Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Awwww, badanie sprzed 2 miesięcy
https://jcsm.aasm.org/doi/10.5664/jcsm.11206
Magnez pomógł na zespół, ale jak bardzo pomógł? No i szkoda, że nie pod kontrolą placebo. Nie ma też dobrego zestawienia wyników.
No kurcze... nigdzie, ale to nigdzie nie ma solidnych badań nad magnezem w chorobach, gdzie jest walnięta delta 6 desaturaza. A magnez to podstawa tego procesu.
Liczba postów: 143
Liczba wątków: 22
Dołączył: May 2023
Reputacja:
1
DSGEGDFXAEGGGVR
Komuś kot wszedł na klawiaturę
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tam takich jest więcej, w połowie zrezygnowałem, bo i tak tego nie rozumiem. Jakieś pewnie wskaźniki aktywności danego genu czy coś.
Trafiłem na badanie, w którym im niższy był poziom glutationu, tym wyższe ryzyko rozwoju choroby Parkinsona. Naukowcy wyciągnęli z tego wniosek, że to doskonały wskaźnik pozwalający wcześniej diagnozować chorobę (i sprzedawać ludziom tabletki). Czemu kuźwa nikt nie pomyślał, że może to nie wskaźnik, a PRZYCZYNA?
Tu np osoby z najwyższym spożyciem witaminy E miały (jeśli dobrze odczytuję) ponad 2 razy niższe ryzyko rozwoju choroby
https://www.frontiersin.org/journals/nut...89238/full
A tu tokotrienole niemal całkowicie zatrzymały chorobę u szczurów, tylko no... modele zwierzęce średnio przekładają się na ludzi, fakt pozostaje faktem, zadziałało jak trzeba
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8150907/
A tu u szczura delta 6 desaturaza zwiększyła się dwukrotnie, gdy podano witaminę E
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1461561/
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Tak w ogóle przy chorobach neurodegeneracyjnych, czy stwardnieniu rozsianym, czy parkinsonizmie, czy alzhaimerze, mam taką hipotezę. Że to nie są żadne choroby w ścisłym tego słowa znaczeniu, tylko po prostu objawy. Zbyt duże natężenie jakiegoś czynnika niszczącego przy zbyt małym regenerującego.
Szczególnie mocno widać to w stwardnieniu rozsianym, gdzie sporo o tym czytałem. W tej chorobie zazwyczaj występuje kilka czynników, z których każdy, jeśli jest odpowiednio mocno nasilony, doprowadzi do niszczenia mieliny. Sporo wskazuje na to, że one tam się po prostu pokrywają ze sobą i dochodzi do synergii. Tłumaczy to, czemu ludzie czasem zdrowieją "bez powodu".
I to chyba jest najlepszy wskaźnik pozwalający odróżnić prawdziwe choroby od objawów. W chorobie prawie zawsze przebieg jest bardzo zbliżony i nie ma opcji, że nagle samo wszystko zniknie.
Minęła ta dziwna mini infekcja, gdzie wszyscy w domu kichali i odkaszliwali, można wrócić do delikatnej siłowni.
A skóra głowy dalej czysta. Chyba robię coś tak, jak powinienem. Jeśli naprawdę utrafiłem z GLA i DGLA, jeśli kluczem do sukcesu było zablokowanie rozpadu DGLA a nie tylko dostarczanie GLA, to powinienem trzymać się takiej suplementacji przez co najmniej pół roku, by wysycić błony komórkowe. Faktem jest, że po samym oleju z wiesiołka czy ogórecznika nie było nigdy wyraźnej poprawy stanu skóry głowy, a po dodaniu sezamu - jest. No ale jeszcze zobaczymy, to falami przychodzi i odchodzi, od diety też dużo zależy, a ostatnio trzymam dość dobrą.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Z zupełnie innej beczki, próbuję czasem sobie pogadać na reddicie w dziale luźne rozmowy, strasznie gównianie to wychodzi, ciągle próbuję przepchnąć mój punkt widzenia, wymądrzam się. Muszę mocno popracować nad tą sferą umiejętności społecznych, bo leży i kwiczy.
Ogarniam wymowę angielską, może nową pracę wyłapię, tylko rozmowa jest po angielsku, co prawda wymagają wyłącznie tego, żeby jako tako dało się porozumieć, bo w samej pracy angielskiego prawie w ogóle nie ma, ale póki co mnie nie da się zrozumieć.
Weź tu człowieku ogarnij, jak wymawia się "i", jakie są reguły. Np line vs linen. Kuźwa nie ma żadnych reguł, ten język to anarchia i piekło.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Poczytałem jeszcze o zespole niespokojnych nóg, opisy jak ludzie się wyleczyli, sporo jest o witaminie D3. No i właśnie... może po połączeniu z tymi rzeczami, które teraz biorę, będę w końcu właściwie reagował na D3? Nie skończy się nerwicą i bezsennością, jak zazwyczaj gdy próbuję większych dawek?
Zapalenie skóry głowy silnie łączy się z niskim poziomem D3
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC10352003/
No i teraz pytanie, czemu to się łączy ze sobą. Są w sumie 3 opcje:
a. żeby pojawił się zespół niespokojnych nóg, muszą być jednocześnie 2 czynniki, niski poziom DGLA i niski poziom D3, dlatego chorzy mają te dwa niedobory równocześnie
b. albo niedobór D3 utrudnia syntezę DGLA, albo niedobór DGLA utrudnia przyswajanie D3, dlatego te dwa niedobory występują razem
c. jest jeszcze jakaś mała szansa, że chorzy po prostu wstydzą się wychodzić w dzień, jeśli zmiany dotyczą skóry twarzy, u mnie nic nie widać ale niekiedy to nie wygląda za ciekawie
Za opcją "c" przemawia to, że w parkinsonie, gdzie też brakuje dgla, poziom D3 nie jest mocno obniżony - ale jednak trochę jest.
Dwa fajne ćwiczenia podali, które podobno bardzo często pomagają.
Jedno to podnoszenie nogi do góry, leżąc na boku, takie jakby nożyce, trzymanie przez minutę. Zazwyczaj to jest na mięsień pośladkowy średni, ale może faktycznie jakoś wpływa na zakończenia nerwowe czy coś?
Drugie to "krzesełko", siada się w powietrzu, plecami do ściany, po minucie czy dwóch czworogłowe palą żywym ogniem. Też podobno coś tam blokuje czy stymuluje, w efekcie na jakiś czas znikają objawy. Sprawdzę dziś obydwa ćwiczenia.
Coś z tym muszę zrobić, bo tak żyć się nie da, człowiek idzie spać, wszystko elegancko, odpływa w inny wymiar i za chwilę ma ochotę wziąć nóż, otworzyć sobie łydkę i wyjąć, co tam jest w środku. Najgorsze, że objawy pojawiają się w momencie gdy organizm przechodzi w fazę snu - spada wtedy dopamina, a to jej niski poziom łączy się z zespołem.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
10-16-2024, 03:57 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-16-2024, 03:57 PM przez Nawaphon.)
Tak, te akcenty to już w ogóle masakra.
Ja też na pewno nie mam świetnej wymowy, nigdy się na tym nie skupiałem, zresztą języka się uczyłem głównie sam - ale nigdy nie miałem problemu z porozumieniem się. Po prostu mówię trochę wolniej, żeby rozmówcy było łatwiej.
Wiadomo, jeśli mówimy o języku do pracy, to co innego - ale też nawet patrząc na polityków... nawet tym niby wyróżniającym się - jak dajmy na to Trzaskowski - naprawdę daleko im do idealnej wymowy, a widocznie nie sprawia im to trudności i mogą się porozumiewać i komunikować na różnych ważnych spotkaniach międzynarodowych.
Liczba postów: 6,806
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://www.youtube.com/watch?v=tmORJDin_10
to przerabiam i jest genialne po prostu
To nie tak, że do pracy będę potrzebował, po prostu będę musiał jakoś dogadać się w czasie rozmowy przez neta. Minimum wystarczy, no ale nie mam tego minimum.
|