Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Oglądam te badania, gdzie dawali ludziom Q10 i jeszcze 12 lat po zakończeniu tych badań, w grupie aktywnej dalej było o połowę mniej zgonów, niż w grupie placebo.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29641571/
trochę małe grupy i trochę duże ryzyko przypadku, ale co najgorsze, dotyczy to tylko jednej jedynej choroby, co prawda najczęstszej przyczyny śmierci, ale no... jednej.
Nikt nigdy nie badał wpływu na nowotwory, wiadomo, że ma duży związek z nimi, nawet sugeruje się, że Q10 może być lekiem, ale nigdy nie sprawdzili, czy nie zmniejszy ryzyka zachorowania. Jedynie są badania, gdzie wysoki poziom we krwi chronił przed zachorowaniem, no ale wysoki poziom we krwi wynika z ogólnie lepszego stanu zdrowia. Nie wiadomo, czy suplementy by pomogły.
Co z chorobami neurodegeneracyjnymi, parkinson, alzheimer i po prostu demencja starcza?
Jedna rzecz mocno przemawia za Q10, chroni przed konsekwencjami nadczynnej tarczycy. Część objawów u mnie wskazuje na takie coś, badania nie potwierdzają (chociaż czasami wychodzą tuż na granicy), ale to może być jakaś nadwrażliwość na poziomie komórki czy coś podobnego.
No nie wiem no.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36480969/
tutaj Q10 zmniejszył całkowitą śmiertelność bardziej, niż wszystkie pozostałe testowane suplementy razem wzięte.
No kurcze, brakuje danych. Za mało badań, gdzie testowano faktyczny suplement, a nie po prostu poziom we krwi.
Przy udarze badania wyraźnie sugerują, że wysoki poziom znacząco zmniejsza uszkodzenia, działa silnie terapeutycznie, ale nie wiadomo, czy zmniejsza samo ryzyko.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak jeszcze co do terapii olejem, jest różnica w strukturze GLA oleju z ogórecznika i oleju z wiesiołka. I zastanawiam się, czy to może mieć znaczenie, albo czy olej z wiesiołka w sklepie nie jest jakiś lewy. Bo przy ogóreczniku była poprawa ze stanem skóry głowy, przy wiesiołku jest pogorszenie. Raz lepiej, raz gorzej, ale no, nie jest dobrze. Jak brałem ogórecznikowy, cały czas było raczej OK.
No zobaczymy, mam końcówkę wiesiołkowego, od tej pory będę już tylko ogórecznik kupował. Już nowa butelka stoi w szafie.
18 grudnia miałem to super samopoczucie, myślę, co mogłem wtedy robić i jeszcze mi do głowy przyszło, że po prostu olej kokosowy mógł zadziałać. Jeśli on naprawdę ładnie czyści skórę głowy, to mógł też wyczyścić jelita z bakterii, które zatruwają organizm. Bardzo dużo osób pisało, że po kokosowym (a konkretnie po jednym z jego składników) znikało im łojotokowe zapalenie skóry głowy. I bardzo dużo świadczy o tym, że za efekt ten odpowiada właśnie wybicie niektórych patogenów w jelitach.
Jedna z najsilniejszych hipotez zespołu przewlekłego zmęczenia to przerost jednego z typów bakterii jelitowych. Podobnie jeśli idzie o zmiany w układzie krążenia w marskości wątroby (czyli objaw Terry'ego), tu też jelita są na pierwszym miejscu.
No i co mi tu mocno nie pasuje to to, że brałem zarówno MTC, które zawierają ten "cudowny" kwas tłuszczowy pomagający w zapaleniu, w dużo większych ilościach niż brałem z oleju, testowałem też monolaurynę, która jest najaktywniejszym "antybiotykiem" oleju kokosowego, znowu w dawkach dziesiątki albo i setki razy większych niż ma się jedząc olej. Gdyby to było takie proste, to bym to wyłapał którymś z tych eksperymentów.
Chyba że znowu w grę mógłby tu wchodzić GLA, którego uzupełnienie może być kluczowe dla trwałej regeneracji flory jelitowej. No ale nawet jeśli, to po MCT albo monolaurynie i tak powinna być krótkotrwała, mocna poprawa.
Właśnie, trzeba zapisać, co teraz robię, jakbym się potem zastanawiał co mogło zadziałać i szukał w historii
- witamina U
- Q10 od wczoraj
- tauryna od wczoraj
- nieregularnie kwercetyna, kwas alfa liponowy, berberyna
- codziennie olej wiesiołkowy i czarnuszkowy, od dawna
- codziennie miedź
- przed snem melatoninę kilka mg
- od kilku dni przed snem połowa tabletki hydroksyzyny
I chyba tyle z rzeczy, o których staram się pamiętać. Za pamięci jakieś B complex i tego typu, ale to nie warte wspominania.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Poduszkę trzeba będzie jakoś dostosować. Nie jest bardzo źle, nie jest bardzo dobrze. Pierwszy raz chyba boli mnie kark po przebudzeniu  Ale ogólnie spałem. Może trzeba z niej wysypać część zawartości, tak to się ponoć reguluje.
No nie wiem, czy jestem zadowolony z zakupu.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Hummm
http://phenol-explorer.eu/contents/show/1/229/728
https://lutimax.com/blogs/news/foods-ric...flavonoids
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC8987097/
biorąc to za dobrą monetę, wychodzi na to, że w suszonym oregano jest do 400 mg luteoliny na 100 gramów. Ten drugi link daje jeszcze wyższe wartości, 1000 mg, ale najbardziej ufałbym trzeciemu.
10 gramów suszonego oregano powinno zapewnić dzienną dawkę luteoliny taką, jaka jest w suplementach. A przy okazji dostarczy od cholery innych dość prozdrowotnych rzeczy. Wychodzi dość podobnie do kupowania tabletek, które są no, raz że kosmicznie drogie, dwa - nie ma jakiejś solidnej firmy która to sprzedaje, więc równie dobrze można kupić talk czy coś takiego.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Doświadczenia z poduszką - chyba zamieniłem jedne problemy ze snem na inne. Trochę to tak wygląda, jakby wcześniej było za mało, teraz jest za dużo i w drugą stronę ciągnie. Może to jednak kwestia za słabego krążenia, stąd drętwienie gdy tylko odrobinę się dociśnie rękę głową.
Dziś trochę szukałem o objawie Terry'ego, czy komukolwiek kiedykolwiek udało się go jakoś zlikwidować, jakimś lekiem czy suplementem, co dałoby wgląd w mechanizm jego powstawania. Z rozczuleniem znalazłem w google swoje stare pytania na anglojęzycznych forach.
No kurcze... co może być takiego, co daje TRWAŁĄ zmianę? Przecież tutaj nawet nie do końca pasują problemy z hormonami, hormony potrafią skoczyć w górę, w dół. Objaw by się zmieniał w związku z tym. Takie rzeczy jak niedobory pokarmowe czy skład flory jelitowej to już w ogóle abstrakcja, to zmienia się z tygodnia na tydzień.
Najbardziej by pasowała jakaś zmiana fizyczna. Uszkodzenie serca, jakiegoś dużego naczynia krwionośnego. No ale serducho miałem badane na 200 sposobów. No i powinna być mocna poprawa po koenzymie Q10. Czy jest opcja, że mając coś nie tak z krążeniem, dałem radę tyle lat trenować bieganie, a trening nie doprowadził do poprawy siły pompującej serca na tyle dużej, by cofnąć objaw Terry'ego? Tętno spoczynkowe do 40 mi spadało.
No OK, jedna rzecz jest w miarę trwała, niski poziom GLA. To na pewno było problemem przez te wszystkie lata. On zmienia się bardzo powoli. Ale to też przy założeniu, że chodzi o wysycenie błon komórkowych kwasami tłuszczowymi, a nie o poziom we krwi, który potrafi zmienić się błyskawicznie.
Hmm... jakieś trwałe walnięcie któregoś mechanizmu sterującego poziomem hormonów, tak że ciągle jest pompowane jakiegoś zbyt dużo lub mało? I nie zmienia się, bo walnięty mechanizm ciągle pilnuje zbyt wysokiego lub zbyt niskiego poziomu?
Co mogło wydarzyć się tak w 2010, jak i w 2020, co wpłynęłoby na jakiś TRWAŁY aspekt stanu organizmu? Zmieniło poziom hormonów, cofnęło niewydolność krążenia?
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...w 2010 jadłem odżywkę białkową z enzymami trawiennymi. Zamówiłem ją 1 czerwca. 3 czerwca pisałem, że jest poprawa wyglądu paznokci. 6 czerwca już było super.
Kurde no... czy to fizycznie możliwe, żebym miał za mało białka, bo po prostu go nie trawię? Ile bym nie jadł? I nie wyszłoby to w badaniu krwi na poziom albumin? Nie miałbym problemu z nabieraniem masy mięśniowej? Nie pasuje mi tu czas, 1 czerwca zamówiłem, mogła przyjść równie dobrze 7, już po poprawie, a ciężko zakładać, by przyszła 3.
No i już 30 maja pisałem o lekkiej poprawie wyników biegowych.
Odżywka, którą brałem, zawierała:
proteaza
peptydaza
bromelina
papaina
Chyba mam gdzieś w którejś szafie opakowanie po tym. Trzymałem tam różne śrubki i inne, jeśli nie wywaliłem, może da się ogarnąć ten skład enzymów, które dodali. I spróbować dokładnie tych samych, razem z odżywką białkową. Nie mogę w necie znaleźć dokładnego składu, to była odżywka ultimate protein isolate 1350g. Wszędzie piszą tylko że dodali mieszankę enzymów i ich nazwy, no ale te nazwy tak trochę z partyzanta, protezy i peptydazy to te same nazwy tych samych substancji, setek różnych substancji.
Na angielskiej stronie takie coś
Ultimate Enzyme Blend (protease, elastase, trypsin)
Dobra, sprawdziłem, u mnie jest to, co ostatnie pisałem - proteaza, elastaza, trypsyna. To angielskie, po polsku jest naklejka i już piszą, że to co pierwsze cytowałem. No i nie sądzę, żeby trypsynę dodali.. ona w ogóle jest w stanie przetrwać w proszku, a potem podróż przez kwas solny w żołądku?
No serio nie chce mi się wierzyć, żeby przez te lata utrzymywał się stan niedożywienia, a jednocześnie żadnej anemii ani nic. I cały czas ten stan taki sam, wywołujący taki sam objaw Terry'ego, różniący się co prawda natężeniem, ale cały czas obecny.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No i z pozytywów, dalej nie ma objawów zespołu niespokojnych nóg. Jego przyczyną jest zaburzenie metabolizmu dopaminy. Jeśli naprawdę znikł, to jest to super wiadomość, z kilku powodów. Po pierwsze, mamy skuteczny lek na coś, czego medycyna nie potrafi leczyć. Po drugie, komfort mojego życia zwiększył się niebotycznie. Po trzecie w końcu, jeśli uzupełnienie GLA naprawia problemy z dopaminą, to by mogło oznaczać, że mamy też lek na chorobę Parkinsona.
Strasznie dużo założeń w tym rozumowaniu. No ale faktem jest, że już długo nie zdarzyło się, bym nie mógł kilka godzin zasnąć z powodu tego nieznośnego odczucia w łydkach, jak swędzenie, tylko nie idzie podrapać.
Zastanawiam się, czy i ewentualnie kiedy wracać do żelaza. Może ono też zacznie działać dopiero po uzupełnieniu GLA? Albo podniesieniu tauryny, która mocno z żelazem wchodzi w interakcje? Na razie jeszcze poczekam, aż się żołądek do końca uspokoi.
Obecnie największy problem to to, że ciągle czuję się jak zombie, zmuszenie się do czegokolwiek nowego to prawdziwe wyzwanie. Jakbym był totalnie wypompowany z sił, nawet nie zmęczony, ale przemęczony. Zdarzało mi się niemal zataczać jak chodzę, w rozmowach też głównie przytakuję i nie pojawia się w głowie nic błyskotliwego jako odpowiedź. To jest z mniejszym lub większym nasileniem problem od wielu lat, przy czym odnoszę wrażenie, że bardzo mocno się nasiliło właśnie wraz z zanikiem obłączków.
No ale mam okresy gdy jest lepiej, mam gdy jest gorzej. Trzeba wyłapać co się dzieje, gdy jest lepiej. I tu właśnie na myśl nasuwa się żelazo, które jest jakby nie patrzeć postawą energii całego ciała, a zmęczenie jest najbardziej klasycznym z klasycznych objawów niedoboru. Druga oczywista myśl to dopamina. Z dopaminą wiele się nie zrobi, a przy żelazie przestraszyłem się możliwości, że jego nadmiar może znacznie zwiększyć ryzyko parkinsonizmu, które i tam ma już bardzo mocno podniesione. Chociaż tutaj wyniki badań nie są jednoznaczne, niby w tej chorobie odkłada się w mózgu, ale jak podali chelatory, wypłukujące żelazo z tkanek, objawy się pogorszyły, zamiast poprawić.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
Pies nie pomógł? Może jeszcze uciekł  ?
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No to możesz mieć spore problemy, biorąc pod uwagę, że już teraz policja wszystkich krajów rysopis Twój chce znać.
A ja zdecydowałem się na żelazo jednak.
|