01-23-2025, 09:20 PM
Rozumiem, dzięki ).
 
 
|
Zapodaj coś o czym myślisz
|
|
01-23-2025, 09:20 PM
Rozumiem, dzięki ).
02-01-2025, 02:08 AM
02-01-2025, 07:37 AM
Tak, o tym właśnie pisałem... Chociaż ciągle jeszcze się do tego nie zabrałem.
02-01-2025, 07:45 AM
Najlepsze są odpowiedzi w stylu "twój tekst jest błędny, bo JA robię inaczej i JA wychodzę na tym lepiej".
02-01-2025, 09:04 PM
(02-01-2025, 02:08 AM)tomakin napisał(a): Co do giełdy, fajny wykres Czyste bzdury. Kolejna osoba, który chce zabłysnąć. 90% ludzi traci na giełdzie, to może fakt, ale fundusze radzą sobie w miarę ok. Ostatnie statystyki to chyba 50%, ale to nie ma znaczenia. Chodzi o to, czy chcesz inwestować krótkoterminowo, czy długoterminowo. Wiadomo, że długoterminowo np. na 10 lat, to jest prawie 100% pewność, że coś tam ugrasz. Inwestując w ES (S&P500), DJ, czy NQ masz szanse zarobić ostatecznie bo inaczej się nie da... ale... jeżeli choć trochę się znasz, to można ugrać więcej inwestując nie tylko w akcje ale i obligacje, choćby metodą Grahama 50/50. Dla przykładu, kiedy trafisz na bessę to zostajesz bez dochodu na kilka lat. Ale potem wracasz do gry, więc jeżeli Ci się nie spieszy, to metoda inwestowania co miesiąc tej samej sumy pieniędzy w ES jest dosyć dobrą metodą dla ludzi nie znających się na tej "zabawie". Np. w roku 2022 jak zainwestowałeś w indexy, to potrzebowałeś 2 lat aby wyjść na zero, gdybyś nie uwzględnił inflacji i opłat. Ze złotem był taki okres np. 12 lat. gdzie byłeś w dupie przez te lata. Ja gram krótkoterminowo, ale jakbym miał więcej kasy i by mi się nie spieszyło, to grałbym długoterminowo. Obecnie rynek jest na krawędzi. Mówi się o największym kryzysie w dziejach ludzkości, ale ... nie koniecznie musi się to zdarzyć. Choć uważam, że kryzys musi być bo po tym co się odjebało na świecie z tym całym dodrukiem pieniędzy. Może nie będzie to kryzys największy w dziejach, może jakimś cudem uda im się wyhamować delikatnie, ale nie wierzę, że jesteśmy w hossie. Miałem zainwestowane pieniądze na córki koncie, które założyłem jej jak się urodziła. Teraz je zacząłem wybierać. Chodzi o to, że jeżeli się mylę, to nie stracę ani grosza, tylko po prostu nie zarobię więcej niż zarobiłem. Tak samo wyszedłem już dawno z BTC. Natomiast jeżeli rynek się sypnie w dół, to ja będę miał kasę w kieszeni i będę miał jej więcej niż inni, którzy wyjdą za późno. Sumując. Rynek długoterminowy nie jest trudny, na nic się nie da stracić, ale większość ludzi traci na intraday, albo scalpingu.
02-02-2025, 09:55 AM
Ja się uczę czwarty rok. Na początku zarabiałem bo szalałem ostro, potem wszystko straciłem i jeszcze raz straciłem i jeszcze raz straciłem. Przewaliłem na giełdzie przez te lata chyba z 10 tysięcy funtów. Pierwsze dwa lata to były kursy u debili, oszustów i ... nie żałuję tego. Ostatni cały rok to ostra nauka na poważnie. Robiłem i robię kursy, które kosztują majątek, ale mam je za darmo, więc jest ok.
Póki co nie zarabiam jeszcze jako tako, ponieważ cały czas testuję swoje taktyki. Ostatnio idzie naprawdę coraz lepiej, ale to ciągle za mało. Muszę mieć poukładane wszystko, a najwięcej głowę i to nad tym pracuję sporo. Stosuje miksy różnych metod i próbuję zrozumieć rynek, choć sporo ludzi na grupach traderskich nabija się ze mnie, że za bardzo próbuję zrozumieć rynek, że trzeba go mechanicznie rozgrywać. A ja jednak robię swoje. Co do Sorosa, to nie wierzę, że wyciągał 30% rocznie, ponieważ Buffet, czy Graham wyciągali 2.5%. Ale to po odliczeniu wszystkich rzeczy. Często ludzie podają zysk, bez kosztów i inflacji. Co z tego, że osiągnąłeś 5%, gdy inflacja była 12% itd. U nas na grupie ludzie zarabiają i po kilkaset procent dziennie. W sumie to jeden jest taki. A reszta różnie. Chodzi o to, że my gramy wszyscy intraday, albo scalpy. Moje pozycje trwają czasem kilka sekund, czasem kilkanaście. A czasem około godziny. Zależy jaki trading ćwiczę akurat w tym dniu. Z reguły gram na przemian. Albo na M15 (na świecach 15 minutowych) albo na minutowych M1. Póki co celowałem w 50 dolców dziennie. Jak głowa się przyzwyczai to przejdę do 100$ itd. Mam nadzieję, że w tym roku przejdę już na zawodowstwo, czyli będę zarabiał wyłącznie na tradingu.
02-02-2025, 05:06 PM
(02-02-2025, 03:21 PM)munieslaw napisał(a): https://www.bankier.pl/forum/temat_georg...98399.html Kwestia jak to liczyli :-) Czy uwzględniali inflację i wszystkie koszty, czy tylko policzyli zyski. Ale nie upieram się. Wiem, że standardem niby jest 10%, ale mnie to oczywiście by nie zadowala. Na naszej grupie większość osób celuje w 2% tygodniowo, plus oczywiście procent składany, co daje już fajne pieniądze. Co do moich 50$ to tylko suma, którą trzeba przetrawić w głowie. System się nie zmienia, czy będzie to 50 000$, czy 50$. System pozostaje ten sam, ta sama ilość pozycji, ta sama wielkość pozycji w pipsach, czy punktach. Tylko różni się ilość lotów. Nie ma różnicy, czy jestem w stanie ugrać dziennie 2 dolary, czy 2 miliony, chodzi o systematyczność i trzymanie się średniej. Potem w głowie trzeba tylko ustawić sumy. Większość traderów powiedzmy rozgrywa 5 pozycji dziennie i zarabia dziesiątki tysięcy. Grają też po kilka, kilkanaście pipsów, chodzi tylko o ilość lotów, którymi grają. Znam wielu traderów, których zabija ilość lotów, są świetni, gdy grają małym lotem, ale identyczną pozycję, którą grają z zupełnym spokojem - nie rozegrają jak im powiększysz ilość lotów. Wydaje się to głupie, ale tak to niestety działa.
02-02-2025, 06:38 PM
(02-02-2025, 02:17 PM)munieslaw napisał(a): A tak poza tym 50 usd dziennie to mało dość, bez problemu i bez ryzyka można wyciągnąć tyle w biznesie, choćby w wykończeniówce masz 20-30k zł miesięcznie. Trading to nie dla mnie, chyba bym na serce nie wytrzymał jakby wszystko zależało od tego czy kreska pójdzie w górę czy w dół. Już bym wolał pokera online, ale to trzeba było się tym zajmować 20 lat temu, a nie teraz gdzie grają same boty i frajerzy, których te boty golą z kasy. Pytanie, czy wolisz robić w wykończeniówce i babrać się w syfie i pracować fizycznie, czy wolisz siedzieć przy kompie i kliknąć kilka razy myszką. Masz rację, że trading jest podobny do pokera. Jest bardzo podobny, ale jest jedna znacząca różnica. W pokerze jak i w tradingu trzeba dobrze analizować, liczyć, przewidywać zachowania przeciwnika, czy partnerów przy stole. Tutaj jest identycznie, ale różnica jest taka, że w tradingu wiesz, że nie wygrasz z rynkiem, więc gra polega na płynięciu z nim. To tak jakbyś grał w pokera i wiedział, że przy stole jest jeden zajebisty gość, który wygrywa wszystko. Więc Twój układ jest taki, że robisz tylko ruch przy stole, pomagasz mu symulować ruch, a on Ci na końcu gry coś odpala. Sumując... ja staram się widzieć ruch grubasów i się pod niego podpinać. Kiedyś grałem jak ulica, teraz dokładnie odwrotnie.
02-03-2025, 08:16 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-03-2025, 08:19 PM przez neko1witek.)
(02-02-2025, 11:39 PM)munieslaw napisał(a): Ktoś tutaj (nie wiem czy nie Ty) pisał, że Zaorski to hazardzista, nie zgodziłbym się z tym. Przy shortowaniu luny czy cyberpunka argumenty miał mocne. Ale też się mylił wiele razy, wprawdzie przewidział wojnę na Ukrainie, ale stawiał, że oligarchowie sprzątną Putina, tak samo zakładał, że Kamala Harris wygra wybory etc. Co do jego gadania, że kursy z inwestowania są nic nie warte się w 100% zgadzam, podobnie jak analiza techniczna. Załóżmy, że masz sposób by wyciągać te nawet 30% rocznie to po chuj robisz filmiki na yt? Ja Zaorskiego bardzo lubię, więc to raczej nie ja pisałem. Czy jest hazardzistą - raczej nie, bardziej spekulantem w niektórych aspektach. Co do kursów, to święta racja, bo jakiego huja się babrać w gównie z ludźmi, kiedy masz system i zarabiasz kasę. Na takich matołów nie tracę czasu, ale z części kursów wybieram kawałki, które podchodzą mi pod mój styl tradingu. Niektóre kursy to kursy poważnych firm, a nie śmiesznych youtuberów, np. kurs Jima Daltona, gość zjadł zęby na tradingu i był twórcą tradingu według market profile, czyli założeniu, że cena wraca do miejsc w których spędziła najwięcej czasu. Jego teoria jest różnie odbierana, ale biorę to pod uwagę zawsze gdy analizuję rynek. Akurat uważam, że warto się w tym temacie uczyć. Oglądam większość kursów na 2 krotnym przyspieszeniu, albo przewijam całe fragmenty, które znam, które mnie nudzą, albo które uważam za idiotyzm. Póki co mogę obalić prawie każdy kurs youtuberów i udowodnić, że jest do dupy. Ale zrozumienie błędów w kursie, to świetny krok do rozwoju. To tak jak w karate. Sensei nie bazuje na chwaleniu twoich najmocniejszych stron, ale na negowaniu najsłabszych. Tylko wtedy jest progres. Tak podchodzę do tradingu. Nawet gówniany kurs da mi coś. Póki co zostało mi już niewiele kursów, niewiele nowych rzeczy. Chyba tylko zostało mi szlifowanie i szukanie swojego stylu. A przy okazji, to na wojnie z Ukrainą w pierwszy dzień zarobiłem 1600 dolców na rublu, po prostu go zaszortowałem i przy malutkim ryzyku zebrałem jak dla mnie kokosy. (02-03-2025, 08:44 PM)munieslaw napisał(a):(02-02-2025, 09:55 AM)neko1witek napisał(a): Jeżeli masz odpowiednie MM to nie ma bankructwa. To co robi Zaorski to hazard, on ryzykuje. Ja tego nie robię. A w tym kontekście (o Zaorskim) to oczywiście potwierdzam. Uważam, że trzeba być debilem będąc na jego poziomie, aby tak ryzykować. To jest już totalne kretyństwo. Rozumiem, że ja tak robiłem na początku, ale z czasem człowiek powinien wiedzieć, że SL to Twój przyjaciel. Scalping, czy instraday, czy longterm to wszystko to samo, nie ma różnicy, po prostu zabezpieczasz pozycję. W scalpingu masz w dupie, czy wchodzi grubas, czy nie, bo tracisz kasę w sekundę i otwierasz kolejną pozycję. W intraday, czy long term wyrżnie Cię tak samo, ale tracisz cały dzień czekania na kasę. Lewar uważam ciągle za zajebistą rzecz, czym większy tym lepszy, ale trzeba używać z głową. Znam speca od tradingu, który uważa każdego kto gra bez lewara za debila. Może to ostre, ale zgadzam się z tym. Oczywiście nie myślę o inwestycjach długoterminowych tylko o intraday, czy scalpingu. Nie jestem żadnym specem od tradingu, naprawdę gówno wiem jeszcze o tym, ale przeraża mnie, że ludzie tracą majątki mając taką wiedzę jak Zaorski. Graham miał to samo i wielu innych geniuszy tradingu. To błędy każdego, ale dziwi mnie, że potem też się zdarzają. Jeszcze niedawno zdarzało mi się czasem przegiąć pałę i ryzykować, ale miałem konto fundowane, więc strata konta to był koszt 30 dolarów mimo straty 2500$, więc to była dla mnie zabawa w ryzyko, którą się podejmowałem świadomie. Kiedy grasz prawdziwą kasą to jest już inaczej. Mam konto na ICM i tam gram bardzo delikatnie. Jeżeli mam stratę większą niż chciałem, to ją hedguję, albo wyłączam pozycję. Nie mogę dopuścić do sytuacji, że stracę wszystko, całe konto, choćby to było 40$ które włożyłem w to konto i gram tą kasą. Konta fundowane to co innego, to po prostu trening grania na prawdziwym rynku niby prawdziwą kasą. Widzisz w czasie rzeczywistym zlecenia wszystkich ludzi na świecie, widzisz co się dzieje na każdej świeczce, to nie jakieś pieprzone trading view, ale poważny trading. Co prawda dostęp do prawdziwych danych nie czyni Cię lepszym, ale daje Ci wgląd do czegoś więcej. Przykładowy wygląd normalnej platformy: [Obrazek: https://w3assets.angelone.in/wp-content/...mobile.png] A to np. przykładowy obraz mojej platformy [Obrazek: https://i.ytimg.com/vi/DTY1h5G0fsg/maxre...fjhi97ThGQ] albo: [Obrazek: https://bookmap.com/wp-content/uploads/2...7_348Z.png] Nie mówię, że to daje mi przewagę, ale daje mi wgląd do "środka" rynku co przy odpowiedniej wiedzy może dać faktycznie przewagę nad "ulicą" która gra tylko na świeczkach. |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|