This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Tak zastanawiam się, czy zacząć w dalsze trasy jeździć autobusem, bo te krótsze jakoś tak... nie stanowią problemu. Trochę przed pierwszą była lekka nerwówka i tyle. Tu trzeba tak przycelować, żeby jednocześnie był lekki strach, ale też brak na tyle silnego, by mógł wywołać negatywną reakcję i wzmocnić w mózgu połączenie "podróż = zagrożenie". Idealnie by było robić to codziennie, no i tu pojawia się problem braku czasu.

Kurcze chciałem rozkład jazdy sprawdzić, a tam...

Błąd bazy danych WordPressa: [You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MySQL server version for the right syntax to use near '' at line 1]
SELECT * FROM wp_odcinki WHERE numer_lini = '' AND typ = 'P' AND kierunek = 'T' AND wersja =

Big Grin

O, znalazłem. No to zacząłem od 9 przystanków.

Dziś było 13 i było dobrze.

następny fajny przystanek jest 18 od miejsca, gdzie wsiadam - fajny, w sensie są tam ciekawe miejsca do łażenia z audiobookiem w uszach, samochodem tam jeździłem

Pełna trasa ma 21, ostatnie przystanki są mocno rozstrzelone od siebie no i tam jeździ tylko jeden autobus, przez co trzeba będzie czekać na niego, co znowu kosztuje trochę czasu.

No nic, zobaczymy. Jest dobrze, mam nawet pozytywne sny związane z podróżowaniem i jazdą autobusem, mózg się nastawia na "dobre" rzeczy z tym związane, tak silnie nad tym pracuję i wymuszam pozytywne myślenie, że do snów przeszło.

Kreatyna, glutamina, NAC, B12...
Odpowiedz
https://academic.oup.com/eurjpc/article/...ogin=false
Odpowiedz
To, co ostatnio i nie mogłem ogarnąć, od czego - skurcze mięśni jak przy niedoborze magnezu. Wtedy po magnezie przeszły, była też bardzo duża poprawa, z dnia na dzień zacząłem lepiej spać.

No i to jest bardzo dobry moment, żeby zastanowić się, czy jest jakaś zależność. Kreatyna i B12 / kwas foliowy, to się pokrywa. I tylko to.

Spotykałem się z opiniami, że B12, czy raczej, ogólnie metylacja to niezbędny element gospodarki magnezem, umożliwiający prawidłowe przyswajanie tego pierwiastka. Były nawet artykuły (niestety nie opracowania naukowe), gdzie wskazywano na objawy po dużych dawkach B12 / kwasu foliowego jako sygnał, że mocno brakuje w organizmie magnezu i te witaminy go zużyły do przemian metabolicznych.

No OK, a co z kreatyną? Jakieś takie fragmenty tylko znajduję

"The most important aspect of magnesium's relationship to creatine is that creatine requires magnesium for maximum conversion to Adenosine"

No nic, zwiększyć magnez, poza tym nie przerywać, bo chyba robię coś dobrze.
Odpowiedz
I znowu skórki przy paznokciach odchodzą. Miałem tak ostatnio, jak eksperymentowałem z żelazem i B12 (właśnie, znowu biorę żelazo co drugi dzień od jakiegoś czasu). Wtedy zgrało się to z czynnikami obniżającymi poziom kwasu foliowego, teraz też zarówno B12, jak i żelazo wysysają go z organizmu, a właśnie jego niedobór jest podobno powiązany z tymi skórkami.

Co jest istotne, poziom kwasu foliowego nie spadłby, gdyby wcześniej nie było niedoboru czy B12, czy żelaza, bo tylko taki niedobór sprawia, że zatrzymane są procesy wymagające go do przebiegu. Oznaczałoby to, że faktycznie miałem niski poziom czy B12, czy żelaza i teraz trwa uzupełnianie, a kwas foliowy byłby "wąskim gardłem", jego niedobór blokowałby proces regeneracji. To samo mogłoby dotyczyć magnezu.

Nie chce mi się za bardzo wierzyć, bo sporo jej miałem w różnych suplach, no ale też jest dużo doświadczeń ludzi, którzy mają widoczną poprawę dopiero po bardzo dużych dawkach, a małe niewiele zmieniały.

No i oczywiście jest opcja, że podobnie jak ostatnio, po prostu ochłodziło się i mi palce przemarzły, a całe jakieś doktoraty rozpisuję jakie to mikro i makroelementy mi się właśnie pozmieniały w organizmie.

No nic. Kreatyna, B12, NAC, glutamina. Obserwować intensywność objawu Terry'ego. Spróbować się nie udusić, by cysteina to jednak głównie siarka i no... muszę często wietrzyć.
Odpowiedz
I znowu wapń w moczu, a nie brałem ani wapnia, ani magnezu w bardzo dużych dawkach... ok, trochę więcej magnezu się pojawiło. Aż zastanawiam się, czy to faktycznie nadmiar wapnia, czy po prostu zasadowość sprawia, że "normalna" ilość jest widoczna. Zresztą może to nie wapń, może to magnez, tego się nie rozpozna bez dokładnych badań, a tego chyba nawet labo nie robi. No tak czy tak pojawia się po tym, jak jem więcej magnezu, a suple magnezu zwiększają poziom wapnia w moczu, zwiększają też poziom magnezu. No w którą stronę by nie szło, nie jest to zdrowe, kamienie nerkowe to paskudna rzecz. Niebezpiecznie się robi i najgorsze, że nie widzę powodu dlaczego, bo nie biorę żadnych dosłownie rzeczy, które zwiększają wapń w moczu.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mogła zgrać się z zanikiem objawu Terry'ego, a o której zapomniałem. Bor. To biorę czasem jak sobie przypomnę, nie zapisuję, albo jak zapiszę to wyszukiwarka nie łapie tego słowa, bo to 3 litery które często są w środku jakiegoś wyrazu, np niedoBORy. Dorzucę teraz, jako że on mocno reguluje gospodarkę tak wapniem, jak i magnezem.
Odpowiedz
O, jeszcze jedno. CHYBA wraca to odczucie kontroli, nie wiem, jak to nazwać, to co miałem w 2020 podczas gry na pianinie, jakaś taka jakby świadomość tego, gdzie w danej chwili znajduje się który palec... no odczucie nie do opisania, po prostu czułem co gram, uczyłem się znacznie szybciej, może nawet kilka razy szybciej, dosłownie. Znacznie mniej błędów w czasie gry. To, co działo się wtedy, było jak powrót do zdrowia po długiej chorobie.

Jeśli faktycznie wraca, to raczej dzięki kreatynie, a nie piracetamowi, którego biorę co prawda 2 tabletki zamiast 1, ale za to nieregularnie, bo ciągle zapominam. Bo raczej nie dzięki borowi, który też ma działanie nootropowe, ale nie wierzę, żeby zadziałało coś, co wziąłem jakoś z godzinę temu.
Odpowiedz
Książka o bezsenności poleciła trening autogenny Schultza. Z Jacobsonem mam problemy, żeby to normalnie u siebie prowadzić, może to będzie jakoś... wygodniejsze?

https://www.youtube.com/watch?v=DAxYabx1ELQ

zobaczymy.
Odpowiedz
Ooo

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.g

2 przypadki wyleczenia agorafobii treningiem autogennym. Najbardziej mnie interesuje, jak często i na jaką odległość podróżowały te osoby, ale wygląda na to, że to nie było kilkadziesiąt powtórzeń, a zaledwie kilka. Jeśli trening autogenny faktycznie wzmacnia efekty podróży przy agorafobii, to może nie będę musiał wydawać całej wypłaty na bilety?

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7910732/

tu z kolei terapia kognitywna co prawda zmniejszyła objawy paniki, ale nie wpłynęła na agorafobię. Ona znikła tylko po tym, jak zastosowano narażenie na stopniowo pojawiające się bodźce. Co dziwne, terapia mająca na celu rozluźnienie nie wpłynęła na przebieg terapii polegającej na wystawianiu na bodźce, a powinna. Tu można się zastanawiać, czy w przypadku wyżej, gdzie 2 osoby wyleczono autogennym, faktycznie ten autogenny pomógł, czy może tylko wystawianie na bodźce, czyli na podróże?
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38548371/
Odpowiedz
Kurcze, fajny ten trening autogenny Schulza. Dużo prostszy od relaksacji Jacobsona.

Co więcej, zrobili badanie porównujące oba typy treningu i autogenny był dużo skuteczniejszy:

https://www.sleepandhypnosis.org/ing/Pdf...88627a.pdf

Ciekawe, czy dlatego, że faktycznie jest skuteczniejszy, czy może dlatego, że jest prostszy do opanowania? Tak czy tak, lepiej zmienić to na stronce o nerwicy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości