This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
A może obłączki zależą po prostu od wrażliwości tkanek na insulinę? Nie jak w cukrzycy, gdzie organizm nie kontroluje poziomu glukozy, ale może być tak, że niektóre tkanki po prostu nie przyswajają jej jak trzeba.

Insulinooporność towarzyszy zarówno schorzeniom wątroby, jak i nerek. I inozytol jest tu jednym z najlepszych leków, może nie akurat w tych dwóch przypadkach, ale ogólnie przy problemach z insuliną. Inozytol to podstawowy surowiec budulcowy błon komórkowych, bez niego glukoza nie przechodzi do środka tak, jak powinna. Cały metabolizm komórki siada, gdy go brakuje.

No dobra, ale czy w związku z tym cukrzyca nie powinna być podstawową chorobą, w której przy nawet niewielkim nasileniu znikają obłączki? A nie znikają, dopóki nie zrobi się naprawdę niewesoło.

Eh, chyba ślepy zaułek.
Odpowiedz
...i jeszcze kminię, w jaki sposób można sprawdzić, czy mitochondria wpływają na wielkość obłączków. Nie ma za bardzo chorób, gdzie tylko mitochondria są walnięte, no jakieś rzadkie genetyczne. Pod skrótem MELAS są zaburzenia mitochondrialne mózgu. Ciężko też o leki, które tylko na mitochondria wpływają i na nic innego. Koenzym Q10 niby jest najbardziej dokładny, w sensie jest niejako koncentratem paliwa mitochondrialnego. ale też zadziała tylko w określonych sytuacjach, gdy konkretnie jego brakuje w całym tym procesie.

Najbardziej mi w tym wszystkim nie pasuje to, że ludzie, którym dosłownie tkanki obumierają z braku tlenu, bo serce nie jest w stanie tam dopompować krwi, dalej mają obłączki. One kurde nie mogą zależeć od tego, jak dużo tlenu dostają tkanki czy ile mają pożywienia.

I wszystko by można bardzo ładnie sprowadzić do równowagi współczulny - przywspółczulny, czyli do niższej aktywności układu odpowiedzialnego za wzrost tkanek i regenerację, gdyby tylko jakoś dało się to przyporządkować do niewydolności nerek i marskości wątroby, dwóch chorób, gdzie obłączki na 100% znikają. Bo tylko te 2 choroby są pewne, cała reszta to domysły i pojedyncze badania, takie jak to chińskie z depresją.

Może to jakiś specyficzny mechanizm odpowiedzialny za wzrost określonych tkanek... jest ta hipoteza triage, nie wiem, czy nawet jest polskie tłumaczenie

https://www.sciencedirect.com/science/ar...6523232694

zgodnie z którą brak nawet jednego składnika odżywczego sprawia, że organizm wchodzi w stan oszczędzania i utrzymuje tylko najważniejsze dla przetrwania funkcje.

Jak zmierzyć te funkcje? Jak w ogóle zweryfikować, czy jest coś takiego, jak "stan oszczędzania"?
Odpowiedz
https://www.mdpi.com/2072-6643/16/21/3690
Odpowiedz
W Polsce można w końcu kupić te słowackie witaminy, chodzi o U. I zastanawiam się, czy tego nie wziąć, kończy się ta z podkowy, biorę raz na kilka, kilkanaście dni, na zasadzie pół tabletki dziś, pół jutro, przerwa aż mi się przypomni. Tylko za cholerę nie wiem, czy naprawdę biorę to, za co zapłaciłem. Ideałem byłoby zamówienie razem z piracetamem.

Oczywiście przy tej słowackiej też nie będę miał pewności, czy płacę za to, za co wydaje mi się, że płacę.

Kombinuję ciągle w głowie, gdzieś tam w podświadomości, jakie testy można robić na aktywność przywspółczulnego, czy domowe, czy medyczne, w labie. Żeby mieć pewność, jaka jest aktywność, czy za niska, czy pracować nad tym, czy nie.

No i myślę o hipotezie Triage (czy to w ogóle tak się pisze, z wielkiej litery?), tu jest przecież opcja, że brakuje mi właśnie omega 6, czy raczej mam pewność, że ich brakuje, tylko czy ten brak mógłby zatrzymać regenerację organizmu, przełączyć go na tryb oszczędzania zasobów? Jest tu nawet sposób na sprawdzenie, zdjęcia dłoni osób z Parkinsonem, gdzie jest niski poziom tych kwasów, powinno być sporo takich fotek.

Żeby jakaś choroba była, w której przywspólczulny jest zbyt mocno aktywny. Jakieś nie wiem, porażenie nerwowe, coś autoimmunologicznego, genetyczne, no tego typu.

Jak już o triage mowa, dorzucę HMB, które też leży i traci przydatność, tzn już dawno jest po okresie przydatności, ale chyba się nie zepsuło. Może zgra się z olejem z wiesiołka.
Odpowiedz
https://link.springer.com/article/10.100...009-1055-z

krzywa zatoka nosowa zwiększa aktywność przywspółczulnego. A moje problemy zaczęły się w dużej mierze po... operacji wyprostowania zatoki.
Odpowiedz
Tytuł wpisu "Jest życie przed rozpoczęciem suplementacji B12 i po rozpoczęciu". Gość opisuje, jak w zasadzie wszystko, co ma znaczenie, zmieniło się, gdy zaczął brać duże dawki. Nie miał niedoboru, poziom był przynajmniej wg polskich norm "dobry".

Do tego komentarze ludzi, którzy odczuli to samo. Że to jest jakby nagle mieli inną osobowość.

To mi przypomniało, że muszę też B12 kupić, bo się kończy.

...a kurde, przecież jakąś taką właśnie niedawno kupowałem, dokładnie to, co ten gość brał. Zeżarłem całą czy co... nie mogę znaleźć, a tego było dużo, 200 kapsli, na rok miało starczyć. B12 powinna być przy wszystkich suplach, które mogą pomagać na nerwicę czy obłączki, czyli np przy inozytolu, jako że jest bardzo dużo doniesień że po B12 obłączki rosną. Ale nie zawsze, tylko czasami. I może być tak. że ona jest potrzebna do jakiegoś procesu w organizmie, ale sama w sobie nic nie daje. Może trzeba ją brać z czymś innym, żeby to "coś innego" dało rezultaty. /edit znalazłem, jak trzeci raz ten sam pojemnik przeglądałem, tym razem wyjmując z niego wszystko po kolei i odkładając na bok.
Odpowiedz
Coś chyba działa, tylko ciężko powiedzieć, co. Kilka dni temu powłóczyłem nogami chodząc, ciągle czułem się zmęczony, zmuszałem do ruchu. Dziś na spacerze czułem się bardzo lekki, aż chciało się zacząć biec. Jako że zmiana miała miejsce w ciągu ostatnich kilku dni, to raczej nie GLA. Zakładając, że to ma jakiś związek z suplami, a nie z tym, że każdy czuje się raz lepiej, raz gorzej, kandydaci to:

- piracetam
- inozytol
- B12

Ewentualnie B complex, ale to mocno ewentualnie, bo jedną tabletkę wziąłem, a wcześniej brałem to cały czas i nie było super efektów. Ale fakt, że zagoiła mi się pęknięta dolna warga po tej jednej tabletce. Ostatniej w opakowaniu Sad
Odpowiedz
A, biotyna jeszcze. To też ostatnio zjadłem, pierwszy raz od dawna.
Odpowiedz
Hummm, tak czytam, że biotyna bierze udział w metabolizmie kwasów tłuszczowych. W kilku modelach parkinsonizmu jest dosłownie lekiem, zwierzęta po niej zdrowiały. Może jakoś łączy się z wykorzystaniem GLA, jest teoretyczna możliwość, że trzeba to brać razem.
Odpowiedz
Cały czas widzę artykuły naukowe (i wpisy na forach), gdzie za przyczynę dużej części problemów obwinia się problemy z florą jelitową. I to jest problem, bo flora jelitowa to coś, co bardzo ciężko kontrolować, niektóre bakterie po prostu nie są w stanie przetrwać drogi przez jelito cienkie, nawet nie ma ich w suplementach. Czasem robi się "przeszczep kału" pacjentom, którzy dosłownie umierają z powodu zaburzeń składu flory (rzekomobłoniaste zapalenie jelita).

Ale w przypadku parkinsonizmu (skupiam się na tym, bo nad tą chorobą jest dużo więcej badań niż nad np łojotokowym zapaleniem skóry głowy, a obie te choroby mają dużo wspólnego, jeśli chodzi o przyczyny) dużo naukowców uważa, że przyczyną może być brak wytwarzania niektórych witamin z grupy B.

No dobra, ale tu jest ich tylko kilka, dosłownie. Może jednak nie chodzi o witaminy z grupy B, ale o jakieś bardziej egzotyczne kwasy tłuszczowe, które też są wytwarzane przez te bakterie? Albo o jakieś konkretne formy metaboliczne witamin, tak jak np B6 ma formę p5p?

Uzupełnienie tak kwasu tłuszczowego, jak i jakiejś egzotycznej formy witaminy powinno być banalnie proste. A w każdym razie o całe lata świetlne prostsze, niż korekta całej flory jelitowej.

Poszukam, jakiego kwasu tłuszczowego może tam brakować, z tych wytwarzanych przez florę jelitową. Ewentualnie jakiej formy jakiejś witaminy. Na pewno będzie to GLA i DGLA, ale one akurat z florą nie mają wiele wspólnego.

Już nawet nie chodzi o obłączki czy skórę głowy, ale o zmniejszenie ryzyka rozwoju parkinsonizmu, jako że mam obie choroby, które wraz z nim występują, więc mam naprawdę bardzo wysokie ryzyko.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości