Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Jul 2022
Reputacja:
0
07-16-2022, 10:05 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-16-2022, 10:27 PM przez JohnnyS.)
Witam
Przeczytałem kilka artykułów i kilka tematów na tym forum odnośnie boreliozy. Mój wujek, który jest leśniczym ma/miał boreliozę, zaatakowane stawy.
Ja to połączyłem z boreliozą ponieważ na przestrzeni 2020-2021 dość sporo chodziłem w lesie i moglem podłapać kleszcza. Jeśli chodzi o stawy to zauważyłem, że są sztywniejsze i często lekko strzelają czego wcześniej nie miałem.
Mam 38 lat, szczupły, nie pijący, nie palący, nie pijący kawy, nie szczepiony na Covida.
W moim przypadku nie ma żadnych zmian skórnych czy rumienia natomiast są objawy neurologiczne.
Z tych które zaobserwowałem i które wprawiają w zdumienie to tiki, spazmy mięśni.
Zupełnie losowo pojedyncze mięśnie kurczą się - te mniejsze i te większe. Ale są też porażenia (jak prądem) na większym obszarze ciała prowadząc do zauważalnych szarpnięć całego ciała, najczęściej w pozycji leżącej.
Co również nowego to często rano, przed wstaniem z łóżka mięsień łydki doznaje takiego skurczu, że ciągnie staw do granic powodując paraliżujący ból - ustępuje po jakichś 5-10 sekundach. To dzieje się od czasu do czasu, może dwa razy w tygodniu.
Do tego dochodzi "latanie" powieki, które pojawia się i znika.
Do tego dochodzą jeszcze sporadyczne bóle w klatce piersiowej, wydaje mi się, że bóle serca.
Aha i w międzyczasie pojawiły się również problemy z przełykaniem z licznymi epizodami dosłownie dławienia się, wiadomo mięso kurczaka znane jest z tego, ale przecież nie od ostatnich dwóch lat jem kurczaka. Odnoszę wrażenie, że przełyk jest również zwężony czasami odpuszcza i mnie nie zatyka przy przełykaniu tych problematycznych pokarmów.
Może z tego wynikać też otępienie, ale nie jestem w stanie tego potwierdzić.
W 2020 również był okres kilku tygodni traumatycznych co mogłoby to wszystko podpiąć pod nerwicę, ale od tamtego czasu nie było żadnych przeżyć traumatycznych, chociaż całe to Covidowskie wariactwo mogło się do tego przyczynić. Nie wiem. Spekuluję. Pracę którą wykonuję nie jest stresująca więc dlaczego miałaby się ta nerwica utrzymywać.
Zaznaczam, że nie mam bólów głowy, mrowienia ani problemów ze snem.
Badanie mineralne włosów nie wykazało poniżej normy. Nie ma szału, od tamtej pory podbijam magnez i kilka innych pierwiastków, jem banany, orzechy, nawet mam te brazylijskie bogate również w selen, ale odnoszę wrażenie, że to nie adresuje konkretnej przyczyny tylko kolejny ze symptomów.
https://ibb.co/d67nTSc
https://ibb.co/5hpvF3Z
Co jest stwierdzone to zwiększone wydzielanie adrenaliny, a spowolnione wydzielanie hormonów tarczycy, powolny metabolizm jak przy ostrej reakcji na stres.
Ale jest również napisane, że to może być spowodowane jakimś zakażeniem.
Nie badałem ostatnio krwi, ale z tego co wiem to tych badań krwi jest kilka z różnymi skutkami a do tego badanie neuroboreliozy to pobieranie płynu z rdzenia.
W pierwszej połowie 2020 w szpitalu, ściągnęli ze mnie 3 probówki krwi i nic nie wykryto. To był jakiś kilkudniowy okres osłabienia kilka tygodni po tym jak byłem tam z kamieniem nerkowym, który przeszedł po ok. dwóch tygodniach.
Obecne dolegliwości układu nerwowego pojawiły się dopiero pod koniec 2020, czyli od kamienia, traumy i wizyty w szpitalu upłynęło ponad pół roku ale latem chodziłem po lasach i mogłem przeoczyć kleszcza.
Specjalista z tego forum wspomniał również o tężyczce utajonej, z których rzeczywiście spora część symptomów się pokrywa i gdzieś wyczytałem, że astma oskrzelowa (wysiłkowa) którą mam to nasila.
Jeśli ktoś spotkał się z czymś podobnym to proszę pisać.
Pozdrawiam
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Te wyniki z włosa wyrzuć do śmietnika, gdzie ich miejsce. To zwykłe oszustwo, wysłałbyś drugi raz to miałbyś kompletnie inne.
Borelioza atakuje pojedyncze komórki nerwowe, powodując ciągłe objawy w jednym konkretnym miejscu. Zaburzenia całego ciała wskazują na to, że coś jest nie tak ze wszystkimi komórkami nerwowymi, a to nie może być od infekcji, bo byś umarł już na drugi dzień. Jak chcesz pewność, zrób sobie test na tężyczkę utajoną, objawy jak ulał pasują właśnie do tego.
Taka tężyczka to zazwyczaj wynik ogólnego niskiego poziomu magnezu w organizmie, swoją drogą kamienie nerkowe też wiążą się z niedoborami magnezu, w dalszej kolejności pojawia się miażdżyca i ryzyko zawału serca / udaru.
https://nerwica.vegie.pl/tezyczka.html
tu masz artykuł o tężyczce, jest tam też kilka innych o magnezie. W skrócie, tak z pół roku trzeba ten magnez brać, żeby podniósł się poziom wewnątrz komórek, pod warunkiem, że dodatkowo będzie się brało witaminę E i selen, bez których może w ogóle się nie uzupełniać.
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Jul 2022
Reputacja:
0
07-17-2022, 01:44 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-17-2022, 01:56 PM przez JohnnyS.)
Więc musiała nastąpić jakaś drastyczna zmiana środowiskowa, która wpłynęła na to zaburzenie.
Ja pamiętam, że do Covidowskiej zwały mimo iż nie jestem typem plażowicza opalałem się regularnie i z reguły wszystkie okazje na opalanie starałem się wykorzystać. Po prostu przychodziło to naturalnie.
Covidowska zwała spowodowała mniej ludzi na plażach, świeżym powietrzu itd. W moim przypadku chodzenie po lasach nie poprawiło poziomów witaminy D w organizmie.
Wystarczyła globalistyczna kabała, aby ludziom z obszarów relatywnie nasłonecznionych zaserwować to z czym od dawna zmaga się stosunkowo więcej ludzi na północy w Norwegii, Islandii, Grenlandii, Finlandii. Rosji, Kanady, Alaski - depresja, alkoholizm z powodu braku wystarczającego nasłonecznienia.
Do tego nasłonecznienie w ostatnich 2 latach może nie było najlepsze. Moja subiektywna opinia.
Ponadto zmiany w odżywianiu np. za sprawą partnera.
Pamiętam, że przed Covidowską zwałą spożywałem bardzo dużo czarnej czekolady, ale z jakichś względów przestałem.
Do tego w kwestii wapnia w Internecie widać niewspółmierną nagonkę na produkty mleczne, rośliny strączkowe a nawet jaja.
Wydaje się różne biznesy nakręcają ludziom te błędne koła aby później serwować im suplementy do grobowej deski.
Pod koniec stycznia 2020 byłem w Tajlandii i zdaje się tam przyjąłem wystarczająco słońca - równie dobrze mógł to być pewnego rodzaju szok dla organizmu, który nie spodziewa się takiej ekspozycji na słońce i temperatury przede wszystkim w styczniu/lutym ale możliwe, że już od dawna byłem na równi pochyłej i z powodu niedoboru jakiegoś pierwiastka (selen? cynk?) witamina D nie działała jak należy i magnez nawet jeśli w obiegu to szedł do kosza. Chociaż też pisze, że większość tych pierwiastków jest dostępna i nie trzeba ich specjalnie suplementować.
Z drugiej strony Covidowska zwała, która dała się odczuć chyba każdemu od marca 2020 wystawiła przeciętnego Kowalskiego na jakiś stały stres / dyskomfort psychiczny - podobnie jak w czasie wojny - też robota globalistycznej kabały.
Ten stres, to poczucie zagrożenia wydaje mi się do końca wyczerpało rezerwy magnezu w moim organizmie i tak jak na jesień/zimę 2020 przyszły kolejne lockdowny tak zaczęły się skurcze mięśni i tiki itd.
W 2022 Polakom globaliści dożucili jeszcze perspektywę wojny z Rosją żeby wystawić ich psychiki i organizmy na próbę, której jeszcze nie doświadczyli i nie 2 a już 3 lata zwały.
Po prostu mam przeczucie, że mój obecny stan zdrowia wynika bezpośrednio ze stanu psychicznego a nie odwrotnie.
Podejrzewam, że mój organizm zużywa w tym marnuje relatywnie więcej magnezu więc w trakcie Covidowskiej zwały (której nie było widać końca) w końcu system po prostu się wysypał.
Poprzednio napisałem, że pracę którą wykonuję nie jest stresująca i że niby nie ma przesłanek aby stan się pogarszał, ale nie wziąłem pod uwagę tego podświadomego poczucia niepokoju, które od marca 2020 gdzieś tam tkwi (nie chodzi o zagrożenie wirusem ale o całe to za przeproszenie g***o) i w połączeniu z moją predyspozycją do stresu w takich okolicznościach jest po prostu za dużo.
Wtedy też globaliści rejestrują zdecydowanie większą sprzedaż psychotropów i opioidów. Podobny reżim zdaje się pierwszy raz globaliści przetestowali prawie 200 lat temu w Chinach w czasach wojen opiumowych - wtedy Chińczycy wystawieni byli na jednoczesne działanie stresu spowodowanego nieustannymi wojnami ale mogli szybko sobie ulżyć w licznych przybytkach ćpając opium - ten schemat działa do dzisiaj i te przemysły, których właśicielami są ci sami ludzie (globaliści) rejestrują potężne zyski. Ludzie zaopatrują się w alkoholowym, u dealera albo w aptece,
Więc na rynku czy to alkohol, narkotyki czy opioidy będą w cenie bo przynoszą szybkie nawet jeśli złudne rezultaty
niż koncepcja brania magnezu przez pół roku aby zauważyć pozytywne rezultaty - niewielu temu podoła.
Oczywiście podejmę się tego ale zdaje sobie sprawę, że istnieje większa presja innych biznesów, które chcą wcisnąć "lepsze" rozwiązania i dostęp jest łatwy, na rogu prawie każdej ulicy.
Nie wydaje mi się też abym w obecnych okolicznościach był odosobnionym przypadkiem. Tylko większość z nich pewnie nigdy nie trafi na to forum, bo już jest pijana albo czymś tam naćpana. Globaliści m.in. przemysł tytoniowy już szykują ofertę sprzedaży CBD jako kolejny sposób na zmartwienia, wysokie rachunki za prąd, gaz, paliwo i już wkrótce żywność. Komuna wraca.
Teraz pytanie, czy w rezultacie tego będziemy do przodu czy do tyłu i wyglądali jak w poniższych zdjęciach z Dalekiego Wschodu:
Nawet wtedy umieli dobrze zareklamować produkt, nic tylko dzwonić i rezerwować.
https://ibb.co/wpGDQLm
Dla większości jednak rezultat był taki:
https://ibb.co/pzwQ8bd
https://ibb.co/0jFQD0H
Mnie natomiast z jakichś względów nigdy nie ciągnęło do używek ale nie znaczy to, że nie borykam się z deficytem magnezu w organizmie i nie koniecznie muszę być winowajcą bo wielkie problemy tego świata są źródłem indywidualnych problemów z którymi ludzie się zmagają a nie odwrotnie.
Po części społeczeństwa może spływa to jak po kaczce ale część ludzi jest jednak jak te papierki lakmusowe. Bezdomnych też jest wysyp.
Pozdrawiam
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
07-17-2022, 02:06 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-17-2022, 02:08 PM przez tomakin.)
Jezus maria, człowieku, nie próbuj zbudować modelu świata, póki nie zdobędziesz wiedzy na poziomie profesorskim, bo wychodzą fikołki że zęby bolą od czytania
To się nazywa załamanie nerwicowe i przychodzi prędzej czy później po ludzi, którzy olewają swoją dietę. Nie tłumacz swoich złych przyzwyczajeń dietetycznych i lenistwa "globalistami", bo to nie oni jedli śmieciowe jedzenie, tylko Ty i to musiało trwać kilkanaście lat albo i dłużej.
No to wiesz, co robić, podnieść poziom magnezu w diecie, ale nie za wysoko, bo wtedy spadnie poziom wapnia w komórkach i objawy będą jeszcze gorsze. Stopniowo, powoli organizm będzie się tym magnezem wysycał, ale przygotuj się na długie miesiące.
Oczywiście przyczyny mogą być inne, nie musi to być akurat magnez, on po prostu jest najczęstszą z nich. Jak chcesz mieć pewność, to zacznij od próby tężyczkowej, potem możesz spróbować zrobić badania na magnez wewnątrz erytrocytów (nie z krwi) i dorzucić całą resztę badań, bo może się potem okazać, że problemy są z powodu uszkodzonych nerek.
W sumie... jak miałeś kamień nerkowy, to lepiej zrób badania przynajmniej elektrolitów (sód, potas, chlorki, magnez, wapń, ewentualnie jeszcze wapń zjonizowany), kreatyniny, kwasu moczowego z krwi i badanie moczu, bo zaburzenie pracy nerek może doprowadzić do wywalenia z organizmu któregoś z nich, albo podniesienia za wysoko. Jeśli nerki są jakoś poważnie uszkodzone, to magnez może być wręcz niebezpieczny.
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Jul 2022
Reputacja:
0
Ok, w takim razie jaka jest definicja śmieciowego jedzenia?
Gdybym nie napisał, że nie piję, nie palę i nie piję kawy to pewnie jedno z tych zostałoby uznane za przyczynę problemów.
Skoro artykuł, który Pan przytoczył mówi o suplementach więc z miejsca zakłada, że wszyscy którzy go czytają są na diecie śmieciowej, bo z jakichś względów nie mogą pozyskać tych mikroelementów z jedzenia i muszą uciekać się do pigułek.
Dlaczego wiec nie wymienić organicznych produktów spożywczych które mikroelementy te zawierają, rozwinąć ten temat.
Mam tendencję do dygresji ale też nie można stwierdzać, że zła dieta prowadzi do wysypu uzależnień albo bezdomności.
Czyli od lat ci ludzie byli na zlej / śmieciowej diecie i szydło wyszło akurat w 2020 czy 2021, wszyscy dostali depresji, nerwicy, zaczęli ćpać, potracili prace i wylądowali na bruku.
Według mnie inne czynniki mają na to wpływ dziedziczne i środowiskowe.
Czyli niby tężyczka ale wychodzi na to, że zła dieta wykończyła mi nerki i w sumie nie powinienem brać magnezu tylko kolejny raz zrobić skłon w stronę medycyny konwencjonalnej i zamiast zbawiennych suplementów brać ichnie pigułki na nerki albo dializować się.
Prawda jest taka, że kamienie nerkowe to to z czym mieli do czynienia niektórzy z moich przodków i to było na długo przed jedzeniem przetworzonym, GMO itd.
Może za komuny spożywali więcej alkoholu i wypłukiwali magnez, nie wiem, ale jedzenie na pewno mieli super organik na dzisiejsze standardy.
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Jul 2022
Reputacja:
0
04-11-2023, 04:36 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-11-2023, 04:44 PM przez JohnnyS.)
Wracając do wątku bo upłynęło trochę czasu.
Odnośnie śmieciowego jedzenia to nie do końca się zgadzam. Nie jestem typem, który żywi się fast foodami.
Nie jadłem śmieciowego jedzenia przez lata. Może raz na jakiś czas. Do tego nie piję, nie palę, nie ćpam.
Według mnie trauma dokonała największego spustoszenia i skutki w organizmie wystąpiły z opóźnieniem jak tsunami po wybuchu wulkanu.
Tiki i spazmy przyszły kilka miesięcy po traumie a dławienie się nawet ponad pol roku.
Na dzień dzisiejszy tiki i spazmy znacznie się zmniejszyły ale nadal dochodzi do tego dziwnego zatykania się przełyku.
Nie wiem, nie widziałem tego na USG, ale nie wymiotuję kwasem żołądkowym więc żołądek jest odcięty od góry nie na odźwierniku.
Na początku brałem to za coś normalnego jak np. jedzenie suchego mięsa z kurczaka, które jest najlepsze do mechanicznego zatkania przełyku ALE od tego czasu było więcej tego rodzaju epizodów bez udziału kurczaka albo czegoś innego suchego co potrafi stanąć w gardle.
Dochodziło do tego, że nawet makrela w oleju słonecznikowym potrafi zatkać przełyk.
Częstotliwość tych wypadków zmalała ale nadal czuję, że przełyk jest wyjątkowo ciasny ale po głębszym zastanowieniu to dotyczy końcówki przełyku albo samego wpustu.
Nie wiem, który z nich ma możliwość całkowitego zaciśnięcia się, ale tak się dzieje.
Albo końcówka przełyku albo wpust zamyka się całkowicie.
Jeśli byłoby to zatkanie mechaniczne to pewnie występowałoby na całej długości przełyku raz na początku, raz po środku raz na końcu.
W moim przypadku jest zawsze na końcu. Wiec przełyk lub wpust w tym miejscu jest zwężony albo jest jakieś nerwowe porażenie.
Druga kwestia to taka, ze zatyka się na samym początku jedzenia nigdy w trakcie. Zazwyczaj drugi, trzeci kęs.
Nie zatyka się przy każdym jedzeniu ale na chybił trafił ale zazwyczaj po dłuższej przerwie w jedzeniu, na pustym żołądku.
Czyli jest kilka poszlak i system wywala się przy spełnieniu konkretnych warunków.
Odnoszę wrażenie ze to nie rodzaj jedzenia powoduje zatkanie a raczej ze coś nie styka w danym momencie.
Pewnie trzeba zrobić gastroskopie, może jest jakaś fizyczna deformacja wpustu albo przełyku na końcu.
Ale z tego co wiem tez to układ trawienny jest silnie połączony z układem nerwowym i wszelkie wstrząsy psychiczne odbijają się na nim np. osoby po silnym stresie wymiotują.
Za dożo zbiegów okoliczności, żeby zrzucić to na jedzenie.
Kilka lat zanim to się zaczęło były chyba najlepsze pod względem jedzenia wiec powinno się przynajmniej nie pogarszać.
Co ciekawe, ze od kiedy stan psychiczny się unormował częstotliwość epizodów z zatykaniem przełyku tez się zmniejszyła.
Nadal mnie to jednak przeraza.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No koniecznie zrób gastroskopię, zanim zaczniesz bawić się w samodzielne diagnozy. Przy takich objawach nie ma miejsca na zabawy.
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Jul 2022
Reputacja:
0
10-15-2025, 12:35 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-15-2025, 12:49 PM przez JohnnyS.)
Wypada zaktualizować ten wątek.
Po gastroskopii wyszło, że jest tzw. Pierścień Schatzkiego. https://pl.wikipedia.org/wiki/Pier%C5%9B...chatzkiego
Gastrologa mówi że to zmiana mechaniczna i nie związana z układem nerwowym. Internety winią za to genetykę.
Ja upieram się, że ma to podłoże neurologiczne nawet jeśli jest to wynikiem ogólnie pogarszającego się stanu zdrowia.
Gastrolog w ogóle nie był przejęty, wręcz obojętny. Może taki z niego luzak. Nie wiem.
Podobno sam zabieg gastrologii poszerza ten pierścień ale on i tak ma tendencję zwężać się po jakimś czasie.
Mogą wykonać zabieg mechanicznego rozszerzania tego pierścienia, ale wydaje się to być czymś tymczasowym i nie adresującym rzeczywistej przyczyny.
W badaniu patomorfologicznego wyszedł brak zmian histopatologicznych i metaplazji ale jest zwiększona ilość eozynofilii co niby może odpowiadać eozynofilowemu zapaleniu przełyku.
W badaniach krwi 8 miesięcy i 1 rok 8 miesięcy temu też wyszła zwiększona ilość eozynofilii.
Według mnie jest to problem ogólnie układu odpornościowego (mam alergie wziewne odkąd pamiętam).
Wydaje się, że jest to proces pogarszania się zdrowia / trend spadkowy w wyniku nie zaadresowania przyczyny i starzenia się. Nazwijmy to kryzysem wieku średniego.
Muszę podjąć wysiłek i stać się ortodoksem jeśli chodzi o kwestie żywieniowe bo odnoszę wrażenie, że z obecnym przemysłem spożywczym ale i potrawami do których Polacy przywykli nie ma co iść na kompromisy i w rezultacie zredukować cukry do minimum.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Ogólnie co 10 człowiek to ma, więc nie jest to coś, co powoduje jakieś poważne powikłania i co wymaga jakiegoś leczenia, CHYBA ŻE masz konkretne objawy właśnie od tego, czyli nie możesz przełykać.
Zobacz, czy nie masz syfu w domu, w sensie pleśni, kurzu, tego typu rzeczy, bo może to po prostu to. Podniesione eozynofile mają kilka przyczyn, ale prawie zawsze będzie to alergia, więc najpierw to się sprawdza.
Liczba postów: 16
Liczba wątków: 2
Dołączył: Jul 2022
Reputacja:
0
10-15-2025, 03:12 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-15-2025, 03:25 PM przez JohnnyS.)
(10-15-2025, 02:49 PM)tomakin napisał(a): Ogólnie co 10 człowiek to ma, więc nie jest to coś, co powoduje jakieś poważne powikłania i co wymaga jakiegoś leczenia, CHYBA ŻE masz konkretne objawy właśnie od tego, czyli nie możesz przełykać.
Zobacz, czy nie masz syfu w domu, w sensie pleśni, kurzu, tego typu rzeczy, bo może to po prostu to. Podniesione eozynofile mają kilka przyczyn, ale prawie zawsze będzie to alergia, więc najpierw to się sprawdza. O super dzięki za odpowiedź.
Od dobrych kilku lat monitoruję wilgotność w domu 247 i gdzie siedzę większość czasu i śpię jest sucho poniżej 50%. Na dole gdzie jest chłodniej podchodzi pod 60% ale to dlatego też, że trzymam niższą temperaturę w domu 22C na górze, 19C na dole.
Łazienka raczej nie będzie źródłem pleśni jeśli podejrzewałbym to kuchnię. Może też chodzi o samą lodówkę.
|