This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Tak się zastanawiam, czy w ogóle dałbym radę jeden dzień wytrzymać w takim czymś, z moim stanem stawów i kręgosłupa.
Odpowiedz
Ludzie tu są na Ketonalu i amfie, więc ze wspomagaczami dałbyś radę. Tym bardziej gdybyś wiedział, że nie masz innego wyjścia i musisz. Sporo tu alimenciarzy i dłużników lub byłych kryminalistów. Jestem w pokoju z gościem, który siedział 16 lat za zabójstwo kochanka swojej żony. 

Bywają też w takich firmach osoby, które szybko się zwijają. I poniekąd mają rację. Na dłuższą metę szkoda zdrowia.
Odpowiedz
Psychicznie może i dałbym radę, nawet w takim stanie, w jakim jestem, czyli motywacja i zdolność zmuszenia się do działania szorują po dnie. Remonty po 14 godzin na dobę albo i więcej robiłem z ludźmi, którzy zapewne byli na podobnym poziomie, co ci których opisujesz. Ale tu bardziej o stan fizyczny chodzi, niektórych kontuzji nie zabijesz przeciwbólowymi, albo zabijesz na jeden dzień, a na drugi po prostu nie wstaniesz z łóżka. Pamiętam kiedyś postanowiłem przećwiczyć ból i kontuzje, robiąc przysiady ze sztangą, jakieś dziecinnie małe ciężary, ale kolana mam naprawdę mocno pojechane. Ile to, 3 serie były? 4? I mniej więcej przez tyle dni potem nie mogłem za bardzo chodzić, z trudem tylko dokuśtykałem do apteki po jakąś maść przeciwzapalną. Podobnie kręgosłup, po zwykłej wycieczce w góry, takiej na raptem kilka godzin, ale dobrym tempem i z plecakiem, po nierównych kamieniach, miałem problem, żeby wsiąść do samochodu. Nie dałem rady się schylić na tyle mocno, żeby wejść do środka, jakieś kombinacje musiałem robić z łapaniem się dachu i opuszczaniem na rękach.

Nawet kiedyś sobie plan rozpisałem, zarówno ćwiczeń, jak i suplementów na poprawę stanu układu ruchu, ale myślę, że u mnie akurat chodzi o ogólnie słabą regenerację, która wynika z jakiegoś szerszego problemu. Jakbyś tak do przodu nie poleciał, tylko poczekał z miesiąc czy dwa, to by można rozpisać jakieś ćwiczenia i podstawowe suple też dla Ciebie, zmniejszyłyby ryzyko, że na przykład pojawi się przepuklina, ale tym razem na kręgosłupie. Tego typu rzeczy mogą zostać na całe życie.

(a jeszcze co do motywacji, sobie Berserk odświeżam, anime takie, jakie to kopa daje, żeby zacząć ćwiczenia...)
Odpowiedz
Właśnie, ile to będzie? Ze 35 kilometrów? Apka powinna pokazywać też dystans w kilometrach.
Odpowiedz
Zgadza się, 50 tysięcy kroków to według apki około 35 km. Samo chodzenie nie jest tak męczące, powoli można sobie iść nawet cały dzień, jeśli buty się ma wygodne. Bóle stawów miałem kilka lat temu, siarka MSM pomogła idealnie.

Przez pół roku codziennie nie będę aż tyle robił, to jest raczej niewykonalne, bo faktycznie mógłbym się po tym uszkodzić. Ludzie mają określoną wytrzymałość i prędzej czy później się zbuntują, jak za bardzo będą dociskani. Myślę, że w przyszłym tygodniu wrócimy na sadzenie na maszynach. Generalnie nie znoszę sadzić, bo jestem za wysoki na ciągłe schylanie się, albo pracę na siedząco w pochyleniu. Albo się przeniosę tutaj na coś lepszego (umiem obsługiwać maszyny do nawadniania), albo wyjadę znów do Niemiec, jak się pojawi wolne miejsce w starej firmie. Albo wrócę do Polski, żeby sobie całkiem zdrowia nie rozwalić.

Tomakin, Twoje historie problemów ze stawami kręgosłupem są dość przerażające, aż tak chyba nigdy nie miałem i wolałbym nie tego nie doświadczyć. Nie wiem, czy można odbudować naturalnie stawy, czy już potem jest się skazanym na problemy do końca życia.
I nie oczekuję od Ciebie czy od innych rozpiski ćwiczeń i supli. I tak już na tych piętnastu stronach dostałem sporo pomocy od Was, a nie zdążyłem się nawet za to odwdzięczyć, bo na razie tylko zużywam miejsce i transfer na hostingu.

Wysokie koszty netu i połączeń sprawiają, że z matką rozmawiam tylko raz na dwa dni przez internet w hotelu. I obojgu nam to wychodzi na dobre.
Odpowiedz
Jakbym nie lubił dawać dobrych rad, to nie zakładałbym tego forum, więc nie przejmuj się tym, że o coś pytasz.

I nie, stawy się nie regenerują, ale można wzmacniać otaczające je mięśnie, w tym drobne, stabilizujące, można korygować takie rzeczy, jak skrzywienie miednicy czy brak symetrii siły mięśni ud. To są rzeczy, które warto robić nawet wtedy, gdy jest się całkowicie zdrowym. Szkoda, że w czasach, gdy się dorabiałem kontuzji, nie było internetu, może dziś byłoby lepiej.

Wykorzystujesz to, że jesteś otoczony ludźmi, by trenować interakcje społeczne? Uczyć się rozmawiać tak, by być lubianym?

Pamiętam jak kiedyś układałem takie różne plany, typu ćwiczenia do wykonywania co trzeci dzień, 15 minut dla kręgosłupa, 15 minut dla kolan, suplementy które warto brać każdego dnia, tego typu rzeczy, zastanawiałem się, czy można opracować plan rzeczy, które warto samemu codziennie robić, by zwiększyć "umiejętności społeczne". Trening... nie wiem, uśmiechania się? Tonu głosu? Nauki mowy ciała, wyszukiwania w ludziach na filmach pozytywnych rzeczy, które można skomplementować? Brzmi głupio, ale ludzie, którzy odnieśli w dziedzinie wywierania wpływu na ludzi największe sukcesy, poświęcali na to dużo czasu. Tylko za cholerę nie wiem, co miałoby się w takiej rozpisce znaleźć, problem w tym, że dla "towarzyskich" ludzi to zazwyczaj coś kompletnie naturalnego i nie mają pojęcia, jak to robią. Nie są w stanie nikogo tego nauczyć.
Odpowiedz
No tak, ale mi chodzi bardziej o ćwiczenia do robienia samemu.

To jak z grą na pianinie, jasne, granie koncertów czy robienie występów dla znajomych jest ważne, ale 90% pracy to powinny być jednak ćwiczenia, których lepiej, żeby nikt nie słuchał.
Odpowiedz
(04-06-2023, 12:19 AM)tomakin napisał(a): I nie, stawy się nie regenerują, ale można wzmacniać otaczające je mięśnie, w tym drobne, stabilizujące, można korygować takie rzeczy, jak skrzywienie miednicy czy brak symetrii siły mięśni ud.

 Parę lat temu dużo bawiłem się w poszczenie. Najwięcej zrobiłem 20 dni o samej wodzie. Miałem do tego czasu odnawiające się problemy z kolanem, nie jakieś dramatyczne - ale zazwyczaj jak biegałem, miałem później bóle i tak dobre 10 lat. Po poście zniknęło i od tej pory żadnych problemów.
 Oczywiście, mogły być i inne czynniki bo i dietą i suplementami i różnego rodzaju ćwiczeniami też się bawiłem przez cały czas - ale tak jako ciekawostkę rzucę.
Odpowiedz
(04-06-2023, 12:19 AM)tomakin napisał(a): Wykorzystujesz to, że jesteś otoczony ludźmi, by trenować interakcje społeczne? Uczyć się rozmawiać tak, by być lubianym?

Tak i dość dobrze mi idzie. Dogaduję się z ludźmi, już mniej więcej zdążyłem poznać ekipę, z którą pracuję i nie czuję się wykluczony, tylko normalnie uczestniczę w dyskusjach. Z ludźmi w pokoju też żyje mi się dobrze. Szczególnie polubił mnie gość, który 16 lat siedział w więzieniu. Kawał byka z niego, cały wytatuowany, łącznie z częścią twarzy. Taki typowy bandzior. Ale stwierdził, że on się potrafi poznać na ludziach i wie już, że ja jestem swój chłop i jakby potrzebował kiedyś jakiejś pomocy z obiciem komuś ryja itp. to mam do niego dzwonić, a on zorganizuje swoich ziomali. A to wszystko tylko dlatego, że jako jedyny z pokoju słucham jego opowiadań i zadaję co jakiś czas jakieś pytania. On uwielbia gadać o swoim pobycie w więzieniu, a ja po prostu przytakuję, nawet jeśli trzeci raz w ciągu paru dni tę samą historię słyszę. Gość dał mi już praktycznie pełny poradnik, jak sobie radzić w pierdlu, co z kim załatwiać, gdzie najlepiej siedzieć, jak pisać wniosku do naczelnika albo do sądu itp. Normalnie poradnik młodych skautów. Smile

(04-06-2023, 01:14 AM)munieslaw napisał(a): 1. Bycie miłym, ale nie tak sztucznie w sensie, jak ktoś się z czegoś zwierza to nie wyśmiewanie "hahaha, jaki z cb frajer", tylko powiedzenie "przykro mi, że Ciebie to spotkało".
2. Pochwalenie jakichś dobrych cech, ale też żeby nie włazić w dupę, chociaż odporność na komplementy jest w Polsce spora.
3. Nie obrażanie, nawet jak ktoś robi coś źle, lepiej zacząć dyskusję po co to robi, każdy ruch powinien czemuś służyć.
To takie moje metody, jednakże przez to często zostaje kimś w stylu tamponu emocjonalnego, "śmietnikiem do którego ludzie przychodzą ze swoimi problemami".

Dobre rady. Tak, powstrzymywanie się od oceniania, wyśmiewania, poniżania. To trudne, ale trzeba się tego uczyć. Jeśli ktoś się z czegoś zwierza, to właśnie najgorsze, co może być, to wyśmiać, albo zlekceważyć czyjś problem ("to jeszcze nic! mi to się dopiero przytrafiło!"). Tak samo jak wyszydzanie ofiar np. oszustw na internecie ("dobrze ci tak, takich frajerów trzeba golić"). W sieci najłatwiej na takie teksty trafić. Rzeczywiście najlepiej powiedzieć "przykro mi, że cię to spotkało".
Odpowiedz
Nawa, a nie schudłeś aby wtedy przypadkiem?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości