This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4341326/

O, Q10 miał całkiem niezłe wyniki w poprawie stanu zdrowia ofiar zapalenia płuc. Badania z Iranu, więc nie tak do końca wiarygodne, ale lepszych nie ma.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7574266.2/

a tu ryzyko ciężkiego przebiegu covid vs leki i suplementy, które brali ludzie, badanie z Izraela więc chyba wiarygodne.

Suplementacja Q10 zmniejszyła ryzyko ciężkiego przebiegu aż pięciokrotnie. Szkoda, że tak mała grupa badanych, ale mocną stroną jest to, że Q10 biorą z reguły ludzie bardziej chorzy, więc gdyby nie miał żadnego wpływu, to wyniki powinny być wręcz odwrotne, ludzie którzy go biorą powinni chorować częściej, bo po prostu mają gorsze zdrowie.

Są badania, gdzie pacjenci w szpitalu z ciężką grypą mają dużo niższy poziom, ale tu nie jest jasne, czy to przyczyna, czy skutek, bo nie wiadomo, jaki mieli poziom przed infekcją. A nawet gdybyśmy wiedzieli, to nie wiadomo, czy to brak Q10 sprawił, że ciężej chorują, czy może coś, co obniżyło im odporność, obniżyło jednocześnie Q10.

Z drugiej strony, suplementacja nic nie dała osobom z post-covid syndrome.

Q10 to jedna z tych rzeczy, które mają cudowne wręcz wyniki w badaniach, ale nigdy nic, kompletnie nic nie poczułem, jak to brałem. Wróć, w 2020 była poprawa wręcz magiczna, ale na ile to wynik Q10 ciężko powiedzieć, testowałem potem i nie było efektów. Może, mooooże Q10 jest potrzebny do tego, by w pełni zadziałało coś innego, np witamina B6 w aktywnej formie, bo te dwie rzeczy są w silnej synergii, może trzeba wyciszyć stres oksydacyjny, żeby Q10 prawidłowo zadziałał na poziomie komórki, zamiast być bezsensownie przepalany na walkę z wolnymi rodnikami.

Co jest istotne, wygląda na to, że on faktycznie chroni serce i faktycznie zmniejsza w jakimś stopniu ryzyko chorób nowotworowych, więc jest jakąś pomocą przy 2 najczęstszych przyczynach ciężkich chorób i śmierci.
Odpowiedz
https://www.walshmedicalmedia.com/open-a...uinone.pdf

Po wielu miesiącach prób wyleczenia pacjenta z atakami paniki, naszprycowaniu go wszystkimi możliwymi psychotropami bez żadnych efektów, spróbowano koenzymu Q10, Po kilku tygodniach pacjent był całkowicie zdrowy.

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full.../cns.12668

tu już bardziej wiarygodne, bo na grupie pacjentów pod kontrolą placebo, co prawda mała grupa i nie konkretnie z depresją czy nerwicą, ale efekty rewelacyjne. W zasadzie wszystkie objawy lękowe i depresyjne minęły.

Aż zacząłem się zastanawiać, czy mechanizm nerwicy lękowej w nadczynności tarczycy nie jest zależny od koenzymu, skoro w tej chorobie następuje tak silny spadek jego poziomu?
Odpowiedz
Pierwszy raz w życiu mam Q10 w proszku. Ale pogooglałem i wychodzi na to, że taki może się nawet lepiej przyswajać. To dlaczego wszyscy sprzedają jako zawiesinę? No zobaczymy.

Posmak miedzi dziś czułem, co oznacza, że jej poziom we krwi podniósł się po wczorajszym braniu pod język naprawdę bardzo wysoko i długo się utrzymywał, trochę dziwne, bo ona powinna dość szybko zniknąć z krwi.

A mostek to mnie bolał pewnie po prostu od kaszlu.
Odpowiedz
https://www.tandfonline.com/doi/full/10....313547?src=
Odpowiedz
Jak CoQ10 przestałem brać, bo czułem się po nim bardzo osłabiony. Wydaje mi się, że obniżył mi ciśnienie - ale ja w ogóle mam raczej niskie ciśnienie, więc pewnie w tym problem.
Odpowiedz
Jak czytam, powoduje czasem osłabienie, jeśli stosuje się zbyt wysoką początkową dawkę. Jedni mówią, że to ciśnienie, inni, że kortyzol obniża. Po cynku nie czułeś podobnego osłabienia?

Kurcze, co człowiek to hipoteza, jeden gość własnie wypisuje, że Q10 powoduje przejście w stan regeneracji organizmu, przez co do momentu wysycenia tkanek, będą takie właśnie efekty senności i osłabienia.

Ciekawa hipoteza od lekarza jednego z gości na reddit (tak, tam sprawdzam Big Grin ), Q10 może zaostrzyć stan zapalny, poprzez dostarczenie organizmowi energii do walki z nim.

A, który konkretnie brałeś? Skoro był efekt, mniejsza z tym jaki, ale widoczny efekt, to znaczy, że na pewno się przyswoiło i podniosło poziom Q10 w tkankach, z tym co teraz biorę nie mam takiej gwarancji.

Zastanawiam się, czy to, co piszą o wysycaniu tkanek, to prawda. Jeśli tak, to powinno się zacząć od wyższej dawki, nawet ponad 300 mg dziennie. Obecnie jestem na 300 mg rozbite na 3 porcje, potem zejdę do 100 mg.
Odpowiedz
A właśnie, poziom Q10 bardzo mocno spada w tych chorobach, w których pojawia się objaw Terry'ego. I tu akurat może być związek jednego z drugim, bo koenzym ma bardzo duży związek z przepływem krwi i stanem najdrobniejszych naczynek krwionośnych. Dość dramatycznie spada w niemal każdej takiej chorobie, z wyjątkiem cukrzycy.
Odpowiedz
Po cynku raczej nie ma takiego efektu, a na pewno nie tak widocznego - bo to jedna z rzeczy którą biorę najdłużej, praktycznie "od zawsze" i najbardziej regularnie.
Brałem różne. Ostatnio, patrząc na historię zakupów, od NOW-a, Ubichinon, w kapsułkach.

Też właśnie miałem taki zamysł, żeby brać raz na jakiś czas, żeby "wysycić tkanki"(No, może ja tego tak naukowo nie nazywałem, ale taki był sens Big Grin), ale odbijało się to na mojej produktywności, więc już jakiś czas nie kupowałem.
Odpowiedz
https://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-ro...18,11.html
Odpowiedz
No właśnie, tylko Q10 chyba nie jest magazynowany. Zużywa się go na bieżąco, cholera wie, czy to ma jakiekolwiek długofalowe skutki.

Było co prawda badanie, gdzie chyba po 12 latach dalej była dużo niższa śmiertelność w grupie osób, która dostała przez jakiś czas Q10, ale to mógł być błąd, z uwagi na np małą grupę badanych, albo jakieś przekręty po drodze.

Na razie jak zawsze, nic nie czuję, no ale teraz mam wszystko przekręcone przez tę infekcję, która nie chce puścić. Cały dzień czuję się super, normalnie pracuję i funkcjonuję, jakbym się nie pilnował to łaziłbym na spacery, tylko rano zawalone gardło albo nos, na zmianę. To jakaś chyba powoli się rozmnażająca, ale trudna dla organizmu do wychwycenia bakteria, dlatego tak się to ciągnie, za słabo się to rozmnaża, żeby wywołać silną reakcję obronną. I takie bakterie są właśnie najgroźniejsze.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości