This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
#51
no masz wyżej jak byk, keratynocyty
Odpowiedz
#52
Coraz bardziej mi się cysteina podoba. Szukając elementu wspólnego dla depresji i dla infekcji HIV trzeba znaleźć coś, co będzie dosłownie lekarstwem zarówno w jednej, jak i w drugiej chorobie, bo wtedy dopiero można mówić o elemencie istotnym. Skoro jakiś czynnik powoduje zanik obłączków w tych chorobach, a jednocześnie ponad 95% osób zdrowych obłączki ma, to musi być to czynnik poważny i rzadko spotykany, na tyle, że byłby decyzyjny dla wyżej wymienionych chorób.

No i jak się okazuje, cysteina jest po prostu lekiem na depresję, całkiem skutecznym. Albo można powiedzieć inaczej, w wielu przypadkach depresja to po prostu objaw niedoboru cysteiny, na który to niedobór szarlatani w kitlach przepisują mózgotrzepy.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27137430/

W przypadku HIV efekt nie był aż tak dramatyczny, ale był wyraźny

https://link.springer.com/article/10.1007/s002280050140

choroba została całkowicie zatrzymana, poziom CD4 utrzymał się, a poziom CD8 nawet wzrósł. Ciekawe, jak długo da się utrzymać taki stan, jeśli w nieskończoność, to leki antyretrowirusoe są zwykłym przekrtętem.

Czyli zarówno w przypadku HIV, jak i w przypadku depresji można powiedzieć, że niedobór cysteiny jest czynnikiem niezbędnym do rozwoju choroby.
Odpowiedz
#53
Czy z perspektywy czasu dalej wierzysz, że to nie HIV powoduje bezpośrednio AIDS? Miałeś o tym chyba stronę, jest jeszcze gdzieś?
Odpowiedz
#54
nigdy chyba nie napisałem, że to nie hiv powoduje bezpośrednio aids, pisałem że nie prowadzi się żadnych praktycznie badań nad wpływem odżywiania i trybu życia na przebieg infekcji, a czasem wręcz wprost się te badania fałszuje, co widać jak porówna się wyniki niektórych. Cała sprawa jest mocno zagmatwana i fajnie by było, jakby pozwolili takiemu np Duesbergowi prowadzić w tym kierunku badania, mógłby potwierdzić albo zafalsyfikować swoją hipotezę. Z oczywistych powodów, nigdy na to nie pozwolą.

Gdyby spadek CD4 był po prostu wywołany niedoborem cysteiny, osoby z depresją miałyby obniżony poziom i mocno osłabioną odporność, a nie mają. Gdyby z kolei spadek CD4 był wywołany wyłącznie wirusem, to suplementacja nie zatrzymałaby choroby całkowicie.

Co u mnie:

żrę w miarę uczciwie to, co wypisałem. Skończył się już kwas alfa liponowy, za kilka dni skończy się Q10, p-5-p i astaksantyna. Dorzucam CLA, bo stoi w szafie i płacze, że kończy mu się data przydatności.

Monolauryna nie powoduje żadnych objawów "grypopodobnych", które miałyby się pojawić gdyby zaczęły obumierać jakieś bakterie. Dokończę jedną paczkę, drugą zachowam na wypadek załapania koronawirusa.

Z takich prostych rzeczy, które można sprawdzić - kwasy tłuszczowe erytrocytów w depresji i w HIV. Jak któregoś jest za mało albo za dużo, to można iść tym tropem, poczytać czy nie ma on wpływu na funkcje keratynocytów.
Odpowiedz
#55
Przeciwnie, kiedyś pisałeś nawet, że nikt nie udowodnił istnienia wirusa HIV. Potem krytykowałeś oficjalną teorię, że HIV bezpośrednio powoduje AIDS http://aids.naturalneleczenie.com.pl/conietak.html .
Odpowiedz
#56
nikt nie udowodnił =/= nie istnieje
Odpowiedz
#57
Ten lek, po którym pacjentowi błyskawicznie urosły obłączki był wielokrotnie opisywany ze zdjęciami, kurcze, na innych nie ma takiego efektu, albo jest dużo mniejszy. Napaliłem się jak szczerbaty na suchary a może się okazać, że w ogóle w tę stronę nie ma co szukać.

Co jeszcze można spróbować wyszukać, ale na razie nic nie znalazłem:

- może ktoś zbadał wpływ odżywki białkowej
- może ktoś zbadał wpływ suplementacji magnezem

Nawet nie chodzi o próby kliniczne, ale jakaś blogerka mogła opisać co zauważyła bo jej koleżanka poleciła białko że niby się chudnie od tego, odżywki białkowe mają od cholery cysteiny, albo mogła np moczyć pazury w magnezie bo uwierzyła że tak się wchłania czy coś.

Kiedyś była opublikowana próba kliniczna żelatyny razem z fotkami, zero efekt, przynajmniej wiadomo że ani żelatyna, ani żaden z jej składowych aminokwasów nic nie robi.

Magnez jest o tyle ciekawy, że jest nie tylko mocno obniżony w HIV, ale też jego poziom spada wraz z postępem choroby / zanikiem obłączków, jest też mocno obniżony w depresji a suplementacja poprawia stan chorych.

/edit szukając wyników prób klinicznych, trafiłem na zdjęcie gdzie zdaje się być wyraźny wzrost po kwasie hialuronowym połączonym bodajże z jakimś mazidłem z akacji.

Kolejna rzecz, takie coś jak CND SolarOil Nail & Cuticle Care - ludzie tym smarują i już którąś fotkę widzę "rezultatów" gdzie obłączki są wyraźnie większe. Ale akurat w tym przypadku mogą to być fejkowe fotki z trollkont żeby zwiększyć sprzedaż, mogą też być cofnięte skórki co optycznie powiększy obłączek.
Odpowiedz
#58
Sprawdź poziom tlenu i dwutlenku węgla u osób bez obłączków i stan śródbłonka.
Odpowiedz
#59
znam dwie osoby z ciężkimi chorobami serca, skrajnie niedotleniony organizm, obłączki przepiękne. Na pewno nie ma wiele wspólnego z niedotlenieniem czy w ogóle z krążeniem krwi.

Są grupy na reddit gdzie sobie różne rzeczy robią z paznokciami żeby ich nie obgryzać, między innymi moczą w różnych olejach i w witaminie E. Teraz już nie mam czasu, ale jutro przejrzę czy uda się wyciągnąć zdjęcia przed / po. Już któreś widziałem gdzie jakby coś urosło.
Odpowiedz
#60
Przeszukuję dalej, opis przypadku, gdzie leczono "zespół żółtych paznokci" witaminą E w dużych dawkach. W efekcie odrosły również obłączki

https://jmedicalcasereports.biomedcentra...019-2136-2

Jej poziom jest też niższy w depresji

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15508016/

Nie sądzę, żeby rozwiązaniem była jakaś jedna pojedyncza witamina, ale witamina E mocno chroni przed stresem oksydacyjnym. I może tu trzeba szukać?

HIV to gigantyczny poziom tego stresu, w depresji również jest na tyle duży, że terapie które mają go obniżać, leczą też chorobę, zarówno witamina E, jak i cysteina bardzo mocno przed nim chronią. Jest jeszcze przypadek tej kobiety, której odrosły po miedzi, a właśnie niedobór miedzi wywoła bardzo duży wzrost stresu oksydacyjnego z powodu zaniku najsilniejszego antyoksydanta wytwarzanego w organizmie przy udziale tego pierwiastka.

Może też jednak być tak, że stres oksydacyjny "zjadał" witaminę E i że to tylko ona jest odpowiedzialna.

Kilka razy robiłem próby z suplementacją, tylko widzę, że u tego gościa poprawiło się po roku. Musiałbym doczytać, jak to jest z jej metabolizmem, czy jest odkładana w tkankach, czy można brać "na zapas", bo jeśli tak, to moje próby musiały wysycić nawet jeśli trwały tylko kilkanaście dni.

Wracam do szukania efektów wcierki z witaminą E na blogach i prób klinicznych w innych chorobach w serwisach medycznych.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości