This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Jeszcze raz przejrzałem wpisy z lipca, gdy nagle znikł objaw. Olej sezamowy to kolejna rzecz, której było wtedy bardzo dużo.

Ten sam olej sezamowy, który - po nasmarowaniu nim głowy - błyskawicznie leczył zapalenie skóry. Znikało jak za sprawą magii. Tylko czy to kwestia kwasów tłuszczowych, których faktycznie bardzo mocno brakuje u ludzi z tym konkretnie schorzeniem skóry głowy, czy tego, że olej jest silnie przeciwgrzybiczy, skuteczniejszy od stosowanych obecnie w szamponach leków, na które zresztą moje grzyby musiały się uodpornić?

Jest opcja, że za objaw odpowiada co prawda flora jelitowa, ale własnie... organizmy drożdżakowe. I może olej robił z nimi porządek, tak jak wyczyścił w mgnieniu oka skórę głowy. Jest też opcja, że brakuje mi omega 6. Już o tym wielokrotnie myślałem i niewiele z tego myślenia wyszło.

Nie no, powinienem DOKŁADNIE skopiować to, co wtedy robiłem, po czym miałem poprawę w wyglądzie objawu Terry'ego. Może być nawet tak, że złożyło się działanie oleju, wybijającego organizmy drożdżakowe, oraz probiotyku, dzięki któremu bakterie kwasu mlekowego zajęły miejsce do tej pory okupowane przez drożdżaki.

Eh, gdyby olej nie był tak paskudny w smaku...
Odpowiedz
Mmmmm, to cudowne uczucie, które miałem w 2020, znowu się pojawia. W czasie gry na pianinie ręce same skaczą po właściwych klawiszach. I czuję je w czasie tych uderzeń, jak trafiają opuszkami w klawisz. Nie da się tego opisać, przypuszczam, że tak czują się wszyscy ludzie, że tak czułem się, zanim pojawiły się wszystkie te problemy. Nawet nie wiem, czy to piracetam tyle potrzebował, by w pełni zadziałać, czy domieszanie tych rzeczy wyciszających i regulujących jelita zrobiło robotę, no raczej nie ten jeden łyk oleju sezamowego godzinę temu. Ale jest lepiej, każdego dnia trochę lepiej.

(a może jednak to ten sezamowy... kurde no...)
Odpowiedz
Setny raz przeglądam, jakie są różnice w kwasach tłuszczowych między osobami z marskością a zdrowymi, no ni cholery to się nie składa. ALE - jest jedna opcja. W marskości nie ma produkcji żółci, w efekcie dochodzi do patologicznego przerostu flory i część naukowców uważa, że to właśnie w dużej mierze odpowiada za objaw Terry'ego (czy raczej za nadciśnienie w żyle wrotnej, którego objaw jest konsekwencją... albo i nie jest, bo nawet tu nie ma pewności).

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23333527/

ale coś jest nie tak, bo tam głównie spada poziom kwasów wytwarzanych przez bakterie, nie przez wątrobę. To jest tak, że wątroba wytwarza kwas cholowy i ten... no, ten drugi. Dopiero z nich bakterie robią te dalsze formy.

I tych pierwotnych nie brakuje tak bardzo, we wczesnej marskości nawet cholowego jest więcej, potem jest go dwa razy mniej. Tych zaawansowanych jednak prawie w ogóle nie ma! Czyli winę ponoszą bakterie, a nie sama wątroba.

Szukam jakiejś zależności, która mogłaby wiązać dietetyczne kwasy tłuszczowe ze zmianami takimi, jakie są przy objawie Terry'ego. Nic mądrego jednak się nie pokazuje.

O, jeszcze jedna rzecz

Wpis tuż przed tym, jak napisałem, że objaw zanikł

"gdzie ja miałem miłorząb"

To oczywiście też jest możliwość, miłorząb mocno wpływa na krążenie. Mocno i szybko.

No dobra, jak wszystko co wtedy brałem, to wszystko. Gdzie ja miałem miłorząb... widziałem to w czasie robienia porządków. Gdzieś musi być kilka tabletek.
Odpowiedz
Gdzieś sprzed mniej więcej równo roku mam wpisy, że brałem miłorząb, już konkretnie pod to, pod obserwację czy nie zaniknie objaw Terry'ego. Tylko wtedy miałem kilka tabletek raptem. Teraz całe opakowanie, już nie pamiętam, od kogo dostałem.

Sierpień 2022 - brałem miłorząb, napisałem wtedy, że się skończył.

21 grudnia 2021 - też miłorząb, jako część jakiegoś obłąkańczego zestawu 30 rzeczy.

W żadnym z tych wypadków nie doprowadził do całkowitego zaniku objawu Terry'ego, zwracałem na to uwagę.

Myślę jednak, że powinienem miłorząb połączyć z piracetamem, te dwie rzeczy się uzupełniają.
Odpowiedz
"Jezu, nie mam siły wzroku skupić, co jest... a tak, żelazo wziąłem 2 godziny temu"

Google chyba mocno zmieniło politykę i wyświetla badania, a nie fora i blogi. Tylko że NIKT TEGO NIE BADA. Jest 20 wyników gdzie jakieś stronki niby-oficjalne dyskutują o jakimś jednym badaniu, gdzie suplementy zmniejszyły zmęczenie u kobiet po pół roku brania czy coś. I teraz jak znaleźć gdzieś jakieś wyjaśnienie tego, że po żelazie człowiek jest pół dnia słaby? Słowa kluczowe osłabienie żelazo od razu kierują na wyniki badań nad słabością leczoną żelazem.

No kurde... to na pewno nie B12, kwas foliowy czy co tam piszą na reddicie, bo to dzieje się za szybko. To musi mieć związek albo z nadmiarem jonów żelaza we krwi (wolne rodniki?), albo ten pomysł że żelazo karmi patogeny, przez co jest pogorszenie bo zalewają one organizm produktami przemiany materii.

Może trzeba to żelazo łączyć z witaminą B1 i witaminą A, obie chronią przed skutkami nadmiaru we krwi?

No jest problem, bo suple biorę rano, to trzeba na czczo, bez żadnej kawy, herbaty. I potem parę godzin jestem zombie. No i jest problem, bo jak tu pracować w takim stanie?

Może histydyna, która też chroniła przed skutkami nadmiaru żelaza? Mam tego od cholery, kupiłem i po niej tylko brzuch mnie bolał, akurat normalna reakcja bo histydyna zwiększa wydzielanie kwasu solnego w żołądku.
Odpowiedz
Znalazłem badania, w których spożycie oleju sezamowego miało wyraźny wpływ na parametry krwi (cholesterol etc), ale w grupie, gdzie źródłem kwasów tłuszczowych były mielone ziarna sezamu, nie było poprawy. Bardzo wyraźna różnica pomiędzy grupami.

I tak myślę, czy jest opcja, że sezam w postaci ziaren jednak nie przyswaja się tak, jak trzeba i dopiero olej działa? Bo zawsze jak to sprawdzałem, jadłem dużo ziaren, dokładnie gryząc, oleju nie dawałem rady pić przez kilka dni. Niby przyswajalność powinna być podobna, może nawet i większa.
Odpowiedz
Kolejna rzecz na plus, czasem rzucam sobie lotkami. Ostatnie dni - rzucam dużo lepiej, wręcz czuję, gdzie uderzy lotka, jak poleci. To wszystko na jednej tabletce piracetamu dziennie, zrezygnowałem z 2.

No to został objaw Terry'ego do ogarnięcia. I skóra głowy, która jest też wskaźnikiem, że coś jest nie tak, nie przeszkadza mi specjalnie, ale u całkowicie zdrowych osób nie ma tego problemu. Może to objaw braku omega 6, może zbyt niskiego poziomu cynku. Teraz znowu jest poprawa, czysto na głowie, a ostatnio brałem cynk i olej sezamowy jednocześnie. Mooooże to ma związek z objawem Terry'ego.
Odpowiedz
https://faseb.onlinelibrary.wiley.com/do...ment.125.5

8 gramów nasion chia wystarczyło, żeby niemal podwoić (!) stężenie ALA, podstawowego omega 3, we krwi. Pomimo tego, w ogóle nie doszło do zamiany tego podstawowego kwasu omega w zaawansowane formy, EPA i DHA.

Ot, ciekawostka, bez związku z czymkolwiek tutaj, ale no ciekawe badanie.

https://www.mdpi.com/2072-6643/15/14/3129

tu też ciekawe, z 2023. Jeśli opierają się na dobrych źródłach, to spożycie podstawowego omega 6 skoczyło z 2 gramów dziennie do 30 gramów.

Cały czas zastanawiam się, czy jest opcja, że w przeszłości mocno przesadziłem z omega 3 i doprowadziłem do zaburzenia równowagi, zwiększając jego poziom kosztem omega 6. Niby niezbyt to zgodne z wiedzą naukową o tym, czy możliwy jest niedobór omega 6 w miarę normalnie się odżywiając, czy nawet odżywiając się mocno nienormalnie, ale mamy te badania, gdzie osoby z łojotokowym zapaleniem skóry głowy mają kilka razy niższy poziom omega 6 niż przeciętna populacji.
Odpowiedz
Nie wiem, czy to wklejałem

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1831657/

jedno z tych badań, gdzie sprawdzano poziom kwasów tłuszczowych, dla odmiany wykonane w solidnym na oko instytucie, we Włoszech.

(zdrowi vs chorzy)

20:3n6 - 3.9 vs 2.7 (dhgla)
20:4n6 - 12.9 vs 7.6 (ara)
22:6n3 4 vs 1,5 (dha)

18:1n9 był nawet nieznacznie wyżej u chorych, a 18:2n6 tylko odrobinkę niżej.

Niespodzianka, olej sezamowy zawiera te dwa ostatnie, które w tym badaniu NIE były zaburzone. W badaniach robionych w Turcji wyszło odwrotnie. W tym włoskim Dużo niższy był poziom dihomogammalinolenowego, arachidonowego, a także DHA, zaawansowanego omega 3.

O arachidonowym dużo myślałem, szczerze to nawet bym go suplementował, gdyby był dostępny. On jest najmocniej obniżony w marskości wątroby, jego brakuje w np autyzmie. Jeden z najważniejszych budulców mózgu. I moja poprawa w 2010 oraz w 2020 zgrała się z dużą ilością jajek w diecie, które są najbogatszym źródłem. Mogłoby to też tłumaczyć objaw u niektórych osób wege, jako że arachidonowego w ogóle prawie nie ma na tej diecie. Powinien być wytwarzany w organizmie, ale co, gdy to wytwarzanie z jakiegoś powodu zawodzi?

...a może suszone żółtka? Kurcze, to jest myśl. Cena jest chyba niższa od ceny jajek, jeśli przeliczyć na zawartość kwasu arachidonowego. No, dość podobna.

Nie no, najmocniej te wyniki wskazują na korzyści z oleju wiesiołkowego. Na nim powinienem się skupić, nie na sezamowym, zwłaszcza że wiesiołek miał bardzo dobre wyniki w leczeniu dziesiątek chorób.
Odpowiedz
hummmm

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/...m%3Apubmed

kwas arachidonowy w reumatoidalnym zapaleniu stawów, 21 vs 35 u osób zdrowych. To ta choroba, w której są prążki na paznokciu, takie jak u mnie.

Kurcze no, żeby jeszcze była pewność, że on jest w jajkach. Jak kury były karmione czymś, co nie zawiera odpowiednich kwasów tłuszczowych, to będzie go dużo mniej.

Jedno jajko ma jakoś 80 mg, średnie dzienne spożycie to jakieś 200 mg. U mnie jajka są jedynym źródłem, ale musiałbym jeść ich z 10 dziennie i to przez miesiąc. To za dużo tak choliny, jak i cholesterolu. No ale tego po prostu nie da się kupić, to co jest na rynku to jakieś bardzo mocno podejrzane rzeczy, gdzie kwasu jest ponoć w kapsułce więcej niż ona waży. I jest w proszku. Tłuszcz w proszku. Już o cenie nie wspomnę.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC10385810/

spada w hiv/aids, gdzie zanikają obłączki

Tylko depresja się nie zgadza, bo w niej arachidonowy jest mocno podniesiony.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości