This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Nawet nie tyle alkoholik zaczynał w ten sposób, ale praktycznie na każdego alkohol działa w ten sposób, że likwiduje chwilowo stres, rozluźnia i sprawia, że łatwiej się rozmawia. Więc pewnie każdy ma jakieś spiny w podświadomości. Nie widzę powodu, żeby ograniczać alkohol do zera. Lubię ten stan po dwóch, trzech drinkach czy piwkach, ale nie pije codziennie, bo jednak chodzę do pracy i mam inne obowiązki. Co sobotę chodzę na imprezy, a wtedy to już sobie pozwalam. I jest super.

Poza tym w moim wieku już alkoholikiem i tak nigdy nie zostanę, bo to trzeba zacząć dużo wcześniej, żeby się uzależnić. Więc pełen luz, bo temat mnie nie dotyczy. Jeśli też jesteście starymi dziadami, to też już macie po temacie. Smile No to chluśniem bo uśniem.

(09-03-2023, 03:47 PM)munieslaw napisał(a): Dokładnie tak. A tak poza tym to jak ja bym chciał, żeby alkohol jeszcze w ogóle na mnie działał Sad Przez gbl, pregabaliny, jakieś klonazepamy mam tak przeorane receptory gaba, że alkohol w żadnym wypadku nie pomógłby mi np. w zagadaniu do laski, już lepiej by mi to wyszło na trzeźwo, z pewnością.

Ty akurat masz masę innych ciekawych doświadczeń z substancjami, więc alkohol wydaje się w Twoim przypadku dość pospolity. Smile
Odpowiedz
Większość moich znajomych, którzy mają problem z alkoholem, zaczynało drynić już w wieku nastu lat, ewentualnie dwudziestu. I u nich do picie faktycznie wpływa na jakość życia codziennego. Ja sobie popijam sporadycznie i zawsze to lubię. Jakbym się postarał, to pewnie mógłbym wpaść w uzależnienie i rozwalić sobie życie, ale nie sądzę, żeby tak się stało. To wymaga czasu, a ja nie mam powodu, żeby zapijać smutki i uciekać od rzeczywistości. Mogę nie pić pół roku, a potem raz w tygodniu. Ogarnąłem się już, nie mam objawów depresji itp. W podświadomości pewnie siedzi wciąż to, że nie mam dobrej, stabilnej pracy i to mnie spina, no ale z tym to muszę żyć. Dlatego uważam, że w mojej obecnej sytuacji jestem bezpieczny. Alko jest groźne, tak jak mówisz, ale przy odpowiednim używaniu to fajny suplement do poznawania ludzi i przełamywania barier. I na sen. Smile Po 0,7 wódy też bym imał problem ze spaniem, poznawaniem ludzi, no i pewnie bym rzygał. Jagier, wino kub piwo. Mam konto na Untappd, gdzie prowadzę spis wszystkich alkoholi i wyszło mi, że przez ostatnie 10 lat wypiłem 2500 unikalnych piw.
I czuję się z tym dobrze.

Eh, offtop o sobie i alkoholu zrobiłem w nieswoim wątku.
Odpowiedz
Takie badanie kiedyś było, szczurom dali możliwość picia, ale część z nich była poddana stresowi. Te zestresowane piły znacznie więcej.

Nie no, wiadomo, po narkotykach każdy lepiej się czuje, ale gdy czuje się DUŻO lepiej to już zły znak. Może ma cholernie wrażliwe receptory, może cholernie wysoki poziom nie uświadomionego stresu, różnie może być. Może po prostu żyjąc na swoim możesz sobie pozwolić na picie, a w domu z matką nie bardzo mogłeś, nie finansowo tylko po prostu głupio było.

Tak czy tak, zagrożenie uzależnieniem jest bardzo realne i z opisu który dajesz wybijają czerwone sygnały ostrzegawcze. Może po prostu tak to napisałeś, a w rzeczywistości jest inaczej, no ale napisałeś co napisałeś Big Grin
Odpowiedz
A ja z kolei rozczarowany jestem tym, że alkohol zbyt słabo działa, jak wypijam pół litra wódki, to nic się specjalnego nie dzieje, aż nagle mi się urywa film i usypiam. Mam wrażenie, że z jednej strony wzrosła mi tolerancja na początkowe działanie alkoholu, z drugiej strony nie wzrosła mi tolerancja na późniejsze działanie alkoholu i nadal zaliczam zgona jak wypiję pół litra nawet powoli (około 8 godzin).
Odpowiedz
A ja kilka dni temu wyrzuciłem parę piw, które dostałem w prezencie jakoś kilka lat temu.
Odpowiedz
I mam wrażenie, że alkohol bardziej niż pomóc w stresie pomaga intensywniej przeżyć jakąś radość.
Odpowiedz
(09-03-2023, 10:22 PM)tomakin napisał(a): Tak czy tak, zagrożenie uzależnieniem jest bardzo realne i z opisu który dajesz wybijają czerwone sygnały ostrzegawcze. Może po prostu tak to napisałeś, a w rzeczywistości jest inaczej, no ale napisałeś co napisałeś Big Grin

Dlatego nie gadam za dużo o sobie w realu, bo zwykle jest to interpretowane na moją niekorzyść. Big Grin
Odpowiedz
(09-03-2023, 07:20 AM)Nawaphon napisał(a): Alkohol pomaga zasypiać, ale też z tego co wiem zaburza "Głęboki sen", więc to jest trochę złudna pomoc. Kiedyś słyszałem jakiegoś specjalistę od snu, który opisał to tak, że nie powinno się mylić braku świadomości ze snem.

Ja uwielbiam alkohol, ale w miarę go kontroluję. Zasypiam po nim od razu ale sen nie jest taki głęboki. Tzn. kiedy sprawdzam rano "ruchliwość" to często po mocniejszym piciu od momentu zaśnięcia nie ruszam się przez czasem nawet 100 minut. Ale z reguły jest to chyba coś ponad 70 minut.
Bez alkoholu jest to zwykle 60 minut.
Co do serca to bez alkoholu mam średnie w nocy ok. 47-50, po np. litrze piwa podnosi się o około 5-10 uderzeń. Po 2 litrach średnia to 55-60. Natomiast teraz piję codziennie przez ponad 2 tygodnie (wakacje: od litra do dwóch piwa) więc serce mam po prostu coraz wyższe.
W piątek wypiłem trochę więcej bo miałem butelkę cointreau, to średnie serce miałem 66. Najniższe w nocy miałem 57 a najwyższe 82. Potem następny dzień serce też szalało skacząc bez powodu do 100, albo 145 :-).
Długo, bardzo długo nie piłem mocnego alkoholu, więc organizm zrobił szopki. Inna sprawa, że kiedyś nie mierzyłem tak dokładnie snu, więc może zawsze tak reagowałem.
Serce reaguje na alkohol wyraźnie, wątroba pewnie także... ale ... nie chce mi się żyć gdybym miał po prostu żyć cały czas zdrowo.

Staram się od poniedziałku do piątku żyć zdrowo, a potem sobie odpuszczam w weekendy.
Oczywiście przed piciem i po piciu biorę suplementy, aby w miarę posprzątać organizm, ale pewnie i tak wątroba cierpi... :-)

Ale wali mnie to.
Odpowiedz
(09-04-2023, 04:07 PM)neko1witek napisał(a): Ja uwielbiam alkohol, ale w miarę go kontroluję. Zasypiam po nim od razu ale sen nie jest taki głęboki.
(...)
Staram się od poniedziałku do piątku żyć zdrowo, a potem sobie odpuszczam w weekendy.
Oczywiście przed piciem i po piciu biorę suplementy, aby w miarę posprzątać organizm, ale pewnie i tak wątroba cierpi... :-)

Ale wali mnie to.

Wreszcie ktoś, kto mnie rozumie. Big Grin Nawaphon ma rację z tym snem - spanie na rauszu to nie jest dobry wypoczynek i robienie tego cały czas jest szkodliwe, ale ja też od poniedziałku do piątku odżywiam się głównie warzywami i rybami z niewielką ilością chudego mięsa, a w sobotę idzie ogień, bo zawsze wychodzę na miasto. Wbijam do knajpy i siedzę przy barze, czasem się do kogoś podłączę, albo ktoś do mnie i tak sobie piję z ludźmi młodszymi od siebie o 15 lat. A potem na silent disco lub tańce do klubu.

Neko, jakie suple bierzesz przed i po? Ja to głównie tłusty rosół jem przed i po, no i ciągle popijam wodą. Tylko potem lać chodzę co 10 minut. No i jak sobie mierzysz wszystko tak dokładnie? Smartwachem?

(09-03-2023, 10:34 PM)subzero napisał(a): A ja z kolei rozczarowany jestem tym, że alkohol zbyt słabo działa, jak wypijam pół litra wódki, to nic się specjalnego nie dzieje, aż nagle mi się urywa film i usypiam. Mam wrażenie, że z jednej strony wzrosła mi tolerancja na początkowe działanie alkoholu, z drugiej strony nie wzrosła mi tolerancja na późniejsze działanie alkoholu i nadal zaliczam zgona jak wypiję pół litra nawet powoli (około 8 godzin).

Tolerancja to jedno, może piłeś za dużo wcześniej, ale też spróbuj coś innego niż wóda. Ja tam wódę prawie nie ruszam. Ze znajomą parę lat temu dałem w palnik Krupnikiem Orzechowym, bo był pyszny i smakował jak Nutella. A to było zdradliwe, bo nie czuć tego odrzucającego smaku, który jest w normalnej wódzie. Myślałem, że wypluję żołądek po tym. Od tego czasu tylko piwka, wina, Jagerek i czasem łycha.

(09-04-2023, 12:41 AM)munieslaw napisał(a): Alkohol ma dużo wad, jest dość drogi, kaloryczny i ma przeokrutny smak.

No właśnie zależy co. Wóda ma smak przeokrutny. Bimber to jeszcze gorsze zło. Czystej łychy nie przełknę. Ale smakowych rzeczy jest całkiem sporo i można znaleźć coś dla siebie.

BTW aż mi głupio, że rozwalamy prywatny pamiętnik Tomakina alko wpisami.
Odpowiedz
(09-04-2023, 07:33 PM)Temper napisał(a):
(09-04-2023, 04:07 PM)neko1witek napisał(a): Ja uwielbiam alkohol, ale w miarę go kontroluję. Zasypiam po nim od razu ale sen nie jest taki głęboki.
(...)
Staram się od poniedziałku do piątku żyć zdrowo, a potem sobie odpuszczam w weekendy.
Oczywiście przed piciem i po piciu biorę suplementy, aby w miarę posprzątać organizm, ale pewnie i tak wątroba cierpi... :-)

Ale wali mnie to.

Wreszcie ktoś, kto mnie rozumie. Big Grin Nawaphon ma rację z tym snem - spanie na rauszu to nie jest dobry wypoczynek i robienie tego cały czas jest szkodliwe, ale ja też od poniedziałku do piątku odżywiam się głównie warzywami i rybami z niewielką ilością chudego mięsa, a w sobotę idzie ogień, bo zawsze wychodzę na miasto. Wbijam do knajpy i siedzę przy barze, czasem się do kogoś podłączę, albo ktoś do mnie i tak sobie piję z ludźmi młodszymi od siebie o 15 lat. A potem na silent disco lub tańce do klubu.

Neko, jakie suple bierzesz przed i po? Ja to głównie tłusty rosół jem przed i po, no i ciągle popijam wodą. Tylko potem lać chodzę co 10 minut. No i jak sobie mierzysz wszystko tak dokładnie? Smartwachem?

BTW aż mi głupio, że rozwalamy prywatny pamiętnik Tomakina alko wpisami.

Przed piciem biorę zestaw o którym przeczytałem w jakiejś książce: NAC, B1 i C.
Natomiast rano piję multivitaminę, oraz dowalam się Q10, Cynk bądź miedź na przemian, oraz D3, omega 3, kwas foliowy, oraz piję wyciągi: mniszek lekarski, ostropest plamisty karczoch zwyczajny po kilkanaście kropel każdego.

To w dni kiedy nie biorę normalnie supli. W dni suplowe biorę tego znacznie więcej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości