This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Wczoraj jakieś problemy z żołądkiem, odstawiłem niemal wszystkie suple oprócz cysteiny, ale jej zeżarłem chyba z 6 tabletek w odstępach. I dziś jest jakby lepiej z myśleniem. Już nie mówię o żołądku, bo to u mnie pojawia się i znika od lat, a w zasadzie od zawsze, bo jedne z moich pierwszych wspomnień z dzieciństwa to ból brzucha. Ale w głowie jakby jaśniej. Sen też bardzo dobry, czyli nie ma tego scenariusza, którego się bałem, że cysteina podnosi noradrenalinę i utrudnia zasypianie. Druga sprawa, odstawiłem witaminę C i zwiększyłem dość mocno miedź.

Najbardziej obiecująca hipoteza obłączków dotyczy stresu oksydacyjnego i wolnych rodników. Ale to nie takie proste, że po prostu bierzemy antyoksydanty i voila. Przykładowo, najsilniejszy wymiatacz wolnych rodników wymaga miedzi do funkcjonowania, biorąc witaminę C, która te wolne rodniki wymiata, obniża się mocno miedź i w efekcie obrona przed stresem oksydacyjnym może nawet spaść. Nadmiar miedzi z kolei mocno podnosi poziom stresu.

Możliwe, że chodzi o glutation, a nie o wolne rodniki jako takie. On jest przez nie niszczony, co prawda przeciwutleniacze sprawią, że niszczony już nie będzie, ale jego odbudowa wymaga cysteiny. Istotne jest, żeby te 2 rzeczy pojawiły się jednocześnie, czy raczej, cysteina może wejść parę tygodni po rozpoczęciu wysycania przeciwutleniaczami, nie musi równocześnie.

Już tak kombinowałem w przeszłości, niewiele z tego wyszło. Ale nigdy nie miałem cysteiny w tabletkach, które są po prostu wygodne. Łyknąć kapsułkę jest o wiele łatwiej, niż przygotować coś do popicia, iść do kuchni, nabrać odpowiednio ciepłej wody, odmierzyć na wadze porcję cysteiny, mieszać parę minut, bo to ciężko się rozpuszcza, zamknąć oczy, wykrzywić się okrutnie i spróbować przełknąć to jak najszybciej, popijając czymś, co zabije ohydny smak.

Zioma mam, który ma o wiele większe problemy, on już w zasadzie nad grobem stoi, a nie potrafi przypilnować, żeby łykać przepisane przez lekarza kapsułki. W zeszłym roku prawie mu obie nogi amputowali przez to. No ale u niego jest też poważny problem z uzależnieniami.
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38488491/
Odpowiedz
Znajdź raz dla odmiany coś o obłączkach.

Strasznie duża lista mi się tam zrobiła rzeczy, po których niby przestałem źle reagować na magnez. Ale to dla mnie dość ważne jest. Niski poziom magnezu wewnątrz komórek niemal na pewno jest u mnie jedną z głównych przyczyn zaburzeń lękowych. Jakbym wpadł na coś, co pozwoli mi brać 300-400 mg magnezu dziennie tak, żeby bezsenność nie rujnowała mi całkowicie życia, to byłby przełom. Może nawet z obłączkami, bo niski magnez to niska aktywność przywspółczulnego układu nerwowego. Podobny problem jak u Simona z wątku na górze forum.

Kurcze no... nie upilnuję tego, już mi się wszystko rozłazi, jeśli chodzi o systematyczne branie rzeczy z listy. Może jakby wybrać kilka najbardziej prawdopodobnych... ale co to mogłoby być? Potas? Może miedzi jest jednak za dużo, bo jej wysoki poziom wiąże się z bezsennością, więc witamina C mogła zadziałać, obniżając go? No tu się boję, bo niska miedź to proszenie się o bardzo poważne kłopoty, łącznie z potencjalnie śmiertelnymi powikłaniami.

Kurkumina? Pubmed niewiele o tym mówi. Te badania co wykonano nie przyniosły szczególnie wyraźnych efektów.

Potas mi najbardziej pasuje, wiadomo, że niski poziom magnezu sprawia, że spada też poziom potasu. Może jest tak, że uzupełnienie magnezu, bez równoległego podania potasu, przenosi ten potas w miejsca, gdzie jest bardzo potrzebny, np mięsień sercowy, ale zabiera go z komórek nerwowych?

Może tu tkwi rozwiązanie zagadki, dlaczego część osób po magnezie ma problemy ze snem. Może to osoby z bazowo niskim potasem, na skutek długotrwałego niedoboru magnezu, połączonego ze słabą dietą?
Odpowiedz
No, po odstawieniu Q10 jakby lepiej z chęcią do życia, ale jakby gorzej ze snem.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7761127/

całkiem przyjemny artykuł, gdzie opisują spiralę niedoboru magnezu. Niski poziom wywołuje stres, stres sprawia, że traci się więcej magnezu... i tak w kółko.

Hmm, odczucie zmęczenia jest jednym z najważniejszych objawów niedoboru magnezu. Może to, że czułem zmęczenie, a jednocześnie mogłem brać magnez bez jego skutków ubocznych, jakoś się zazębia. Może coś wymusiło przeniesienie magnezu z krwi do tkanek, gdzie go najbardziej potrzeba.
Odpowiedz
O, właśnie, objaw Terry'ego prawie całkowicie znikł.

Zaraz zaraz, czy ja nie pisałem już kiedyś, że znikał po tym, jak zaczynałem brać duże dawki cysteiny? I że miałem to sprawdzić, no ale nigdy jakoś nie było okazji, pojawił się covid, potem pojawiło się go 3 tygodniowe zapalenie gardła, ciężko robić eksperymenty jak suplement wpływa na ukrwienie, gdy ma się prawie 41 stopni gorączki, a potem zwyczajnie zapomniałem. No a teraz proszę, kilka dni dużych dawek cysteiny i jakbym te paznokcie pierwszy raz zobaczył, powiedziałbym, że nie ma objawu Terry'ego, albo że jest na granicy.

Objaw jest mniej widoczny po obcięciu paznokci, nie wiem, czy kwestia kontrastu koloru czy jakiś inny mechanizm, no ale tak jest. No i niedawno obciąłem też paznokcie na krótko. Czyli jak zwykle nie wiadomo, czy faktycznie się zmniejszył, bo poprzednio też właśnie na tym się łapałem, że były obcinane przed "o kurde, znikł, coś się poprawiło ze zdrowiem!". No ale jeszcze parę dni temu zwróciłem uwagę, że jest jakoś tak bardzo mocno widoczny, a teraz praktycznie go nie ma.

Trochę dziwna sprawa by była, bo cysteina czy glutation nie reagują tak szybko na poziomie komórki naczynia krwionośnego, ba, one w ogóle nie powinny wpływać na ukrwienie. Ale może to kwestia podniesienia odporności na poziomie jelit, co blokuje nadprodukcję tlenków azotu, albo inny mechanizm, gdzie cysteina faktycznie mogła dawać szybkie efekty? Kurcze, wlew z cysteiny odtruwa wątrobę w... cholera wie, ale może nawet w parę godzin? Przy zatruciu paracetamolem to się stosuje. Jest opcja, że coś takiego się zadziało, jakaś reakcja odtruwania albo zablokowania szlaku metabolicznego.
Odpowiedz
hummm

https://www.researchgate.net/publication...hy_in_rats

Tylko na szczurach badanie, ale efekty dość... ciekawe. Nadciśnienie w żyle wrotnej w eksperymentalnej marskości wątroby po prostu znikło, wróciło do wartości praktycznie jak u zdrowych zwierząt. 7 dni, u myszy czy tam szczurów wiadomo, wszystko szybciej się dzieje.

Szkoda, że u ludzi nie badali. zmniejszenie nadciśnienia w żyle wrotnej o kilka procent to duży wynik, a tu zwierząt spadło o połowę, do wartości jak u zdrowych.

To właśnie to nadciśnienie prawdopodobnie odpowiada za objaw Terry'ego.
Odpowiedz
Patrzę, patrzę na te paznokcie i nie mogę się zdecydować, czy objaw się zmniejszył, czy nie. Niby ciemniejsza obwódka jest, ale jakaś taka węższa jakby i dobrze widoczna tylko pod określonym kątem. Może powinienem jak kiedyś z bieganiem, wykminić jakiś system niezależny od subiektywnej oceny. Wtedy było bieganie trzymając się wskazań pulsometru, za każdym razem na identycznym tętnie. Przy paznokciach mógłbym fotki robić, z identycznym światłem, kątem i odległością.

Ta obwódka po prostu jest dużo bardziej rzucająca się w oczy, jeśli kontrastuje z białym, wyraźnym paznokciem, takim ponad 1 mm długości.

Objaw Terry'ego jest dużo poważniejszym problemem niż zanik obłączków, w końcu sporo osób ich nie ma i są poza tym mniej więcej zdrowi, ale objaw występuje tylko w stanach chorobowych. Jeśli faktycznie teraz zanikł, to powinienem zrobić wszystko, co tylko możliwe, by ustalić przyczynę.

Co tam się pojawiało ostatnio... cysteina oczywiście, ale też B12 pod język, potas w dużych dawkach, to wszystko ma wpływ na ukrwienie. Q10 potrafi całkowicie wyleczyć jedną z przyczyn objawu Terry'ego, specyficzną niedoczynność serca. Było przez jakiś czas sporo witaminy C. Były większe dawki magnezu, który chyba w końcu przyswajał się tak, jak powinien. Był metylowany kwas foliowy, który również nie wywołał bezsenności ani nerwowości, no może lekką. W przeszłości wywoływał silną. Były środki na nadkwasotę, a tym samym wyciszające stany zapalne żołądka, nawet niewielka dawka maślanu sodu.

Jakoś ze 2 dni piłem napar z lukrecji, co miało podnieść kortyzol, żeby sobie z tą mega sennością i niemożnością zmuszenia się do dosłownie czegokolwiek poradzić. Mogło podnieść, ale też wprost przeciwnie, mogło obniżyć, bo poprawa pojawiła się jak już przestałem to robić, po sztucznym podniesieniu kortyzol z dużym prawdopodobieństwem spadnie poniżej początkowego poziomu.

Coś mi mówi, że powinienem ten wpis wydrukować i powiesić sobie na ścianie, a potem wykreślać po kolei różne rzeczy. Objaw dużo łatwiej wyłapać, bo on potrafi się zmienić z dnia na dzień, obłączek potrzebuje miesięcy, by urosnąć i faktycznie parę miesięcy trzeba by trzymać się jakiegoś eksperymentu, przy Terry wystarczy kilka, kilkanaście dni. Tylko cholercia nie mam 100% pewności, że faktycznie objaw znikł.
Odpowiedz
No, właśnie zarejestrowałem się do lekarza, spróbuję dostać się do psychiatry i wziąć coś na agorafobię, żeby po prostu było pod ręką w razie czego. Wezmę też skierowanie na badania tarczycy, jeśli mi dadzą.

A sen znowu paskudny. Coś się na chwilę poprawiło, a zaraz potem znowu popsuło.
Odpowiedz
No i nawet termin nie tak odległy, 23 maja. Może to da mi motywację, żeby faktycznie coś z tym robić, kupić te bilety i jeździć autobusem, a nie samochodem.
Odpowiedz
A co masz ze snem?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości