This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Czytam badania o kwasie alfa liponowym - i lipa, on nie podnosi glutationu, nie obniża MDA. A miałem taki plan, żeby zwiększyć dawkę. W sumie... i tak zwiększę. Jak już biorę naltrekson, to mogę i poświęcić się z tym kwasem. Bo do tej pory brałem dawki niższe, niż stosowane w badaniach. Jak widzę, są badania, gdzie nie zmienił parametrów stresu oksydacyjnego, ale zlikwidował jego objawy.

Tak kminię, czy kombinować z tym glutationem i magnezem. Już to kiedyś chyba robiłem, ale to chyba na zasadzie było, że najpierw chciałem stres oksydacyjny wyciszyć, a potem zacząć brać magnez. Skończyłem na pierwszej fazie Big Grin

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11029607/

sama cysteina widzę nie jest jakoś super hiper skuteczna. Po miesiącu podniosła poziom o raptem 10%. Dawka jak dla konia, bo aż 8 gramów n-acetylocysteiny dziennie. No ale bardzo mocno wpłynęła na inne parametry, w tym podwoiła przeżywalność.

Kurcze... źle te badania prowadzą, to powinno być łączone. Cysteina, owszem, ale razem z rzeczami, które są niezbędne do jej wykorzystania, a także chroniącymi sam glutation.

No nie, nic nie zmieniam specjalnie. Trochę dorzucę cysteiny, ale trochę. Podwoję kwas alfa liponowy. A, gotu kola zacznę w końcu jeść, bo kupiłem i leży.
Odpowiedz
...no i trochę za szybko odrzuciłem histaminę jako przyczynę bezsenności. Noc bez hydroksyzyny była koszmarna. 2 godziny może spałem? Może nawet nie. Oczywiście przyczyn może być sto różnych, ale faktem jest, że chociaż z blokerami histaminy nie spałem idealnie, to o niebo lepiej niż bez nich. Oczywiście nerwy mnie zżerały.

Dziś pakuję magnez i przeciwutleniacze, przy czym witaminy z umiarem, magnez do oporu. Plus to, co pisałem - gotu kola, kwas alfa liponowy 2 tabletki, zamiast 1 na pół, cały czas biorę olej z ogórecznika, kreatynę, karnitynę, od tygodnia naltrekson w mikrodawce 2 mg. Regularnie miedź, codziennie witaminę U. Ciągle biorę spore dawki molibdenu, jakoś raz na tydzień kilka ml roztworu. W miarę regularnie sulforafan, taurynę, chondroitynę.

Myślę teraz o ranie, która zrobiła mi się od okularów (a w każdym razie blisko miejsca, gdzie się opierają, ale nie dokładnie tam) jakieś 2 lata temu, pisałem o tym. Goiło się chyba ponad pół roku. Nic totalnie nie pomagało, ani dezynfekcja tego, ani smarowanie olejami których mogłoby brakować, ani miedź, ani maść cynkowa, nic, zero. Co się pojawił strup, to za chwilę pod nim ropa i odpadał. W końcu jakoś się zagoiło, ale co zadziałało? A myślę o tym, bo regeneracja to regeneracja, jak jest walnięta w jednym miejscu, jest walnięta wszędzie. Może problemy ze ścięgnami i z żołądkiem mają wspólne źródło.
Odpowiedz
A kurde, molibden sobie wyliczyłem z oficjalnego RDA, 50 mcg i nie wnikałem. Tymczasem

https://www.sciencedirect.com/science/ar...6523439202

średnie spożycie w USA oceniano na około 350 mcg, po poprawkach wyszło 180 mcg.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15895515/

Nawet w Japonii wyszło 220 mcg.

No i to całkowicie zmienia postać rzeczy. Chcąc mieć wysycony organizm, ale tak naprawdę mocno wysycony, bez ryzyka zatrucia, powinno się tak z 5 razy tyle co średnie spożycie brać w suplach. Codziennie, przez miesiąc. Potem zejść do 150% średniego spożycia i tego się trzymać, moooże do 100%, no ważne, żeby być w górnych 5-10% spożycia w populacji.

Wychodzi, że powinienem tego molibdenu 1 mg dziennie pić, codziennie, przez kilka tygodni, a potem 250 mcg codziennie przez całe życie. Albo powiedzmy 1.5 mg raz na tydzień. Może nawet więcej, ciężko wyczuć, jaka wartość jest optymalna. Trzeba uwzględnić to, co jest w diecie, dodać to, co jest w suplach i z tego powinno wyjść tyle, by mieścić się w górnych 5-10% populacji.

Brałem wielokrotnie mniej.
Odpowiedz
Teraz biorę po 1200 mg w porcji, ale rozbijam co kilka godzin i nie ma tragedii. Ale zaraz po tej jelitówce co miałem to było naprawdę wesoło. 600 mg to było za dużo, bo szło się udusić jak się zasnęło przy zamkniętym oknie.

Co w tym badaniu jest najciekawsze, pomimo tego, że kijowo to zrobili, bez odpowiedniego podejścia, to ludzie przestali umierać, a komórki odpornościowe zaczęły robić to, co do nich należy. Naprawdę bardzo mnie interesuje, co by się stało, gdyby połączyć wszystkie terapie, które w badaniach dały takie lekkie rezultaty. Cynk, selen, cysteina, witamina E, coś tam jeszcze było. Czy przypadkiem nie okazałoby się, że ludzie całkowicie zdrowieją i nie muszą płacić dziesiątków czy setek tysięcy rocznie za leki. No, to wiadomo, czemu nigdy się tego nie sprawdzi.

Dziwne w sumie, bo co szkodzi takim Chinom przeprowadzić badania i rzucić przemysł farmaceutyczny USA na kolana? Chociaż... kartele farmaceutyczne rujnują USA, więc Chinom na rękę jest ich silna pozycja.

Lekkie palpitacje się pojawiają. No i teraz mam rozkminę, od czego. Kiedyś miałem z nimi dużo większy problem, zawsze też ich większe natężenie wiązało się z ogólnym pogorszeniem stanu zdrowia. No i teraz mamy kilka opcji

1. tarczyca, bardzo częsta przyczyna. Ale czemu pojawiają się teraz, gdy już tarczyca powinna się wyluzować, nawet zakładając, że moja bezsenna noc po wzięciu tabletki która zawierała jod była właśnie wynikająca z tarczycy? Jak już, to powinny się pojawić wtedy.

2. serotonina, od jakiegoś czasu biorę co prawda małe dawki, ale jednak tryptofan.

3. wapń i magnez. Pamiętam jak podczas covid wziąłem suple magnezu i serce prawie mi zwariowało z powodu palpitacji, ale zaraz po wypiciu rozpuszczalnego wapnia uspokoiło się. To mi dało bardzo mocno do myślenia, to był wręcz namacalny dowód na to, że wapń i magnez mają tu silny związek. Ale to też trochę nie tak, bo zarówno w przypadku nadczynnej tarczycy, jak i nadmiaru serotoniny, palpitacje biorą się z rozregulowania gospodarki wapniem na poziomie komórki. Ale może też być tak, że to TYLKO zaburzenia gospodarki wapniem i magnezem.

Ustalenie przyczyn palpitacji to bardzo ważna rzecz. Z jednego zasadniczego powodu, wydaje się to PROSTE. To coś, co pojawia się od razu i znika od razu, gdy zrobi się korektę wywołującego je czynnika. Wiadomo też, że ten czynnik jest mocno aktywny podczas okresu, gdy palpitacje występują. A wiedząc, co to za czynnik, można już podjąć konkretne działania.

Można np wyczekać moment, gdy są one bardzo częste i wtedy zbadać tarczycę. Albo po chamsku całkowicie zablokować serotoninę, są na to sposoby - najprostszy to zjedzenie kilkudziesięciu gramów żelatyny. Niezbyt wege podejście, ale czego nie robi się dla nauki.

Ehhh.... "w przypadku zwykłej nerwicy, charakterystyczny objaw to suche, zimne dłonie, w przypadku wywołanej tarczycą, dłonie będą ciepłe i wilgotne". Mam kuźwa lodowate i mi się pocą Big Grin

No tak czy tak znowu zapowiada się noc z nerwicą i stanami lękowymi.
Odpowiedz
W US&A nie jest jakoś bardzo źle, ale biorąc pod uwagę, jakie mają bogactwo, mogliby być rajem. Zamiast tego drenują 80% społeczeństwa, by napompować kieszenie 0,1%. Te 20% pośrodku faktycznie ma nieźle.

No i chyba muszę zacząć regularnie robić trening autogenny Schulza albo coś podobnego. Nerwica mnie totalnie rozkłada. Częściowo bierze się na pewno z jakiegoś czynnika biologicznego, czy to będzie np niedobór magnezu, czy rozwalona tarczyca, czy cokolwiek innego. Ale potem w głowie napędza już sama siebie.

Rzuty zapalenia skóry głowy mogą być z nerwów, problemy z żołądkiem, kurcze, nawet problemy z pamięcią, z regeneracją ścięgien co utrudnia ćwiczenia fizyczne czy pracę. Na takim mniej widocznym poziomie, stres napędza zmiany miażdżycowe i ogólnie niszczy serce, osłabia odporność, zwiększa ryzyko cukrzycy a nawet nowotworów. Kurcze, wykazano nawet silny związek stresu z osteoporozą i złamaniami kości. No i oczywiście obłączki, one tez mogą od tego zależeć.

Tak się zastanawiam, jakie mogą być najłatwiejsze i najmniej czasochłonne sposoby na redukcję stresu. To dziwne ćwiczenie z patrzeniem w bok na pewno, nie wiadomo do końca, czy działa, ale no... minutę zajmuje, nie wymagajmy za dużo. Schulz to już kilkadziesiąt minut, trudniej wbić w plan dnia. Ćwiczenia oddechowe na 4 sekundy wdech, 7 wydech (albo proporcjonalnie krócej lub dłużej, jak kto lubi). Medytacji raczej nie ogarnę sam, podobnie jakiejś jogi czy coś.

Masakryczny mam ten rzut zapalenia głowy. Spróbuję jutro aktywną formę B6, ona jest najczęściej wymieniana jako połączona z tym schorzeniem. Podobnie zresztą jak z nerwicą. Dziś jeszcze tiaminę w dużej dawce, tyle razy już czytałem, że magnez bez B1 wywołuje bezsenność...

No ale największą nadzieję pokładam w cysteinie, po niej ostatnio ładnie się skóra głowy oczyszczała. To dość ważne, bo takie stany zapalne cały organizm rozregulowują, mogą nawet nakręcać nerwicę, nie poprzez stres "jezu co się z włosami dzieje", tylko przez chemię, podnoszenie we krwi poziomu substancji odpowiedzialnych za inicjację stanów zapalnych, co przekłada się na te stany w mózgu, a to już silnie łączy się z nerwowością.
Odpowiedz
Ja kupiłem - zainspirowany Tomakinem - poduszę z łuską gryki, z lnianą poszewką.
Wczoraj pierwsza noc. Świetnie się spało, nawet się przyzwyczajać nie musiałem. Dużo wygodniej, niż na mojej "wyświechtanej" poduszce.
Odpowiedz
I zrobiłbyś piekło na ziemi. USA to najgorszy przykład oligarchicznego kapitalistycznego wyzysku biednych warstw społecznych. Żaden miliarder nie został miliarderem, bo zapierdalał 18 lat, to jest szkodliwy mit powielany przez kapitalistów, żeby pracowali i wierzyli, że kiedyś ścięgną szczytów niszcząca obie zdrowie. To są majątki dziedziczone i powiększane przez pokolenia. A powiększane są przez "kapitał", którym jest praca milionów ludzi, którzy dostają za to ochłapy, żeby tylko przeżyć i móc pracować dalej. Dostępu do wypracowywanych zysków nie mają żadnego.

Pogląd, że kapitalizm charakteryzuje się "czystą konkurencją", w której nieefektywne firmy naturalnie upadają i są zastępowane przez bardziej wydajne, jest wyidealizowanym mitem.

Marks wyjaśnił, że kapitalizm prowadzi do monopolizacji, a nie "równej konkurencji".

I z czasem kapitalizm prowadzi do koncentracji kapitału.

Duże korporacje wchłaniają mniejsze firmy, a rynki stają się zdominowane przez kilka monopoli lub oligopoli.
Nie jest to przypadkowe - to naturalny wynik dążenia kapitalizmu do akumulacji i zysku.

Na przykład dzisiejszy Big Tech reprezentuje koncentrację bogactwa i władzy w kilku firmach (Google, Amazon, Apple itp.), tłumiąc konkurencję poprzez wykupywanie rywali i wykorzystywanie dominacji rynkowej do miażdżenia mniejszych konkurentów.

Kapitalizm nie równa się uczciwej konkurencji - pomysł, że firmy powstają i upadają wyłącznie w oparciu o zasługi, jest fantazją.

Duże korporacje wykorzystują swoje zasoby do lobbowania w rządzie, wpływania na regulacje, zabezpieczania dotacji i ochrony swoich interesów kosztem mniejszych konkurentów.
Podważa to koncepcję "wolnej konkurencji".

Ci alkoholicy i ćpuny w USA są właśnie produktem milarderów.  1% światowej populacji kontroluje ponad 45% globalnego bogactwa, podczas gdy dolne 50% posiada mniej niż 1%.

Ta dysproporcja prowadzi do skrajnego ubóstwa i braku bezpieczeństwa mieszkaniowego milionów ludzi, nawet w bogatych krajach kapitalistycznych.

W USA w 2022 r. bezdomność dotykała ponad 580 000 osób, a liczba ta rosła z roku na rok.

W Wielkiej Brytanii odnotowano 50% wzrost bezdomności w latach 2010-2022, co jest trendem odzwierciedlonym w wielu innych zaawansowanych krajach kapitalistycznych.

W większości zaawansowanych gospodarek  płace realne uległy stagnacji, podczas gdy koszty utrzymania dramatycznie wzrosły.

Stagnacja plac, nieproporcjonalnie wpływa na pracowników, zmuszając ich do przeznaczania większej części swoich dochodów na mieszkanie, kosztem innych potrzeb.

To powoduje ucieczkę w alkohol, a kryzys fentanylowy wywołał kapitalistyczna korporacja, która dla zysku celowo wpędziła ludzi w uzależnienie od opioidów. 

Jak tak so ie analizuję, jak żyje przeciętny Smith z Alabamy, to aż mi się go żal robi i lepiej wyszedłby przeprowadzając się do UE, nawet do biedniejszych krajów jak Węgry czy Bułgaria). 

Trump i jego oligarchowie zrobią straszne rzeczy szarym Jankesom. IMHO trumpiści po prostu rozpierdolą GOP, demokraci wtedy będą grać do pustej bramki, potem etap "????" i może USA się zaczną reformować wewnętrznie

To jest modus operendi trumpoidów. Nawciskać jankeskiej biedocie, że multimilionerzy z Partii Demokratycznej chcą macać ich dzieci migrantami, a po trumpoidowskiej wiktorii zrobić to, co się zarzucało harrisowcom.

Nawet małpa by się jorgła, że trumpoidy nie będą przeciwne migracji, skoro jednymi z głównych postaci są śniady Elon z Afryki i Vivek z currystanu.

Podsumowując ten rant: jestem za solidnym progresywny podatkowaniem oligarchów oraz nacjonalizowaniem zbyt wielkich molochów, ale wiem, że jest to w ten chwili niemożliwe że względu na to, jacy ludzie są u władzy i jak duży lobbing stoi po stronie molochów.
Odpowiedz
(01-01-2025, 08:40 AM)Temper napisał(a): I zrobiłbyś piekło na ziemi.

 Nie przesadzajmy.... Ja tylko poduszkę kupiłem ...
Odpowiedz
Twoja poduszka efektem motyla może powodować nierówności na świecie. Big Grin
Odpowiedz
(01-01-2025, 10:21 AM)Temper napisał(a): Twoja poduszka efektem motyla może powodować nierówności na świecie. Big Grin

Big Grin

 - 
@Muniek
 Dobra, dobra - do jakiegoś momentu faktycznie mnie przekonałeś, że jesteś socjopatą, ale później napisałeś o tym, że nie chcesz komuś zrobić krzywdy jeżdżąc samochodem, więc się zdradziłeś. Masz dobre serce, już wiemy!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości