Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
W temacie wyjazdu i pracy nie oczekuję porad, wyrzucam ogólnikowo, co mi aktualnie stres generuje, a szczegóły idą do dziennika. Nie chce tutaj robić spamu. Dziś rano przeczytałem to, co napisałem wczoraj wieczorem i mam nowe wnioski, świeże spojrzenie. Taka analiza swoich działań chyba pomaga.
Chcę dokładać sobie rzeczy do tego spaceru, żeby nie skończyło się tylko na samym łażeniu i rozmyślaniu. To jest taka pułapka - człowiekowi wydaje się, że coś robi, ale to tylko krecenia się w kółko i oszukiwanie świadomości, że są postępy w życiu.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
03-15-2023, 12:32 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-15-2023, 12:33 PM przez Temper.)
Widziałem niedawno rosnący trend na YT o nazwie "study with me", gdzie ludzie transmitują siebie podczas nauki stosując zasadę pomodoro. Niektórzy potrafią uczyć się nawet przez 8-12 godzin w cyklach 50 minut nauki, 10 minut przerwy.
Na przykład ten chłopak:
https://www.youtube.com/watch?v=uHFMghsYgRI
Zastanawiam się, czy może też tak nie próbować. Jest to jakiś zewnętrzny bodziec motywujący, bo jeśli udostępni się jakiś plan swoich transmisji, to potem wstyd się z tego wycofać. A i czasem jakieś donejty mogą wpaść.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Rób spam ile dusza zapragnie, to forum to i tak głównie mój pamiętnik o obłączkach i 3 osoby które czasem coś napiszą
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
03-15-2023, 07:49 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-15-2023, 07:52 PM przez Temper.)
Rozmawiałem z nią kiedyś o zwierzaku. Ani pies, ani kot nie wchodzą w grę. Stanowczo nie chce. Nigdy w domu nie mieliśmy, jest nieprzyzwyczajona. Dla mnie dobrze by było, gdyby nawet poznała jakiegoś przyjaciela albo częściej spotykała się z dawnymi koleżankami z pracy i z sąsiadkami, ale to też jest mało prawdopodobne. Pogada na ulicy, ale nic więcej nie chce, bo mówi, że ma mnie. Więc tego nie przeskoczę.
A pieseła masz fajnego.  Może kiedyś, jeśli będę już mieszkał na swoim i jakoś mi się życie ustabilizuje, to przygarnę kota. Ale musiałbym najpierw pokonać swoje przekonanie, że od kota w domu śmierdzi.
Dziś byłem sam w domu przez jakiś czas, więc zmusiłem się do zadzwonienia do polskiej rekruterki w sprawie dogadania szczegółów pracy w Szwajcarii. Miałem wrażenie, że ona też była trochę zestresowana rozmową, przez co to ja poczułem się pewnie, obniżyłem głos i wszystko poszło bardzo sprawnie. Kiedyś sobie wymyśliłem sposób, który może pomagać w rozmowie przez telefon. Staram się wyobrazić sobie, że osoba, z którą mam rozmawiać, tak samo boi się telefonów i to właśnie moim zadaniem jest poprowadzić rozmowę tak, żeby tamtą osobę uspokoić. Sam rzadko kiedy stosuję się do tego, ale myślę, że warto próbować.
A więc teoretycznie mam już dogadane rozpoczęcie pracy w zupełnie obcym dla mnie kraju od 3 kwietnia. W razie czego zrobiłem też overbooking i zgłosiłem się do dawnej pracy w Niemczech od 10 kwietnia. Co roku sobie powtarzam, że już ostatni raz wyjeżdżam i na tym się skończy, ale kusi mnie, żeby jeszcze te parę miesięcy pomęczyć się z patusami i przywieźć kilkadziesiąt tysięcy. Byłem dziś na spacerze i wszystko we mnie krzyczy, żeby się wycofać. Stres rozwala mi głowę. Zawsze tak mam. Matka byłaby przerażona, ale ostatecznie by się przyzwyczaiła. Jak zawsze. Nie wiem, czy nie wrócę od razu z podkulonym ogonem i tylko stracę pieniądze, no ale kusi, żeby spróbować.
Musiałbym ogarnąć jeszcze trochę rzeczy do czasu wyjazdu - transport busem, ciuchy robocze, roaming, żeby nie zbankrutować przez chore stawki w Szwajcarii, a wcześniej odwiedzić stomatologa. Studia IT musiałbym wtedy przerwać, bo nie dam rady być nawet zdalnie na zajęciach. Zresztą nie jestem do nich w pełni przekonany. Jakbym je skończył, będę już po czterdziestce i konkurował na rynku jako junior z ludźmi o połowę młodszymi. A same studia jakością niestety nie grzeszą zawalając czas gównoprzedmiotami w ogóle nie związanymi z IT.
Zgłosiłem się za to dzisiaj do gościa, który organizuje roczne szkolenie IT z "gwarancją pracy". Cena spora, no i nie mam pewności, czy bym podołał jednocześnie cisnąć na polu i wieczorami uczyć się programowania, ale chciałbym jakoś spożytkować ten czas, jeśli zdecyduję się wyjechać. Żeby nie było, że wrócę i znów będzie "no dobra, i co teraz?". Dostałem zadanie rekrutacyjne do kursu i będzie kminił.
A przed spaniem zrobię wpis z dzisiejszego dnia do dziennika. Swoją drogą to zauważyłem, jak bardzo pismo mi się pogorszyło i pisanie ładnie i czytelnie wymaga już pewnego wysiłku. Od dawna robię co najwyżej podpisy, więc umiejętność pisania zaczęła zanikać. Warto to ćwiczyć.
Liczba postów: 306
Liczba wątków: 8
Dołączył: Dec 2020
Reputacja:
13
(03-15-2023, 07:49 PM)Temper napisał(a): A pieseła masz fajnego. Może kiedyś, jeśli będę już mieszkał na swoim i jakoś mi się życie ustabilizuje, to przygarnę kota. Ale musiałbym najpierw pokonać swoje przekonanie, że od kota w domu śmierdzi. 
Musisz wziąć pod uwagę koszty utrzymania zwierzaków. Kiedyś to było bardzo proste, teraz bardzo kosztowne. Weterynarz, ubezpieczenia i inne pierdóły.
A tak przy okazji jak u Ciebie z alkoholem? On bardzo ładnie opisuje charakter.
Już nie pamiętam w jakim kraju, ale jest taka zasada, że żeby kogoś dobrze poznać, to trzeba się z nim porządnie nawalić.
Ja miałem zawsze znajomych z którymi uwielbiałem się nawalać. Zawsze było wesoło, przyjaźnie i uprzejmie.
Dlatego chyba jestem alkoholikiem. Wszystkie moje dziewczyny lubiły jak piję, ponoć po alkoholu bywałem jeszcze bardziej odjechany niż na trzeźwo, ale w pozytywny sposób.
Alkohol ukrywa zahamowania i pokazuje co siedzie w człowieku.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Wiem, zwierzak kosztuje. Wszystko się rozbija o pieniądze. Utrzymanie zwierzęcia kosztuje. Samochód bym kiedyś sobie kupił, bo od zdania prawka w ogóle nie jeździłem i nie miałem kiedy się wprawić, a im dłuższa przerwa, tym gorzej. Ale utrzymanie kosztuje. Mając gównopracę nie będzie mnie na to stać. Taniej wyjdzie wynajmować pokój, a nie mieszkanie, a różnicę odkładać na własne, ale ile można tak się męczyć. Laski nie zaproszę do pokoju przecież. Najlepsze dziwki kosztują od 1000 zł za godzinę, a gdzie tu korzystać co tydzień. Do tego kultura, rozrywka, sport. Itd, itp. Jak ktoś mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, to po prostu nie miał nigdy dużych pieniędzy.
Alkohol piję rzadko. Parę razy w roku i od dawna się nie nawaliłem jakoś mocno. Ale fakt, że to mnie znieczulało i dawniej w gronie ludzi, których dobrze znałem, potrafiłem brylować. Też, tak jak u Ciebie, ludzie lubili, jak piłem. Dziś jak trzeba, to towarzysko wypiję, ale to już nie jest rozwiązanie.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Samochód kosztuje? No już nie szukaj wymówek, za te 7000 kupisz jakąś kupę złomu, w którą będziesz musiał rocznie z 1000 wkładać, 1000 na ubezpieczenie przegląd. Nie licząc paliwa czy kwoty włożonej na początek, to jest poniżej 200 zł miesięcznie.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Miałem na myśli coś, co nie jest właśnie złomem.  A najlepiej, jak posłuży trochę lat. Na złoma kasę mam od ręki. Na coś nowszego i może wygodniejszego z automatem za 20-30k też bym mógł sobie pozwolić, jeśli chciałbym naruszać bardziej moje dotychczasowe oszczędności. Tak ogólnie sobie narzekam na ceny, choć to u mnie zawsze inne rzeczy poza samochodem były priorytetowe. A po części pewnie też jakiś tam strach przed jazdą, ale to kwestia wprawy.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
03-15-2023, 10:34 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-15-2023, 10:44 PM przez tomakin.)
Kurcze, kiedy ja swojego kupiłem... popatrzmy
2016, dałem bodajże 7000, zrobiłem jeden konieczny remont o koszt którego sprzedawca obniżył mi cenę (wymiana rozrządu, bo to mogło akurat doprowadzić do szkody całkowitej jakbym nie zrobił), dwie sondy lambda, bo to też w sumie eksploatacyjne i czasem no, trzeba, a tak poza tym ani razu nie miałem takiego problemu, żeby coś się wywaliło i dalej nie dało się jechać. Raz tłumik zaczął odpadać to trzeba było tam jakąś rurę wspawać, raz drzwi przerdzewiały to sam zakleiłem, no wiadomo, akumulator jak się zestarzał, opony.
W sumie koszty remontów, wymian oleju, kupno opon etc nie licząc rozrządu to nie wiem, 50 zł miesięcznie? 30 zł? Fakt, że nie jeżdżę dużo. Reszta kosztów to raz w roku OC (coś koło 500 zł pewnie) i przegląd (150 chyba). Na upartego w 100 zł miesięcznie się zmieścisz, 200 zł to już z wliczeniem utraty wartości przez samochód.
STAĆ CIĘ i na pierwszy wóz raczej nie bierz czegoś drogiego, bo zostawisz gdzieś na drzewie. Czy na paliwo Cię stać, żeby sobie tak o pojeździć to już inna sprawa.
Dla mnie samochody to była w dużej mierze metoda na radzenie sobie z agorafobią, czyli skrajnie silnymi atakami paniki przy jakiejkolwiek próbie podróży, więc jakby nie patrzeć, inwestycja w zdrowie. Wyjechać gdzieś 50 km od domu i niech mózg sobie radzi ze świadomością, że jest daleko, a jednocześnie jest to na tyle wygodne, że nie obciąża jakoś czasowo ani finansowo, niby można w PKS wsiąść, ale jest się uwiązanym do rozkładu jazdy.
Tak z ciekawości sprawdziłem, 22 km trasa pks to 10 zł, no moim złomem wychodzi prawie identycznie, tylko że wychodzę z domu i jestem w trasie, a nie że pół godziny albo i dłużej tracę na dojście do przystanku, albo wręcz płacę za bilet mpk dodatkowo. Na trasach 100+ km PKS jest już dużo bardziej opłacalny.
A nie wróć, pkp czy pks są opłacalne, jak się jakieś zniżki weźmie, których nie mam a które domyślnie się na stronie wyświetlają. Bez tego nawet na 100 km samochód wychodzi po prostu taniej. No z parkingami bywają problemy, to jedyna zaleta zbiorkomu.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
No to udowodniłeś mi, że mnie stać.  Ech, jak to jednak te wdrukowane schematy ciągle człowieka ograniczają. Nie jestem tylko przekonany, czy chcę złoma, czy jednak coś chociaż trochę droższego i może sprawniejszego.
|