This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Chyba jakaś ultra lekka jelitówka, bo nie tylko ja mam rozwolnienia, ale bez gorączki i takie jakieś nijakie. Albo zatrucie, chociaż jedyna wspólnie jedzona rzecz to była zupa kalafiorowa. No i tyle z nowego eksperymentu, całkowicie mi elektrolity rozregulowało. Poprzednia noc w ogóle nieprzespana, ale raczej z uwagi na infekcję / zatrucie / whatever i związane z tym stany lękowe. Jednak mam psychikę w strzępach, agorafobia swoją drogą, ale na wszelkie negatywne bodźce typu "zagrożenie" reaguję o wiele, wiele silniejszym lękiem, niż powinienem. Ta noc co była raczej OK, tylko budziłem się z 5 razy.

Taurynę dorzucam w bardzo dużych dawkach, z uwagi na układ pokarmowy, cuda tam potrafi zdziałać. Cały czas staram się brać cysteinę. Z piracetamem chwilowo przerwa. Miałem brać miedź z wapniem, biorę cynk po kilka tabletek dziennie, trochę glutaminy. No i obiecuję sobie (po raz kolejny), że koniec z coca colą.

Do tego rozwaliłem sobie kręgosłup, zachciało mi się poćwiczyć kopnięcia. Muszę się jednak do siłowni przytulić, tylko niech trawienie wróci do normy.
Odpowiedz
https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa2309359
Odpowiedz
Pytanie, czy te leki były przepisywane całkowicie losowo, czy może ten z najwyższym odsetkiem był przepisywany najcięższym przypadkom, przypadkom z innymi chorobami gdzie inne leki byłyby niewskazane z uwagi na interakcje, albo po prostu kupowany przez biedniejszych.
Odpowiedz
Kontrola ciśnienia krwi, jako że kiedyś po wapniu mi mocno skoczyło, a tu zdziwienie, skurczowe spadło o 20 punktów w porównaniu do ostatniego wyniku, rozkurczowe też odrobinkę niżej. Jest prawie prawidłowe.

Nie raz, nie dwa razy zastanawiałem się, czy nie mam czegoś z metabolizmem tauryny, bo mam sporo objawów wskazujących na jej niedobór, pomimo tego, że suplementuję. Nieregularnie bo nieregularnie, ale mam jej w diecie na pewno dużo więcej, niż przeciętny wege. Tu zastanawia mnie, czy ciśnienie nie spadło tak nagle i tak szybko z powodu właśnie tauryny, którą biorę w sporych dawkach. Uzupełnienie dużego niedoboru mogłoby tak zadziałać. Oprócz tego jest też MSM, ale to w badaniach na ciśnienie nie wpływało. N-acetylocysteina czasem trochę wpływała, czasem nie, ale też nie podejrzewałbym o zmianę o 20 mmHg w ciągu kilku dni.

Może po prostu efekt ćwiczeń oddechowo - medytacyjnych? Albo jakiś efekt uboczny tej niby jelitówki, to mogłoby doprowadzić do zwykłego odwodnienia, a ja już całe teorie wymyślam.

No tak czy tak, powrót obłączków wraz z bardzo dużą poprawą zdrowia w 2010 był poprzedzony bardzo mocnym spadkiem ciśnienia krwi, z silnego nadciśnienia do normalnych wartości w dosłownie kilka, kilkanaście dni, a ogólnie powinienem coś z tym robić, bo mam ciągle zbyt wysokie, pomimo braku wyraźnych przyczyn takiego stanu rzeczy. Przypuszczam, że zaburzenie wywołujące objaw Terry'ego wpływa też na ciśnienie krwi, na logikę powinno, bo i tu i tu główną rolę gra obkurcz naczynek krwionośnych.

Jest jeszcze jeden motyw, mianowicie jakiś czas temu grupa naukowców wyszła z tezą, że niski poziom wapnia jest jedną z głównych przyczyn nadciśnienia, a suplementacja tym pierwiastkiem poprawia stan chorych. Wiadomo też, że niski poziom magnezu jest jedną z najważniejszych przyczyn problemu, ale to też spadek jest dużo wolniejszy.

No nie, stawiam, że główną rolę w moim nadciśnieniu gra mechanizm, który równocześnie wywołuje objaw Terry'ego, a taki mechanizm rzeczywiście może zmienić się w kilka dni, jeśli trafi się z terapią. Jeśli cysteina faktycznie mi objaw zmniejszyła, to mogłoby być coś w tym kierunku. No zobaczymy, na razie jest widoczny, co przeczy hipotezie, że spadek ciśnienia krwi wiąże się z zanikiem widoczności objawu. Zobaczymy za kilka dni, problemy jelitowe zawsze nasilały mi objaw.
Odpowiedz
Kończą się niektóre suple, zastanawiam się, co zamówić. Jak na razie wychodzi takie coś

- tauryna, to powinienem w ogóle brać regularnie, jak każdy wege
- cysteina w tabletkach, to naprawdę świetny pomysł był
- miedź w tabletkach, to kosztuje grosze, a wygoda niesamowita, w porównaniu do miedzi w płynie
- kurkumina, to jest najważniejsze
- może tokotrienole, tylko tu szkoda mi trochę kasy, drogie cholerstwo
- myślę o AOL, ale ostatniego opakowania nawet nie zjadłem
- podobnie chondroityna, ciągle leży, zeschła się już na kamień

Co jeszcze?
Odpowiedz
...i objawy nadmiaru wapnia, łącznie z krystałkami w moczu i zawrotami głowy, pomimo tego, że przez jeden dzień ledwo zbliżyłem się do rekomendowanej dawki, którą w badaniach klinicznych w suplach ludzie brali przez chyba rok bez efektów ubocznych.
Odpowiedz
Kminię co z tym zrobić, kminię i nic wykminić nie mogę. Gdzieś coś jest z gospodarką elektrolitami wywalone, ale co? Parathormon badałem i był dobry, zwykłe badania wapnia i magnezu zawsze OK. Witaminę D3 biorę regularnie, na pewno jest wysoko.

http://www.revportdiabetes.com/wp-conten...-a-105.pdf

tu coś w tym kierunku z miedzią kombinują.

No podsumujmy

- jak biorę magnez, nawet niewielkie dawki, mam objawy spadku poziomu wapnia we krwi i silną bezsenność
- jak biorę wapń, nawet niewielkie dawki, mam objawy nadmiaru wapnia we krwi i w moczu, co już jest groźne
- po D3 w dużych dawkach objawy nadmiaru wapnia potrafiły być bardzo silne

To by mogło pasować pod nawet zwykły niedobór magnezu, bo on najmocniej reguluje gospodarkę wapniem. Ale jak go uzupełniać, jeśli po nim nie mogę w ogóle spać?

Jeszcze raz wrzucę link do podsumowania, co takiego zrobiłem, że ostatnio jednak mogłem brać magnez i spać

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...84#pid8184

O ile w ogóle to zależało od czegokolwiek, co zrobiłem, bo mogło wynikać z jakiegoś czynnika, o którym nie mam pojęcia, np wewnętrzne wydzielanie jakiegoś hormonu.

No i jest opcja, że jednak magnez nie wywołuje u mnie bezsenności, tylko kilka razy zgrało się to w czasie.
Odpowiedz
Tak jeszcze myślę, podobno jedną z najczęstszych przyczyn wybudzania się jest bezdech. Oczywiście nie ma to znaczenia przy trudnościach z samym zaśnięciem, ale może po prostu zacząłem się podduszać, byłoby to całkiem logiczne, w niektórych pozycjach czuję, jak mi odcina oddech. Podobnie napięcie mięśniowe, spadające czy rosnące przy zaburzeniach elektrolitowych, może utrudniać oddychanie, co by tłumaczyło problemy po suplementach, które zmieniają te napięcie.

Spróbuję robić jakieś proste ćwiczenia na wzmocnienie mięśni, które są odpowiedzialne za utrzymanie przepływu powietrza w nocy.
Odpowiedz
Wszędzie piszą, że didgeridoo świetnie działa na poprawę oddechu, może to sobie kupię? Nawet badania nad tym są

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1360393/

Tak myślę, że jeśli faktycznie mam bezdech nocny, to by to bardzo dużo wyjaśniało. To mogłoby wpływać na pamięć, obłączki, samopoczucie, stany lękowe i całą resztę. Na upartego nawet zaburzenia wapnia i magnezu, bo oddech to główny regulator odczynu krwi. Nie taka rzadka rzecz, 15 do 30 procent mężczyzn to ma. Kiedyś sporo zastanawiałem się nad hipotezą, że po prostu źle oddycham i przyduszam się nie tylko w nocy, ale też w ciągu dnia. Raczej tego sam w żaden sposób nie zbadam, musiałbym jakąś opaskę mieć mierzącą oddechy czy coś.

Odpalę sobie na początek to

https://www.youtube.com/watch?v=tybOi4hjZFQ

a potem zobaczymy
Odpowiedz
(03-30-2024, 08:52 PM)tomakin napisał(a): Wszędzie piszą, że didgeridoo świetnie działa na poprawę oddechu, może to sobie kupię? Nawet badania nad tym są

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1360393/

Tak myślę, że jeśli faktycznie mam bezdech nocny, to by to bardzo dużo wyjaśniało. To mogłoby wpływać na pamięć, obłączki, samopoczucie, stany lękowe i całą resztę. Na upartego nawet zaburzenia wapnia i magnezu, bo oddech to główny regulator odczynu krwi. Nie taka rzadka rzecz, 15 do 30 procent mężczyzn to ma. Kiedyś sporo zastanawiałem się nad hipotezą, że po prostu źle oddycham i przyduszam się nie tylko w nocy, ale też w ciągu dnia. Raczej tego sam w żaden sposób nie zbadam, musiałbym jakąś opaskę mieć mierzącą oddechy czy coś.

Odpalę sobie na początek to

https://www.youtube.com/watch?v=tybOi4hjZFQ

a potem zobaczymy

Iwatch albo inny smartwatch powinien to załatwić. Liczy oddechy na minutę. Powinien wyłapać miejsca w których nie oddychasz i średnia się zmienia.
Ja sprawdzam co noc odczyty serca i oddechów. Tak z ciekawości. Oraz ile ruszam się w nocy itd. mam 5 apek do snu i sprawdzam je codziennie.
Każda jest dobra w czymś innym a do dupy w drugim.
Widzę wtedy co poprawia mi sen a co pogarsza.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości