This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...07#pid8407

jedna z sytuacji, gdy nagle poprawił się sen

Obecna cysteina i przeciwutleniacze. Sporo cysteiny.

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...86#pid8286

tu analiza co robiłem przed poprawą snu

Wpis po tym, jak się obudziłem:

"No, pierwszy raz od dawna duże dawki magnezu, pierwszy raz od dawna porządny sen i obudziłem się wyspany. Może faktycznie coś z tym magnezem weszło w interakcję."

Ale dzień wcześniej zeżarłem nie tylko magnez, brałem też witaminę C w gigadawce. Wyciszyłem stres oksydacyjny do oporu.

...i znalazłem, brałem wtedy tryptofan, w niewielkich dawkach ale brałem. O cysteinie na pewno nic nie pisałem. Ale ją czasem biorę bez pisania.

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...73#pid6973

tu kolejny okres nagłej poprawy. Zobaczę, czy coś się pokrywa z tym, co teraz, więcej mi się już nie chce szukać.

No, w tym wypadku nie było w ogóle tryptofanu, za to była cysteina.
Odpowiedz
Tak właśnie pomyślałem, że jakby wziąć dowolne 2 tygodnie z tego bloga, to znalazłaby się wzmianka, że właśnie zacząłem brać jakieś przeciwutleniacze w dużej dawce. Bo ja co chwilę coś zaczynam.

Pytanie, czy w tych 3 przypadkach, które tu podałem, brałem naprawdę bardzo duże dawki pzreciwutleniaczy, znacznie większe, niż zazwyczaj.

W pierwszym wypadku przez kilka dni brałem tyle cysteiny, że mi mało tyłka nie rozerwało od gazów. W drugim witaminę C w naprawdę kosmicznie dużych dawkach.

W trzecim zrobiłem combo jednocześnie i cysteiny, i przeciwutleniaczy.

Hm... teraz widzę, że w trzecim zacząłem brać B1 w dużych dawkach.

...no nie, jedyna rzecz, która naprawdę się pokrywa, to rzetelne podejście do przeciwutleniaczy i glutationu. To było obecne w każdym przypadku, gdy zanikł objaw Terry'ego, w każdym, gdy zaczęły pojawiać się obłączki, a także w każdym, gdy nagle poprawił się sen.
Odpowiedz
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4935381/

przekreśliłem kwas alfa liponowy jako przeciwutleniacz, bo za bardzo na MDA nie wpływał. Ale jak się okazuje, wpływa bardzo wyraźnie, tyle że w mózgu.

To jeden z nielicznych przeciwutleniaczy, które przekraczają barierę krew mózg. No i jeśli wymiatanie wolnych rodników ma pomóc w zasypianiu, to tylko gdy uda się je usunąć z układu nerwowego. Zwykłe witaminy też zadziałają, ale wolniej, obniżając poziom we krwi i stopniowo będzie się też obniżał w płynie mózgowo-rdzeniowym, ale szybkie efekty byłyby właśnie po dużej dawce kwasu alfa liponowego. Którą wziąłem w dzień przed nagłą poprawą jakości snu.
Odpowiedz
Po suplach ode mnie koleżance cofnął się mięśniak macicy Big Grin Był i znikł. Tzn to niby samo czasami znika, ale akurat się zgrało z całym zestawem przeciwnowotworowym.
Odpowiedz
No i tak w ogóle, znowu trochę gorzej spałem. Ale tylko trochę.

Pilnowałem tryptofanu, pilnowałem supli na wolne rodniki, nie pilnowałem magnezu, nie pilnowałem miedzi.

No i potas, mniej go trochę zjadłem. A przez ostatnie dni jadłem naprawdę dużo bananów, co też zgrało się z poprawą jakości snu.
Odpowiedz
Bardzo fajne ćwiczenie jest na kręgosłup i w ogóle siłę "użytkową", leży się na plecach, ręce jak do ukrzyżowania, nogi pionowo do góry i na lewo, na prawo.

https://www.youtube.com/watch?v=Fuccu9GFO6g

coś takiego

Zaleta - bardzo ładnie wzmacnia te drobne mięśnie obręczy barkowej, których prawie nikt nigdy nie ćwiczy, w efekcie robią się za słabe w stosunku do innych, co znacznie zwiększa ryzyko kontuzji. To dodatkowy atut, bo ich główne zadanie to wzmacnianie mięśni odpowiadających za skręt tułowia.

Właśnie sobie naciągnąłem któryś, robiąc to ćwiczenie pierwszy raz od wielu lat Big Grin Ale chyba muszę do niego wrócić, jest naprawdę niezłe. Bardzo, ale to bardzo dużo siły w życiu codziennym bierze się ze skrętnej pracy tułowia. Szczególnie praktycznie wszystkie techniki walki, czy zapaśnicze, czy uderzenia, czy kopnięcia, są napędzane właśnie tymi mięśniami.

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio jakoś solidniej ćwiczyłem. Chyba ten niewydarzony bieg, Siłownia... całe miesiące będą.

Szukałem, szukałem i nie znalazłem żadnego związku niskiej miedzi z bezsennością. Niby jest potrzebna do wytworzenia melatoniny, ale w suplach biorę jej tyle, ile organizm przez rok nie wytworzy. Miedź to kolejna rzecz, która powtarza się w okresach bezsenności, tzn tuż przed nimi brałem jakieś rzeczy, które mocno ją obniżają. Przed ostatnią nocą też wziąłem witaminę C, nie wziąłem miedzi, spałem gorzej.

Pilnować niskich dawek tryptofanu, chociażby z uwagi na żołądek, pilnować n-acetylocysteiny i magnezu, pilnować miedzi. To musi być jedna z tych 3 rzeczy.
Odpowiedz
Sen - idealnie, szybko zasnąłem, bez wybudzeń, wstałem wypoczęty. I nawet fajne rzeczy mi się śniły. Może to faktycznie miedź... ale na jakiej zasadzie? Jedyne co, to te wzmianki na reddicie, że bez niej histamina nie jest rozkładana. Ale pubmed nie potwierdza tych rewelacji. No i gdyby to była tylko histamina, to hydroksyzyna robiłaby największą różnicę, a nie robi.
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19208860/

olej sezamowy zmniejszył wielkość wrzodów żołądka o połowę.

https://dergipark.org.tr/en/download/art...ile/629543

tutaj niemal trzykrotnie.

Pamiętam jak wysmarowałem głowę olejem sezamowym, zapalenie skóry znikło całkowicie, od razu i na długo. I tak się zastanawiam, czy to może mieć coś wspólnego z problemami z żołądkiem, czy to nie ten sam rodzaj reakcji zapalnej, albo chociaż zbliżony i czy olej sezamowy nie byłby tutaj szczególnie pomocny.

Na pewno w tej konkretnej chorobie brakuje GLA, zresztą efekty suplementacji już widzę - bardzo duża poprawa jeśli idzie o zespól niespokojnych nóg, prawie w ogóle już tego nie mam. Co mnie bardzo cieszy, bo oznacza to wyrównanie problemów z dopaminą, a to oznacza znaczne zmniejszenie ryzyka rozwoju choroby Parkinsona, o ile moje domysły i kombinacje są słuszne.

Pytanie, czy brakuje też LA? No i tutaj badania pokazują raz tak, raz tak. Olej sezamowy ma dwa działania, jedno to podnosi poziom LA i kwasu oleinowego, drugie to zwykłe działanie przeciwgrzybicze.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/26808974/

tu jest najlepiej chyba przedstawione stężenie różnych substancji w zespole niespokojnych nóg oraz w chorobie Parkinsona.

No nie... podstawowy omega 6 jest mocno obniżony w parkinsonizmie, trochę tylko - ale jednak - obniżony w zespole.

Powinienem to regularnie uwzględniać w diecie, ciężko tu mówić o "suplementacji", bo to zwykły olej spożywczy, raczej można by to uznać za lekką zmianę sposobu odżywiania.

I może się okazać, że to właśnie to może być kluczem do kilku rzeczy, z którymi nie mogę sobie do końca poradzić, jedna to żołądek, gdzie jest o wiele lepiej, ale nie idealnie (chociaż tutaj nie wiem, na ile to już nerwica i hipochondria), druga to oczywiście zapalenie skóry głowy, które pojawia się i znika. Było bardzo dobrze, teraz znów trochę gorzej. Jeśli jeszcze dodatkowo ma to zmniejszyć ryzyko rozwoju parkinsonizmu, to wchodzę w to trzema nogami naraz - mam obie choroby towarzyszące i mocno podnoszące ryzyko.

Już nie liczę na jakieś zmiany w układzie krążenia, czy to objaw Terry'ego, czy obłączki, czy bruzdy takie jak w RZS.
Odpowiedz
A, mam, wiem, jaki problem może być z miedzią. Na jakiej zasadzie może wywołać bezsenność. Już kiedyś o tym pisałem, ale totalnie wyleciało mi z głowy. No to odkrywamy koło na nowo.

Miedź jest niezbędna do przyswajania i metabolizowania wapnia. Co więcej, tężyczka utajona (czyli to, co najsilniej wiąże się z nerwicą lękową i atakami paniki) to tak naprawdę niedobór wapnia na poziomie komórki nerwowej.

Podejrzewałem, że sporo moich problemów bierze się z walniętego metabolizmu magnezu i wapnia. To, że źle na nie reaguję, że po nawet bardzo małych dawkach wapnia organizm mi świruje, pojawia się wapń w moczu, to, że po magnezie nie mogę spać i tak dalej. Najsilniej chyba świadczy o tym reakcja na witaminę D3.

No i teraz patrzę na to, jak mój organizm reaguje na magnez. Śpię super, ale cały czas jestem na granicy silnego strachu. Wręcz trzęsę się. Jakby wracała tężyczka, którą kiedyś miałem i która wtedy też brała się z nadmiaru magnezu w suplach, bez żadnej osłony wapnia. Pojawiały się coraz nowe objawy, które wg internetu były "niedoborem magnezu", reagowałem biorąc tego magnezu więcej, było tylko gorzej... oczywiście to BYŁY objawy niedoboru magnezu, ale mechanizm jest taki, że przy braku magnezu wewnątrz komórki nerwowej, wapń przestaje działać i ma się objawy niedoboru wapnia. Czyli tężyczkę.

No i może tu jest problem, że biorę teraz bardzo dużo magnezu, ale w ogóle nie biorę wapnia. Może przeciwutleniacze i miedź zaczęły regulować przepływ magnezu do i z komórek, może zaczęły regulować wapń, ale nagle tego magnezu w diecie jest więcej nawet, niż potrzeba, za to wapnia nie ma prawie w ogóle.

W ten dzień, gdy miałem po nim taki super sen pierwszy raz od chyba miesiąca, wziąłem magnez, ale wziąłem też wapń.

No i najważniejsze - jak w czasie covid wziąłem suple magnezu, palpitacje serca prawie mnie zmusiły do dzwonienia po pogotowie, ale minęły chwilę po tym, jak wypiłem rozpuszczalny wapń. Zero palpitacji, dosłownie 100 mg magnezu, serce zaczyna szaleć, przerywa co chwilę, podwójne uderzenia robi, no masakra, normalnie zagrożenie życia. 400 mg wapnia, po 10 minutach dosłownie zero zaburzeń rytmu serca.

To jest cholernie znaczące, ale do końca nie rozumiem, co tam się stało. Co to tak naprawdę oznacza. Że mam chronicznie coś nie tak z wapniem i covid pozwolił to zobaczyć? Że mam jednak coś innego, nie z wapniem, ale nie wiem, no na przykład z tarczycą, a w czasie covid po prostu byłem dużo wrażliwszy na najmniejsze nawet zmiany poziomu elektrolitów?

No ale wracając do wapnia - jaka dawka? Jak to ułożyć z magnezem, żeby się ładnie zgrało? Śledząc ten blog, raz na kilka miesięcy pojawia się to pytanie. Jak mam zgrać wapń z magnezem, żeby nie pojawiły się skutki uboczne, które zawsze wymuszały przerwę w suplementacji?

Zobaczymy 300 mg raz dziennie. Tyle co nic.
Odpowiedz
Pamiętam kiedyś miałem taką hipotezę, że objaw Terry'ego może brać się z zaburzenia wapnia na poziomie albo komórki nerwowej, albo mięśniowej. Bo to właśnie wapń w dużej mierze odpowiada za sygnały obkurczu naczynek krwionośnych, a objaw Terry'ego to nic innego, jak niewłaściwa proporcja skurczu jednych naczynek, rozluźnienia innych. Na pewno nie jest to jedyny mechanizm, ale może być dość istotny.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7814797/

tutaj sprawdzali, faktycznie mięśnie wyściełające naczynka krwionośne zwierząt z marskością skrajnie inaczej reagowały na polecenia obkurczu / rozlużnienia, ale nie do końca miało to związek z akurat zawartością wapnia w komórce. Niemniej wapń ma w tym mechanizmie kluczową rolę, dlatego zresztą to sprawdzali.

Angiotensyna II jest substancją, która w tych badaniach odpowiadała za zmiany w układzie krążenia zwierząt. No ale jakby to było takie proste, osoby z niskim poziomem miałyby niedociśnienie. A objawowi Terry'ego ono nie towarzyszy.

No mniejsza, chodzi mi teraz o to, że jak miałem najwyraźniejszy objaw, zaraz na początku, gdy miałem też ciągłe stany podgorączkowe, rozwolnienia i całą resztę, miałem też tężyczkę utajoną i wtedy właśnie obniżałem sobie magnezem poziom wapnia. Może to jednak jest ze sobą połączone.

Też na pewno nie bezpośrednio, bo objaw Terry'ego nie towarzyszy ani tężyczce utajonej jako takiej, ani też stanom niedoboru wapnia - czy z powodu diety, czy np zaburzeń przytarczyc.

/edit no i sobie przypomniałem, zawsze jak biorę wapń, ale to ZAWSZE, mam (chyba) poprawę akomodacji soczewki, w sensie nagle zaczynam widzieć wyraźniej. Więcej szczegółów, ostrzej.

Nie wiem, czy to efekt tego, że mięśnie kontrolujące akomodację nagle pracują lepiej, czy tego, co opisali na longecity - po wapniu i piracetamie ludzie nagle zaczynali widzieć "więcej kolorów". Piracetamu nie biorę, ale wapń działa tak na mnie niezależnie od tego. Jeśli nie mięśnie kontrolujące gałkę oczną, to komórki nerwowe, odpowiadające za "interpretację" obrazu. Ale stawiam na mięśnie.

No i teraz, jeśli faktycznie to prawda, to no... to dokładnie taki sam typ mięśni jak ten, który odpowiada za obkurcz naczynek.

I dokładnie ten sam typ mięśni, który odpowiada za kontrolę wlotu i wylotu żołądka, zaburzenie ich działania wywoła refluks, z jednej albo z drugiej strony.

A nawet jeśli to komórki nerwowe, a nie mięśnie, to też może być coś na rzeczy, bo to komórki wysyłają sygnały obkurczu.

Eh... tylko też zawsze gdy biorę wapń, pojawiają się skutki uboczne na tyle poważne, że muszę przestać.

jeszcze sprawdzę, czy przypadkiem nie brałem większych dawek w obu przypadkach, gdy zanikł mi objaw Terry'ego. (edit 2 - nie, wapń się nie wiązał z okresami zaniku objawu)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości