12-25-2024, 09:27 PM
Widzę, że w aptekach jest, 12 zł w max coś tam, mogą sprowadzić i odbierze się na miejscu, bez płacenia za wysyłkę. Ale póki co dam sobie z tym spokój.
 
 
|
Obłączki
|
|
12-25-2024, 09:27 PM
Widzę, że w aptekach jest, 12 zł w max coś tam, mogą sprowadzić i odbierze się na miejscu, bez płacenia za wysyłkę. Ale póki co dam sobie z tym spokój.
12-25-2024, 10:54 PM
Tak jeszcze kminię, czy to te witaminy dla seniora mnie tak rozłożyły. Przeglądam skład, nic tam nie ma takiego. Ashwagandha czy jak to tam się pisze, na to źle reagowałem, no ale nie miałbym chyba takiej jazdy po jednej porcji 50 mg? Normalne tabletki mają 200 mg i jadłem je nawet. Trochę źle reagowałem, ale właśnie, trochę. Palmę sabałową jadłem w dużo większych dawkach. B complex to b complex, brałem nie raz takie dawki. Innych witamin jest tam bardzo mało.
Minerały... 190 mg magnezu nie dałoby takiego efektu. 1.8 mg manganu to też za mało. Podobnie chrom. No jedyne podejrzane typy to jod, 100% zapotrzebowania i selen, 136%. Selenu jadłem kiedyś dużo więcej, ale nie jestem pewien, czy ostatnio na niego źle nie zareagowałem. Może wykształciłem jakąś alergię na ten konkretny preparat selenu? No i zostaje jod. Jedyny realny podejrzany. Ale i tu brałem swego czasu dużo, dużo większe dawki. A także małe dawki dość długo. Chyba prawdziwy jest scenariusz, że żelazo (i cocacola) wyszorowały mi żołądek, aktywował się wrzód, przestraszyłem się i teraz ciągle odczuwam efekty tego strachu. Ale żeby aż tak? Całą noc nie spać, na drugi dzień mieć dalej wywalone tętno? Jeszcze żeby faktycznie bolał jak w dzieciństwie, gdy godzinami dosłownie się zwijałem, a mnie po prostu lekko zemdliło i delikatnie zabolało, tak na granicy bólu i dyskomfortu. Ale w mózgu od razu się kilka różnych scenariuszy nowotworowych odpaliło. No i to jest spory problem, bo tak stres potrafi zrobić dziurę w żołądku na wylot, nawet gdy nie ma helicobacter. Boję się wrzodów, których dostaję ze strachu.
12-26-2024, 07:42 AM
Może faktycznie Jod? Pisałem tutaj parę miesięcy temu o podobnym doświadczeniu. Wypiłem wtedy - po dłuższej przerwie - kroplę płynu lugola. Obudziłem się po paru godzinach z paranoicznymi myślami, z przerażeniem patrząc na kontakt elektryczny. "Jestem otoczony technologią, której nie rozumiem!"
.
12-26-2024, 01:50 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-26-2024, 02:30 PM przez tomakin.)
No, cokolwiek to było, jakoś nagle znikło. Jeszcze kładłem się do łóżka dosłownie trzęsąc się, godzinę potem już pełen luz. W sumie ze 12 godzin snu, rozbite na kilka rat, ale niezbyt długie przerwy pomiędzy zaśnięciami.
I tak kminię, czy to po prostu przestał działać czynnik, który to wywołał (jod?), czy może zadziałało coś, co wziąłem przed snem. Dużego wyboru tu nie ma, berberyna albo magnez w niewielkiej dawce. Nie to, że jestem teraz całkowicie wyluzowany, ale to niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było wczoraj. /edit no i jeszcze jest opcja, że diosmina z hesperydyną coś zrobiły z mózgiem. Nowotwory to loteria, można zmniejszyć szansę, można spowolnić rozwój jak coś się pojawi, ale to tyle. Nie ma 100% pewnej metody, a ja co gorsza jeszcze nie stosuję do swoich własnych zaleceń, ani diety nie trzymam, ani supli nie biorę regularnie.
12-26-2024, 06:43 PM
W sumieeeee teraz by się przydało badania krwi zrobić. Jak teraz wyglądają wyniki tarczycy. No szkoda, że nie ma żadnego domowego sposobu na sprawdzenie. Nawet jakbym chciał w labie, to teraz wszystko zamknięte, a jak otworzą to będzie za późno, o ile już nie jest. Niby można sprawdzić czy powieka przykrywa źrenicę, ale to wychodzi dodatnio przy naprawdę dużym nasileniu. No i ciężko samemu ocenić. Gdzieś nawet jacyś naukowcy listę zrobili objawów, pozwalającą odróżnić nadczynność od zwykłej nerwicy / agorafobii. Ale jak samemu ocenić, czy np dłonie pocą się mocno, czy lekko?
Może to jest dobry powód, by w końcu zacząć pilnować regularnego brania karnityny. Miałem brać z kwasem alfa liponowym, te dwie rzeczy brane równocześnie mają działanie synergiczne w gigantyczny wręcz sposób chroniąc komórki nerwowe przed postępem parkinsonizmu. Alfa liponowy plus naltrekson chronią przed nowotworami, a nawet we wstępnych badaniach cofają postęp choroby, a sama karnityna chroni przed nadczynną tarczycą. Apetyt wrócił, to najważniejsze. No i póki co rezygnuję jednak z witaminy C, z uwagi na jej działanie blokujące miedź. Za to samą miedź ciągle biorę.
12-26-2024, 06:54 PM
O, jest
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2929637/ Nie ta lista, którą miałem na myśli, ale też jest kilka ważnych: - w nadczynności tarczycy skóra jest gorąca, w nerwicy zimna - w nadczynności drżenie wyciągniętych rąk jest szybkie, w nerwicy powolne O, mam tamto https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10900562/ Nic, co się samemu da łatwo ocenić. Zresztą... pacjenci z nadczynnością, którzy byli leczeni na agorafobię, zanim ktoś wpadł na to by zbadać im tarczycę, mieli poziom hormonów ponad 20 przy normie 3-7, ja miałem idealnie pośrodku jak ostatnio sprawdziłem. Nawet przy założeniu, że tarczyca coś tam dokłada, to jednak lwia część nerwicy bierze się z innych powodów.
12-27-2024, 02:22 AM
Na pewno część zapisuje
![]() No właśnie to napisałem - supli nie biorę regularnie. Staram się w miarę trzymać tego, co powinien każdy brać całe życie, jakaś kurkumina, D3 co kilka dni, tego typu rzeczy. Powinienem listę takich sobie zrobić i powiesić nad monitorem. Resztę zmieniam, bo chcę trafić w to, co naprawia mój organizm, albo chociaż co pozwoli mi szukać diagnozy, np teraz jeśli faktycznie po jodzie tak ześwirowałem, to powinienem dużo dokładniej zbadać tarczycę. Jak widzę, że nie działa, to odstawiam i szukam dalej. Tzn w teorii tak powinno być, w praktyce odstawiam po kilku dniach. Moja agorafobia wydaje się być nabyta na zasadzie bardzo silnego stresu w bardzo konkretnej sytuacji. Coś jak mają ofiary wypadków, u mnie to był atak paniki który pojawił się podczas podróży. I w zasadzie z dnia na dzień z gościa, który mógł wsiąść w pociąg i pojechać na drugi koniec świata, zamieniłem się w kogoś, kto nie był w stanie przejechać kilku przystanków autobusem miejskim. I żeby było śmieszniej, nie wiedziałem nawet, że się boję podróży, po prostu musiałem wysiąść. Albo w ogóle nie mogłem wsiąść. To i tak dość delikatna wersja, są agorafobicy, którzy nie mogą dosłownie wyjść z mieszkania. Do sklepu iść po zakupy czy wręcz zajrzeć do skrzynki na listy. Ludziom się wydaje, że to można "przełamać", ale to jak próba "przełamania" bólu zęba. Niby można, ale nikt nigdy z własnej woli nie wywołał sobie takiego bólu i nie wywoła. No dobra, może nie nikt nigdy, ale to musiałby być przypadek bardzo ciężkiego masochizmu, w zasadzie nadającego się do leczenia w ośrodku zamkniętym. Ale no... ta lista przypadków daje do myślenia https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2929637/ Pierwszy, kobieta, która przez 4 miesiące nie wychodziła w ogóle z domu. Po naprawieniu tarczycy wszystkie objawy znikły w ciągu kilku miesięcy Drugi, w szczycie choroby kobieta nie była w stanie wyjść z domu na podwórko, a wcześniej nie była w stanie jechać windą. To samo, po wyleczeniu nadczynności wszystkie objawy ustąpiły. Trzeci, kobieta nie była w stanie nawet chodzić na zakupy i jeździć samochodem, ale przy każdej ciąży się jej poprawiało. Objawy nie ustąpiły całkowicie, ale pozostały tylko niewielkie lęki, z którymi sobie radziła. W czwartym przypadku konieczna była dodatkowo terapia, ale dopiero wyleczenie tarczycy sprawiło, że stała się ona skuteczna. Można się tutaj zastanawiać, jaki KONKRETNIE mechanizm odpowiada za stany lękowe w nadczynności. Bo jakiś odpowiada. I teraz - skoro nie mam nadczynności (ale to jeszcze do sprawdzenia, wypada jeszcze zrobić badania), a mam część objawów, które jej towarzyszą (np objaw Terry'ego), to może po prostu mam nasilenie tego konkretnie aspektu, który w nadczynności powoduje stany lękowe? No i tu sprawa jest prosta, w nadczynności podanie beta blokerów błyskawicznie wszystko koryguje. Beta blokery blokują noradrenalinę. Kurcze... niewiele to wnosi, każdy fobik ma podniesioną adrenalinę. Nie, wróć, co ja gadam - patrzę teraz na badania, agorafobicy NIE mają podniesionej noradrenaliny. A może powinienem po prostu spróbować naturalnych beta blokerów, na zasadzie brania ich regularnie? Ekstrakt głogu? Niższa skuteczność, ale brak skutków ubocznych.
12-27-2024, 11:51 AM
12-27-2024, 01:05 PM
Teraz wyobraź sobie, że konrados próbuje użyć swojego uroku osobistego, by przekonać kogoś, kto ma dostęp do szerszych mediów, by przekazał dalej mój sposób na obłączki...
Muniesław, o tarczycy piszę, bo to jedyne, co mogło zostać pobudzone przez multi, które wziąłem, drogą eliminacji składników. No i są przypadki, gdy tylko wyleczenie tarczycy całkowicie leczyło stany lękowe. Oczywiście są ludzie ze stanami lękowymi i zdrową tarczycą, są tacy z silną nadczynnością i bez dużych stanów lekowych. Nie ma prostego, jednoznacznego rozwiązania, jak zawsze w medycynie.
12-27-2024, 07:21 PM
Jakby to było takie proste, to nie byłoby miejsca dla takich ludzi jak ja. Zresztą, z takich właśnie powodów medycynę często uważa się bardziej za sztukę, niż za naukę.
W sumie... można by wszystko ogarnąć DOKŁADNIE, bez miejsca na niedomówienia, ale to wymagałoby między innymi pełnego zmapowania genomu konkretnego pacjenta. To na początek, bo potem oczywiście poziom wszystkich substancji w jego ciele, no i wypadałoby też mieć badania wpływu konkretnych leków i supli, które nie są zafałszowane. Wracając do mojego przypadku, chyba zauważyłem zależność. Chyba stopień nasilenia zmian na skórze głowy pokrywa się z poziomem wolnych rodników. Już któryś raz się na tym łapię, jak robię coś, co ma prawo te wolne rodniki podnieść, zmiany się nasilają. Gdyby taka zależność faktycznie występowała, miałbym idealne narzędzie diagnostyczne. Coś dzieje się nie tak ze łbem = trzeba więcej przeciwutleniaczy. Ze zmian, dorzucam małe dawki tryptofanu, 2 x 300 mg tak na oko. Nie powinno zaburzyć dopaminy, a takie dawki w tym polskim badaniu w kilka tygodni leczyły wrzody. No i karnitynę w końcu dokończę tę co kiedyś dostałem, kilka tabletek tam zostało, poza tym mam dużo acetylokarnityny. |
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|