć robić już, teraz, a także coś, co wymaga zapewne paru lat pracy.
Odpowiedz
To już nawet nie chodzi tylko o mnie. Ja już dostałem tutaj bardzo dużo porad i materiału do przemyśleń. Wiem, co powinienem robić, a mam ten komfort, że mogę próbować różnych rzeczy. Rozumiem, o co chodzi z angielskim. Chciałbym móc się kiedyś nim posługiwać w pełni sprawnie w mowie i piśmie. Wiem też, że skoro stresuję się z załatwianiem różnych spraw po polsku i czasem wtedy się zacinam w mowie, to najpewniej nigdy nie będę w pełni płynnie mówił w obcym języku, bo dochodzi dodatkowy stres. Trzeba rozumieć swoje ograniczenia.

Teraz bardziej mi chodzi o to, żeby przedstawiać tutaj ogólne schematy działania dla osób, które mogą być w podobnej sytuacji. Chyba najtruniej jest uświadomić sobie, że tak naprawdę nic nie musimy. Ta presja na sukces rodzinny, finansowy, porównywanie się do innych, czy żal za straconymi latami są cholernie niszczące i do niczego nie potrzebne.
Odpowiedz
Właśnie w obcym czasem cały stres znika, bo jest taka dziwna zasada, że poznając nowy język, tworzymy niejako nową osobowość.
Odpowiedz
Ciekawe. Coś w tym jest. W końcu trzeba się nauczyć myśleć w zupełnie innym języku, a nie tłumaczyć w locie. A myślenie i rozumowanie w innym języku to poniekąd właśnie przebudowa osobowości.

W temacie jeszcze naszych dyskusji o szukaniu swojego sensu życia polecam sobie posłuchać:
https://youtu.be/NuHEY7CjjTI
Odpowiedz
Zostawię jeszcze dwa fajne filmy z kanału Healthy Gamer.

O zaletach pisania dziennika:
https://www.youtube.com/watch?v=FNJO1pZV-I8

O ograniczaniu używania technologii:
https://www.youtube.com/watch?v=GI594-ha2SQ
Odpowiedz
Bus powrotny do Polski zamówiony na piątek. Dziś zamierzam powiedzieć, że kończę pracę i złożyć pisemne wypowiedzenie w biurze. Jestem ciekaw reakcji. Okaże się w najbliższych dniach, czy jadę do Niemiec do kumpli, czy zostaję w Polsce. Każda opcja ma plusy i minusy. Podsumowując zmiany w ostatnim miesiącu:

- Przywiozę mniej więcej 10-11 tysięcy zł oszczędności.
- Codziennie spędzam pół godziny z Memrise i Duolingo. Przyzwyczaiłem się i weszło mi to w nawyk. Idzie mi trudno przez zmęczenie, ale idzie.
- Zrobiłem mnóstwo notatek z własnych przemyśleń, z Waszych porad, kończę właśnie zapisywać drugi zeszyt 90 stron. Bardzo to polubiłem i czuję, że jest pomocne.
- Poradziłem sobie w stresujących sytuacjach w nowym kraju bez znajomości języka. Współniewolnicy mnie lubią, nie mam z nikim zatargu.
- Staram się wprowadzać w życie zasady komunikacji międzyludzkiej, które przeczytałem tutaj, w książkach oraz obejrzałem na necie.
- Ograniczyłem użycie Internetu do minimum. Oprócz tego forum zaglądam jeszcze tylko na dwa plus trzy grupy na Discordzie.
- Portale informacyjne i media społecznościowe poleciały do śmieci. Nie tęsknię. Zostały komunikatory dla znajomych i Facebook dla grup. Zamiast portali czytam tygodniki w pdf: The Economist dla informacji ze świata oraz Politykę dla informacji w Polsce. Docelowo chciałbym przejść na czytanie papierowych wersji.
- Zero porno w tym czasie. Żadnego liczenia dni, po prostu w ogóle o tym nie myślę. Wystarczyło nie mieć na to czasu i okazji. Potencji i libido brak, tak jak od dawna, ale w tej chwili postrzegam to na plus, bo mam ważniejsze sprawy.
- Nadal mam problem z podejmowaniem decyzji, stresuje mnie to i odkładam na później. Mam kilka możliwości tego, co dalej i nie umiem podjąć męskiej decyzji.
- Przez dużą ilość ruchu i wysiłku oraz brak czasu na jedzenie sporo schudłem i to bez wspomagaczy. Większość tłuszczu z brzucha i boczków zniknęła, zostało niewiele plus nieco wisząca skóra. Patrząc w lustrze widzę teraz, jaki bardzo jestem chudy przez brak mięśni:
https://mega.nz/file/ORkS2ZgL#OeYdtoBtDb...dzaCnwkgrA
Ale widzę też potencjał na zbudowanie jakiejś sylwetki.

Po schudnięciu wyostrzyły mi się rysy twarzy i jestem z tego zadowolony. Lubię swoją twarz przez widoczne kości policzkowe i mocną żuchwę. Myślę, że gdybym przez jakieś 2 lata popracował nad zrobieniem "sylwetki pływaka", usunął kłaki z ciała, dopicował włosy i twarz u kosmetyczki albo nawet jakimiś drobnymi zabiegami medycyny estetycznej, to mógłby potem sobie dorabiać na fuchach jako model 40+ Big Grin A już jedną profesjonalną sesję zdjęciową mam, bo znajoma jest fotografem i kiedyś mi robiła. Mam w sobie coś z narcyza, bo uważam, że ta sesja wyszła świetnie i lubię tam na siebie patrzeć.

W ogóle jakoś tak zacząłem bardziej pozytywnie na samego siebie i swoją prezencję patrzeć. Dostrzegać nie tylko same wady, ale też zalety lub elementy z potencjałem na poprawę. Kiedyś chciałem iść do stylistki modowej na porady wizerunkowe i pomoc w doborze garderoby, ale naoglądałem się tyle jutubów na temat mody męskiej, że sam stworzyłem sobie szczegółową listę tego, co chciałbym sobie kupić, żeby wyglądać jak milion dolarów, a nie jak student ubierany przez mamę w lumpeksach.

Zresztą jakieś 2 lata temu mi odwaliło i skontaktowałem się z firmą, która organizuje wypady do Turcji na zabiegi estetyczne. Chciałem sobie zrobić przeszczep włosów oraz poprawić opadające powieki. Nie łysieję, ale przez częstą grzybicę od lat nastoletnich wydrapałem sobie zakola szczególnie z jednej strony. Wpłaciłem nawet zaliczkę i miałem już termin wylotu, ale standardowe wewnętrze "ja" doszło do głosu. Przeraziłem się, że będę musiał lecieć samolotem do obcego kraju, że to aż tyle kosztuje (wydać 30k zł na implanty zębów dla matki oraz 10k zł na leczenie jej żylaków mi jakoś szkoda nie było, ale już ponad 4k euro na siebie to panika) i że matka by mnie chyba zajebała, jakby się dowiedziała, że tyle na jakieś zabiegi u ciapatych wydałem. Wycofałem się, zaliczki nie odzyskałem, ale umowa nadal jest ważna, więc jakbym zmienił zdanie, to mogę się z nimi skontaktować i nadal to wykonać. To w sumie 3 miesiące pracy w magazynie niemieckim, no ale mój ośrodek decyzyjny jest tak spierdzielony, że nie wiem, czy dam radę się zdecydować. Chociaż kusi, żeby zrobić i wyglądać lepiej.

Dobra, koniec pieprzenia prywaty w pamiętniczku. Czas spać, bo dziś za dnia będę rowy kopał. Dosłownie. Melioracja i te sprawy.
Odpowiedz
Nie jest źle, jest na czym budować, tylko dzień ma 24 godziny, jest zjawisko "Ego depletion" o którym pisał Tomakin. Pytanie, czy będziesz miał siły na pracę, naukę, ćwiczenia - i czy próba narzucenia Sobie zbyt dużych wymagań nie skończy się tym, że w końcu z niczym nie ruszysz - i czy nie lepiej skupić się najpierw na jednej rzeczy, pewnie karierze w Twoim wypadku?
Dla mnie dieta i ćwiczenia to nie jest już trudne, część zwykłem rutyny - doszedłem do momentu, gdy po prostu czuję potrzebę ćwiczeń, żeby czuć się normalnie - ale z drugiej strony, pewnie byłbym w lepszym miejscu, gdyby miał nadwagę, ale za to więcej czasu poświęcił na pracę.
Trenować zawsze można zacząć - taki Jeff Bezos po 50-tce przypakował i znalazł Sobie młodą dziewczynę, żeby cieszyć się tym - co pewnie przegapił w młodości, poświęcając teraźniejszość dla przyszłości.

Powodzenia w każdym razie.
Odpowiedz
Zawsze można siąść na dupie na kilka miesięcy i żyć z zarobionych na pracy dorywczej pieniędzy, wykorzystując czas na naukę. Nie wiem, jak tam z matką się dzielicie rachunkami, ale nawet te 10k spokojnie na pół roku powinno wystarczyć. No chyba że znowu wydasz na jakieś przeszczepy włosów czy zębów, to że całość oszczędności poszła na matkę to nie komentuję, bo sam wiesz, że to fatalna decyzja i pisałem, jak sobie z tym radzić, stopniowo wprowadzać nowe rzeczy i przyzwyczajać do nich zarówno matkę, jak i siebie. Ale korekta swojego wyglądu za grubą kasę to już samodzielna decyzja i uważam, że dość słaba, bo takie szczegóły mają marginalne znaczenie. Tu znowu przychodzą mi na myśl moi znajomi z patośrodowisk, ludzie łysi, szczerbaci, często w zasadzie bezdomni, a mają partnerki i po prostu są szczęśliwi, bo otoczyli się ludźmi, którzy dają im pozytywne wzmocnienia.
Odpowiedz
Zgodzę się z Tomakinem, nie wydawaj pieniędzy na głupoty.
Nie wyglądasz jak ktoś, kto powinien mieć problemy ze znalezieniem dziewczyny Z POWODU wyglądu. Jeśli już, to tylko w sposób pośredni - znaczy Twoje własne złe samopoczucie spowodowane wygórowanymi oczekiwaniami względem siebie i pewnej wypaczonej perspektywy tego, jak musisz wyglądać - może wpłynąć na Twoje zachowanie w towarzystwie kobiet, ale tutaj przyczyną bezpośrednią jest nie wygląd, ale samo-percepcja.

Są za to inne powody, które mogą sprawić, że znalezienie kobiety będzie dla Ciebie trudne - jak brak stabilnego zatrudnienia, mieszkania i pewne nieogarnięcie - i to na tym bym się skupił.
Wyglądem facetów to przejmują się może nastolatki w liceum, później dla kobiet to nie jest jednym z głównych kryteriów doboru partnera - chyba, że ktoś jest tutaj rzeczywiście poszkodowany, ma jakieś chemiczne oparzenia, nie ma jednego oka czy coś takiego.
Odpowiedz
(04-24-2023, 11:03 AM)Nawaphon napisał(a): czy nie lepiej skupić się najpierw na jednej rzeczy, pewnie karierze w Twoim wypadku?

Powodzenia w każdym razie.

Dziękuję. O ego depilation oczywiście wiem. Myślę, że dorzucenie godziny treningu raz na dwa dni to nie będzie coś mocno obciazajacego.

Podjąłem decyzję, że próbuję z IT. Dostałem się program mentorski i będę miał kogoś, kto mnie przez najbliższy rok będzie odpowiednio kierował, żebym mógł wystartować. Mam 60 dni na zerwanie umowy i pełen zwrot dotychczasowych kosztów, jeśli nie będę zadowolony. Czy będę jednocześnie pracował w Polsce albo w Niemczech, to się jeszcze okaże.

Do głowy przychodzą mi różne opcje, nawet taka, że mógłbym wynająć sobie gdzieś w dużym mieście mieszkanie i przestać za nie płacić, bo prawo jest tak skonstruowane, że na to pozwala, bo właściciel ma ograniczone możliwości. Można kupić kolekcjonerski dowód osobisty i nawet nie mieć umowy na siebie, a na fikcyjne dane. Żyć tak przez rok, czy półtora. Zaoszczędzoną kasę mieć choćby na podnoszenie kwalifikacji. I załóżmy wstawać o 5 rano, od 6 do 22 uczyć się IT, potem gdzieś dorabiać, choćby na głupim to wożeniu żarcia rowerem albo gdzieś w magazynie, żeby finansowo wyjść choćby na zero, a wieczorem wychodzić na miasto i do ludzi. Albo uczyć się kładzenia płytek, elektryki, czy giełdy. :-)

Tyle że tak nie zrobię, bo jestem miękki psychicznie, nie mam cech psychopatycznych, a dużą empatię i chyba nie byłby w stanie zrobić takiego skurwysyństwa właścicielowi mieszkania, bo sam bym siebie wyobrażał w tej sytuacji. Nawet bym nie dał rady sodownie egzekwować praw lokatora i skarżyć właściciela za odłączanie wody czy inne uciążliwości, bo bym wiedział, że to jak jestem tym podłym. Zresztą gdybym użył fałszywych danych z lewego dowodu, to i tak bym nie mógł tego nigdzie zgłaszać. Za dużo stresu, nawet jeśli ostatecznie ja bym na tym dużo skorzystał.
No ale pomysł jest pomysł, więc wypisuje wszystko, co mi do głowy przychodzi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości