This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Naprawdę trzeba być mocno zajaranym tematem, żeby zapamiętać tyle nazw różnych substancji. O niektórych słyszę pierwszy raz.
Odpowiedz
E, to 1/20 tego, co trzeba wiedzieć, żeby zdać jakiś liczący się egzamin. Takie podstawy podstaw.
Odpowiedz
Znowu jest lepiej i tak zastanawiam się, czy to jakaś rzecz którą robię (np te megadawki cysteiny, albo MCT), czy może po prostu organizm wpadł w huśtawkę jodową, po wystawieniu na wyższe dawki jodu poziom hormonów tarczycy przez jakiś czas skacze w górę i w dół, wewnętrzne mechanizmy regulacji trochę głupieją i raz podnoszą zbyt wysoko, potem widząc że jest za dużo zmniejszają, ale znowu za mocno, spada poniżej pewnego poziomu "o, za nisko jest, trzeba podnieść" i leci znowu zbyt mocno do góry... i ta w kółko, stopniowo zmniejszając natężenie. Pieprzony kleszcz.

Wróć, przypomniałem sobie. Wczoraj czosnek zeżarłem. Ten sam czosnek, który w badaniach klinicznych cofał zmiany w układzie krążenia, jakie mają pacjenci z marskością wątroby. Te same zmiany, które prowadzą do objawu Terry'ego. Już nie raz pisałem, że po czosnku mam bardzo dużą poprawę.

Jakiś czas temu testowałem czosnek w proszku, no niestety, po suszonym nigdy nie czułem żadnej poprawy. Nigdy też nie było reakcji na tabletki, testowałem 2 różne produkty, w ilości mającej odpowiadać wielu ząbkom. Wczoraj zjadłem tylko jeden i pyk, jest efekt. No i tu jest problem, bo sam nie mieszkam, a tylko ja kocham czosnek.

Co ciekawe, czosnek jeszcze dodatkowo zwiększa poziom tlenków azotu, które są w dużej mierze odpowiedzialne za zmiany w marskości. Jednak jego efekt regulacji komórek wyściełających naczynka krwionośne jest najwidoczniej tak duży, że to zwiększenie nie ma znaczenia.

No dobra, spróbuję jakiś czas codziennie to żreć, może nie zostanę przez to bezdomnym.

Nie jestem też pewien, czy selen był dobrym pomysłem. W badaniu klinicznym, gdzie testowali karnitynę, był też selen, ale normalnie selen powinien raczej zwiększyć stężenie hormonów, a nie zmniejszyć.

Trochę boję się mieszać lizynę z wapniem, ona wymusza dużo większe przyswajanie, może je nawet podwoić. To już spore ryzyko, bo można tym przeskoczyć mechanizmy jakie organizm uruchamia, by zmniejszyć przyswajanie wapnia, gdy jest go za dużo we krwi.

Olejowanie paznokci nie przyniosło żadnego widocznego efektu.
Odpowiedz
o cholercia

https://pubs.aip.org/aip/acp/article/235...xtracts-on

trochę podejrzane wyniki i nie zdziwiłbym się, jakby badanie od początku do końca było zmyślone, no ale czosnek całkowicie zniwelował nadczynność tarczycy w jednej z grup. Nawet nie tyle nie dopuścił do wzrostu poziomu hormonów, co wręcz doprowadził do ich spadku poniżej wartości początkowej, pomimo wstrzykiwania syntetycznego hormonu.

Cały czas myślałem, że lepiej się po nim czuję, bo wpływa na drobne naczynia krwionośne, ale tu widzę trzeba też rozważyć, że mógł wpłynąć na poziom hormonów.

/edyta no i nie jestem pewien, czy przypadkiem przed tym okresem poprawy kilka tygodni temu nie zeżarłem dużo czosnku.
Odpowiedz
Tak sobie myślę, że jeśli poprawa po czosnku wynika z cofnięcia zmian w układzie krążenia, a także jeśli objaw Terry'ego tak błyskawicznie schodzi po kąpieli, czyli nie jest to żadne trwale uszkodzenie i może zniknąć w godzinę, to w sumie po czosnku też powinien znikać i powinno być to widać. Podobnie powinno być, jeśli czosnek tak szybko zmienia poziom hormonów tarczycy, by dawać wyraźną zmianę objawów już na drugi dzień, ale akurat hipoteza czosnek + tarczyca wydaje mi się bardzo mało prawdopodobna.

Spróbuję go jeść 2 razy dziennie i obserwować objaw, czy nie zanika.

No i trzeba się dokładniej przyjrzeć badaniom nad czosnkiem, co konkretnie sprawia, że po nim w marskości wątroby cofają się zmiany w naczyniach krwionośnych, jaki jest dokładnie mechanizm. Znajomość tego mechanizmu pozwoli określić, co jest nie tak u mnie.
Odpowiedz
Tak sobie myślę też, czy moje problemy z regeneracją ścięgien (ciągle mam jakieś problemy, jeśli zbyt intensywnie ćwiczę, gram na pianinie albo nawet za dużo piszę na klawiaturze) to nie jest w 90% kwestia tego, że krew nie dociera tam tak, jak powinna, przez co komórki nie regenerują się odpowiednio szybko.

Mam jakieś resztki agorafobii i nerwicy, od wielu lat nie miałem pełnoobjawowego ataku paniki, ale coś jest nie tak, ciągle jest zbyt duża wrażliwość na stres, ciągle nie odważę się pojechać gdzieś dalej. Ale oprócz tego, moje główne problemy to

- słaba regeneracja organizmu, przez co jest znacznie większa wrażliwość na kontuzje
- dużo, dużo niższy próg zmęczenia przy wysiłku fizycznym
- fatalna pamięć
- bardzo duże problemy z ogarnięciem się, zmuszeniem do jakiejkolwiek poważniejszej aktywności

Pewnie jeszcze coś by się tam znalazło, pewnie też część z tych rzeczy wynika z lenistwa czy psychiki, no ale tak to można podsumować i dużego błędu nie będzie. Są jakieś jeszcze objawy, takie jak drganie mięśni w określonych sytuacjach, ale nie jestem pewien, czy tego nie miałem od zawsze.

I tak myślę, że w sumie wszystkie te rzeczy można wyjaśnić słabszym dopływem krwi do "odbiorcy końcowego", przez co jest permanentny stan niedokrwienia niektórych tkanek.

No i tu pojawia się baaaardzo ważne pytanie

Czy moje problemy wynikają tylko z problemów z krążeniem, czy może jest tam coś jeszcze? Przykładowo, brak oddychania komórkowego może sprawić, że organizm przestaje wytwarzać drobne naczynia krwionośne, bo po prostu nie ma po co, jest słabe zapotrzebowanie. Czy samo naprawienie krążenia, bez ruszania przyczyny, będzie wystarczające?

No i drugie pytanie, co jest tą przyczyną? Samo z siebie to nie się pojawiło, coś wywołało te zmiany w drobnych naczynkach krwionośnych, widoczne gołym jako objaw Terry'ego oraz jako blade plamy na dłoniach.

Tak o tym myślę, bo po czosnku jest wyraźnie lepiej. I jak chodzę to czuję jakąś taką lekkość, jakby mięśnie nagle dostały dużo więcej tlenu, i w głowie pojawiają się jakieś długofalowe plany. No ale do końca życia jeść czosnek?

Jest jeszcze opcja, że organizm "ratuje się" tymi zmianami w układzie krążenia, próbuje czemuś zapobiegać. Czosnek może wymuszać zatrzymanie tego mechanizmu, ale kto wie, czy organizm nie zacznie naciskać mocniej i bardziej ten mechanizm forsować, bo to, czemu miało to zapobiegać, będzie intensywniejsze? Jeśli tak, to czosnek w końcu przestanie działać.

No i nie jestem cały czas pewien, czy to naprawdę czosnek, czy może zwykłe zmiany samopoczucia, każdy czasem czuje się lepiej, czasem gorzej. Póki nie stanie się coś, co widać gołym okiem, co można zmierzyć, jak pojawienie się obłączków czy zanik prążków, to wszystko jest palcem po wodzie pisane.

Kiedyś było łatwiej, bo codziennie biegałem i porównywałem wydolność w danym dniu ze średnią, były sytuacje, że w ciągu tygodnia nagle poprawa była taka, jaka powinna być po ponad roku intensywnych treningów. To pozwalało precyzyjnie namierzyć, w którym konkretnie momencie było lepiej. Jakoś potem pojawiały się obłączki, tylko one zawsze reagują z dużym opóźnieniem.

Jezu, ale się rozpisałem.
Odpowiedz
Jeszcze raz, badanie czosnek vs marskość wątroby

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2852224/

17 na 21 miało bladość cery, związaną z niedokrwieniem. Po zakończeniu badania żaden nie miał, z tego objawu każdy został wyleczony. Poprawiły się również inne parametry, związane z układem krążenia.

Nie wiedzą, dlaczego działa, jedni uważają, że to efekt zablokowania produkcji tlenków azotu przez makrofagi, inni z kolei, że czosnek rozszerza naczynka krwionośne, co pomaga, gdyż w marskości co prawda niektóre są rozszerzone do granic możliwości, za to inne zwężone. Czosnek nie rozszerzy tych już rozdętych, za to wspomoże inne, przez co wszystko się wyrówna.

O, jest inne badanie kliniczne, gdzie też używano czosnku przeciw dokładnie temu samemu schorzeniu:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9802451/

niestety, nie ma dostępu do pełnej wersji, a szkoda, może coś by napisali na jakiej zasadzie działa czosnek, za to tutaj jest, niestety bez interesujących wniosków (nie wiedzą, czemu działa, ale wiedzą że działa):

http://eprints.mums.ac.ir/17115/2/WJG-12-2427.pdf

i tutaj

https://aasldpubs.onlinelibrary.wiley.co.../hep4.1432

nie napisali jednak słowa o tym, na jakiej zasadzie to miałoby działać, tylko że duże dawki bardzo szybko wywołały bardzo dużą poprawę.

W żadnym z tych miejsc nie piszą o regulacji działania drobnych mięśni poprze wpływ na pompę wapniowo potasową. Wszyscy skupiają się na tlenkach azotu. Albo wyłapałem coś, czego oni nie wyłapali, albo (bardziej prawdopodobne) zrobiłem błąd nadinterpretacji, łącząc rzeczy, które nie powinny się połączyć.

----

Jeszcze tak myślę, czy jest jakaś opcja, że to po prostu efekt nerwicy, że po prostu pompuję sobie hormony stresu do krwiobiegu, one też mocno wpływają na rozszerzenie naczynek krwionośnych. Na pewno nie ma to wiele wspólnego z tlenkami azotu, bo te nie rosną podczas ataku paniki:

https://www.nature.com/articles/1300241

Tu jest ciekawy przypadek, bo mamy objaw Terry'ego, który znika po specyficznej terapii mającej na celu wpłynąć na komórki nerwowe i doprowadzić do równowagi układu współczulnego i przywspółczulnego

https://casereports.bmj.com/content/2018...017-221405

a tu porównano poziom adrenaliny i noradrenaliny u pacjentów z marskością, którzy mają zaburzenia krążenia (portal hypertension)

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11245067/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9250229/

tu podali pacjentom noradrenalinę, efekt był taki, że znacznie mniej krwi zaczęło płynąć przez wątrobę, co jest jednym z głównych problemów związanych z zaburzeniami krążenia w marskości. Ale nie zwiększyło się ciśnienie w żyle wrotnej, a w każdym razie nie jakoś wyraźnie.

Czosnek nie ma tu za bardzo znaczenia, bo on wręcz zwiększa syntezę noradrenaliny. Ale może zapobiegać zmianom, które ta noradrenalina wywołuje w układzie krążenia.
Odpowiedz
O, może są jakieś guzy, które produkują adrenalinę w niewielkich ilościach, podnoszące poziom do powiedzmy 200% normy. Poszukam, może któreś dają objawy dające się zaobserwować gołym okiem, może ktoś paznokcie złapał na zdjęciu zmian skórnych.

Tego typu guzy są zazwyczaj zabójczo skuteczne, błyskawicznie osiągają wielkość która co prawda jest niewykrywalna badaniami typu rezonans, ale produkują tyle hormonu, że zabijają pacjenta nawet w kilka tygodni od wystąpienia objawów. Ale pewnie zdarzają się też takie, które działają na tyle powoli, że te objawy pojawiają się stopniowo, albo w ogóle nie rosną tylko są jak znamię na skórze.

Jakby takie coś wyłapać, to by się dało całkowicie wykreślić hipotezę nerwicy jako źródła problemów.
Odpowiedz
No nic niestety nie ma, co więcej, noradrenaliny używali w jednym małym eksperymencie jako środka mającego poprawić krążenie w marskości.

Męczy mnie to, bo wszystko zaczęło się od pierwszego ataku nerwicy, a ten atak był z kolei wywołany dość silnym stresem, do tego powiązanym z narkotykami. Od tamtej pory lekkie objawy się trzymają, ale też objaw Terry'ego miałem w czasie nerwicy BARDZO silny, a jak tylko opanowałem nerwicę, to się zmniejszył do lekko tylko zarysowanego, tak jest do tej pory. Trzeba się wręcz przyglądać, żeby dało się go zaobserwować. Wzmocnił się, gdy używałem dużych dawek argininy, czyli gdy pojawiło się dużo tlenków azotu.

Dziś miałem dość silny stres (może dlatego tak kompulsywnie piszę? może to nie czosnek, tylko tak odreagowuję?), zresztą sam w sobie nie był jakiś szczególnie istotny, ale organizm zareagował na niego histerycznie mocno. Takie sytuacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że z nerwicą nie poradziłem sobie do końca. No ale patrząc wyżej, najbardziej "obserwowalny" objawy. paznokcie Terry'ego, pojawiły się razem z nerwicą. Nerwica pojawiła się na skutek bodźca zewnętrznego. Po opanowaniu nerwicy suplementami, objaw bardzo mocno się zmniejszył. Albo suplementy wpłynęły na "chorobę", która to choroba wywołała objaw i suple ją przynajmniej bardzo mocno wyciszyły, albo też objaw był efektem nerwicy, a nie żadnej innej choroby.

To jest dość silny argument za tym, że nie ma tu żadnej tajemniczej choroby, typu zaburzenia tarczycy, że to wszystko może być wywołane nerwicą. Że to pobudzenia układu współczulnego i pompowanie dużych dawek noradrenaliny do krwiobiegu odpowiada za zaburzenia w równowadze obkurczu i rozluźnienia mięśni drobnych naczynek krwionośnych, czyli za objaw Terry'ego.

To oczywiście może się wszystko przeplatać, na przykład bardzo lekka nadczynność tarczycy jest już wystarczająca, by znacznie zwiększyć wrażliwość na stres i wywołać nerwicę. Zaburzenia flory jelitowej też mogą wpłynąć zarówno na nastrój, jak i na poziom tlenków azotu (zresztą to właśnie flora jelitowa odpowiada za zalewanie organizmu tymi tlenkami w marskości).

Jeden z objawów, drżenie mięśni, jest teraz bardzo mocno nasilony, co też mogłoby świadczyć o tym, że on nie bierze się z jakiejś dziwnej nieznanej choroby, ale jest po prostu wyrazem pobudzenia układu wspólczulnego / wskaźnikiem wysokiego poziomu noradrenaliny, czyli znowu może być wywołany tylko nerwicą i niczym więcej.

Nawet podniesiona temperatura ciała, którą miałem przez miesiące choroby na samym początku, naście lat temu, może być wywołana stresem, niekiedy atak paniki potrafi podnieść temperaturę ciała do 41 stopni, a stany podgorączkowe mogą utrzymywać się cały czas.
Odpowiedz
...no coś jest nie tak, dalej mam totalnie rozjechany mózg. Jakbym dowiedział się, że mi kilka tygodni życia zostało, albo że ruskie wojska stoją na granicy. Trzęsę się ze strachu, rozwolnienie... Brrrr. I tak kminię, czy to efekt bodźca, który był w sumie bardzo delikatny (sorki, ale nie napiszę co to było Big Grin ), czy może coś popsułem, nie wiem, lizyna niby powinna zmniejszać objawy nerwicowe, karnityna nie ma wpływu, a jeśli już to zmniejsza, może selen podkręcił tarczycę albo coś, może czosnek jakoś zadziałał nie tak, jak przewidywałem. Może coś jak pisałem wyżej, że organizm celowo blokuje przepływ krwi i otwieranie go czosnkiem wywołało jakąś dziwną reakcję. Może D3 wyssała magnez z komórek.

A może po prostu dalej mam silną nerwicę, tylko odizolowałem się od bodźców, dlatego nie miałem tyle lat objawów.

No tak czy tak, coś jest mocno nie tak.

Dorzucam cynk, bo cynk i miedź mają silny związek z nerwicą (miedź pobudza, cynk wycisza), ostatnio tylko miedź brałem, a cynku w ogóle, do tego ciągle podejrzewam, że mogę mieć jego niedobory.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 5 gości