This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Różnica między jednym a drugim jest kosmetyczna, "wszystkiemu winni są biali, heteroseksualni mężczyźni (żydowskiego pochodzenia)".
Odpowiedz
O, miłorząb mi przypomniał Benek w sąsiednim temacie, mam zapas który szybko się psuje, zjem go sobie, zobaczymy, czy coś stanie się z objawem Terry'go.
Odpowiedz
No, efekty miłorzębu są szybkie i mocne. Nie spodziewałem się aż takich, chociaż oczywiście jest możliwość, że i bez niego byłoby lepiej, zgrał się z czymś w czasie. Z miłorzębem zawsze mam dobre doświadczenia, widocznie jego efekty bardzo ładnie pasują do mojego problemu, czymkolwiek by ten problem nie był.

Aż głupio pisać, ale poprawę widać w czasie grania w gry Big Grin
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16808927/

tu bardzo dobrze sobie radził z nerwicą lękową. Tylko jaka to była dawka...

"standaryzowany na zawartość 24% glikozydów flawonowych i 6% terpenów laktonowych"

240 mg albo 480 mg, przy czym 480 było skuteczniejsze.

No tak, ginkofar forte który mam zawiera 60 mg takiego czegoś w jednej tabletce, można kupić taki gdzie jest 240 mg w tabletce, ale to prawie 70 zł na miesiąc przy wysokiej dawce.

Szukam czegoś tańszego... oczywiście ostrovit, 50 gramów za 36 zł. Podobno standaryzowany jak trzeba. Przy 0,5 grama dziennie starczy na 3 miesiące, jest 6 razy tańsze od ginkofaru.

Bierę to, jak mi się skończy ten co mam.
Odpowiedz
Chyba pierwszy raz w życiu zakwasy na czwórkach od biegania. Chyba dobry sygnał, znaczy, że codzienne rozciąganie się (robię to już kilka lat) mogło przynieść efekty, pracują te mięśnie, które mają pracować. Zawsze miałem problem z dwójkami, które za mocno były obciążone, może w końcu się to jakoś wyprostowało.

Liczyłem, że miłorząb szybko zmieni wygląd objawu Terry'ego. z uwagi na jego silne i szybkie działanie poprawiające krążenie, no ale nic się nie zmienia. Zastanawiam się, czy zrobić te 3 miesiące terapii wysokimi dawkami. Czy jest szansa, że to będzie miało jakiś TRWAŁY efekt? Poprawi krążenie i już będzie lepsze?

Albo po prostu czy jest szansa, że zadziała jak lek przeciwlękowy, sprawiając, że będę miał dużo lepsze efekty tego mojego "treningu" jeżdżenia autobusami?
Odpowiedz
A, kolejne włosy znalazłem, które są siwe od połowy. Kiedyś (parę miesięcy temu?) rosły siwe, potem zmieniły kolor na ciemny, teraz są takie pół na pół. Coś zrobiłem, co odwraca proces siwienia, tylko nie wiem do końca, co. Najbardziej prawdopodobna jest oczywiście miedź, ale też jest opcja, że to witaminy z grupy B w odpowiedniej formie, bo to też brałem jakiś czas.
Odpowiedz
Po namyśle, zamówię sobie miłorząb z ostrovitu, ale to na dniach, poszukam kogoś, kto sprzedaje razem z cysteiną w tabletkach, bo też się kończy. 30 zł za 3 miesiące, w badaniach objawy lękowe zmniejszał o połowę, może uda się szybciej ogarnąć agorafobię dzięki temu.

Zrobię też podejście do oleju sezamowego, kolejne. Kurcze, tu z 50 ml dziennie albo i więcej trzeba przez kilka miesięcy. No ale badania jasno wykazały, że problemy skóry głowy jak u mnie biorą się z niedoboru tych kwasów tłuszczowych, które są w tym oleju, a znowu mam zaostrzenie objawów.

Właśnie wziąłem ranigast, który zawiera substancję blokującą działanie histaminy na receptory w naczyniach krwionośnych (domyślnie ma blokować w żołądku, ale to te same receptory). Jeśli ma wpłynąć na objaw Terry'ego, wpłynie szybko i wyraźnie.
Odpowiedz
...bez efektu na objaw, czyli wychodzi na to, że NIE bierze się on z nadmiaru histaminy. Albo ta tabletka co wziąłem nie działa na te konkretnie receptory, powinna, bo w badaniach wyszły objawy ze strony układu krwionośnego jako skutek uboczny.

Pozostają tlenki azotu albo serotonina, zarówno jedno, jak i drugie rozszerza naczynka, zarówno jedno, jak i drugie jest mocno podniesione w obu chorobach, w których objaw jest dobrze udokumentowany, obie te rzeczy są podawane jako ewentualna przyczyna zmian w układzie krwionośnym w tych chorobach. Przy czym na tryptofan dobrze reagowałem psychicznie, co świadczy o tym, że przynajmniej kiedyś nie miałem nadmiaru serotoniny w mózgu (ale czysto teoretycznie mogłem mieć na obwodzie), pozostają tlenki azotu, za którymi przemawia fakt, że arginina zaostrzała mi objaw. Ewentualnie jakieś egzotyczne rzeczy typu prostaglandyny, ale najsilniej wszystko wskazuje na nadmiar tlenków azotu.

No i jakiej cholery, skąd one się biorą. Czy to ich jest za dużo, czy jest może nadwrażliwość receptorów w komórkach i za mocno na nie reagują?

Ciągle mi ta tarczyca chodzi po głowie, ale wyniki samych hormonów miałem wręcz idealne. Bardzo niskie TSH, ale dalej w granicach normy. Czysto teoretycznie jest możliwe, że jakbym drugi raz zbadał, coś wyszłoby poza normą, hormony mocno zmieniają się z dnia na dzień, ba, nawet z godziny na godzinę. Nawet bardzo delikatna nadczynność zwiększa zarówno poziom hormonów, jak i wrażliwość komórek na nie.

Kurcze no... jakby jakaś substancja była, która blokuje te tlenki. Lizyna niby teoretycznie powinna tak działać, w praktyce nie bardzo to się sprawdzało w badaniach. To cudo które kupiłem, ruskolina, też niby miało blokować, ale to również jest jakaś jedna opinia z internetu.

OOoooo

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4664049/

Błękit metylenowy! On tak działa! I co więcej, jest bardzo często polecany jako cud miód środek na wszystko. Gdzieś na dodatek mam fiolkę... chyba, jeśli nie wywaliłem. Stara jak starość, ale to się nie psuje. Ale chyba nie zaryzykowałbym dawki, która działała w badaniach nad tlenkami.

Zrobię jeszcze raz test karnityny, która bardzo mocno wycisza aktywność hormonów tarczycy na poziomie komórki. Przez kilka dni spróbuję jeść bardzo duże dawki, 2 tabletki po nawet 5 razy dziennie. Te kilka dni powinny wystarczyć, by mieć pewność.
Odpowiedz
https://www.nature.com/articles/s41398-024-02932-w
Odpowiedz
Mam naltrekson! 50 mg w kapslu, jak to teraz podzielić, żeby wyszło tyle, ile chcę?

Zaleca się startowanie z dawki 1 mg i zwiększanie, do dawki 4 mg i tej już się nie zwiększa. Jak 50 mg tabletkę podzielić na części po 1 mg?

Chyba trzeba będzie na pół, połowę bardzo dokładnie rozkruszyć i zrobić... kreski. Trzy nawet, wyjdzie po 8 mg na krechę. Albo i dwie. Potem kreskę znowu na 2, potem znowu na 2. Wygląda skomplikowanie, ale takie dzielenie na połowę i potem połowę połowy ma znacznie mniejsze ryzyko błędu, niż próba oderwania od tabletki powiedzmy 1/10.

Zobaczę, czy to rozpuszcza się w wodzie, jeśli tak, to nie będzie problemu, 250 ml wody w butelce, jakaś strzykawka 20 ml i nawet kieliszek, strzykawką odmierzyć ile to będzie w kieliszku dokładnie 10 czy 20 ml i polewać codziennie.

Wezmę się za to dopiero za jakiś czas, na razie nie chcę przerywać karnityny.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 5 gości